Dodaj do ulubionych

Kuchenny minimalizm

10.05.08, 04:38
Tak mnie naszlo po lekturze watku, Turzycy ktora kruchego nie zrobi, bo nie ma stolnicy, gdzie Fetti sie chwali jak to pierogi na desce z butelka robila, a Aniaiewa pralke miala za blat. Do tego w ramach rownowagi watek Fetti, jakie to sprzeta sa nam niezbednie potrzebne do kuchennego zywota.
No, wlasnie jak to z nami jest? Mamy te miksery, malaksery, blendery, sandwichery, tosciarki, czajniki na prad, piecyki rozniste i wiele innych bardzo potrzebnych nam gajgow. Czy aby na pewno na mus niezbednych?

Jestem okropna kuchenna gadzeciara, kuchnie potrzebuje coraz to wieksza, szafki pelne kuchennych dobr wszelakich, jadac na dluzszy wypad zabieram to i owo. I kuchenka turystyczna na gaz i komplet garnkow kempingowych (z patelnia i czajnikiem) i melaninowa zastawe i zestaw sztuccow i kieliszki do wina (no, plastikowe), deski, miski, noze, przyprawy i polprodukty, plus pelna lodowke samochodowa, taka do zapalniczki. Chwala Dziadkowi, ze to wszystko w swym przepastnym bagazniku upycha smile. Dwa-trzy tygodnie bezdrozy, z dala od cywilizacji i co? Po raz kolejny okazuje sie, ze wystarcza mi jedna deseczka, jeden garnek (drugi do gotowania wody na herbate), jedna miska, jeden porzadny noz, lyzka, widelec.Kuchenka oczywiscie tez.
I gotuje smile Robilam juz nalesniki posrodku pustyni Atacama, budyn w deszczu na Carretera Austral, spagetti pod Zwrotnikiem Koziorozca, smazylam lososia gdzies nad Pacyfikiem, pieklam bulki w piecu na drewno w schronisku pod wulkanem Antuco,parzylam herbate pod wulkanem Villarica. O kurczaku w bialym winie na krancu Panamericany na Chiloe, jajecznicy na kolacje na 4000metrow, kielbaskach i ziemniakach z ognisk nie wspomne. I to wszystko bez tego co absolutnie niezbedne w kuchni. Z jednym garnkiem, nozem, deska, miska i kuchenka o jednym palniku, w miejscach gdzie zywego ducha nie spotkasz a woda byla jak ja sobie przywiezlismy.

Chwalcie sie Waszym kuchennym minimalizmem i potrzeba chwili smile
Obserwuj wątek
    • ilekobietamalat Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 08:07
      wlasnie zapadlam sie w sobiesmile
      ratunku, moja najwieksza wyprawa jest wyjazd na mazury;P
      a tak na powaznie, gdziekolwiek bym jechala, dla mnie wazny jest
      tylko noz;> i ewentualnie garnekwink
      ale noz to podstawa, jesc moge rekami, wszystko sie zawsze
      znajdzie.. taki dajmy na to kamien,ale bez noza ani ruszbig_grin
      zwlaszcza ze ja bardzo kocham moj noz, i balabym sie go zostawiac
      samegobig_grin
    • aniaiewa Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 09:05
      Mysiulek,
      Rozmarzylam sie normalnie czytajac Twojego posta....
      Wydawalo mi sie ze my tez troche podrozujemy, ale na razie w granicach Europy i
      gdzie tam nam do Twoich osiagniec
      Z niezbednikow ktore zbieramy na dalsze i blizsze wycieczki to ostry noz i jeden
      komplet sztuccow, mala deske do krojenia i garnuszek Reszte jestem w stanie
      sobie zapewnic w danym miejscu, ale tak jak pisze, tez nigdy nie jechalismy w
      bardziej egzotyczne miejsca, gdzie nie moznaby bylo wyskoczyc do sklepu
      W domu zas... no coz, na swoja wymarzona kuchnie ciagle czekam, ale ta co mam w
      zupelnosci mi wystarcza Dorobilam sie juz porzadnych blatowwink o lacznej dlugosci
      jakies 4m i wielu wielu utensyliow, bez ktorych w zasadzie nie wyobrazam sobie
      szybkiego i przyjemnego gotowania Wlasnie, przyjemnego, bo np. jak wiem ze musze
      cos trzec na tarce metalowej, to ochota jakos mi przechodziwink I oczywiscie jak
      zobacze cos nowego to okazuje sie ze strasznie mi sie to przyda Ostatni zakup -
      nozyk do warzyw jullienne - nigdy samej nie chcialo mi sie tak drobniutko kroic.
      Na dorobku to co innego, potrafie sie powstrzymac jezeli sa wazniejsze potrzeby,
      ale teraz - raczej minimalizm mi nie groziwink
      Ania
    • turzyca Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 10:41
      Ja ten kuchenny minimalizm wlasnie mam na co dzien. Wiem, ze istnieja mniejsze
      kuchnie, ale... poniewaz dla mojej rodziny kuchnia jest bardzo waznym miejscem,
      to zazwyczaj sa dosc duze - zarowno u Babci jak i w naszym domu trzy osoby moga
      sobie spokojnie dzialac, nie wchodzac sobie za bardzo w droge.
      A w tej trzy osoby zmieszcza sie jak stana w rzadku i nie beda probowaly
      chodzic. smile Ale o pracy moga zapomniec. Po prawej stronie znajduje sie niski
      stol z trzema krzeslami i lodowka i juz sie sciana skonczyla. Na wprost jest
      okno. Po lewej stronie jest szafka stojaca, w ktorej miesci sie 5 garnkow, 2
      patelnie, 2 naczynia zaroodporne, dzbanek na herbate, rozne drobiazgi typu
      trzepaczka czy chochla, na tym stoi piekna konstrukcja skladajaca sie z
      mikrofalowki i stojacego na niej tostera. Szafka wiszaca z przyprawami,
      olbrzymim a niezbednym zapasem herbaty, kawy, kakao i innymi czystymi suchymi
      typu worki na smieci, woreczki sniadaniowe, zapasowe zarowki itd. Dalej jest
      kuchenka z piecykiem i wyciag, 25 cm blatu roboczego i jednokomorowy zlew z
      takim plaskim blatem, pod ktorym jest zmywarka. Pod zlewem miesci sie zapas
      srodkow czystosci dla calego mieszkania. Nad zlewem jest szafka zawierajaca
      zapas naczyn stolowych. Dalej wisi junkers pod ktorym jest ladowana od gory
      pralka i w samym kacie tradycyjna wbudowana szafka-spizarka, na dole ktorej
      znajduje sie odkurzacz, a w wydzielonej gornej czesci wiadro itp
      Gdyby to bylo wlasne mieszkanie to pewnie bym szukala pralki ladowanej z przodu,
      zeby na niej zrobic jeszcze kawalek blatu i starala sie wymienic junkersa na
      nowszy, plaski model, przy okazji podnoszac nieco na scianie. Pewnie
      zrealizowalabym wymyslona plaska szafe w lazience, ktora umozliwilaby
      oswobodzenie polotora szafki kuchennej.
      Ale mieszkanie jest wynajmowane, a ja w sumie nie narzekam, bo byl czas, ze
      gotowalam dla nas korzystajac z jednego garnka i jednej patelni, a poza tym
      jestem zapalona zeglarka a gotowanie smacznego obiadu na 5 osob zalogi w dwoch
      garnkach i do tego jeszcze w trakcie zeglugi tez jest niezla szkola kuchni. Ale
      problem zaczyna sie, gdy czlowiek ma fanaberie i zamiast upiec kolejne
      drozdzowe, biszkopt czy murzynka, zaczyna marzyc o tarcie z owocami. Minimalizm
      dziala tak dlugo jak dlugo mamy adekwatne do niego potrzeby. smile
      • fettinia Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 12:59
        Swietnie rozumiem.Kiedys prawie 4 lata mialam taka wneke kuchenna i 25cm
        powierzchi roboczejwinkWtedy to walkowalam pierogi na desce ulozonej na
        zlewozmywaku jednokomorowymbig_grin
        • turzyca Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 13:10
          Wlasnie dlatego planuje nabycie malej stolnicy i zwiekszenie sobie powierzchni
          roboczej. smile Ale dopiero ostatnio odkrylam, gdzie sa stolnice w stalym
          asortymencie - wszedzie indziej sa tylko przed Gwiazdka i do tego w jednym
          beznadziejnym rozmiarze.
          • fettinia Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 13:16
            U nas to samo w naszej wsitongue_out I wlasnie kiedys przed Gwiazdka zakupilam i
            stolnice i waleksmile
            • turzyca Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 15:51
              Ja sie o tym dowiedzialam w styczniu. uncertain Ale odkrylam w poblizu sklep w stylu
              GS-u, tylko jednak troche bardziej cywilizowany, maja zazwyczaj na stanie, jak
              nie maja, to mozna poprosic, zeby dolaczyli do zamowienia, trzy rozmiary sa do
              wyboru.
              Moj znajomy celnie podsumowal, ze Niemcy maja cos w stylu dobrze zorganizowanego
              komunizmu - niektore towary mozna kupic tylko jak rzuca i w dodatku rzucaja
              rzadko, ale za to z gory wiadomo, kiedy rzuca. big_grin
      • sarahdonnel Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 16:02
        Turzyco, jak Ci zazdroszczę... Masz piecyk!
        Tak naprawdę, to zdarzyło mi się mieć idealną, robioną pode mnie,
        malutką ale absolutnie ergonomiczną kuchnię, z wyposażeniem również
        nie 'gadźeciarskim' ale dokładnie takim, jakiego używałam (oraz
        jednym spełnionym marzeniem w postaci blendera).
        Minimalistycznie... w dwie osoby kroimy warzywa na
        kilkudniową 'paciaję' na blacie w rozmiarach 'długość mikrofalówki x
        15 cm szerokości'. Jeżeli jest już naprawdę niewygodnie, kładę deske
        na wyłączoną kuchnię gazową. Zlew jednokomorowy, na dalszej części
        blatu suszarka do naczyń, potem pralka (pod 'junkersem'), na której
        stoi czajnik elektryczny i maszynka do gotowania ryżu.

        Marzę o wyrzuceniu-podwieszeniu suszarki pomiędzy górne szafki(nad
        zlewem niewykorzystana przestrzeń), ale muszę to zrobić podstępem,
        oraz o wstawieniu stołu 40x110 (widziałam cudo w Ikei i cena jest
        akceptowalna). Może jeszcze coś w kwestii pieca i lodówki bym
        pomajstrowała, ale to już raczej w sferze marzeń. Ew. zostaje
        wymiana mikrofalki na 'kombi'.
        Kuchnia jest jak tramwaj, ale w sumie całkiem duża. Gorzej, że
        sprzęty 'z urzędu', bo mieszkanie lokatorskie, więc generalny remont
        nie wchodzi w grę, nawet gdybym mogła wpakować w to jakiekolwiek
        pieniądze.
        Przy czymś takim: wymieniłam patelnię, dodałam parę drobnych
        sprzętów (łopatka do nowej patelni, mątewka, ze dwie niewielkie
        miski, tarka do warzyw) i w sumie sobie radzę całkiem nieźle:
        naleśniki już odruchowo, wszelkie sosy i paciaje do ryżu ('ryżowi'
        jesteśmy), i sałatki również wymagające siekania. To wszystko w
        dwóch melaminowych miskach, kilku mocno zużytych utensyliach,
        dużym 'kotle', małym, mocno zdezelowanym garnku i mniejszym, trochę
        mniej zdezelowanym. Nożyki do warzyw, jak się okazało, kroją
        absolutnie wszystko - rzeźnickim, chociaż jest, nawet nie mam się
        gdzie zamachnąć.
        Aha, szczerze mówiąc nawet nie dysponuję stołem normalnej wysokości,
        więc jemy 'w rękach' przy stoliku do kawy. (W domu rodziców też tak
        było, potem zaadaptowałam kuchenny - a gotowałam dla siebie od lat,
        i dopiero 'na swoim' wstawiłam wzorowy solidny stół obiadowy z
        wygodnymi krzesłami.) I teraz też się rozmarzyłam, że kiedyś się
        takiego stołu też tutaj dorobię.
        • turzyca Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 16:24
          Piecyka i zmywarki tez sobie zazdroszcze. smile

          A jak sie uzywa maszynki do gotowania ryzu? Bo my tez ryzowi, wiec ciekawi mnie
          czy warto sobie tym zagracac kuchnie.
          • fettinia Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 16:29
            a ja wtedy tez nie mialam piekarnika bo pod kuchenka byla lodowkabig_grin
          • sarahdonnel Re: Kuchenny minimalizm 11.05.08, 17:38
            Wg mnie nie warto (w zwykłym garnku na elektrycznej udawał mi się
            lepiej), ale że odziedziczyłam z dobrodziejstwem inwentarza
            kawalerskiego gospodarstwa, to używam...
            Ryż w mojej wersji znajdziesz w wątku wege (pod śmieciówkami). Ryż z
            maszynki robi się tak: do maszynkowej miski wrzucamy ryż (najlepszy
            pandan tajski, albo surinamski najtańszywink, płuczemy, wlewamy trochę
            mniej niż dwa razy więcej wody niż jest ryżu, trochę tłuszczu,
            szczyptę soli i moją ulubioną killer-pepper wink. Włączamy maszynkę,
            przykrywamy, i... zapominamy, maszynka sama się wyłączy, kiedy ryż
            wchłonie całą wodę. I jeszcze przez ok. godzinę będzie trzymała
            ciepło.
            Jeżeli trafi się gdzieś na promocji, to do rozważenia, ale do
            niezbędnika to chyba nie... Różne inne rzeczy też da się w tym
            gotować, ale wyłączyć już należy samemu, inaczej ślicznie się
            przypalają 'do sucha'. Zwykły garnek wymaga trochę więcej uwagi i
            spoglądania na zegarek, ale w ryżu i tak chodzi o proporcję
            ryż:woda.
    • fettinia Re: Kuchenny minimalizm 10.05.08, 12:58
      Aaale opisysmileNo musze sie zastanowic kiedy byl ten moj minimalizmsmileAle tez
      raczej noz,deska i kuchenka turystycznasmileEwentualnie ogniskowink
    • irishcream Re: Kuchenny minimalizm 11.05.08, 17:56
      Jak trzeba to za pomocą noża, widelca, łyżki, garnka, patelni i jednej miseczki
      można przygotować 3 daniowy obiad.

      Ale po co smile Skoro można sobie życie ułatwić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka