04.03.07, 09:33
witam pisze w imieniu mojego taty,który tydzień temu miał amputacje kończyn
dolny - miażdzyca.W związku z tym szukam grup wsparcia , lub osób po
amputacji dolnych kończyn. Jest to potrzebne jemu jak i rodzinie.Jak dalej
żyć, jak sobie radzić. Chce żeby mój tata uwierzył ,że da się dalej żyć i że
to nie jest koniec świata .
Obserwuj wątek
    • rolins6 Re: amputacja 04.03.07, 10:30
      zapraszam do zapoznania sie z trescia strony www.sport-on.com
    • c-leg Re: amputacja 04.03.07, 18:31
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=488&w=48448586&a=58437403
      • szopina1 Re: amputacja- bardzo wam dziekuje-podjazd 05.03.07, 14:15
        bardzo wam dziekuje za informacje. Na razie niestety napotykamy na same
        gigantyczne kłody i nieco mnie to wszytsko przeraza. Jak nie ma sie pieniedzy
        to ciezko pomóc niepełnosprawnemu .
        Moze ktos wie jak jest z administracja , czy w jej obowiazku jest wybudownie
        podjazdu czy to jest ich jedynie dobra wola?
    • niepelnosprawni.info Re: amputacja 05.03.07, 10:39
      www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/1933 zapraszam do lektury
    • zabamala Re: amputacja 05.03.07, 16:28
      Najważniejsze żeby tata nie zamknął się w domu i robił to co do tej pory lubił
      najbardziej. Może lubił wędkować? www.wedkarstwobezbarier.pl
      A może zechce pomagać innym niepełnosprawnym? Może czas sprówbować czegoś
      nowego np. szermierki na wózku? www.culani.org.pl
      Ruch, rehabilitacja i kontakt z innymi ludźmi, to właśnie to czego potrzebuje
      najbardziej.
      To WY, najbliższa rodzina powinniście podsuwać mu różne pomysły i wręcz na siłę
      organizować mu wolny czas. Najważniejsze żeby tata nie miał zbyt wiele czasu na
      rozmyślanie.
      Będzie ciężko, to prawda ale z każdym dniem coraz lepiej. Teraz musicie nauczyć
      się żyć metodą małych kroczków i radości z tego co dziś i teraz. Nie można
      myśleć o jutrze, co mógłbym zrobić a nie mogę, czego już nigdy nie będę robił,
      itp. Trzeba zacząć cieszyć sie każdym malutkim postępem, każdym dniem.
      Najgorsze w tym całym nieszczęściu jest przebrnięcie przez administracyjno-
      papierokowy tor przeszkód. Ale bez tego się nie da. Musicie uzyskać orzeczenie
      o niepełnosprawności, a potem drążyć dalej: dofinansowanie do protez, do
      sprzętu rehabilitacyjnego, do usunięcia barier architektonicznych, do budowy
      podjazdu. To wszystko trzeba wywalczyć, wydrzeć z gardła urzędnikom. Ale warto.
      Życzę powodzenia i mnóstwa cierpliwości.
      • szopina1 Re: amputacja 05.03.07, 22:37
        najgorsza okazuje sie biurokracja ktora wszytsko utrudnia . Chcialam zeby moj
        tata prosto ze szpitala poszedl na rehabilitacje do konstancina , zeby od razu
        znalazl sie wsrod ludzi z podobny problemem , uwierzyl w swa normalnosc i ze da
        sie zyc ale okazuje sie to bardzo ciezka rzecza do zrobienia . Do tego ma
        wrocic ze szpitala do domu , ktory jeszcze nie jest gotowy na jego
        przybycie ...lazienka nie mowic juz o ubikacji ...Zastanawia mnie jeszcze
        jedna rzecz , czy szpital nie ma przymusu zostawic go u siebie na oddziale
        rehabilitacji jesli takowa ma ... to wszystko wydaje sie jakims zlym snem ..a
        do tego trzeba prowadzic normalne zycie ...
        • laka1 Re: amputacja 08.03.07, 08:59
          u nas minął miesiąc od amputacji, również ojciec. Uzbrojcie się w ogromniastą
          cierpliwość i walczcie. Tyle mogę Ci powiedzieć. Jest naprawdę ciężko, a co
          gorsze dopiero teraz ojca dopada dół psychiczny :((.
        • zabamala Re: amputacja 12.03.07, 14:28
          Szczerze powiem, że nie można do końca liczyć nawet na ten osławiony
          Konstancin. Warunki tam są żenujące, a tak naprawdę te same ćwiczenia można
          wykonywać w domu po krótkim przeszkoleniu. Ważne żeby być konsekwentnym. Cóż
          więcej mogę ci poradzić... Zrób transparenty "Witaj w domu tatku", unierz dom
          balonami i uśmiechaj się mimo wszystko. Powolutku, małymi kroczkami zrobicie
          wszystko, przystosujecie dom dla niepełnosprawnej osoby, załatwicie wszystkie
          formanlności. Ja wiem, że chciałoby sie od razu, szybko, że dobija ta
          biurokracja i podejście urzędników, którzy mają gdzieś Twoje cierpienie, ale
          musicie być cierpliwi. A co do psychicznych dołków, to najlepszy jest kontakt z
          innymi ludźmi.Będzie lepiej, głowa do góry.
    • c-leg szopina1; laka1 10.03.07, 22:14
      Czesc,
      niezaleznie od (bez watpienia) z dobrych intencji plynacych rad o szermierce na
      wozku lub innych sposobow samorealizacji, na ktore przyjdzie pora, wazne sa
      pewne czynnosci, ktore pomoga Waszym ojcom przy oprotezowaniu.

      1. Permanentne i dosyc scisle (ale bez przesady) bandazowanie kikuta. Ma to na
      celu spowodowanie jego mozliwie szybkiego chudniecia. Im szybciej i bardziej
      kikut straci na objetosci, tym latwiejsze przyszle oprotezowanie. Mam nadzieje,
      ze personel medyczny przynajmniej to pokazal Waszym ojcom.

      2.Cwiczenie kikuta zapobiegajace przykurczowi w biodrze. To dosyc proste, a
      wazne cwiczenie zapobiega trudnosciom z geometria protezy.

      Oczywiscie to wszystko byloby idealne pod nadzorem terapeuty. Wazna bylaby
      rownierz pomoc psychologa. Ale przynajmniej te dwie (wazne) rzeczy mozna robic
      bez niczyjej pomocy.
      • zabamala Re: szopina1; laka1 12.03.07, 14:23
        A wiesz, że w USA strasznie się dziwili na bandażowanie i hartowanie kikuta?!
        Byli w ciężkim szoku, że zadaje się jeszcze taki dodatkowy ból. Co innego
        rehabilitacja i walka z przykurczami, to owszem. Ale o bandażowaniu i
        hartowaniu nie słyszeli... Dziwne co?
        • c-leg Re: szopina1; laka1 12.03.07, 20:17
          zabamala napisała:

          > A wiesz, że w USA strasznie się dziwili na bandażowanie i hartowanie kikuta?!

          O hartowaniu nic nie pisalem.

          Ze dziwili sie bandazowaniu? No coz, USA nie nalezy do wiodacych w protetyce.
          Wsrod liczacych sie firm protetycznych nie ma amerykanskich.
          Polecam Ci duzy artykul o amputowanych amerykanskich zolnierzach z Iraku w
          (bodajze w przedostatnim) National Geographic. Pentagon zaopatrujac ich
          w "najnowoczesniejsze i najlepsze protezy na swiecie" nie siega po produkty
          amerykanskie.

          > Byli w ciężkim szoku, że zadaje się jeszcze taki dodatkowy ból.

          Wyobrazam sobie. Majac protetyke spozniona o kilka dobrych lat, mozna sobie
          wyobrazic, ze bandazowaniem sprawia sie bol. Troche glupio, ze specjalisci nie
          znaja metod bandazowania bezbolowego a jednoczesnie zmniejszajacego obietosc
          kikuta :-(

          >Dziwne co?

          No wlasnie. Nie tylko Ty sie dziwisz, ale kazdy, kto nosi proteze. Prawda?
          Wyobrazasz sobie dopasowywanie protezy do nieodchudzonego kikuta?
          • c-leg uzupelnienie 12.03.07, 20:43
            Mala Zabo,
            sprawdzilem (na wypadek gdybys chciala przeczytac) - to jest National
            Geographic z grudnia 2006. Artykul "THE HEROES THE HEALING; MILITARY MEDICINE
            FROM THE FRONT LINES TO THEHOME FRONT".

            A jeszcze a propos hartowania (o ktorym nie pisalem). To juz dosyc zamierzchle
            czasy. Czasy sprzed epoki liner´ow silikonowych, odlewow karbonowych itp. Czasy
            drewnianych tulej. Myslisz, ze w USA (jezeli nie dotyczy to zolnierzy) wciaz
            jeszcze stosuje sie taka protetyke? Nie do wiary!

            Pozdrawiam
            • zabamala Re: uzupelnienie 13.03.07, 13:52
              C-leg przeczysz sam sobie!!!. Skoro mamy na Zachodzie leje z wykładzinami
              silikonowymi, leje super lekkie, bo z włókien węglowych i doskonale - bo
              komputerowo - dopasowane do kikuta to jakie znaczenie ma jego grubość? Tak
              naprawdę kikut nie może być zbyt "chudy", bo to oznacząłoby że okładzina z
              mięśni jest na nim zbyt mała i mogłoby dochodzić do przebijania poduszki
              mięśniowo-skórnej przez kość. W całym protezowaniu, amerykańskim czy też nie
              amerykańskim , chodzi przecież o wygodę i komfort w noszeniu protezy. Kikut im
              większy, im bardziej umięśniony tym lepiej, bo proteza ma na czym się trzymać.
              A tak z innej beczki, tylko niektórzy potrafią chodzić na c-legu, to nie jest
              wcale takie łatwe, ani bezpieczne ;-)))

              • c-leg Re: uzupelnienie 13.03.07, 20:20
                Zabomala,
                opisze Ci pozniej dokladnie interesujace Cie kwestie. W tej chwili mam troche
                malo czasu. Bardzo trudno jest wytlumaczyc "dwunoznemu/ej" pewne rzeczy, ale
                sprobuje.

                A teraz tylko pokrotce.

                zabamala napisała:

                > Skoro mamy na Zachodzie leje z wykładzinami silikonowymi

                Nie mamy. Mylisz pojecia. silikon-liner, a wykladzina to dwie ZUPELNIE rozne
                rzeczy i stad bierze sie juz niezrozumienie obietosci kikuta.

                > ... jakie znaczenie ma jego grubość?

                KAPITALNE! Wytlumacze Ci pozniej.

                > naprawdę kikut nie może być zbyt "chudy", bo to oznacząłoby że okładzina z
                > mięśni jest na nim zbyt mała i mogłoby dochodzić do przebijania poduszki
                > mięśniowo-skórnej przez kość.

                Mylisz pojecie umiesnienia z objetoscia.
                Poza tym rozumiem dlaczego pisalas o hartowaniu kikuta. Ktos, od kogo masz
                wiadomosci o protezie ma jeszcze dawna klasyczna proteze - stad niezrozumienie.
                Przy nowoczesnej protetyce obciazenie nie powinno byc na koncu kikuta (z
                wyjatkiem wyluskania).

                > W całym protezowaniu, amerykańskim czy też nie
                > amerykańskim , chodzi przecież o wygodę i komfort w noszeniu protezy.

                Zgadza sie! I dlatego odpowiednia obietosc kikuta jest tak wazna !
                > Kikut im
                > większy, im bardziej umięśniony tym lepiej, bo proteza ma na czym się
                >trzymać.

                Tu wlasnie wyraznie widac, ze ten od kogo masz wiadomosci o protezie, ma
                jeszcze stary typ. ale to czesto bywa. Ludzie, ktorzy wiele lat nosili
                klasyczna proteze nielatwo przestawiaja sie na nowe.

                > A tak z innej beczki, tylko niektórzy potrafią chodzić na c-legu, to nie jest
                > wcale takie łatwe, ani bezpieczne ;-)))

                Zabomala, w innej sytuacji uznalbym to moze za niezly dowcip, ale zwroc uwage,
                gdzie to piszesz? Na watku, w ktorym swiezo amputowani lub ich zdeterminowani
                bliscy szukaja pomocy. Wyglada na to, ze maja trudnosci z NAJPROSTSZA i
                najbardziej PODSTAWOWA pomoca. Nie sadze by smieszyl ich taki humor.

                Pozdrawiam.

                PS. Moze do dalszej "rozmowy" zalozymy nowy watek. Bo obawiam sie, ze nie
                wszystkich interesuja te (dla wiekszosci) teoretyczne rozwazania.
                • zabamala Re: uzupelnienie 15.03.07, 14:04
                  Jesteś strasznym sztywniakiem.
                  Pouczasz i nic z tego nie wynika.
                  Wyluzuj!!!
                  Możemy się tak wymądrzać jeszcze długo, ale naprawdę nie wiem czemu przyszło ci
                  do głowy, że informację uzyskuję od kogoś innego, że nie mam tego samego
                  problemu co Ty?
                  Co do protez, to kilka mam już za sobą, protezuję się w Stanach stąd moje uwagi
                  i opinie na ten temat. Na c-legu naprawdę chodzi się trudno, a ja myślałam że
                  skoro masz taki nick, to wiesz coś na ten temat.
                  To tyle. Więcej nie napisze.
                  Życzę wszystkiego dobrego.
                  • c-leg Zabamala 15.03.07, 15:50
                    Wysylam Ci mail.
                    Napisalem go zanim przeczytalem Twoj ostatni post.
                    Okazuje sie, ze pomylilem sie w ocenie "zrodla" Twoich informacji, za co
                    przepraszam.
                    Pomimo to pozostawie tekst maila niezmieniony.
                    Czesc.
                  • abborygenka Żabko, chyba troszkę przesadzasz :-( 15.03.07, 17:10
                    zabamala napisała:

                    > Jesteś strasznym sztywniakiem.
                    > Pouczasz i nic z tego nie wynika

                    Hej Żabko, forum przecież jest po to, żeby podyskutować w konstruktywny sposób i
                    bez obrażania się na siebie... Ty masz inne informacje, C-leg ma inne - i bardzo
                    dobrze - można podyskutować, ale po co się obrażać i obrzucać nieprzyjemnymi
                    wyrazami?
                    Z tego, co widzę C-leg jest po prostu konkretny i precyzyjny - ale to nie powód,
                    żeby go nazywać 'strasznym sztywniakiem' - to trochę niesprawiedliwe - mam rację?

                    pozdrowienia!
            • zabamala Re: uzupelnienie 13.03.07, 13:53
              dzięki za namiar na artykuł - przeczytam!
    • ania3111 Re: amputacja 23.04.07, 14:56
      Witam
      Pracuję w firmie, której strona (co prawda w budowie) być może Państwa
      zainteresuje.
      www.ortocentrum.com.pl
    • evamari Re: amputacja 25.04.07, 15:36
      witam,
      już w innym wątku polecałam tę stronę, ale jeszcze raz wklejam link, bo naprawdę
      jestem pod wrażeniem takich ludzi, których historie opisane są w zakładce
      (NIEPEŁNO)SPRAWNYM BYĆ - pozdrawiam


      www.solpolska.com.pl/new/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka