Jak wiecie od niedawna wzięło mnie na wypieki ciast domowych. Nie jestem w tym dobra, bo mimo swoich latek dopiero się uczę.
Lepiej późno, niż wcale! kto pyta nie błądzi!- więc i ja pytam doświadczonych

Chodzi mi o ciasto czekoladowe, które bardzo lubimy.
Według przepisu.....
Pianę z białek ubijam na sztywną masę, z połową cukru. Następnie ucieram żółtka z drugą połową cukru na kogel mogel, dolewam ostudzone, roztopione masło z czekoladą, dodaję mąkę i pianę z białek. I teraz chodzi o to, że zanim dodam pianę ciasto jest tak gęste, że niemal w jednym kawałku. Nie potrafię tego ciasta delikatnie połączyć z pianą, bo ciężka to sprawa i robią sie grudki które widać potem w cieście. Nawet jak długo mieszam nie dają się wymieszać na gładką jednolitą masę. a chodzi chyba o to, aby połączyć to delikatnie, tak jak w biszkopcie z którym nie mam problemu.
Poradźcie jak to zrobić sprawnie i dobrze, może jakiś inny sposób........może pianę najpierw połączyć z mąką a następnie dodać delikatnie kogel mogel ?
I jeszcze jedno. Gdzieś w przepisie na ciasto drożdżowe mam podane podobnie, -zagnieść ciasto i połączyć z pianą z białek. ( jeszcze tego nie robiłam)
Jak kawał dość twardego cista połączyć z pianą, tak aby spełniła ona swoją role w cieście.
Chyba białka ubija się po to aby je napowietrzyć i spulchnić ciasto, prawda?. A gdy takie geste ciasto łączę z pianą to i tak chyba wszystkie powietrze z niej wypędzę. Czyż nie?
Podpowiedzcie, bo może ja czegoś nie rozumiem, no i te nasze ulubione czekoladowe wychodzi z kluskami w środku