Gość: czajnik
IP: 188.33.12.*
21.06.09, 06:39
czyli stare halasliwe tramwaje znow jezdza po Marszalkowskiej. Jak zwykle obudzily mnie o 5.30. Udalo sie jakos dospac do 6.10. Wylacznie dlatego, ze na poczatku dnia jezdzi ich malo, a do tego jest niedziela. Mieszkam przy Marszalkowskiej i codziennie tak jak wszyscy z tej okolicy jestem terroryzowany przez ten przeklety tabor, ktory nie spelnia zadnych norm technicznych pod wzgledem halasliwosci. Kiedy to sie skonczy ? Czy Tramwaje Warszawskie naprawde nie moga po 22 i przed 7 rano wysylac na trasy jakis mniej halasliwych skladow ?
To tylko czubek gory lodowej, bo przeciez sa jeszcze zdezelowane Ikarusy (kierowcy ruszajac na skrzyzowaniach wciskaja gaz do podlogi, dzieki czemu Ikarus wyje prawie jak tramwaj), amatorzy nocnej jazdy na motocyklach (oczywiscie na jednym kole i ponad ustawowe 50 km/h), karetki na sygnale po 23, kiedy prawie nie ma ruchu (nie ma w tych pojazdach jakiejs regulacji glosnosci ?). Oczywiscie g... to kogokolwiek interesuje i g... sie z tym robi. Wlasciwie jedyna szansa na zmiane tej sytuacji jest wyprowadzka, ktory to wariant zaczynam coraz czesciej rozpatrywac...
p.s
Osobiscie w ogole nie odczulem niedogodnosci zwiazanych z brakiem komunikacji tramwajowej przy Marszalkowskiej, a codziennie korzystam z transportu zbiorowego. Wlasciwie jak dla mnie to tramwaje na Marszalkowskiej sa niepotrzebne. Tez macie takie odczucia ?