dzis po poludniu u nas w miasteczku byla wystawa zabytkowych wozow strazackich
mam w domku 2,5letniego(jak to M twierdzi)faceta z zadatkami na zawodowego
strazaka(sadze ze w jego wieku kazdy jeden by nim chcial byc)
ubralismy sie po jego dzrzemce i pojechalismy na zamek poogladac te wozy
Niestety zobaczylismy dwa ostatnie ktorych nie zdazyli jeszcze zamknac przed
oberwaniem hmury
Sammy tak czy tak mial radoche i dzien uratowany
a ze bylo jeszcze super wczesnie zeby od razu zmykac do domu stwierdzilismy ze
jedziemy nad jezioro(mieszkamy nad poteznym jeziorem )
po paru juz krokach dostrzeglismy na obrzezu lasu(cale jezioro jest otoczone
hektarami lasow)pieknego KOZAKA(kozlarza )mi sie oczy zaswiecily i oczywiscie
wpadlam w szal grzybobrania
od czasow dziecinstwa nie chodzilam na grzyby
obiecalam M ze nie wejde w las(jestem w 12 tyg.ciazy a kleszcze kochaja mnie
jak pchly psy)
na samym obrzezu lasu znalazlam tysiace zajaczkow(ktorych nie zabralam bo w
koncu nie bylo w planie grzybobrania)ale po tym jak napotkalam dwa borowiki i
jednego podgrzybka skapitulowalam
JUTRO SOS GRZYBOWY

)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
nialam stresa bo napotkalam naprawde duzo grzybow krore wygladaly jak borowik
ale milamy czerwonawo brdowa nozke
glupia ja zostawilam je bojac sie trujakow a to byly
podgrzybki.....(ZAPOMNIALAM NAZWY)
obiecalam sobie jutro wstapic do ksiegarni i kupic atlas zeby znow gafy nie
strzelic
uff
teraz jeszcze poprosze tylko o rade czy mojego kozaka,borowiki i podgrzybka
moge razem do"kociolka wciepnac"podsmazyc na maselku pozniej podlac bulionem
dodac smietamy na koniec podbic maka i dac natke pietruch
czy mnie za bardzo nie ponosi-wiem wiem baby w ciazy maja dziwne
kulinarne"zdolnosci" ktore czasem nie maja nic wspolnego ze sztuka gotowania