rzeka.suf
26.03.22, 15:26
Nato obraduje, Biden jeździ po Europie. Przedwczoraj zapewnił, że atak niekonwencjonalny na Ukrainie, taktyczny atom, broń biologiczna lub chemiczna, spotka się z odpowiednią reakcja NATO, że to będzie ta granicą, czerwona linia, po przekroczeniu której NATO zaangazuje się na Ukrainie wprost, chyva. Dziś z kolei, jak czytam, jako święty określił artykuł 5, tj atak na któreś z państw członkowskich NATO, spowoduje reakcje ze strony reszty.
Nie zapominajmy, że Putin zapowiedział użycie broni nuklearnej w przypadku 'egzystencjalnego' zagrożenia dla Rosji. Możemy również założyć, że z powodu większych sukcesów militarnych na Ukrainie, będzie skłonny użyć broni abc na jej terytorium. Na co kraje nato miałyby odpowiedzieć akcja militarna, co zaś spowodowałoby u putina poczucie zagrożenia egzystencjalnego, tym samym popychajac go do atomowej wojny z państwami NATO. Taka wojna równać się będzie destrukcji życia na tej planecie.
I teraz nie wiem, czy to ze strony bidena werbalna jedynie zagrywka, mająca na celu zasianie fermentu wokół putina, czy zupełnie realistyczne zapowiedzi. Jak uważacie?
I czy uważacie, że warto poświęcić Ziemię w imię solidarności z Ukraina? Albo z np Polska?
Ja uważam, że w wojnie nuklearnej nie ma zwycięzców i biorąc to pod uwagę, należy szukać innych rozwiązań.