mat120
15.12.07, 10:54
Ma nad czym biadać „Gazeta Wyborcza” i jej sojusznicy z
postounowskiego Związku Ukraińców w Polsce. Oto dowiadujemy się, że
w opinii prawników sejmowych Operacja „Wisła” była legalna i jest
nie po podważenia. Czytamy: „Konferencję naukową na ten temat
zorganizowała wczoraj [22 maja br.] w Sejmie komisja mniejszości
narodowych. Miała odpowiedzieć na wniosek Związku Ukraińców w
Polsce, który w 60. rocznicę akcji zwrócił się o uznanie za nieważne
i sprzeczne z prawem dekretów Rady Ministrów, na mocy których wiosną
1947 r. wysiedlono z południowo-wschodniej Polski ok. 140 tys.
Ukraińców i Łemków oraz zniszczona została ich kultura i zabytki. A
kcję "Wisła" potępił uchwałą Senat w 1990 r. W ub. roku za niezgodną
z prawami człowieka uznali ją we wspólnej deklaracji prezydenci
Ukrainy i Polski.
- Chodzi nam o zwrócenie uwagi na to, że do tej pory trwają
konsekwencje akcji "Wisła" – powiedział "Gazecie" Piotr Tyma,
przewodniczący Związku Ukraińców. – Chcemy też przeciwdziałać próbom
jej gloryfikacji lub usprawiedliwiania, w które niestety angażuje
się państwo. Dowodem konferencja w Przemyślu zorganizowana przy
udziale MEN czy kwietniowa konferencja w MON – dodał. Podczas
wczorajszej sesji dr Grzegorz Motyka, historyk z IPN, zwrócił uwagę,
że obecnie istnieją dwa nurty w ocenie akcji "Wisła": - Polscy
historycy są zgodni, że działalność UPA na tym terenie [zbrojna
organizacja ukraińskich nacjonalistów] zagrażała integralności
państwa polskiego. Jednak jedni oceniają wysiedlenia jako słuszne, a
drudzy jako nieadekwatne do zagrożenia. Dr Motyka, który sam zalicza
się do drugiej grupy, twierdzi, że w 1947 r. zagrożenie UPA było
wyolbrzymione. Poza tym aż do śmierci w marcu 1947 r. w zasadzce UPA
wiceministra obrony gen. Karola Świerczewskiego aparat represji w
Polsce ignorował UPA i koncentrował się na walce z podziemiem
antykomunistycznym i opozycją. Według prof. Romana Drozda z badań
socjologicznych wynika, że w przesiedlonych do dziś pozostaje
poczucie krzywdy i nie zostało odbudowane zaufanie do państwa
polskiego.
Prawnik Jan Morwiński z biura analiz prawnych Sejmu podkreślał, że
czym innym jest ocena moralna i historyczna, a czym innym prawna. Z
jego analizy wynika, że nie ma możliwości podważenia dekretów z 1947
r. i 1949 r., które sankcjonowały akcję "Wisła". Według jego oceny
sama akcja jest niezgodna z konwencją genewską, która zakazuje
przesiedlania ludności cywilnej, z wyjątkiem sytuacji gdy służy to
jej ochronie albo jest niezbędne do prowadzenia działań wojennych.
Ale ten zapis w konwencji pojawił się w 1972 r. i nie może
obowiązywać wstecz. Także Europejska konwencja o ochronie praw
człowieka, która zabrania przesiedleń, została ratyfikowana przez
Polskę w 1990 r. Zdaniem Morwińskiego osoby pozbawione majątku mogą
indywidualnie kwestionować sposób wykonania dekretu z 1949 r., który
pozbawiał ich własności. Ale sam dekret, podobnie jak dekret o
reformie rolnej, został uchwalony zgodnie z prawem”. Dodajmy, że
wymienieni w tekście historycy Motyka i Drozd prezentują od lat
skrajnie proupowskie nastawienie (Drozd jest aktywistą Związku
Ukraińców w Polsce) i jako tacy w ogóle nie powinni być dopuszczani
do zajmowania oficjalnego stanowiska w sprawach wymagających
obiektywizmu. Dotyczy to zwłaszcza Drozda, wyjątkowego zajadłego
proupowca, który – co jest skandalem – wykłada historię na Akademii
Pomorskiej w Słupsku.
www.myslpolska.org/?article=395