Dodaj do ulubionych

osoba sprawna z niesprawną - przemieszczanie się

22.04.05, 18:10
Witajcie,
Jestem osobą niesprawną w bardzo znacznym stopniu (paraplegia + niewydolność
oddechowa). Wspólnie ze sprawną przyjaciółką chcemy się czasem gdzieś wybrać.
Na wystawę czy do kina - wiadomo, zawsze ktoś pomoże wyciągnąć wózek i mnie z
samochodu, złożyć to razem ;). Ale gdy zechcemy się wybrać np. na piknik nad
rzekę - będzie trudniej. Jak wysiąść tam z samochodu albo przesiąść się na koc
- a jak stamtąd się zabrać? Nie jestem bardzo ciężki, ale moja przyjaciółka
też nie jest siłaczką :) Daje radę odrobinę mnie unieść. Jak możemy poradzić
sobie w takiej sytuacji?
Jeśli ktoś ma doświadczenia, którymi mógłby się podzielić, to ucieszę się
bardzo. Z pewnością jest więcej osób w takiej sytuacji. Bardzo proszę o poradę.
Pozdrawiam ciepło
Bilbo
Obserwuj wątek
    • buffy79 Re: osoba sprawna z niesprawną - przemieszczanie 22.04.05, 19:33
      Witaj!

      Jeśli jesteś paraplegikiem to przypuszczam ze powinienes mieć sprawne i silne
      ręce.
      Zasada jest taka: ty pomagasz sobie jak możesz, podnosisz sie na rekach, druga
      osoba niech chwyci cie pod kolanami i pomoze ci sie podnieść.
      Wysiadając z samochodu ktos moze cie poprostu pociąnąć za spodnie do tyłu na
      wózek, moze głupio brzmi ale skuteczne (mi tak mawet koleżanki pomagają)

      Pamietaj tez ze w zależności od swoich dysfunkcji wypracujesz wiele sposobów
      tylko dla ciebie skutecznych:)
      • bilbek66 Re: osoba sprawna z niesprawną - przemieszczanie 23.04.05, 11:23
        Dzięki za odpowiedź!

        Ręce mam w miarę sprawne i silne, ogranicza mnie dodatkowo słaba wydolność
        oddechowa.

        > moze głupio brzmi ale

        Nic nie głupio. Sam używam sposobów, które są przydatne w konkretnych
        sytuacjach, i mogą się komuś wydać cudaczne - nie przejmuję się tym, ważna jest
        skuteczność. I o takie rzeczy pytam, są ważne.

        A pytam też o to, czy są jakieś proste urządzenia, które warto zastosować. Jak
        można przesadzić paraplegika z koca na wózek, nie będąc zbyt silną osobą? Chodzą
        mi po głowie rozwiązania rodem z Pomysłowego Dobromira :D

        Pozdrawiam i proszę o jak najwięcej rad!
        Dobrego weekendu
        Bilbo
        • wozkarz Re: osoba sprawna z niesprawną - przemieszczanie 23.04.05, 16:59
          najlepsza rada? wybrac sie na oboz aktywnej rehabilitacji organizowany przez
          fundacje aktynwje rehabilitacji www.far.org.pl
          • bilbek66 Re: osoba sprawna z niesprawną - przemieszczanie 23.04.05, 20:12
            Dzięki, rada jest dobra na przyszłość. Ale co przed obozem? Wszelkie
            wypracowane "domowe" sposoby na przesiadanie się w terenie mogą się bardzo
            przydać.
            Pozdrawiam
            Bilbo
            • buffy79 Re: osoba sprawna z niesprawną - przemieszczanie 24.04.05, 10:22
              Wszystkie czynnośći które są na obozach nie zawsze skótkuja jak sie poprostu
              nie ma siły, ja nie byłam na żadnym bo nie mam ochoty tam jechać i wiele rzeczy
              nauczyłam sie sama.

              Ja sama prosto z podłogi na wózek nie usiąde, musze mieć bardziej rozstawione
              rece aby sie dzwignąc do góry. Ponadto mam ustawiony bardzo wysoko wózek, więc
              niestety to tez jest problem.

              Spróbuj pocwiczyc w domu: postaw wózek przy wersalce i chwyć sie jedną reką
              wózka a drugą wersalki, tak jest łatwiej sie podnieść do góry:)
    • mantis77 Genralnie 25.04.05, 03:06
      Generalnie należy wykorzystać swoje ciało ile się da. Np. warto wykorzystać
      spastykę do wsiadania i wysiadania. Jeśli przesiadam się z samochodu na wózek
      to najpierw idą nogi i piętę stawiam na podnóżek przesuwam się na skraj
      siedzenia samochodwego (przodem do wyjścia żeby było jasne) i chwytając jedną
      ręką za ramę wózka (ewentualnie jeśli wytrzyma to może być jego boczek) a drugą
      opierając się o siedzenie w samochodzie przesiadam się. Podobnie jak z wózka na
      krzesło i na odwrót. Generalnie reką od fotela się odpychamy a na drugiej
      opartej na wózku się wspieramy i unosimy. Wózek musi być mocno zahamowany.
      Ewentualnie niech przyjaciółka trzyma wózek co by się nie wyglebił (często
      nacisk nóg na podnóżek może być na tyle silny że przechyla "bryczkę" do
      przodu.) Jeśli wysiadamy z tylnich drzwi to zamiast odpychać się warto
      wykorzystać składane rączki nad drzwiami (często bywają nad tylnimi drzwiami od
      samochodu). Wsiadanie następuje odwratnie. Najpierw tyłek do środka potem nogi.
      Warto cofnąć siedzenie żeby mieć więcej miejsca.

      Wsiadanie na wózek z ziemi jest znacznie truniejsze. Nie ukrywam że mi też
      stwarza problemy, ale da się. I warto się tego naucyć choćby nam to zajmowało i
      15 minut bo może się zdarzyć że gdzieś się wywalimy w terenie "potykając" się
      wózkiem o dziurę w chodniku i nie będzie nikogo do pomocy. Miałem takie
      sytuacje wiele razy. Z doświadczenia najmniej sympatycznie jest zbierać się z
      kałuży :-(.

      Ja robię to tak (Mam dość wysoki wózek firmy "Kuschall K4 Air lite"). Jak leżę
      na ziemi to hamuję wózek. Siadam plecami do podnóżka od wózka. Maksymalnie
      podginam nogi pod siebie (tak jakbym chciał siedzieć w "kucki"), Następnie
      prawa ręka na rurkę od ramy wózka z przodu, a druga odpycha mnie od ziemi.
      Jeśli człowiek ma spastykę to mu dodatkowo pomaga bo go "wynosi" do góry.
      Niestety nie jest łatwo bo czasem wózek mimo hamulców się cofnie i lądujemy na
      podnóżku a nie siedzeniu. Czasem zdarzy się że poduszka się podwinie i nie
      możemy usiść bo pod tyłkiem sprężynuje. Gdy już siedzimy na krawędzi siedziska
      to obie ręce na ramę i się wciągamy głębiej. W tym momencie zazwyczaj nogi
      haczą się o podnóżek. Trzeba je ustawić na podnóżku i poprawić się jeszcze raz
      i jesteśmy na wózku. Wersalki, tapczany też dobre ale niestety tylko w domciu.
      Dlatego warto nauczyć się wsiadać tylko przy wózku. Niektórzy wsiadają jakoś
      bokiem. Trzeba spróbować innej rady nie ma. Jeśli się wstydzimy to można zrobić
      to gdy nikogo nie ma ale wiemy że za jakiś czas ktoś przyjdzie do domu (w razie
      naszej pierwszej porażki). Wtedy mamy swoją motywację żeby dać sobie radę
      samemu a nikt nas nie pogania. Oczywiście rady dobre przy wózkach aktywnych.
      Pry "kolubrynach" typu jakieś "Ortopedia" czy duża "Meyra" (tzw. wózki
      pokojowe) Rady zdają się mało przydatne. No ale kto używa wózka innego niż
      aktywny jeśli jedzie w teren? Tak więc wózek jest kwestią kluczową. Najlepeiej
      jesli ma wyciągane boczki żeby było łatwiej np wsiąść z ziemi czy się
      przesiąść.

      Jeśli chodzi o zsiadanie z wózka na koc. To nogi z podnóżków na ziemię wysuwamy
      się do przodu (wózek oczywiście zahamowany) i heja "wyskakujemy" do produ.
      Generalnie nogi się nam ułożą jak w "kucki" a rękoma się podeprzemy żeby nie
      walnąć twarzą. No i wtedy przechylamy się na bok i tyłek ląduje na kocu. Ja tak
      robię i zawsze działa choć wygląda ryzykowanie ale przecież takie nie jest.
      Sprawni ludzie też skaczą i nic im nie jest więc i nasze nogi wytrzymają i się
      do czegoś przydadzą.

      A propos Aktywnej. Fajna organizacja tylko ma jedną wadę i dlatego też ja np.
      nigdy nie skozystałem z jej obozów a teraz już w sumie mi niepotrzebna. Wada ta
      jest taka ze jadąc na obóz nie można mieć żadnych odleżyn. Nie wiem dlaczego
      takie sobie przepisy zrobili skoro ja np. mam na stopie i ona w niczym nie
      przeszkadza a opatrunki zmieniam sam. Ale cóż, czasem tak bywa.
      • buffy79 do mantisa77 25.04.05, 10:02
        Za chiny ludowe nie wyobrazam sobie jak wsiadasz na wózek z podłogi mając jedną
        reke na wózku a drugą.... na podłodze??????????

        Oczywiście pomijając fakt jakiejś tam spastyki, bo takiego "zwierza" to ja nie
        znam!
      • bilbek66 Re: Genralnie 25.04.05, 13:30
        Dzięki, Mantis, za odpowiedź - super jest! O takie info mi chodziło.
        Będę te sposoby sprawdzał, z tym, że jeśli chodzi o wsiadanie z ziemi na wózek,
        to mam ten kłopot, że na paraplegię nakłada mi się niewydolność oddechowa - mam
        silne skrzywienie kręgosłupa i pogiętą klatę ;-) Tak że wszelkie wysiłki mogą
        być bardzo krótkie, bo jak kończy się dostęp tlenu, to omdlewają mi ręce. Poza
        tym powinienem trochę dbać, żeby nie było za dużych przeciążeń, bo to
        skrzywienie mi się po trochu zmienia i nie chcę się dorobić zbyt mocnej
        niewydolności.
        Mam lekki wózek, więc gibnie mi się do przodu przy takim wsiadaniu, jak
        opisujesz. Ale z przyjaciółką może na m się uda bez wielkiego wysiłku z jej strony.
        Zsiadanie z wózka znam, zaliczyłem je kiedyś niechcący na betonowych schodach i
        było to tak mięciutkie, że aż sam się zdziwiłem ;-) Oby to było powtarzalne!
        Wykorzystanie spastyczności to fajny pomysł, ale mam stracha, czy mi się z kolei
        nogi nagle nie złożą, wtedy nici z opierania się - całym ciężarem ciała się obsuwam.
        Chodzą mi po głowie różne pomoce, które można zabierać z sobą, nie zajmujące
        dużo miejsca. Np. składane stołeczki wędkarskie, mają po jakieś 40 cm wysokości,
        z tego można się przesiąść na coś wyższego. Niektóre pomysły wyglądają
        dziwacznie, ale pal licho wygląd, aby działało ;-) Albo podnośnik wannowy w
        terenie ;-))) Taki na akumulatorki, bez konieczności używania hydrauliki. Ktoś
        tego używał? Co o tym myślisZ?
        Pozdrawiam!
        Bilbo
        • wozkarz Re: Genralnie 25.04.05, 13:51
          jakbym mial przyjaciolke pocwiczylbym z nia seks wozku to dobre na
          spastyke ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka