ktos_021
19.07.09, 07:41
W chwili obecnej na pozycjach obrońców banderowskiej Ukrainy stoją już tylko
„Gazeta Wyborcza” i częściowo ośrodek prezydencki. Niejasne jest stanowisko
PiS, partii, która rzuciła się na szyję ukraińskim „bojownikom o demokrację”,
a jak się okazało cynicznym spadkobiercom Bandery. Na parasol ochronny
banderowcy mogą liczyć jeszcze we władzach rządowych i sejmowych RP, by
wspomnieć tylko niechlubną rolę marszałka Bronisław Komorowskiego, który nie
dopuścił do uchwalenia przez Sejm zgłoszonej przez Jarosława Kalinowskiego
projektu uchwały potępiającej zbrodnie UPA. Establishment polityczny w Polsce
próbuje jeszcze udawać, że sprawa nie jest aż tak ważna, że nie wymaga
interwencji. Jest jednak inaczej – bo nawet w punktu widzenia tych, którzy
nadal (niesłusznie) uważają, że stosunki Polski z Ukrainą mają jakieś
gigantyczne znaczenie dla naszej suwerenności – tolerowanie recydywy
banderowskiej jest niebezpieczne. Grozi bowiem całkowitym załamaniem i
kompromitacją. Kiedy nadejdzie czas, że Zachód odkryje prawdziwe oblicze
współczesnej Ukrainy, nagle okaże się, że to Polska była jej adwokatem, i to
my będziemy świecić oczami, kraj, który uchodzi z jeden z najbardziej
doświadczonych w okresie II wojny światowej, za prawdziwy wyrzut sumienia.
Można też już dziś wskazać bez żadnej pomyłki ośrodek, który nas w to wszystko
wpakował. To jest środowisko Adama Michnika, to jest „Gazeta Wyborcza” i
dawnej Unia Wolności. Nigdy nie mogłem pojąć, jak to możliwe, że ludzie tego
środowiska, tak wyczuleni na nawet powiewy nacjonalizmu w innych krajach, w
tym przede wszystkim w Polsce, z takim uporem podejmują się obrony jednego z
najbardziej zbrodniczych i rasistowskich nacjonalizmów (a raczej szowinizmów)
w Europie. Dlaczego przechodzą do porządku dziennego nad udziałem ukraińskich
szowinistów w zagładzie Żydów, a nam wypominają przy każdej okazji
antysemityzm, także tam, gdzie go nie było? Dlaczego „Gazeta Wyborcza”, pomimo
jednoznacznych faktów, próbuje relatywizować banderowskie ludobójstwo, by
wspomnieć ostatnie teksty Marcina Wojciechowskiego? Czy nie jest haniebne i
uwłaczające, że w banderowskich wydawnictwach sławiących UPA i jej czyny
publikowane są zdjęcia Jacka Kuronia jako przyjaciela i obrońcy? (np.
książeczka dla dzieci (!) pt. „Ukraińska Powstańcza Armia” wydana w Charkowie
w 2007 r.). Dlaczego np. w przypadku Rosji „Gazeta Wyborcza” wściekle walczy z
rosyjskim autorytaryzmem (dodajmy oświeconym), a na Ukrainie wspiera zwyczajny
szowinizm? Wszystkiego nie da się wyjaśnić Giedroyciem, który niesłusznie jest
uważany w Polsce za jakiś wielki autorytet. Zresztą w swoim ostatnim wywiadzie
(„Kultura”, nr 1/1992) nawet Giedroyc powiedział, że rzeczą „wielkiej wagi”
jest znormalizowanie stosunków z Rosją, a mówiąc o Ukrainie (i nie tylko)
przestrzegał przed narastaniem „nastrojów skrajnie nacjonalistycznych”. Jeśli
tak, to Michnik i „Wyborcza” nie są nawet spadkobiercami Giedroycia. Są tylko
i wyłącznie sierotkami po Banderze.
www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=121&pkid=126&nid=1978