robitussin
16.04.12, 12:00
O co chodzi z tym lokowaniem produktu w programach czy filmach? Poszaleli wszyscy czy co?
Jeśli producent filmu/programu wymyśli sobie, żeby rekwizytem było żelazko Philips, a Philips nie ma nic przeciwko temu, to po jakiego grzyba musi być ta informacja, że w programie zastosowano lokowanie produktu (co to w ogóle za idiotyczna kalka)?
Kiedyś Borewicz jeździł Polonezem i widać było, że to Polonez. Teraz albo musi być informacja o produkcie albo logo zasłonięte skrupulatnie, żeby nikt się nie domyślił.
Komu to szkodzi lub przeszkadza, że widz zobaczy, że Iksińska z "Ż jak Żałość" je zupę w proszku Winiary, jeśli tak się umówili producent filmu i firma Winiary?
Na forach zresztą to samo - są ludzie, którzy broń Boże nie napiszą "ja swoją szafę kupiłam w Ikei" tylko "ja swoją szafę kupiłam w znanej szwedzkiej firmie na I, ale nie napiszę jakiej, żeby nie było, że to reklamuję". No do pioruna, czy naprawdę nie można już podzielić się swoimi opiniami bez takich wygibasów?