Dodaj do ulubionych

"Polacy ratujcie, Niemcy mnie biją..."

12.02.09, 23:21
Szanowni Państwo !
Oto jesteśmy świadkami chwili, gdy nawet "elyty" zaczynają na własnej skórze odczuwać skutki uprawiania polityki międzynarodowej z opuszczonymi spodniami i na klęczkach, cyt.:

"Jan Rokita wyprowadzony w kajdankach z samolotu
Jan Rokita został wyprowadzony w kajdankach z niemieckiego samolotu. Podczas incydentu wołał: "Ratunku, ratunku! Pomóżcie mi". Były poseł i jego żona oskarżają niemiecką policję o brutalność. » [...]", zob.:

wiadomosci.onet.pl/9933,temat.html
Do tej pory tacy intelektualiści jak J. M. Rokita byli święcie przekonani, że są nietykalnymi, boskimi wcieleniami a wszelkie uciążliwości ich "genialnych" pomysłów tyczyć będza wyłącznie szarych ludzi, którymi Rokitowie i im podobni bezgranicznie pogardzają, uważając ich za bydło robocze. No cóż, niemiecka policja chyba ich trochę wyprowadziła z błędu. Zdaje się, że dla Niemców, my Polacy, wszyscy jesteśmy tacy sami - die Untermenschen.
Pozdrawiam
L. Bodio
Obserwuj wątek
    • hansgrubber Re: "Polacy ratujcie, Niemcy mnie biją..." 12.02.09, 23:58
      Przesadzasz. Janek tez zapewne przesadza.
    • liberum_veto Re: "Polacy ratujcie, Niemcy mnie biją..." 13.02.09, 07:00
      Rokita to ma szczęście. Spośród paru dziesiątków Polaków upchniętych
      na pokładzie samolotu Lufthansy, wredne niemieckie łapsy (pewnie
      kryptofaszyści) zwinęli akurat jego. Ciekawe dlaczego?
      Przecież siedział spokojnie.
      Zdjął ze łba kapelusz i zrolował grzecznie płaszcz;
      Nie wymyślał stewardesom od kurew;
      Nie podnosił głosu, a nawet w ogóle się nie odzywał;
      Nie pił przed ani w trakcie (a nawet po) bytności na pokładzie;
      Nie wyglądał na terrorystę, kryminalistę, porywacza, żyda czy
      pedofila, a co najwyżej na niegroźnego idiotę.
      I nagle ni z gruchy ni z pietruchy, do samolotu wpada zielone
      komando politzmaistrów (pewnie kryptogestapo) i wiele się nie
      namyślając, ani nawet nie rozglądając, sru Rokitę w ryj, na glebę i
      w kajdany. Tak zupełnie za darmo, dla jaj i w ramach ćwiczeń. Toż to
      zupełnie niewytłumaczalne, niewyobrażalne i godne napiętnowania.
      Niedoszłego polskiego premiera, tak po twarzy i z kopa...?
      I tylko dzięki żonie i przytomnej pani konsul, nasz biedny rodak, o
      imieniu Jan i na wszelki wypadek Maria Rokita nie został zamknięty w
      jakimś Konzentrazionlager. I dalej tylko nie rozumiem, dlaczego
      akurat przytrafiło się to Rokicie (za wygląd?).
      revelstein.blox.pl/2009/02/1227.html
      • hansgrubber Re: "Polacy ratujcie, Niemcy mnie biją..." 13.02.09, 19:12
        Dobre. Sie usmiałem. Lufthansa albo śmierc?
    • liberum_veto Re: "Polacy ratujcie, Niemcy mnie biją..." 13.02.09, 19:57
      Uwielbiam te komentarze...
      revelstein.blox.pl/2009/02/1228.html
      W kwestii Rokity (i jego haus frau), sytuacja dalej jest dynamiczna.
      W tym, również za sprawą najprzystojniejszego w tej chwili ex-
      premiera po liftingu, Jarosława Kaczyńskiego, brata Lecha. Otóż ten
      polityk po recyklingu zawrzał w sobie i tako rzecze: „To, co się
      stało na lotnisku w Monachium wymaga twardej interwencji ze strony
      polskich władz."
      Jeśli więc Tusk nie wpadnie na chwilę do Berlina i nie da po mordzie
      Merkel, na pewno zrobi to Kaczyński. Ktoś w tym kraju musi być kurwa
      twardy. Oczywiście jest i druga strona medalu. Kaczyńskiemu wydaje
      się, że niemiecka policja nie ma nic innego do roboty, tylko uczyć
      się na pamięć nazwisk polskich polityków, zwłaszcza tych z drugiej
      albo trzeciej ligi i na dodatek bezrobotnych. Oni z różnych powodów
      dzielą ludność na dwie kategorie: tych spokojnych i bezproblemowych,
      oraz zadymiarzy, czyli bandytów, kandydatów na bandytów,
      awanturników z urodzenia i ciuli, w tym wypadku z Krakowa. I to, że
      pan Rokita jest teraz kolegą pana Kaczyńskiego (a żona koleżanką
      męża), niczego nie zmienia. Kolegą Kaczyńskiego może być też Bin
      Laden, ale wcale to nie wyklucza interwencji policjantów.
      • mat120 Re: "Polacy ratujcie, Niemcy mnie biją..." 13.02.09, 23:07
        Taka lekcja wieszania płaszczy tam gdzie trzeba a nie "po uważaniu" przydałaby
        się jeszcze paru innym polskim politykom.smile Z Niemcami żartów nie ma - Ordnung
        muss sein!
        • liberum_veto Rokita budzi popłoch wśród obsługi lotnisk 14.02.09, 06:51
          Taką lekcję savoir vivre buc Rokita mógł dostać tylko za granicą...
          wiadomosci.wp.pl/wid,10841732,wiadomosc.html
          Joachim Brudziński: I z tego powodu, ja uważam, to jest moje zdanie,
          że tutaj powinien polski parlament tą sprawą się zainteresować,
          ponieważ rzecz dotyczy polskiego parlamentarzysty. Ja nie przesądzam
          o racji, ja nie wiem czy rację ma pani stewardessa, czy kapitan
          samolotu, czy rację ma pan Jan Rokita, natomiast wiemy jedno, że
          doszło do zatrzymania byłego parlamentarzysty, przecież osoby, która
          otarła się o fotel premiera, doszło do pośredniego zatrzymania też
          obecnej parlamentarzystki, na pewno w tej sprawie państwo polskie
          powinno przynajmniej zadać pytania. Wiem, że sam Jan Rokita wstąpił
          na drogę sądową, sąd rozstrzygnie o... wie pani, jest tutaj jedna,
          jeden znak zapytania, ale to jakby z własnego doświadczenia – za
          każdym razem, kiedy na lotnisku w Szczecinie, w Goleniowie, pojawiał
          się Jan Rokita był popłoch wśród służb, straży granicznej.
          Monika Olejnik: Dlaczego?
          Joachim Brudziński: Dlatego, że pan Jan Rokita jest trudnym
          człowiekiem i zawsze, za każdym razem ilekroć miał przejść przez
          bramkę, poddać się tym wszystkim procedurom, które każdego pasażera
          obowiązują, były problemy, ale to już polecam reporterom Radia ZET
          żeby tę sprawę sprawdzili na miejscu.
          wiadomosci.wp.pl/page,6,wid,10841732,wiadomosc.html
          • preminger będzie rewanż ? 14.02.09, 10:56
            liberum_veto napisał:

            > Taką lekcję savoir vivre

            chyba to nie była kara za nieprzestrzeganie czystości rasowej i "posuwanie" swojej ślubnej, mam nadzieję, że pani Arnold nie straci przez to owłosienia w toalecie LOTu smile
            • liberum_veto Rokita oszalał w samolocie 14.02.09, 12:21
              Facet ma podwójnego pecha. Nie dość, że Niemcy biją go w samolocie,
              to jeszcze jego własna żona (też Niemra) wydymała go z parlamentu smile
              I taki nieudacznik życiowy chciał być premierem...
              www.se.pl/archiwum/ale-wstyd-rokita-jak-bandyta_89506.html
              Jan Rokita (50 l.) swoim zachowaniem przynosi Polsce wstyd! Na
              lotnisku wpadł w taką furię, że aż czworo policjantów musiało
              interweniować.
              Stwarzający zagrożenie Rokita został powalony na podłogę samolotu,
              skuty kajdankami i wyprowadzony jak pospolity bandyta. Co tak
              rozsierdziło niedoszłego premiera z Krakowa? Poszło o... płaszcz dla
              jego żony Nelli (52 l.) i kapelusze państwa Rokitów! - Padliśmy
              ofiarą niechęci Niemców do Polaków - tłumaczy były poseł PO. -
              Wyzywano mnie od dziur w odbycie - żali się Jan Rokita.
              - Pasażer zachowywał się nerwowo, nie reagował na uwagi stewardes.
              Nie chciał się uspokoić, więc zagrażał bezpieczeństwu lotu -
              mówi "Super Expressowi" Harald Lindner z posterunku policji na
              monachijskim lotnisku. Rokitowie podróżowali klasą ekonomiczną. I
              tam powinni umieścić w szafce swoje bagaże. Oni jednak chcieli, żeby
              ich elegancka garderoba znalazła się w komfortowych warunkach - w
              klasie biznes. Na to nie zgodziła się obsługa samolotu. Doszło do
              awantury ze stewardesami. W końcu kapitan maszyny zdecydował się
              wezwać policję, by wyprowadziła niebezpiecznego pasażera. - Najpierw
              na pokład weszło dwóch policjantów, później dosłano posiłki. -
              Funkcjonariusze zachowywali się wzorowo, spokojnie, przeciwnie do
              awanturujących się Polaków - opowiada nam świadek zdarzenia,
              Holender Engiz Pecir (46 l.). Rokita kurczowo trzymał się fotela,
              krzyczał i wzywał na pomoc rodaków obecnych na pokładzie. Policja
              poradziła sobie jednak z awanturującym się publicystą. Kilkanaście
              godzin później Nelli Rokita skarżyła się w TVN 24, że
              funkcjonariusze obrażali jej męża i szydzili z niego. - Używali
              wulgarnych słów - tłumaczyła wzburzona. Mieli też jej grozić. Według
              wersji Nelli niemieccy policjanci zażądali od nich 8 tys. euro pod
              groźbą, że Jan Rokita pójdzie na 40 dni do więzienia. Małżonkowie
              wezwali na pomoc polski konsulat w Monachium. - Pomogliśmy w
              rozmowach z policją. Dla nas to rutynowe działanie - mówi SE konsul
              generalny Elżbieta Sobótka. Awantura w Monachium skończyła się dla
              Rokitów mandatem 1 tys. euro (ok. 4500 zł). Wczoraj wrócili do kraju.
              • preminger Jan Maria "pidlaszuk" 14.02.09, 12:51
                liberum_veto napisał:
                > Facet ma podwójnego pecha.

                Może dla kogoś kto czyta teraz to forum, wątek Lokisa, nie jest do końca w
                temacie. Niestety się myli. Zapewne intuicyjnie - Lokis przyznaj się !, ale
                osoba Jana Marii wiele wnosi do kultury ludowej wschodniego pogranicza.

                "Jan Maria Rokita do Krzysztofa Kononowicza ?"
                www.youtube.com/watch?v=ws_FzS_JNNE&feature=related
                www.youtube.com/watch?v=ntMnULup4PY
                "Łatujcie mnie !"

                • liberum_veto "Rokitę wspieramy, ale F-16 na Niemcy nie wyślemy" 15.02.09, 07:17
                  Kononowicz bardziej nadaje się na premiera niż ten buc z Krakowa.
                  Byłoby może nie lepiej, ale przynajmniej śmieszniej. A Rokita chciał
                  chyba zagrać w filmie "Jak rozpętałem III wojnę światową?" smile
                  politbiuro.pl/politbiuro/1,85402,6265448,Sprawa_Rokity_rozpala_wszystkich.html
                  Niby tylko b. poseł, a jego sprawę komentują największe tuzy
                  polskiej polityki. Prezes Kaczyński nawołuje polski rząd do
                  zdecydowanej interwencji. Tymczasem Wojciech Olejniczak uspokaja, że
                  Polska nie wyśle samolotów F-16 na Niemcy. Pojawiły się także nowe
                  szczegóły dotyczące samego zdarzenia.
                  Cały dzień politycy z prawa i lewa komentowali monachijski incydent
                  Jana i Nelli Rokitów. W obronie b. posła Platformy stanęli przede
                  wszystkim politycy PiS. Sam Jarosław Kaczyński zaapelował do
                  polskich władz, by zainterweniowały w sprawie domniemanego
                  agresywnego zachowania niemieckich policjantów.
                  Nawet SLD stanęło w obronie b. polityka PO. - Jan Rokita ma trudny
                  charakter, wszyscy tego wielokrotnie doświadczaliśmy. Ale w tym
                  wypadku uważam, że służby, które w taki sposób postępują, popełniły
                  poważny błąd. Nie wolno tak traktować ludzi, nawet jeśli ktoś ma
                  trudny charakter - uważa Wojciech Olejniczak. Rokita może liczyć na
                  wsparcie Sojuszu. - Nie będziemy przecież naszych F-16 wysyłać na
                  terytorium Niemiec, ale jednoznaczne poparcie dla Jana Rokity to
                  jest to, co powinniśmy dzisiaj czynić - podsumowuje. B. posła
                  powinny cieszyć takie słowa z ust b. przeciwników politycznych.
                  Tymczasem do mediów docierają nowe szczegóły z feralnego zdarzenia
                  na lotnisku w Monachium. Według informacji "Wprost" to Adam Bielan
                  miał ratować Rokitów przed Niemcami. Rzecznik PiS miał osobiście
                  interweniować, m.in. poprzez poinformowanie polskiej konsul, którą
                  Jan Rokita określił jako "anioła z baśni". Czołowy polityk PiS
                  ratujący z opresji b. czołowego polityka PO? Kto by pomyślał.
                • lokis1271 Re: Jan Maria "pidlaszuk" 16.02.09, 18:30
                  Witam Kolego Preminger !
                  Temat wpadł mi w oko na portalu onet.pl, a GW go rozdmuchała. Podjąłem go świadomie, ponieważ to właśnie Kresowian przedstawia się jako osoby wybuchowe i kłótliwe nad miarę (vide: "Sami swoi" itp.), tymczasem jak to w życiu często bywa - i stateczny niedoszły premier z Krakowa dał niezłą pokazówkę, choć z Kresami wiele nie ma wspólnego.
                  Słyszałem, że w związku z incydentem jest rozważana decyja o wysłaniu karnej ekspedycji w postaci wszystkich F-16 nad Niemcy. Mamy rzucić do boju wszystkie myśliwce.
                  Czyli dwa.
                  Pozdrawiam
                  L. Bodio
                  • liberum_veto Jan Maria Rokita ps. "Aszlok" 17.02.09, 13:06
                    Wyzywali go podobno "Aszlok", w rzeczywistości "Arschloch" smile
                    Tak to jest, jak się nie zna języków, panie Janie alias "Aszlok", o
                    dobrych manierach i kindersztubie już nie wspominając...
                    Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał...
                    www.youtube.com/watch?v=F7CeoHJtN-U
                    Die Ruhe nach dem "Aszlok"-Sturm
                    "Ein Flugzeug ist kein Konzentrationslager": Die Kommentare
                    polnischer Medien nach der Festnahme des Politikers Rokita ließen
                    nichts Gutes ahnen.
                    Die für den Flughafen zuständige Staatsanwaltschaft Landshut teilte
                    mit, sie habe ein Verfahren gegen Rokita wegen Hausfriedensbruchs,
                    Gefährdung der Flugsicherheit sowie Widerstands gegen die
                    Staatsgewalt eröffnet. Die Lufthansa kündigte Regressforderungen an,
                    da sich der Flug nach Krakau wegen des Vorfalls um eine Stunde
                    verzögert habe. Die polnische Generalkonsulin Elzbieta Sobotka, die
                    in München hoch angesehen ist, hatte Rokita nach Stunden aus dem
                    Polizeigewahrsam befreit. Dieser gab an, die Polizei habe ihn "wie
                    einen Hund" behandelt und als "aszlok" beschimpft, er sei Opfer
                    der "deutschen Aversion gegen Polen" geworden.
                    www.sueddeutsche.de/politik/668/458322/text/
    • liberum_veto "Po wyprowadzeniu tego pana biliśmy brawo" 16.02.09, 13:08
      Rokita mówi głosem Czesia
      www.plotek.pl/plotek/12,93125,6280605,Maria_Rokita_mowi_glosem_Czesia.html
      Niemiecka policja agresywnie i bez powodu wyprowadziła Polaka z
      samolotu - jak twierdzi Jan Rokita - a może to polski pasażer
      sprowokował sytuację? - Policja nie była brutalna. A po
      wyprowadzeniu go biliśmy brawo - mówi portalowi tvn24.pl jeden z
      pasażerów samolotu.
      Szwajcar Cengiz Pecer leciał do Krakowa w interesach. Na
      monachijskim lotnisku był świadkiem wyprowadzenia byłego posła PO z
      samolotu Lufthansy. Według niego sytuację sprowokowało małżeństwo
      Rokitów.
      "Dość niezwykła para" w samolocie
      - Czekaliśmy na odlot maszyny. Byliśmy zmęczeni, bo samolot miał już
      opóźnienie. Jako jedna z ostatnich przyszła dość niezwykła para.
      Mieli ok. 60-65 lat, oboje nosili kapelusze, i szukali miejsca na
      walizki i płaszcze. Otworzyli mnóstwo szafek na bagaże, idąc od
      przodu do tyłu samolotu, i miałem wrażenie, że chcą zwrócić na
      siebie uwagę – mówi nam pan Pecer.
      Według niego do awantury doszło, gdy stewardesa, która rutynowo
      zamykała wszystkie szafki, podeszła do miejsca, gdzie siedziało
      małżeństwo Rokitów. Miała wziąć ich płaszcze, co nie spodobało się
      mężczyźnie. – Nagle on wstał i zaczął głośno krzyczeć na stewardesę.
      Wszyscy byli zszokowani, bo nie wiedzieli, co się dzieje. Potem
      zaczął zabierać płaszcze i włożył je gdzie indziej – relacjonował
      pasażer samolotu.
      "Mężczyzna chwycił się oparcia, a kobieta cały czas mówiła"
      Stewardesa udała się do kokpitu i po kilku minutach wróciła z
      poleceniem od kapitana. Ten zdecydował, że Rokita musi opuścić
      samolot, bo stanowi niebezpieczeństwo dla pasażerów. Rokitowie
      odmówili. Stewardesa uprzedziła ich, że wezwie policję, a ponieważ
      pasażerowie dalej nie zamierzali wyjść, w końcu to zrobiła.
      - Przyszło dwóch policjantów. Najpierw rozmawiali z tymi ludźmi,
      tłumaczyli, że mężczyzna musi z nimi iść z powodów bezpieczeństwa.
      Tłumaczyli, że wszyscy przez niego czekają i nie mogą odlecieć. Nie
      chciał. Próbowali go zdjąć z fotela, ale nie za mocno, bo było mało
      miejsca. Mężczyzna chwycił się oparcia, a kobieta cały czas mówiła.
      Po około 10 minutach wezwano kolejnych dwóch policjantów, bo
      sytuacja była trudna – stwierdził Pecer.
      "Zajęli się tym zgodnie z instrukcją ze szkoły policyjnej"
      Kolejna dwójka – tym razem mężczyzna i kobieta – również zaczęła od
      perswazji. Gdy ta okazała się bezskuteczna, skuli Rokitę i
      wyprowadzili go, cały czas się opierającego, z maszyny. Cała
      sytuacja trwała około godziny.
      - Policja nie była brutalna. Zajęli się tym zgodnie z instrukcją ze
      szkoły policyjnej. Wyjęli kajdanki, gdy zdali sobie sprawę, że sam
      nie pójdzie. Więc musieli być trochę twardzi i szorstcy – uważa
      pasażer. – On zaczął krzyczeć i płakać, po polsku, ale odniosłem
      wrażenie, że wzywa pomocy. Część pasażerów biła brawo i mówiła,
      bardzo dobrze, bo byliśmy zmęczeni i to był zupełnie niepotrzebny
      dramat – dodał.
      Zdaniem pana Pecera sytuacja była żenująca, a Rokitowie byli sami
      sobie winni. - Nie uznawali żadnej władzy, nie przyjęli do
      wiadomości, że to kapitan jest szefem oraz że inni pasażerowie
      czekają i muszą na to patrzeć. To było egoistyczne – podsumował.
      Także inny pasażer sugeruje, że Rokitowie niepotrzebnie wszczynali
      awanturę. - Były poseł zdenerwował się. Zaczął sprzeciwiać się i
      awanturować. Kapitan samolotu podjął decyzje o tym, że Jan Maria
      Rokita musi opuścić pokład samolotu. Próbowano przekonać
      kłopotliwego pasażera, żeby wyszedł dobrowolnie. Rokita kurczowo
      trzymał się fotela. Wtedy wezwano policję - relacjonował internauta
      Mirek, który skontaktował się z nami za pośrednictwem Kontaktu TVN24.
      www.tvn24.pl/0,1585861,0,1,po-wyprowadzeniu-tego-pana-bilismy-brawo,wiadomosc.html
      • bastion44 Re: "Po wyprowadzeniu tego pana biliśmy brawo" 19.02.09, 11:17
        Pan Rokita,dwojga imion Jan Maria i tak ma szczęście,że nie trafił
        na francuską policję.Niech się jaśnie państwo Rokitowie nie
        wywyższają,tylko stosują do przepisów lini lotniczych a wszystko
        bądzie okey.
        • liberum_veto Bawarska prokuratura ściga Rokitę 01.03.09, 13:08
          Grozi mu europejski nakaz aresztowania, a nawet więzienie. Jako
          bezrobotny może jednak liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary smile
          wyborcza.pl/1,76842,6328742,Bawarska_prokuratura_sciga_Rokite.html
          Prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko Rokicie już 11
          lutego. "Super Express" podał wczoraj, że były polityk może skończyć
          w więzieniu. Prokurator Freutsmidl powątpiewa: - Sąd może orzec
          wprawdzie karę pięciu lat pozbawiania wolności, ale tylko w
          przypadku szczególnie brutalnych ekscesów, to jednak nie miało
          miejsca. Bardziej prawdopodobna jest grzywna.
          Wysokość grzywny sąd określa na podstawie miesięcznych zarobków
          netto skazanego w przeliczeniu na jeden dzień. Tak uzyskaną liczbę
          niemiecki sędzia może pomnożyć co najmniej pięć a maksymalnie nawet
          365 razy. W przypadku bezrobotnych czy bezdomnych przyjmuje się, że
          ich dzienny dochód to 10 euro.
          Gdy rozpocznie się proces Rokity, jedno z pierwszych pytań sądu
          będzie dotyczyć jego miesięcznego dochodu. Prokurator Freutsmidl nie
          wie jednak, kiedy były poseł stanie przed sądem: - Na pewno
          skończymy przygotowania w tym roku.
          Niemcy są przekonani, że Rokita przyjedzie na proces do Monachium. O
          jego wiarygodności feralnego wieczora zapewniała niemieckich
          policjantów polska konsul Elżbieta Sobótka.
          Gdyby nie przyjechał, Niemcy mogą wystawić za byłym politykiem
          europejski nakaz aresztowania - dowiedzieliśmy się w bawarskiej
          prokuraturze. Wówczas Rokita powinien być zatrzymany przez polską
          policję i wydany do Niemiec.
    • liberum_veto Biją mnie Niemcy: gra internetowa z Rokitą 19.02.09, 06:01
      za trudno trafić w ten durny łeb, z Bushem było łatwiej smile
      www.bijamnieniemcy.pl/
      Biją mnie Niemcy! - ten okrzyk Jana Rokity zainspirował twórców
      prostej gry flashowej. Teraz każdy może wcielić się w rolę
      agresywnego funkcjonariusza niemieckiej policji i próbować trafić
      ręką byłego posła. Po celnym trafieniu rozlega się znane wszystkim
      wołanie o ratunek.
      Jak zapewniają autorzy gry Biją mnie Niemcy, ''pomysł wziął się z
      rzeczywistości''. Nawiązali do pamiętnych wydarzeń z udziałem Jana
      Rokity, do których doszło w ubiegłym tygodniu w samolocie na
      lotnisku w Monachium. Niedoszły premier z Krakowa został wtedy
      wyprowadzony z samolotu przez niemieckich policjantów. Jeden z
      pasażerów nagrał okrzyki stawiającego opór Rokity.
      Jeśli spróbujesz swoich sił w grze i trafisz w głowę Rokity, też
      możesz usłyszeć: ''Ratujcie mnie! Biją mnie Niemcy!''. Michał Ogórek
      zapewnia, że zabawa dostarcza satysfakcji, mimo że udało mu się
      trafić tylko raz.
      Nie pierwszy raz dziwne incydenty z udziałem polityków inspirują
      twórców gier on-line. W Sock and awe każdy mógł pójść w ślady
      irackiego dziennikarza i rzucić butem w Busha. Gra odniosła ogromny
      sukces i stała się sławna na całym świecie. Czy Biją mnie Niemcy
      spotka się z równie przychylnym przyjęciem co Sock and awe? I co na
      to Jan Rokita?
      Gra jest dostępna na stronie www.bijamnieniemcy.pl/
      deser.pl/deser/1,97052,6289692,Rokita_zostal_bohaterem_gry_internetowej.html
    • liberum_veto Nelly Rokita: "Wstydzę się, że jestem Niemką" 20.02.09, 12:43
      A ja się wstydzę, że Polacy wybierają do Sejmu taką menażerię smile
      wiadomosci.onet.pl/1917023,11,item.html
      Nelli Rokita wyznała, że "po raz pierwszy w życiu wstydzi się ze
      jest Niemką". Posłanka PiS skomentowała w ten sposób zajście z
      udziałem jej męża na pokładzie samolotu Lufthansa – informuje serwis
      wprost.pl.
      Nelli Rokita stwierdziła, że powrót samolotem z Wenecji przerodził
      się "w pełen absurdu spektakl rodem z Mrożka".
      Posłanka PiS ujawnia także, iż "chamscy" niemieccy policjanci
      zmienili swe nastawienie w chwili, gdy dowiedzieli się, że mają do
      czynienia z parą polityków z Polski.
      • preminger Re: Nelly Rokita: "Wstydzę się, że jestem Niemką" 20.02.09, 17:20
        > policjanci zmienili swe nastawienie w chwili, gdy dowiedzieli się, że mają do
        > czynienia z parą polityków z Polski.

        odetchnąłem z ulgą, porządna robota, w Polsce nie do pomyślenia smile
    • preminger Re: "Polacy ratujcie 21.02.09, 08:44
      www.pardon.pl/artykul/7868/marcinkiewicz_pozytecznym_idiota_atakowal_zlotowke
      Kolejny pożyteczny idiota jako kandydat na "wycieczkę" z Lufthansą !
      • liberum_veto "Kaziu, kochasz mnie?" 21.02.09, 11:37
        Nie bardzo chce mi się wierzyć w te zarzuty wobec Kazia M., z zawodu
        nauczyciela fizyki i premiera. Bo żeby prowadzić jakieś spekulacje
        finansowe, to trzeba choć tochę się na tym znać. A z Kazia
        taki "bankier", jak z Rokity "gentleman". On zakochał się w
        bankowości chyba tylko dlatego, że w bankach jest dużo kasy. Poza
        tym w Londynie zajmował się znacznie przyjemniejszymi sprawami niż
        jakieś obrzydliwe spekulacje giełdowe. Jako były czołowy polityk
        ZChN promował tam wartości chrześcijańskie, wymieniając starą żonę
        na nowszy model smile
        wiadomosci.wp.pl/kat,1515,title,Kaziu-kochasz-mnie---narzeczona-b-premiera-w-TV,wid,10873414,wiadomosc.html
        Narzeczona Kazimierza Marcinkiewicza Izabela ostatnimi tygodniami
        rozpalała do czerwoności ciekawość czytelników tabloidów. Papparazzi
        z ukrycia polowali na zdjęcia nowej miłości byłego premiera, aż
        Marcinkiewicz zapowiedział, że wytoczy proces "Super Expressowi". W
        piątek Iza sama przyszła do londyńskiego studia TVN24 dodać otuchy
        Marcinkiewiczowi, a także zaprezentować nową bluzkę i kozaczki -
        prezenty od ukochanego.
        Pani Iza doradzała byłemu premierowi przed jego wywiadem z Bogdanem
        Rymanowskim. Marcinkiewicz zapewniał w nim, że jako doradca banku
        Goldman Sachs nie brał udziału w spekulacjach mających na celu
        osłabienie złotego w Polsce.
        Kamery nie peszyły narzeczonej byłego premiera. Marcinkiewicz
        ostrzegał partnerkę, że skończą razem... w "Szkle Kontaktowym". I
        skończyli - informuje tvn24.pl.
        Pani Izabela chciała pochwalić się ostatnimi prezentami od
        ukochanego. Mówiła do kamery: mam fajną koszulkę. - A na butach
        jeszcze mam metkę - dodała, a w kadrze natychmiast pojawiły się
        podeszwy kozaczków.
        - Pamiętaj, być szczerym - doradzała byłemu premierowi zza kamery
        Izabela. - Zawsze - odpowiedział Marcinkiewicz. - Kochasz mnie? -
        zapytała na koniec Marcinkiewicza. - Bardzo... - odpowiedział były
        premier i uścisnął uśmiechnięty Izabeli dłoń.
      • liberum_veto O rozwodzie powiedział żonie przy opłatku 25.02.09, 17:57
        - Nie tak go wychowałam - mówi dziennikarzom "Super Expressu" Teresa
        Marcinkiewicz, matka byłego premiera, który podczas ostatnich świąt
        Bożego Narodzenia miał oświadczyć swojej żonie, że się zakochał.
        Niestety - w innej.
        Dziennikarze gazety przyłapali byłego premiera kilka dni temu w
        sklepie jubilerskim, gdzie według ich relacji miał kupować
        pierścionek. Zaręczynowy. Ich uwadze nie umknął fakt, że coś jest
        nie tak, bo przecież Marcinkiewicz od 28 lat jest żonaty. No i się
        wydało: deszczowe dni na Wyspach Brytyjskich (Marcinkiewicz pracuje
        w Londynie) podziałały na byłego szefa rządu rozwiąźle i
        spowodowały, że zakochał się w o wiele młodszej od siebie kobiecie
        (jej personalia "Super Expressowi" nie są znane). Podobno strzała
        amora ugodziła byłego premiera latem ubiegłego roku. Ale żonie Marii
        powiedział o tym dopiero w święta Bożego Narodzenia.
        To właśnie miłość!
        Data mało fortunna, ale jak zapewnia Marcinkiewicz na swojej
        oficjalnej stronie "atmosfera i klimat domu rodzinnego są dla niego
        najważniejsze". Pytanie tylko jaki klimat i jaka atmosfera?
        Całą sytuacją zmartwiona jest nie tylko żona byłego premiera, ale
        podobno także jego bracia i mama, która synowi nie szczędzi razów. -
        Oszalał - mówi wprost. I przyznaje, że nie rozumie jak Marcinkiewicz
        mógł zrobić coś takiego. - Zawsze był stawiany za wzór. Zawsze
        mogliśmy być z niego dumni. A teraz... Szkoda słów! (...) Taki
        dramat w Boże Narodzenie. Czy on pomyślał o dzieciach? O tragedii,
        jaką przez jego szczenięce zabawy przeżywa cała rodzina? - pyta mama
        byłego szefa rządu.
        www.tvn24.pl/12690,1583234,0,1,o-rozwodzie-powiedzial-zonie-przy-oplatku,wiadomosc.html
      • liberum_veto Marcinkiewicz: Rodzina jest najważniejsza 26.02.09, 12:41
        obłuda, hipokryzja, zakłamanie!!!
        deser.pl/deser/1,97052,6320608,Marcinkiewicz_na_stronie_internetowej__Rodzina_jest.html
        Kazimierz Marcinkiewicz tak napisał na swojej oficjalnej stronie
        internetowej: Z perspektywy czasu i doświadczenia jeszcze bardziej
        przekonuję się, że rodzina jest najważniejsza. Zaskoczeni?
        Interesujące wyznania polityka opisał ''Dziennik''. Niestety, jak
        sprawdziliśmy zniknęły one już z sieci. Ale... pojawiła się nowa
        strona!
        Wiele osób zastanawia się, jaki jest Kazimierz Marcinkiewicz
        prywatnie - w ciągu ostatniego miesiąca to grono znacznie się
        powiększyło. Okazuje się, że wcale nie trzeba było namawiać byłego
        premiera do wywiadów, śledzić go w czarnym BMW, nagrywać podstępnie
        w studiu TV. Wystarczyło zajrzeć na jego oficjalną stronę
        internetową www.marcinkiewicz.waw.pl, żeby dowiedzieć się, co tak
        naprawdę myśli bohater ostatnich dni.
        Jaki zatem jest? Bardzo, bardzo rodzinny. Ta podstawowa komórka
        organizacji społecznej pojawia się w co drugim zdaniu, odmieniana
        przez wszystkie przypadki. Dla tego wielkiego polityka rodzina
        zawsze była wartością nadrzędną. (...) Choć życiorys Marcinkiewicza
        jest bardzo bogaty, zawsze znajdował czas dla swojej rodziny. (...)
        Dla Marcinkiewicza najważniejsza jest atmosfera i klimat domu
        rodzinnego. Itp., itp.
        Z nieznanych przyczyn ten piękny dowód przywiązania i hymn na cześć
        wartości rodzinnych został usunięty z sieci. Link do strony, który
        znajduje się tuż obok najnowszego wiersza Isabel na blogu polityka,
        przestał działać. Ale tylko czasowo. Dziś pojawiła się nowa,
        odmieniona strona: www.marcinkiewicz.org
      • liberum_veto Marcinkiewicz się rozwiódł 27.02.09, 12:29
        Tak jest, Kaziu, rodzina rzecz święta smile
        www.se.pl/wydarzenia/kraj/marcinkiewicz-sie-rozwiod_91256.html
        Kazimierz Marcinkiewicz, który dla młodziutkiej kochanki Izy
        porzucił żonę i czworo dzieci, nie miał wczoraj odwagi spojrzeć w
        twarz kobiecie, z którą spędził 28 lat życia. Przed rozprawą nie
        zamienił z nią ani słowa. Były premier stał ze swoją adwokat w
        jednym końcu korytarza, zaś pani Maria Marcinkiewicz razem z synem
        Maciejem i szwagrem Arkadiuszem w drugim. W milczeniu przeżywała
        swój osobisty dramat, który zgotował jej mąż.
        Rozprawa rozwodowa trwała ok. 1,5 godziny. Wyrok zapadł ok. 14.35.
        Uprawomocni się po 21 dniach. Z naszych informacji wynika, że
        wysokość alimentów na porzucone dzieci i wszystkie sprawy majątkowe
        zostały wcześniej ustalone. Były premier w pozwie wziął winę na
        siebie oraz zadeklarował, że będzie płacił co miesiąc alimenty na
        Piotra i Stanisława. W sumie ok. 10 tys. zł miesięcznie.
        Po wyjściu z sądu Marcinkiewicz nie krył radości. Wesoło szczebiotał
        ze swoją adwokat. W tym samym czasie pani Maria siedziała już w
        samochodzie brata byłego premiera - Arkadiusza, który wspiera ją w
        tych trudnych chwilach.
      • liberum_veto Folgowanie podszeptom szatana... 28.02.09, 20:56
        Folgowanie podszeptom szatana może 50-latka kosztować nawet duszę.
        Pozostała mu już tylko gorliwa modlitwa oraz praktykowanie postów smile
        www.se.pl/wydarzenia/kraj/marcinkiewicz-to-sa-konsekwencje-rozwodu_91421.html
        Kazimierz Marcinkiewicz od lat mówił o swoim przywiązaniu do rodziny
        i wartości chrześcijańskich. Dlatego teraz zachowanie byłego
        premiera budzi powszechny niepokój i zatroskanie. - Jeśli ktoś
        publicznie określa się mianem katolika, to musi zastanowić nad
        swoimi czynami - tłumaczy ks. Buchta, który nie ma wątpliwości, że
        Marcinkiewicz żyje w grzechu. Folgowanie podszeptom szatana może 50-
        latka kosztować nawet duszę. - Nie może przystępować do sakramentów
        spowiedzi oraz komunii świętej - mówi o obecnej sytuacji byłego
        premiera ksiądz Buchta. Ale Marcinkiewicza może czekać kara nawet po
        śmierci. - Rozwodnikom można odmówić pogrzebu kościelnego - mówi
        kapłan.
        Na szczęście dla byłego premiera Kościół nie wyklucza rozwodników ze
        swojego grona.
        - Takim osobom pozostaje gorliwa modlitwa, niepełne uczestnictwo w
        mszy świętej, praktykowanie postów oraz spełnianie dobrych uczynków -
        wyjaśnia ks. Paweł Buchta.
        Jego zdaniem byłego premiera pogrąża jednak fakt, że publicznie
        obnosi się ze swoją młodą kochanką. - Powinien się tego wstydzić! -
        grzmi kościelny hierarcha. - Jeśli jest człowiekiem wierzącym, to
        musi widzieć w swoim życiu zło i grzech. Więc najwyraźniej świadomie
        żyje w grzechu, obnosząc się z tym i udając, że nic się nie stało -
        przekonuje.
    • mat120 Re: "Polacy ratujcie, Niemcy mnie biją..." 01.03.09, 15:48
      lokis1271 napisał:
      Zdaje się, że dla Niemców, my Polacy, wszyscy jesteśmy tacy sami - die
      Untermenschen.

      Myślę, że się mylisz. Znam dość dobrze naszych zachodnich sąsiadów
      i panujące tam stosunki. Gdyby zachowujący się w tak głupi sposób Rokita był
      niemieckim politykiem, zostałby potraktowany tak samo.
      Dla niemieckiej policji nie miałoby to żadnego znaczenia. Tam wszystkich
      obowiązuje zasada - "Ordnung muss sein!" bez względu na to kim jesteś.
      • liberum_veto Wichniarek: Polak to prawie przekleństwo 01.03.09, 16:57
        A ja bym wcale nie był taki pewien. Wystarczy poczytać chociażby
        wypowiedzi Wichniarka, piłkarza grającego w Niemczech już kilka lat.
        A policja niemiecka też wobec Rokity zaczęła zachowywać się inaczej,
        zmiękła, jak dowiedziała się, że to znany polski polityk...
        Ten "niemiecki porządek" to tylko taki pusty slogan, już dawno
        niewiele mający wspólnego z rzeczywistością...
        sport.wp.pl/wid,10896138,kat,1746,title,Wichniarek-Polak-to-prawie-przeklenstwo,wiadomosc.html
        Najlepszy strzelec Arminii Bielefeld Artur Wichniarek w wywiadzie
        dla gazety Sport-Bild powiedział, że polscy piłkarze są w
        niemieckiej ekstraklasie znacznie gorzej traktowani niż zawodnicy z
        innych krajów.
        - Słowo "Polak" jest już prawie zaliczane do przekleństw. Zawsze
        musimy jako gracze wykazać się znacznie większymi umiejętnościami
        niż Niemcy, by cieszyć się odrobiną szacunku - powiedział urodzony w
        Poznaniu napastnik.
        Wichniarek, który w sobotę skończy 32 lata podkreślił, że ... -
        Niektórzy Brazylijczycy, czy inni zawodnicy z południowych krajów
        przez sześć lat nie potrafią nauczyć się niemieckiego. Jak coś
        takiego zdarzy się Polakowi to jest od razu odsuwany na drugi tor.
        Świetnym przykładem jest tu Bartosz Karwan, który w Berlinie nie
        mógł się odnaleźć.
        Karwan przez dwa lata (2002-04) rozegrał w Hercie jedynie 21
        spotkań, większą część czasu spędzał na ławce rezerwowych albo na
        trybunach.
        Również kwoty transferowe proponowane za Polaków zostały przez
        Wichniarka skrytykowane.
        - Za Brazylijczyka, czy Chorwata klub jest w stanie zapłacić nawet
        osiem milionów euro. Za Polaka nie dadzą więcej niż trzy mln euro,
        mimo że poziomem sportowym od nich nie odstają - powiedział.
        Były gracz Lecha Poznań i Widzewa Łódź narzekał również na możliwość
        współpracy z tłumaczami. - Brazylijczycy mają taką osobę zawsze. To
        niesamowite - oburza się zawodnik.
        • mat120 Re: Wichniarek: Polak to prawie przekleństwo 01.03.09, 17:37
          liberum_veto napisał:
          Słowo "Polak" jest już prawie zaliczane do przekleństw. Zawsze
          musimy jako gracze wykazać się znacznie większymi umiejętnościami
          niż Niemcy, by cieszyć się odrobiną szacunku - powiedział urodzony
          w Poznaniu napastnik.

          Chyba jednak Wichniarek trochę ściemnia i wylewa swoje żale z powodu rozczarowań
          finansowych raczej niż dlatego, że traktuje się tam Polaków jako
          "Untermensch-ów". Niemcy to dość pragmatyczny naród - niczego nie robią bez
          sensu. Gdyby polscy piłkarze byli lepsi od Brazylijczyków to z pewnością
          narzekaliby ci drudzysmile. A i kwoty transferowe za nich byłyby znacznie wyższe.
          • liberum_veto Polacy są traktowani jak "podludzie" 01.03.09, 18:04
            Coś mi się zdaje, że zanadto idealizujesz sobie naszych zachodnich
            sąsiadów i niepotrzebnie zarzucasz niskie pobudki Polakom, którzy
            mieli z nimi przykre doświadczenia praktyczne... "Rokitów są setki",
            jak pisze o tym poseł do Parlamentu Europejskiego Chruszcz
            chruszcz.blog.onet.pl/2,ID365274811,index.html
            Rokitów są setki
            Gdyby nie medialna postać Rokity dalej panowałaby cisza nad
            traktowaniem Polaków przez Niemców. Nieśmiało zaczyna się mówić, że
            nasi sąsiedzi obchodzą się z nami jak z obywatelami UE drugiej
            kategorii, żeby nie powiedzieć z „podludźmi”. Nawet Palikot na swoim
            blogu przyznał, że dostał w skórę od Niemców na podobną okoliczność
            co „premier z Krakowa”. Problem w tym, że nie są to jedynie
            antypolskie wyjątki, ale zwykła praktyka naszych zachodnich
            sąsiadów, w których optyce nie jesteśmy widać wystarczająco aryjscy
            lub przynajmniej europejscy. W jednej z takich spraw wystąpiłem
            dzisiaj z pismem do Brigitte Zypries, Ministra Spraw Zagranicznych
            Republiki Federalnej Niemiec.
            Wspomniana sprawa mogła przytrafić się każdemu polskiemu kierowcy w
            Niemczech. Mieszkaniec podwarszawskiego Okuniewa, który poprosił
            mnie o anonimowość prowadził samochód w Niemczech i został
            zatrzymany do rutynowej kontroli. Przeszukano pojazd Polaka i
            znaleziono w schowku nożyk, popularny „motylek” (buterflly Messner)
            mieszczący się w kieszeni, który w prawie niemieckim jest zakazany.
            Prawodawstwo naszych sąsiadów nie zabrania przewożenia tasaków,
            toporów, noży rzeźniczych, ale „motylki” to już inna sprawa… Nota
            bene polskie prawo (np. ustawa o broni i amunicji) jest podobnie
            bezsensowne co niemieckie, ale nie w tym rzecz. Dura lex sed lex.
            Jeśli jednak niemiecka policja złapie Niemca z nożem typu
            wspomnianego „motylka” to sprawa kończy się na pouczeniu albo
            grzywnie od 100 do 300 euro. W tym przypadku sprawa zakończyła się
            opróżnieniem portfela Polaka na 1260 euro (ok. 5,8 tys. zł!). Niemcy
            do „motylka” dorzucili fakt, ze był schowany w schowku samochodowym
            (po prawej stronie kierowcy) więc był – achtung! – gotowy do użycia
            (sic!). Po dwóch godzinach przesłuchań, zdejmowania odcisków palców
            wszczęto śledztwo wyjaśniające czy przypadkiem Polak kogoś tym nożem
            nie zabił. Oczywiście o zakończeniu śledztwa nikt nie raczył
            obywatela Polski powiadomić.
            Tu może nie było kajdanek i użycia siły jak w przypadku pana Jana
            Marii Rokity, ale to przykład zwykłego obchodzenia się przez
            niemieckie służby z Polakami oraz naginania i łamania prawa tak, aby
            jak najdotkliwiej uświadomić Polakom, ze nie są w Reichu mile
            widziani.. Więc może w końcu prezydent Kaczyński i premier Tusk,
            którzy prześcigają się w swojej antyrosyjskości, chłapną jednego
            głębszego na odwagę i zdobędą się w końcu na mocne słowa w stronę
            kanclerz Angeli Merkel?
            • mat120 Re: Polacy są traktowani jak "podludzie" 01.03.09, 18:40
              liberum_veto napisał:
              Coś mi się zdaje, że zanadto idealizujesz sobie naszych zachodnich
              sąsiadów i niepotrzebnie zarzucasz niskie pobudki Polakom, którzy
              mieli z nimi przykre doświadczenia praktyczne...

              Nie mam powodów aby ich idealizować. Po prostu mówię tu o własnych
              doświadczeniach. A w Niemczech bywałem setki razy z różnych okazji. Kontrolowano
              mnie też nie jeden raz; zawsze jednak grzecznie bez żadnego chamstwa i
              brutalności. Niemcy to do przesady formaliści
              i stąd chyba dziwią nas ich zachowania, które są nie do pomyślenia
              w Polsce. Pamiętam, będąc kiedyś niedaleko granicy zatrzymała mnie niemiecka
              policja i dostałem mandat za brak oświetlenia tablicy rejestracyjnej. Mandat był
              symboliczny - 5 EUR. Ponieważ nie miałem przy sobie ani centa zaproponowałem im
              zapłatę w PLN. Nic z tego - im nie wolno przyjmować złotówek! Nic nie pomogło -
              mam dać EUR. Podjechali ze mną pod przejście graniczne, musiałem pieszo przejść
              na polską stronę wymienić złotówki na EUR, wrócić i im zapłacić. Byłem
              nieziemsko wkurzony ale znając ich nie próbowałem za dużo dyskutować.
              • liberum_veto "Potraktowano mnie jak Rokitę" 01.03.09, 19:07
                Przypadki dyskryminacyjnego traktowania Polaków w Niemczech są
                niestety nagminne. Rokita został po prostu potraktowany jak
                przeciętny Polak. I chociaż temu bucowi taka "lekcja" się akurat
                należała (za całokształt), to jednak nie było chyba powodu zakuwać
                go w kajdanki. Nie stanowił zagrożenia dla lotu. Wobec Polaków
                niemieckie służby wykazują po prostu wielką skłonność do stosowania
                od razu środków nadzwyczajnych. Bo dla nich każdy Polak to
                potencjalny bandyta lub co najmniej złodziej... Taka jest prawda.
                wiadomosci.onet.pl/1917659,11,potraktowano_mnie_jak_rokite,item.html
                Ostatnio media zelektryzowała wiadomość dotycząca Jana Rokity, który
                padł ofiarą nadgorliwości pracowników Lufthansy. Były polityk PO nie
                jest jednak jedynym Polakiem, którego spotkały podobne przygody –
                informuje serwis dziennik.pl
                Według "Dziennika", podobnie miał zostać potraktowany, lecący
                Lufthansą, dyplomata i europeista, prof. Jędrzej Krakowski.
                Zdarzenie miało miejsce w 2007 roku.
                Jak relacjonuje prof. Krakowski, poprosił stewarda o polską gazetę,
                lecz ten odmówił, tłumacząc, że gazety są dla klasy biznesowej, a
                nie ekonomicznej. Jak dodaje, następnie interweniował kapitan
                samolotu, który poczuł się "dotknięty" sprawą, po czym pojawiło się
                dwóch policjantów, którzy zażądali opuszczenia samolotu przez Polaka.
                Sprawa skończyła się po żądaniu spotkania z menedżerem Lufthansy. -
                Przyszedł, więc policjanci zasalutowali i sobie poszli – mówi
                Krakowski, podkreślając, że menedżer przyjął jego wyjaśnienia,
                polecił wystawić bilet na poranny lot, dał voucher na 5-gwiazdkowy
                hotel i wyraził ubolewanie - informuje serwis dziennik.pl.
                • mat120 Re: "Potraktowano mnie jak Rokitę" 01.03.09, 19:23
                  liberum_veto napisał:
                  Jak relacjonuje prof. Krakowski, poprosił stewarda o polską gazetę,
                  > lecz ten odmówił, tłumacząc, że gazety są dla klasy biznesowej,
                  a nie ekonomicznej. Jak dodaje, następnie interweniował kapitan
                  > samolotu, który poczuł się "dotknięty" sprawą, po czym pojawiło się
                  > dwóch policjantów, którzy zażądali opuszczenia samolotu przez Polaka.

                  Powiem szczerze, nie wierzę że prof. Krakowskiego potraktowano w ten sposób
                  jedynie za prośbę o podanie polskiej gazety. Latałem również parę ładnych razy
                  Lufthansą i nigdy nie spotkała mnie żadna przykrość. Nie można oczywiście
                  wykluczyć, że przypadki chamstwa się nie zdarzają - ale pewnie wszystkim.
                  • liberum_veto Re: "Potraktowano mnie jak Rokitę" 01.03.09, 21:30
                    Powiedzmy, że opinie są bardzo różne, nie zawsze pozytywne smile
                    wiadomosci.onet.pl/forum.html#forum:MSwxNSwxMSw1MzYxOTc4MiwxNDM5ODAwODQsNjE1MTQ0MywwLGZvcnVtMDAxLmpz
                    pogardliwe i złośliwe traktowanie pasażerow to standard
                    ~ AntonioS. 16 lut, 18:17
                    Często korzystam z Lufthansy i widziałem wiele złosliwych i wręcz
                    wrednych zachowań obsługi naziemnej i w samolotach wobec pasażerów,
                    zwłaszcza wobec Polaków i Azjatów.
                    Najwyzszy czas na działania oficjalne, bo indywidualnie może się
                    skończyć tak jak z Rokitą.
                    Pasażer w pojedynkę jest bezsilny, a zwrócenie uwagi komuś kto
                    zachowuje się arogancko wobec nas, skutkuje wyrzuceniem z samolotu
                    więc wszyscy są potulni, a oni butni i bezkarni.
                    • mat120 Re: "Potraktowano mnie jak Rokitę" 02.03.09, 21:34
                      liberum_veto napisał:

                      > Powiedzmy, że opinie są bardzo różne, nie zawsze pozytywne smile

                      Zgoda.smile Faktem jednak bezspornym jest, że Niemcy w Europie są delikatnie
                      mówiąc, mało lubiani. Nie cierpią ich Holendrzy, Duńczycy, ba - nawet ich bliscy
                      krewni Austriacy. Wynika to pewnie
                      z ich pewnej zarozumiałości. Będąc jakiś czas temu w Austrii, na pytanie
                      dlaczego nie lubią tu Niemców usłyszałem : "weil sie sich gross machen".
                      • liberum_veto Nie tylko Rokita wyleciał z samolotu Lufthansy 14.03.09, 09:28
                        Niemcy nie są lubiani chyba nigdzie na świecie. Ciekawe dlaczego? smile
                        A Lufthansa stosuje chyba zasadę "nasz klient, nasz fan" zamiast
                        starej i niemodnej zasady "nasz klient, nasz Pan". Obłudnie
                        reklamuje się sloganem "Usługi to nasza profesja", nie wspominając
                        że najlepiej wychodzi jej "usługa" wykidajły pokładowego.
                        www.alert24.pl/alert24/1,84880,6374109,Nie_tylko_Rokita_wylecial_z_samolotu_Lufthansy.html
                        Lufhansa wyrzuciła z pokładu samolotu, udającego się Kijowa
                        deputowanego SPD, rzecznika od spraw polityki zagranicznej klubu
                        parlamentarnego SPD Gerta Weisskirchena. Miał niewłaściwe dokumenty.
                        Niemiec posłusznie opuścił pokład samolotu.
                        Informację o przygodach deputowanego SPD z Lufthansą, na
                        łamach "Sueddeutsche Zeitung", znaleźli czytelnicy serwisu Alert24
                        Gazeta donosi, jak Lufhansa wyrzuciła z pokładu samolotu, udającego
                        się Kijowa deputowanego SPD, rzecznika od spraw polityki
                        zagranicznej klubu parlamentarnego SPD Gerta Weisskirchena. - To
                        zadaje kłam opowieściom Jana Rokity, że wyrzucenie go z pokładu
                        samolotu było nieuzasadnioną napaścią złych Niemców na Polaka -
                        pisze jeden z Alertowiczów.
                        - Niemiecki polityk miał kłopoty, ponieważ miał ze sobą tylko
                        paszport dyplomatyczny i nie miał ukraińskiej wizy wjazdowej. Mimo,
                        że obywatel Niemiec nie ma obowiązku posiadania wizy, jeżeli jego
                        pobyt za granicą nie przekracza 90 dni, pilot zdecydował, że
                        mężczyzna musi opuścić pokład samolotu. Nie pomogły nawet
                        telefoniczne interwencje wysokiego urzędnika z niemieckiego MSZ i
                        ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Adriana Severina.
                        Weisenkirchenowi zagrożono, że jeżeli nie opuści samolotu
                        dobrowolnie, to zostanie wezwana policja celem usunięcia go z
                        pokładu. Lufthansa, której slogan reklamowy brzmi: "Usługi to nasza
                        profesja" przeprosiła polityka, który nie czekając na policję
                        posłusznie opuścił samolot.
                        Mężczyzna wyszedł i na kongres nie doleciał. Byli tam ważni politycy
                        z Europy Środkowo-Wschodniej, m.in. Lech Wałęsa.
                        • mat120 Re: Nie tylko Rokita wyleciał z samolotu Lufthans 14.03.09, 12:13
                          liberum_veto napisał:
                          Lufhansa wyrzuciła z pokładu samolotu, udającego się Kijowa
                          > deputowanego SPD, rzecznika od spraw polityki zagranicznej klubu
                          > parlamentarnego SPD Gerta Weisskirchena. Miał niewłaściwe dokumenty. Niemiec
                          posłusznie opuścił pokład samolotu.

                          Potwierdza to moją wcześniejszą opinię, że Niemcy to straszliwi formaliści.
                          Jeśli jakiś przepis czy nawet wewnętrzna instrukcja nakazuje im taki a nie inny
                          sposób postępowania to możesz być pewnym, że za nic od tego nie odstąpią. jest
                          im obojętne przy tym czy dotyczyć to będzie obcokrajowca czy własnego obywatela.
                          Ordnung muss sein!smile
    • liberum_veto pieśń o kniaziu Dreptaku n/t 01.03.09, 22:04
      Już nad Monachium wieczór zapada,
      słowik pieśń nocną zaczyna nucić,
      a tu kniaź Dreptak w samolot wsiada,
      by na ojczyzny łono powrócić.

      Tuż za nim żona się tarabani,
      ciągnąc za sobą różne bajery:
      dwa płaszcze z firmy "Tani Armani",
      pięć kapeluszy, trzy nesesery.

      Lecz w samolocie ciasność doskwiera
      tej garderobie, tak bardzo licznej,
      no, bo kniaź Dreptak – centuś i sknera,
      kupił bilety w ekonomicznej!

      "Ty os'le!" – krzyknie w głos Dreptakowa –
      na licach płomień, w oczętach ognie –
      "Kto mi zapłaci, ja do cię wołam,
      gdy się kapelusz mnie strasznie pognie?!"

      "Nic to – powiada kniaź do kobity –
      zaraz zaradzę tu biedzie owej,
      wszakoż nie jestem ja w ciemię bity –
      przeniosę ciuchy do biznesowej!

      Nawet i lepiej będzie, tak mniemam,
      skoro nadejdzie pora wysiadać,
      gdy z klasy biznes wyjdziem, jak trzeba,
      pola nie będzie by nas obgadać."

      Jako rzekł, takoż i był uczynił,
      lecz stewardessa rzecze: "verboten,
      enschuldigung, bitte, proszę w tej chwili
      zabierać zurück deine kapotę."

      I gdy ta Niemka coś mu tłumaczy,
      kniaź odpowiada jej z butnym gestem:
      "Ty głupia babo, wiesz, co ja znaczę?!
      Czy ty, w ogóle, wiesz kim ja jestem?!"

      "Schade – powiada Niemka kniaziowi -
      że pan nasz ordnung w arschu posiadasz,
      schade, bo fakt ten jasno stanowi,
      że z polizei pan sobie pogadasz."

      Herr policmajster przybył i rzecze:
      "Pan przestań krzyczeć i zechciej wysiąść."
      "Za nic – powiada Dreptak – człowiecze,
      choćbyś pan błagał i przez lat tysiąc!"

      Więc policjanci Dreptaka łapią,
      kują w kajdanki i precz wynoszą,
      A ów się szarpie, wyjąc i sapiąc,
      "Ratunku!" – krzyczy, o wsparcie prosząc.

      "Ratujcie! – wrzeszczy – bracia Polacy!
      Niemcy mnie biją w tym wrażym kraju!"
      (A w tylnych rzędach myślą rodacy –
      "Czy tam prosiaka gdzie zarzynają…?!")

      "Ratujcie! – kwiczy – gwałt mi się dzieje!
      Polaka biją tu Szwaby wredne!"
      Lecz nikt do wsparcia gotowy nie jest
      i miny wszystkich... nieodpowiednie.

      Niektórym uśmiech wargi rozchyla,
      inni policję wspierają w geście:
      "Zabrać bufona! Zabrać debila!
      Niech ten samolot odleci wreszcie!"

      Jakoż odleciał, a nasz warchołek
      wraz z żoną, co trwa u męża boku,
      na policyjny dostał się dołek,
      gdzie pono rzekli mu: "Ty aszlochu!"

      Teraz kniaź Dreptak, już bez kajdanek,
      w krajowej prasie łzy swe wylewa,
      łka, zapłakany i usmarkany:
      "Tak było pięknie, a taka krewa!"

      Lecz po tym, cośmy narozważali,
      czas by konkluzję tu jakąś przyjąć:
      czy – gdy mu żona w mordę przywali,
      on wrzaśnie: "Gwałtu! Niemcy mnie biją!"…???
      • mat120 Re: pieśń o kniaziu Dreptaku n/t 01.03.09, 22:08
        smile))
    • liberum_veto "incydent monachijski" - historia prawdziwa 18.03.09, 21:21
      Teraz Rokita domaga się od Lufthansy odszkodowania w wysokości 300
      tys. euro. Za własne wrodzone chamstwo! Bezczelność nie zna granic...
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Incydent-monachijski-Rokity---historia-prawdziwa,wid,10954074,wiadomosc_prasa.html
      Kiedy dowiedziałam się, że Jan Rokita chce od Lufthansy 300 tys.
      euro, przerwałam milczenie.
      Dr K. nie wie, kiedy Rokitowie wsiedli do samolotu. Nie było ich w
      sali odlotów, gdzie wszyscy czekali na opóźniony start. Do samolotu
      szła „rękawem” na samym końcu i też ich nie widziała. Dopiero gdy
      wszyscy byli już na swoich miejscach, zauważyła kobietę w wielkim
      czerwonym kapeluszu i w białych rękawiczkach, która przeszła przez
      cały samolot i wdała się w rozmowę po niemiecku ze stewardesą,
      pokazując na mężczyznę w czarnym kapeluszu siedzącego w klasie
      biznes. Wtedy poznała, że to Rokitowie.
      – Nie znam niemieckiego, ale nietrudno było zrozumieć, że chciała
      uzyskać zezwolenie na zajęcie przez nich miejsc w klasie biznes, na
      co stewardesa nie zgodziła się, bo mieli kupione bilety w klasie
      ekonomicznej. Nelly Rokita to zrozumiała i usiadła przy oknie w 9.
      rzędzie, a Rokita pozostał tam, gdzie siedział. Po chwili stewardesa
      podeszła do niego i poprosiła go o przejście na swoje miejsce, co on
      zrobił z gestem oburzenia, nie zabierając jednak ze sobą płaszczy.
      Niemiecka stewardesa zabrała płaszcze z foteli w klasie biznes,
      zwinęła je w rulon i włożyła do pierwszego wolnego schowka w klasie
      ekonomicznej, gdyż nad fotelami Rokitów wszystkie schowki były
      zajęte.
      – Gdy zatrzaskiwała klapę tego schowka, nagle ze swego miejsca
      poderwał, się Rokita i krzycząc: "What do you do?", odepchnął ją,
      wyjął płaszcze i przeniósł je do bliższego schowka, mówiąc: „Co za
      chamstwo!”. To nie było uderzenie, ale wyraźne popchnięcie. Do tego
      stewardesa najwyraźniej mogła poczuć się urażona słowami: „Kim pani
      jest?”. Osobiście przypuszczam, że Rokita chciał powiedzieć: „What
      are you doing?”, czyli „Co pani robi?”, ale nie znając angielskiego,
      powiedział co innego. Nie jestem też przekonana, czy ta stewardesa
      nie znała trochę polskiego i nie zrozumiała, co to jest chamstwo.
      Potem nastąpiło to, co już było wielokrotnie opisywane. Stewardesa
      poinformowała o incydencie pilota i po chwili przez mikrofon pilot
      poprosił, aby awanturujący się pasażer opuścił pokład samolotu, bo
      drzwi są otwarte. Gdy na ten apel nie było żadnej reakcji,
      stewardesa podeszła do Rokitów i wiedząc, że Nelly Rokita mówi po
      niemiecku, tłumaczyła jej, że Jan Rokita musi opuścić pokład, bo
      samolot nie odleci. Gdy nie było żadnej reakcji na kolejną prośbę o
      dobrowolne wyjście z samolotu, stewardesa udała się ponownie do
      kabiny pilota. Po ok. 10 minutach weszli na pokład dwaj potężnie
      zbudowani funkcjonariusze niemieckiej straży granicznej, z
      przypiętymi czarnymi pałami, i skierowali się wprost do fotela, na
      którym siedział Rokita. Ale on znowu odmówił wyjścia.
      – Chwycili go za ramiona i próbowali wyciągnąć, ale Rokita tak
      kurczowo trzymał się fotela i zaczął krzyczeć, piszczeć, wzywać na
      pomoc. Jeszcze nigdy w życiu nie słyszałam mężczyzny tak
      krzyczącego. To był jeden wielki pisk, wzywanie rodaków, Jezusa i
      nie wiadomo kogo jeszcze na pomoc. Mimo próśb nie tylko z mojej
      strony, ale i innych pasażerów, Rokita nie chciał wyjść. Niemieccy
      pogranicznicy poszli po posiłki. Wrócili w towarzystwie dwóch
      policjantów w żółtych odblaskowych kamizelkach. Przynieśli też
      kajdanki. Gdy już czwórka niemieckich funkcjonariuszy weszła na
      pokład samolotu, jeden z Polaków siedzący dwa rzędy przed Rokitami i
      znający język niemiecki zaczął im tłumaczyć, że Rokita to polski
      polityk, co na nich nie zrobiło żadnego wrażenia. Ci sami
      funkcjonariusze straży granicznej, którzy poprzednio nie potrafili
      wyciągnąć Rokity z fotela, tym razem w towarzystwie policjantów
      zastosowali chwyt za głowę, sprawnie wyciągnęli go z fotela i przy
      akompaniamencie wołania na cały samolot o pomoc, „bo Niemcy mnie
      biją”, założyli mu kajdanki.
      – Gdy Rokitę wyprowadzano, ludzie zaczęli klaskać. Wszyscy już byli
      tą sytuacją bardzo zmęczeni. Nie dość, że odlot już był opóźniony,
      to jeszcze przez Rokitę musieliśmy tak długo stać na lotnisku. Nie
      wiem, kto zaczął pierwszy klaskać, ale chyba jednak Niemcy, a Polacy
      zaraz do nich dołączyli. Poza tym było w naszym samolocie kilku
      Azjatów, którzy nie bardzo wiedzieli, co się dzieje, ale też
      klaskali, bo chcieli wreszcie lecieć.
    • liberum_veto List posłów PO i PiS do ambasadora ws. Rokity 27.04.09, 17:36
      "Super Express": 66 posłów skierowało pismo do ambasadora Niemiec w
      Polsce Michaela H. Gerdtsa, w którym domaga się przeprosin i
      zadośćuczcynienia w stosunku do Jana Rokity.
      Pismo związane jest z incydentem na lotnisku w Monachium, po którym
      Jana Rokitę wyprowadzono w kajdankach z samolotu Lufthansy.
      - Użycie siły, w tym przewracanie, zakucie w kajdanki i wykręcanie
      rąk, w wyniku sporu o sposób ulokowania garderoby w samolocie jest
      nadużyciem prawa i władzy wobec polskiego obywatela przez niemieckie
      służby - czytamy w liście, do którego dotarł "Super Express".
      Pod listem podpisali się posłowie PO i PiS, w tym Jarosław
      Kaczyński, Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski, Jarosław Gowin i Sławomir
      Nitras.
      wiadomosci.onet.pl/1959449,11,item.html
      • bastion44 Re: List posłów PO i PiS do ambasadora ws. Rokity 27.04.09, 18:12
        A skąd Grendschutzpolizei miała wiedzieć,że ma do czynienia z jaśnie wielmożnym panem ,dwojga imion Janem Marią,Rokitą?.Władze nie tylko niemieckie,są uczulone na wszelkie incydenty mające znamiona akcji terrorystycznej.A do takich na pewno należał incydent na lotnisku.Taka jest procedura w akcjach antyterrorystycznych.Zakuwa się w kajdanki nawet uwolnionych zakładników,a potem się pyta kto ty jesteś.Niedoszły premier z Krakowa mówił:"Nie dotykaj mnie nie rusz. To jest mój płaszcz i kapelusz!!!".Ale zielone ludziki nie załapały,myśleli,że to jakiś krewniak Andreasa Badera,lub,Urliki Meinhof,więc potraktowali go zgodnie z obowiązującą procedurą.
        • liberum_veto Rokita - lansiarz w niemieckim aucie 28.04.09, 12:45
          W proteście posłów PiS i PO nie ma mowy o "niedoszłym premierze
          POPiS-u z Krakowa". Jest to interwencja przeciwko rażącemu nadużyciu
          władzy przez niemieckie służby wobec zwykłego "polskiego obywatela".
          Należy więc domniemywać, że posłowie Kaczyński Jarosław, Ziobro
          Zbigniew, Kurski Jacek i Gowin Jarosław wysmarowali by taki sam list
          protestacyjny do ambasadora Niemiec także w przypadku, gdyby ofiarą
          tego typu działań padł jakiś zwykły, anonimowy obywatel RP, dajmy na
          to Dariusz Hutman z Birczy. Bo chodzi o zasadę, a nie o osobę. Nie
          będzie Niemiec pluł nam w twarz i dzieci nam germanił smile
          www.se.pl/wydarzenia/kraj/lansiarz-w-niemieckim-aucie_96219.html
          Pisanina Jana Rokity (50 l.), niedoszłego premiera z Krakowa, a
          obecnie znanego publicysty, zaczęła przynosić efekty! Podobno
          zarabia nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Nie ma się
          więc co dziwić, że lansuje się w modnych ciuchach i przyciągającym
          wzrok samochodzie.
          I choć jeszcze na początku lutego na pokładzie samolotu Lufthansy
          były polityk PO krzyczał, że "Niemcy go biją", to nie pogardził
          niemiecką myślą techniczną. I wozi się mercedesem.
          Muskularna sylwetka, napęd na 4 koła, otwierany dach i 350 koni
          mechanicznych pod maską! Jan Rokita - siejący do tej pory postrach
          na ulicach Krakowa rowerzysta, wozi się teraz wygodnie i z klasą.
          - Nie stać nas na kupno taniego samochodu, bo takie często się
          psują. I trzeba w nie cały czas wkładać pieniądze - mówi Nelli
          Rokita (52 l.), żona publicysty. - O zakupie mercedesa myśleliśmy od
          dłuższego czasu. To solidne, przestronne i użyteczne auto -
          tłumaczy. Ale jak się okazuje, mimo pokaźnych zarobków, Rokita
          podczas zakupu mercedesa wykazał się legendarnym wręcz skąpstwem.
          Zamiast nowego, kupił 9-letnie auto warte niewiele ponad 50 tys. zł.
    • liberum_veto Re: "Polacy ratujcie, Niemcy mnie biją..." 18.05.09, 15:48
      Cytat dnia:
      Jan Maria Rokita miał być premierem z Krakowa, a jest
      przewodniczącym Związku Wypędzonych z Lufthansy.
      (Adam Michnik, Przekrój)
      www.przekroj.pl/ludzie_rozmowy_artykul,4530,1.html
    • liberum_veto Rokita: Biją mnie Niemcy [Lufthansa remix] 13.06.09, 07:58
      Hicior smile
      www.youtube.com/watch?v=VHrcJ_qOtXU
      • liberum_veto Nelly Rokita: Tak, był uderzony [Lufthansa remix] 27.06.09, 06:44
        też niezłe
        www.youtube.com/watch?v=XeSrjJSeHYo
        • bastion44 Re: Nelly Rokita: Tak, był uderzony [Lufthansa re 09.08.09, 17:06
          Po ukaraniu przez sąd niemiecki Jana Marii Rokity karą 3000 euro ,niedoszły premier z Krakowa,został Przedwoniczącym Związku Wypądzonych przez Lufthansę.Piastując tę funkcję,z łatwością spłaci nałożoną karę.
          • liberum_veto Rokita zapłaci za awanturę na lotnisku 11.08.09, 09:52
            Ten pajac domagał się jeszcze odszkodowania od Lufthansy, za swoje
            chamstwo. Pisuje teraz felietony w springerowskim dzienniku, stać go
            chyba na zapłacenie tej grzywny. Poza tym żonka ma diety poselskie.
            wiadomosci.onet.pl/2022458,11,item.html
            Jan Rokita musi zapłacić trzy tysiące euro grzywny za spowodowanie w
            lutym awantury na lotnisku w Monachium. Polski polityk został
            wówczas wyprowadzony w kajdankach z samolotu niemieckich linii
            lotniczych Lufthansa po kłótni z załogą.
            Po incydencie prokuratura w Landshut w Bawarii wszczęła przeciwko
            Rokicie śledztwo pod zarzutem zakłócenia porządku publicznego.
            Prokuratura wyznaczyła grzywnę w wysokości trzech tysięcy euro. Były
            poseł może odwołać się od tego orzeczenia, ale wówczas prokuratura
            skieruje przeciwko niemu sprawę do sądu.
    • liberum_veto Rokita: Dekret Schetyny i ukraińska pamięć 22.08.09, 10:41
      Dobrze, że tego kretyna i neudacznika wyrzucili już też z Dziennika
      www.dziennik.pl/opinie/article429353/Dekret_Schetyny_i_ukrainska_pamiec.html
      Bandera jest i będzie ważnym punktem ukraińskiej pamięci i tego nie zmieni żaden
      dekret ministra Schetyny. Nie zmienią także tego ani nasze potępienia, ani nie
      wiadomo jakie objawy niechęci. Za chwilę prezydent Juszczenko ogłosi go pewnie
      bohaterem Ukrainy - ocenia Jan Rokita, komentator DZIENNIKA.

      Po raz pierwszy polskie władze użyły wiz dla tak spektakularnej demonstracji
      niechęci wobec Ukrainy. Minister Schetyna polecił nie wpuścić do Polski małej
      grupki ukraińskich nastolatków na rowerach, mimo że posiadali oni ważnie wydane
      polskie wizy. Zastępca Schetyny publicznie wyjaśnił, iż wizy były nieważne, bo
      zostały „wyłudzone”. Nie wiedzieć dlaczego, tą argumentacją kierownictwo MSW
      postanowiło jeszcze zaognić konflikt.

      Na czym polegało owo nikczemne wyłudzenie? Ukraińscy organizatorzy nie zapytali
      urzędników Schetyny o zgodę na to, aby patronem ich rowerowego rajdu był Stepan
      Bandera. Dla Ukraińców – bohater narodowy, za wolną Ukrainę więzień polskiego
      Brześcia i niemieckiego Sachsenhausen, w końcu skrytobójczo zamordowany przez
      sowieckiego agenta. Dla nas – organizator zamachów na Hołówkę, Babija i
      Pierackiego, a także – choć co prawda z oddali hitlerowskiego obozu
      koncentracyjnego – patron Ukraińskiej Powstańczej Armii.

      Jaka polska polityczna aksjologia wyłania się zza tego incydentu i czy aby
      jesteśmy pewni, że taką właśnie politykę ukraińską państwo polskie powinno
      prowadzić? Polskie władze przyznały sobie prawo do tego, aby dawać bądź nie
      dawać przyzwolenia na wybór patronów wycieczek i rajdów młodzieżowych z państw
      ościennych. Chciałoby się zapytać Schetynę, co zrobi, jeśli młodzi Niemcy zechcą
      przejechać do Królewca szlakiem Hohenzollernów albo – nie daj Bóg – Żydzi do
      Brześcia szlakiem terrorysty i laureata pokojowego Nobla Menachema Begina?
      Myślę, że do znudzenia warto powtarzać: pamięć historyczna jest świętą
      własnością narodów. I nie nam decydować o ukraińskiej pamięci. A ministra
      śpieszę poinformować, że kiedyś na Kremlu uczciłem pamięć jego zdobywcy, hetmana
      Żółkiewskiego, ale do głowy mi nie przyszło informować o tym we wniosku wizowym
      rosyjskiego MSW.
      • bastion44 Re: Jest nakaz aresztowania Rokity. 14.12.09, 18:05
        -Pan Rokita musi się liczyć z tym,że gdy pojawi się na terytorium Niemiec,zostanie aresztowany-oznajmił rzecznik bawarskiej prokuratury z Landshut Ralph Reiter.
        Były polityk nie zapłacił dotychczas grzywny w wysokości 3000 euro,jaką obciążono go za lutową awanturę.Prokuratura wydała więc nakaz aresztowania w celu wykonania kary.
        Grzywną przeliczono na 30 dni więzienia.Na poczet tej kary zaliczono Rokicie czas spędzony w areszcie po zatrzymaniu na lotnisku w Monachium.Pozostaje zatem 29 dni więzienia.
        -Nie możemy darować tej kary-oświadczył Reiter.
        Za portalem TVN 24.
      • venus99 Re: Rokita: Dekret Schetyny i ukraińska pamięć 14.12.09, 19:48
        po przeczytaniu złotych mysli Jasia Maryjnego mogę powiedzieć
        jedno:tp wyjątkowy dureń.
        jestem ciekaw czy napisałby to samo na widok cyklistów niemieckich
        jadących po Polsce szlakiem Adolfa Hitlera.
        • liberum_veto Niemcy mnie ścigają! Jest list gończy za Rokitą! 15.12.09, 06:42
          Krakowski centuś będzie mógł pisać swoje debilne felietony z aresztu
          w Monachium...
          www.pardon.pl/artykul/10382/niemcy_mnie_scigaja_jest_list_gonczy_za_rokita
          Niemcy przeszli od rękoczynów do... czynów.
          Przed południem newsa na Twiitterze sprzedał Tomasz Machała z
          Polsatu. Teraz dzięki PAP mamy pierwsze redakcyjne potwierdzenie
          (za "Newsweekiem"):
          Niemiecka prokuratura w Landshut w Bawarii wydała wobec Jana Rokity
          nakaz aresztowania w celu wykonania kary, wymierzonej w sierpniu za
          incydent w samolocie Lufthansy na lotnisku w Monachium.
          Były polityk nie zapłacił dotychczas grzywny w wysokości 3000 euro,
          jaką obciążono go za lutową awanturę. - Nie możemy jej podarować -
          oświadczył rzecznik niemieckiej prokuratury Ralph Reiter.
          Problem w tym, że podarować jej nie chce też Jan Rokita. Powołuje
          się przy tym na wielkie wartości, ale też honor krakusa, czyli jak
          mówi człowieka, który choćby nie wiem co nie ustąpi. W tym wypadku
          nie ustąpi o eurocenta. Swojego eurocenta.
          Z tej perspektywy list gończy może dla byłego "premiera z Krakowa"
          otwierać interesujące możliwości. W ciągu 30 dni w więzieniu
          jakie "mu przysługują" za niezapłacenie grzywny Rokita może sporo
          zaoszczędzić. Niemcy nakarmią, ubrania wypiorą, a teksty
          do "Dziennika" będzie mógł dalej wysyłać.
          I w końcu przestaną go męczyć o te 3 tysiące euro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka