Dodaj do ulubionych

chciałam się tylko wyżalić

30.06.08, 20:34
bo się wq... nie cierpie swojej teściowej, opisałam tu wszystko, a
potem wykasowałam, bo nie chce żeby moja historia wisiała gdzieś na
sieci jeszcze ktoś z rodziny się natknie i bedzie wogóle kwas, na
dodatek niby intencje ma dobre i oficjalnie jestem z nią w dobrych
stosunkach, ale przeszkadza mi jej sposób bycia i nie mogę tego
zaakceptować bo to się kłuci z zasadami które ja wyznaje, mam
pytanie komu jeszcze teściowa psuje krew, w grupie raźniej
Obserwuj wątek
    • jagoda85 Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 20:40
      U mnie było nieciekawie, ale ją ją tolerowałam z tej racji, że to
      była matka mojego meża.
      • demi_d Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 20:44
        ja też toleruje babe tylko z tego owodu inaczej bym ją ogoniła, a
        najgorzej że ostatnio nawet swojej mamie nie mogę się pożalić bo się
        boję że dziecko usłyszy i powtórzy
    • kamkacz Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 20:41
      no u mnie to juz w ogole masakra. Tesciowa jest chora , wiec wszystkich
      szantazuje emocjonalnie. Mezowi powiedziala , ze ja sie nie licze, bo jestem
      "tylko " zona. jak bylam w ciazy to o malo przez nia nie poronilam, tak mnie
      zdenerwowala. A zeby tego bylo malo, nonstop udaje, ze nic sie nie stalo i jest
      ok... Tak nie cierpie baby!! uff! i caly czas sie wymadrza.. nic tylko powiesic ;P
      • majkagra Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 20:55
        Takiego "charakterka" jak moja - jeszcze nie spotkałamwink
        Zatem witaj w klubiewink
        • molla7 Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 21:03
          no pacz pani: baba babie los gotuje. jakos ciszej o fatalnych tesciach.
          Nie moge zrozumieć tego podejscia starych prukw: o ta obca, jaka..kk... obca. Matka twoich wnuków.
          • kamkacz Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 21:25
            jak powiedzielismy tesciom, ze jestem w ciazy , to baba wredna od razu
            zakomunikowala, ze bedzie bardziej kochac wnuka od corki... nie no az mnie
            trafia jak o tym mysle uncertain
            wiec za kare wnuka nie widziala juz ponad rok suspicious tzn. od urodzenia. przeciez nie
            pozwolimy , zeby mlody byl wnukiem 2.kategorii!!

            p.s. od razu jest razniej, jak sie okaze, ze inne tez nie maja lekko..
          • aga-kosa Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 21:25
            wątroba nie mięso, synowa nie córka, teściowa nie rodzina .
            Jak masz dzieci to i teściowa będziesz......
            • justyna3003 Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 21:27
              dobre powiedzonko-muszę je sobie wziąć do serca może wtedy będę się umiała zdystansować do niej...jak nie rodzina to obcy, a jak obcy to można olać...
              • joanka-r Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 21:37
                Ojjjj cieżki orzeh do zgryzienia mamy. Mam 2 synów i zastanawiam sie czy ja taka kiedys nie będe. moze to miosć i zazdrosć o syna , powoduje, ze tesciowe dla synowych sa jedzami?
      • katarzyna4511 Re: chciałam się tylko wyżalić 01.07.08, 12:44
        Mój małżonek, kiedy Wielka Mątwa (bo nieustannie mąci) po raz kolejny
        szantażowała go stwierdzeniem, że „albo ona, albo ja” i tekstem: „żon to można
        mieć kilka, a matkę to ma się tylko jedną”, bardzo pięknie podsumował jej
        starania, mówiąc: „Właśnie, żonę sobie wybrałem i mam taką, jaką chciałem mieć,
        na wybór matki niestety, nie miałem wpływu” smile Muszę przyznać, że zadziałało.
        Mątwa zaprzestała używania tego, że tak użyję eufemizmu, niestosownego
        argumentu. Co jednak nie znaczy, że zaprzestała dręczenia. Aczkolwiek
        uodporniliśmy się w pewnym stopniu na jej jad, czego i innym dręczonym życzę smile))
        • viochm1102 Re: chciałam się tylko wyżalić 01.07.08, 22:44
          Taki mąż... gdzieś Ty go znalazła?
          • katarzyna4511 Re: chciałam się tylko wyżalić 02.07.08, 09:49
            Też się czasem zastanawiam, czy go w szpitalu nie podmienili wink
            A może to po prostu na zasadzie kontrastu?
    • justyna3003 Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 21:22
      jan swojej nienawidze, chora psychicznie a nie chce się leczyć, wszystkim tylko krew psuje. Całe życie nie przepracowała ani dnia siedzi w domu nie ma żadnych znajomych jest maksymalnie sfrustrowana-furiatka wariatka.Swoje życie spiepszyła a teraz usilnie chce spiepszyć wszystkim wkoło.
      A teść-święty człowiek, że z nią jest(choć tylko w weekendy bo pracuje w austrii-może dlatego zachował jeszcze zdrowy umysł i psychike).Nawet jej rodzeństwo i jej matka nie są w stanie strawić jej zachowania-lepiej nie mogłam trafić...
    • bzapiski Re: chciałam się tylko wyżalić 30.06.08, 23:07
      pilnie sobie to wszystko - te żale - zapiszcie, schowajcie, i bądźcie za parę
      lat dobrymi teściowymi!
      • dorismam Re: chciałam się tylko wyżalić 01.07.08, 09:51
        Popieram w 100 %. Zapamiętajcie, bo też będziecie teściowymi.
        Moja jest ok (czasami coś odbije, ale da się przeżyć). Natomiast
        opowiadała mi, jaką sama miała teściową i ile przez nią przeszła i
        postanowiła, że sama będzie w porządku dla swoich synowych. Mam do
        niej duży szacunek, bo jej dzieci traktowane były właśnie jak "druga
        kategoria", a sama jak wróg. Natomiast o wszystkich świętach i
        rocznicach teściowej pamiętała i dzieci wysyłała z kwiatkami i
        życzeniami.
    • pty-sia Re: chciałam się tylko wyżalić 01.07.08, 10:22
      kiedyś w Twoim Stylu był wspaniały arykuł - to teściowe w końcu są
      przegrane. Z racji wieku to one będą potrzebowały pomocy,
      towarzystwa, my damy radę i bez nich. Siostra mojej teściowej mówiła
      o swoich wnuczkach "cudzych bachorów bawić nie będę", a później był
      płacz, że "ukochana wnusia" nie zaprosiła na swoją 18-tkę (robiła
      tylko impreze dla młodzieży). I skargi na samotność. Przy każdej
      prośbie o pomoc moja teściowa akurat była zajęta, ale następnym
      razem .... Tyle, że dzieci nam podrosły, my już pomocy nie
      potrzebujemy, a ona i owszem. Moje dzieci, jako wnuczki "drugiej
      kategorii", zawsze dostawały gorszy prezent (np. ukochany wnusio 5
      zł, a one po 2 zł). W pewnym momencie same zwróciły babci uwagę, mój
      mąż też wypowiedział swoje zdane. Teściowa, że robimy z igły widły.
      A ja w końcu miałam dosyć - odpłaciłam pięknym za nadobne - siostry
      mojej teściowej dostały pod choinkę prezent o jakim marzyła moja
      teściowa, a ona prezent w tej samej cenie, ale inny, zwyczajny.
      Zobaczyc minę teściowej - bezcenne.
      Nie zyskała we mnie córki, a co więcej przez swoje postępowanie
      straciła w jakimś sensie syna - on też nie ma ochoty na częste
      kontakty z mamusią (ja widuję ja dosłownie parę razy w roku, mimo iż
      nie mieszkamy daleko).
    • justyna3003 czy ktoś ma fajną pod każdym względem teściową? 01.07.08, 11:45
      Zastanawia mnie czy istnieje teściowa doskonała, która synową traktuje faktycznie jak córkę i potrafi być dla niej jak własna matka-ja jeszcze nie spotkałam, a jeśli istnieje to pewnie jakiś wybryk naturywink
      • martazol Re: czy ktoś ma fajną pod każdym względem teściow 01.07.08, 12:28
        Ja mam taką teściową. Nie mogę na Nią powiedzieć zLego słowa. Nie
        wtrąca się w nasze sprawy, jeżeli muszę naprostować męża to mi
        pomaga, wnuczkę kocha nad życie. Kiedy chcemy gdzieś wyjść, zawsze
        przyjdzie posiedzieć z Małą (14 miesięcy). W tym czasie dzwoni i
        pyta co może dać do jedzenia a co nie, jak ma ją ubrać. Jak robi
        zakupy (spożywcze) zawsze nam coś kupuję. Nawet ubrania mi czasami
        kupuje. Mówi że nie miała córki na którą mogła wydawać pieniądze to
        teraz ma. Mam nadzieję że też będę taką teściową.
        • nini6 Re: czy ktoś ma fajną pod każdym względem teściow 01.07.08, 12:49
          Ja myślę, że teściowa to taka instytucja, która na rzęsach mogłaby stanąć ai tak
          synowej nie dogodzi... Zawsze znajdzie się coś w postępowaniu teściowej co
          zostanie przez synową skrytykowane.
          • katarzyna4511 Re: czy ktoś ma fajną pod każdym względem teściow 01.07.08, 14:02
            Oczywiście, że często tak jest. Ale bywa też inaczej. Moja teściowa tak bardzo
            zalazła wszystkim za skórę (synowi, córce, swojej matce, mężowi, własnej
            siostrze i innym członkom rodziny), jeszcze przed moim pojawieniem się w tej
            rodzinie, że wszyscy mają jej serdecznie dosyć. Jest straszliwą egocentryczką i
            inni (czyt. cała rodzina) służą jej wyłącznie w celu utrzymywania jej
            nieustannie w dobrym nastroju. Doszło nawet do tego, że muszę przekonywać męża,
            żeby ją zaprosił do nas na święta, chociaż jej wizyty kosztują nas sporo nerwów.
            Manipuluje i szantażuje emocjonalnie mimo lat starań, żeby coś zmienić. To
            naprawdę bardzo męczące i zniechęcające. Szczerze powiedziawszy, nie spotkałam
            dotychczas na swej drodze drugiego tak autodestrukcyjnego osobnika. Wiem, skąd
            to się u niej wzięło, aczkolwiek jest osobą wykształconą i zdaje sobie doskonale
            sprawę z tego, co robi. Jednak wciąż uważa, że to wina wszystkich dookoła i nie
            dopuszcza nawet do siebie myśli, że to może w niej samej tkwi problem. I żal mi
            jej, bo zdaje się, że czeka ją smutna zgorzkniała samotna starość. Ale trudno,
            taka karma widać smile)
        • k1234561 Re: czy ktoś ma fajną pod każdym względem teściow 01.07.08, 12:56
          To szczerze gratuluję TAKIEJ teściowej.
          Moja to wyznaje zasadę jak tu jedna z poprzedniczek
          napisała :"wątroba nie mięso,synowa nie rodzina... itd"
          Oficjalnie przy mnie jest OK,ale niech no tylko mąz przyjedzie sam
          do mamusi,to dopiero żale się wylewają.A już sztandarowy wręcz
          zarzut to brak drugiego dziecka,na które ja nie mam najmniejszej
          ochoty z racji podejścia do wychowania i obowiązków domowych
          męża.Potrafiła tak to rozkręcić,że cała rodzina męża,mu współczuje
          jaki to biedniutki,że tylko jedno dziecko ma i w dodatku
          dziewczynkę,a domiar złego i pecha życiowego mojego męża,córka jest
          leworęczna.No już większa tragedia nie mogła go spotkać wink
      • maria10344 Re: czy ktoś ma fajną pod każdym względem teściow 01.07.08, 14:11
        justyna3003 napisała:

        > Zastanawia mnie czy istnieje teściowa doskonała, która synową
        traktuje faktyczn
        > ie jak córkę i potrafi być dla niej jak własna matka-ja jeszcze
        nie spotkałam,
        > a jeśli istnieje to pewnie jakiś wybryk naturywink
        No to ja jestem wyjątkiem.Moja teściowa była rolniczką,ale była
        oczytana,miała niewykorzystane zdolności artystyczne/rysunek/.Może
        nie była zbyt wylewna,ale sprawiedliwa.To od niej nauczyłam się
        gotować,gospodarstwa domowego.To ona niańczyła moją córkę i nigdy
        nawet raz nie powiedziała mi,że zrobiłaby coś na moim miejscu
        inaczj,albo powiedziała to tak,że ja do tej pory nie zdaję sobie
        sprawy,że to był wytyk.Kochała moją córkę bardziej niż synów swojej
        córki.Ceniłam ją za to bardzo,teraz kiedy już nie żyje i sama jestem
        teściową-jeszcze bardziej.zasem mi się wydaje,że kochałam ją
        bardziej niż swoją mamę.
        Dość już,bo zaczynam beczeć.
        • f.l.y Re: czy ktoś ma fajną pod każdym względem teściow 01.07.08, 14:23
          chyba nie będę zaczynać o mojej nieteściowej, bo mi się znowu żółć
          uleje...

          mam ją od przeszło 8-miu lat....
          zepsuła mi trochę zdrowia...
          coraz mniej mam sił, żeby jej nie powiedzieć czegoś przykrego...

          eech...
      • babazygmunta Ja mam taką :-)) 01.07.08, 14:38
        Na swoją Teściową nie mam zamiaru narzekać, chociaż mi dzieci nie bawiła wink)
        Jest cudowną babcią, która wnuki wielbi niezmiernie, ale trzeba było jej je
        dowieść. Wtedy na całe wakacje można było zapomnieć, że się ma dzieci wink))

        Bywały oczywiście spięcia; weszłam do rodziny ponad 20 lat temu, a obie jesteśmy
        charakterne baby. Tyle że zwykle ja ustępowałam i chyba na tym wygrałam.
        Szanuję ją, lubię, staram się zawsze pamiętać o kupnie dla niej jakiegoś
        drobiazgu, który sprawi jej przyjemność. Mnie to też sprawia przyjemność. Czuję
        się tak samo zobowiązana do zaopiekowania się nią na starość jak i moimi
        rodzicami. Jest przecież najbliższą osobą, kogoś, kogo kocham. A że ma wady?? Ja
        też mam smile)

        Szanuję ją za to, że wszystkie wnuki traktuje jednakowo, chociaż stosunki z jej
        drugą synową trudno uznać za poprawne.
        • iryska2604 Re: Ja mam taką :-)) 01.07.08, 17:57
          Tak czytam i nie moge wyjsc z podziwu-skad w was tyle złosci i czasami wręcz
          -nie gniewajcie się -ale chamstwa.Nigdy nie zastanawiałyście się nad tym że może
          tez jesteście trochę winne? Nie umiecie albo poprostu nie chcecie znalezc
          wspolnego języka z matką męża? W końcu odrobina szacunku jej sie należy.Dobre
          chęci muszą wypływać z obydwóch stron a wg was dobra tesciowa to taka ktora
          nigdy nie skrytykuje,nie zwroci uwagi,pomoże ,pobawi dzieci i trzyma język za
          zębami?Zawsze jesteściue w porzadku?Ja mówię z dwóch pozycji-mam tesciową i
          jestem tesciową.Na szczęście moja synowa nie nazywa mnie starą qzwą,mamy zawsze
          o czym rozmawiać i możemy w razie czego na sobie polegać.Mieszkamy w odleglości
          15 km-jak zachodzi taka potrzeba że trzeba pobyć z wnuczka czy pomóc im w
          jakikolwiek sposob zawsze moze liczyć na mnie i dziadka.Ja nie ingeruje w ich
          życie ale były takie sytuacje że jak sie pokłocili to ona prędzej zadzwoni do
          mnie żeby sie pozalić.Teraz przybędzie nam nowy dzidzius bo wnuczka ma juz 7 lat
          i mam nadzieje ze nasze stosunki dalej bedą tak sie ukladać.Ale gdybym np.
          widziała że synowa zaniedbuje dom,dziecko-na pweno nie omieszkałabym z nia o tym
          porozmawiac. Do swojej tesciowej czuję poprostu szacunek-w końcu jest matką
          mojego męża.
        • boz-ka Re: Ja mam taką :-)) 01.07.08, 18:15
          babazygmunta napisała:

          > Na swoją Teściową nie mam zamiaru narzekać, chociaż mi dzieci nie
          > bawiła wink) Jest cudowną babcią, która wnuki wielbi niezmiernie,
          >ale trzeba było jej je dowieść. Wtedy na całe wakacje można było
          >zapomnieć, że się ma dzieci wink))


          No ale teraz są baby roszczeniowe. Uważają, że skoro raczyły urodzić
          dziecko, to teściowa powinna skakać koło nich i wszystko za nich
          robić.


          > Bywały oczywiście spięcia; weszłam do rodziny ponad 20 lat temu, a
          >obie jesteśmy charakterne baby. Tyle że zwykle ja ustępowałam i
          >chyba na tym wygrałam.


          I o to w tym wszystkim chodzi, a nie o tym jak "przywalić teściowej
          z grubej rury". Wy synowe nie jesteście księżniczkami z bajki, a
          skoro chciałyście mieć męża, to powinniście o tym pamiętać, że dużo
          wczesniej wasz mąż kochał swoją matkę.


          > Szanuję ją, lubię, staram się zawsze pamiętać o kupnie dla niej
          >jakiegoś drobiazgu, który sprawi jej przyjemność. Mnie to też
          >sprawia przyjemność. Czuję się tak samo zobowiązana do
          >zaopiekowania się nią na starość jak i moimi rodzicami. Jest
          >przecież najbliższą osobą, kogoś, kogo kocham. A że ma wady?? Ja
          > też mam smile)

          A z wpisów Twoich poprzedniczek jasno wynika, że one są chodzącymi
          ideałami, że drugich takich jak one nie ma na całym świecie.
          Ale niech pamiętają o tym, że one też kiedyś będą teściowymi i ich
          dzieci odpłacą im tym samym co one rodzicom męża.

    • altu Re: chciałam się tylko wyżalić 01.07.08, 13:19
      to ja się pochwalę.
      ja trafiłam na fajną teściową. co prawda jeszcze krótko jesteśmy rodziną, ale
      jak na razie nie narzekam.
      o pomoc mogę poprosić, męża jakoś nie absorbuje.
      może to dlatego, że przed ślubem "przypatrzyłam" sie na stosunki panujące w
      rodzinie męża.
      jego mama ze swoją teściową w zgodzie żyją. to dawało rokowania na to że moja
      teściowa też heterą nie będzie wink i jak na razie się sprawdza.
      co prawda - to raczej ja należę do gatunku tych, co to nie lubią się spoufalać
      (nie dzwonimy do siebie zbyt często; mimo że mieszkamy blisko, to teściowa u nas
      jest na zaproszenie, a my do nich wpadamy jak czas pozwala, ale zgodzili się na
      taki układ..)

      ogólnie mogę powiedzieć, że u mnie w rodzinie - i mojej, i męża - nie było
      przypadków złych teściowych. warto nieco język sobie przygryźć, dostosować się,
      i powiedzieć dobre słowo. kiedyś to zaowocuje wink
      • pergolcia Re: chciałam się tylko wyżalić 01.07.08, 13:26
        to ja tez napisze bo bardzo mnie rozbawiłyście (a humor od kilku dni
        mam raczej wisielczy) Moja tesciowa mieszka 10 000 km od nas i to
        mi odpowiadam bo baba to tłuk kartoflany. jestem zdania, ze
        wszystkie okropne cechy charakteru mojego męża to poprostu jej
        geny... Moja mama za to jest cudowną tęsciową, do rany przyłóż
        dopóki... nie dowie się, że w małżeństwie jednego z jej dzieci coś
        jest nie tak. W tedy staje się prawdziwą teściowąsmile jest wszędzie,
        wszystko wie, o wszystkim słyszy i ogólnie by temperowała swoich
        zięciow i synową. W tedy sama musze mego chłopa bronicsad(
        • boz-ka Re: chciałam się tylko wyżalić 01.07.08, 18:05
          pergolcia napisała:

          > Moja tesciowa mieszka 10 000 km od nas i to
          > mi odpowiadam bo baba to tłuk kartoflany. jestem zdania, ze
          > wszystkie okropne cechy charakteru mojego męża to poprostu jej
          > geny...

          Teraz nazywasz swoją teściową tłukiem kartoflanym? A nie widziałaś
          tego przed ślubem? Po jakiego gwinta pchałaś się do tej rodziny,
          skoro Twoja jest taka "ę", "ą"?

          >Moja mama za to jest cudowną tęsciową, do rany przyłóż
          > dopóki... nie dowie się, że w małżeństwie jednego z jej dzieci coś
          > jest nie tak.

          Taaak, "matulu chwalą nas", "a kto córciu, kto?", "a wy mnie a jo
          was". I na tym polega jej "Cudowność".
          • pergolcia Re: chciałam się tylko wyżalić 01.07.08, 20:32
            czy mi się wydaje czy wyczuwam złosliwość???smilePo pierwsze swoją
            teściową poznałam 2 lata po ślubie więc, że tak powiem "nie widziały
            gały co brały"smile) po drugie moja rodzina wcale nie jest "ę", "ą".
            pisze tylko ,że moja mama jest super ale jako teściowa też potrafi
            pokazać swoje drugie oblicze, zwłaszcza, jak widzi, że u jej dzieci
            nie dokońa jest dobrze.Hmmm.. nie wydaje mi się... Wyczułam
            złośliwośćsmile pewnie sama już jesteś teściowąsmile)) (żart)
    • fankaat Re: chciałam się tylko wyżalić 01.07.08, 13:33
      rozumiem,że to co napisała założycielka tego wątku to efekt
      poweekendoego spotkania z Teściową.
      Cóż mogę dodać, gdybyś nie Ty go założyła pewnie któraś z nas by to
      zrobiła.
      Wiem co myślisz-mam cudownego Męża a Ona jest taka jak to możliwe? A
      może właśnie dlatego jest taki wspaniały, bo Mama taka jest i już.

      Czytałam opinię, iż dzieci matek malkontentek są pogodniejsze i
      bardziej empatyczne od rówieśników, by zadowolić Matkę. Coś w tym
      jest.
      Całuję i życzę pogody ducha.
      • demi_d Re: chciałam się tylko wyżalić 01.07.08, 14:37
        No właśnie nawet nie musiałam się z nią spotykać i już mnie wq, ja
        wyjechałam na pare dni a ona w tym czasie przyjechała mi porządki
        robić, bo była u nas i stwierdziła, że mam za dużo prania (jakieś
        1,5 pralki) niech leiej u siebie w domu posprząta a nie za mój się
        zabiera, zrobie kiedy będe miała czas, teraz mieszkamy w jego
        kawalerskim mieszkaniu i wszystko jest taką prowizorką ale czy jak
        już się przeprowadzimy do docelowego domu to też mi będzie w
        szafkach grzebać i brudach, a najgorsze to to, że się zasłania
        pomocą dla nas, a jak naprawde była potrzebna to miała lesze rzeczy
        do robienia
    • pati291 Re: chciałam się tylko wyżalić 02.07.08, 07:25
      Na swoją teściową narzekać nie będę. Nie zawsze się zgadzamy ze sobą
      ale rozmawiać umiemy. Powie co myśli na jakiś temat jeżeli chodzi o
      mnie ale zawsze dodaje, że i tak ostatecznie zrobię jak uważam i jej
      nic do tego.
      Za to teściowa mojej mamy czyli moja kochana babcia. Zawsze jak mówi
      o mojej mamie to "twoja matka", synowe to jej największe
      nieszczęście. Żaden z jej 3 synów dobrego wyboru nie zrobił, córki
      zresztą też. Mieszkaja bardzo blisko siebie. Babcia potrafi wejść do
      domu bez pukania i pierwsze kroki zrobić do kuchni i sprawdzić co
      jest w garnkach. Na szperaniu w lodówce to nikt jej nie złapał. Jak
      drzwi zamykamy to pretensje przed kim. Wtedy zapada wymowna cisza.
      Wizytacja w sezonie letnim nie omija również ogródka przydomowego.
      Teraz to się mama z tego śmieje ale ciekawe czy do śmiechu było jej
      20 - 30 lat temu. Za to jej synek (mój tata) rzadko w domu palcem
      kiwnie a jak już to zawsze coś źle zrobi. A czyja to wina, wg babci,
      mojej mamy.
      Do tej pory jak idę do babci to zawsze muszę coś zjeść, np.
      nieważne, że jestem po obiedzie, mama pewnie zły obiad zrobiła.
      Wprost uwielbiam teściową mojej mamy. Babcia wszystkie swoje wnuki
      kocha i co dziwniejsze lubi każdą połówkę swoich wnuków i traktuje
      je jak własne.
      Można wyobrazić sobie co się działo w naszym domu jak byłyśmy małe i
      nie było nas w wakacje miesiąc czasu a klucze zawsze zostawały u
      babci. Ślady rewizji w szafach itp. były wszędzie.
    • gdzie-idziesz Re: chciałam się tylko wyżalić 02.07.08, 10:52
      ja lubię swoją teściową....niestety coraz mniej. Uważam że jest
      babka w porządku, ma swoje zasady które cenię, ale... Mieszkamy z
      teściami. Mamy małe dziecko. Staram się być asertywna, ale przy
      mieszkaniu w tak małym mieszkaniu w 5 osób zawsze wychodzą jakieś
      wąty. Nasze stosunki się psują coraz bardziej o dziecko (moje).
      Babcia chyba zbyt zawłaszczyła córkę i coraz bardziej traktuje ją
      jak swoje dziecko niż wnuczkę. Wychowuje, karmi "po swojemu", mnie
      przy tym okłamuje, mówiąc że robi tak jak ja ją prosiłam. Staram się
      nie zwracać uwagę na drobiazgi (stale zasłonięte uszy, ciągle buty
      ortopedyczne na nogach itp), ale jak zdarzy mi się powiedzieć jej
      cokolwiek to ona wpada w szał. Krzyczy, ba - wrzeszczy, że to my
      jesteśmy niewdzięczni, że mamy się wyprowadzić, że mam wracać na
      wychowawczy, że ona robi wszystko to o co ją poproszę a ja jestem
      niewdzięczna... Nie możemy małej wychowywać, jeśli tylko trochę
      płacze bo czegoś nie dostaje dziadkowie lecą i dają to czego mama
      zabroniła. mała w nocy budziła się przez prawie rok co godzinę. Nie
      mogłam zostawić jej płaczącej, bo odrazu awantura, ratowanie
      dziecka, bo matka niedobra. Ja zwyczajnie siły nie miałam już do
      niej wstawać i ją nosić (tylko wtedy nie wrzeszczała i zasypiała na
      następną godzinę) Wyjechali na trzy dni, wystarczyło żeby nauczyć
      córkę spać. Nadal się budzi, ale wystarczy że powiem jej - śpij.
      Więc podpięłam się pod ten wątek ze swoimi żalami, bo jesteśmy po
      wielkiej poniedziałkowej awanturze i siedzi we mnie ten żal jak
      cholera.
      Ale staram się lubieć teściową. Bo potrafi jak nikt unikać histerii
      i zajmować się córką, bo uważa że z ludźmi trzeba się dzielić, bo
      uważa że nie wypada na pocztę do sklepu i lekarza chodzić
      popołudniami (jest emerytką i nie wypada jej zajmować miejsca w
      kolejkach ludziom którzy mają mało czasu po pracy). Za to że nie
      hoduje w sobie urazy - święta nie jestem i mi też zdarzają się
      wyskoki różne, teściowa nie boczy się, po paru minutach zapomina o
      całej sprawie.
      Staram się pamiętać zawsze, co podoba mi się w mojej teściowej, żeby
      jej nie znienawidziećsad
      • boz-ka gdzie-idziesz 02.07.08, 12:26
        Skoro tak jest Ci niedobrze u teściowej to ileż to roboty, żeby
        wynająć osobne mieszkanie. Wtedy sama będziesz wychowywać swoje
        dziecko i nie będziesz narzekać, że teściowa robi coś nie tak, jak
        Ty sobie życzysz.
        Albo też po prostu dziecko odstaw do żłobka, po pracy dziecko
        odbierzesz, po drodze zrobisz zakupy, po przyjściu do domu ugotujesz
        obiad, pozmywasz, posprzatasz, naszykujesz ubranko dla dziecka na
        następny dzień i oczywiście też dla siebie, i tak około 23-ej (jak
        dobrze pójdzie położysz się spać.
        Podejrzewam, że obecnie większą część Twoich obowiązków bierze na
        siebie teściowa.
        • pty-sia Re: gdzie-idziesz 02.07.08, 14:00
          niestety nie zawsze zycie jest takie proste.
          Korzystałam i ze żłobka i z niań, ale nie zawsze jest to możliwe
          (chociażby ze względu na brak żłobka czy brak pieniędzy na nianię).
          I zawsze o sobie mówię, że jestem szczęściarą, że poradziłam sobie
          bez łaski teściowej. I nie twierdzę, że jestem bez wad, ale nie
          czuję się w obowiązku przejmować problemami mojej teściowej, skoro
          ona nie przejmowała się moimi. I nie wiem dlaczego to nie u swojego
          ukochanego syna chciałaby mieszkać na starość (i mieć lepszy kontakt
          z ukochanym wnukiem), a u mnie - swojej złej synowej (i "gorszych"
          wnuczek). Co więcej zawsze chciała się do mnie wprowadzić (ale nie
          dlatego by mi pomagać, a po to by ktoś ją obsłużył, bo gotować i
          sprzątać nie lubi). Tyle, że ja z góry powiedziałam, że nie po to
          wyprowadzałam się od swoich rodziców (z którymi spokojnie mogłam
          całe życie przemieszkać), by mieszkać z teściową.
          Być może większość obowiązków gdzie-idziesz, bierze na siebie
          teściowa, ale później role mogą się zmienić i to teściowa będzie
          potrzebowała od niej pomocy.
          Co ciekawe te babcie, które nie chca pomagać, na starośc z
          przyjemnością
          • boz-ka Teściowe kontra synowe 02.07.08, 14:31
            Ja nie jestem synową i nie mam teściowej, ale wraz ze mną i moimi
            rodzicami mieszka moja bratowa 5 lat młodsza odemnie. Mieszkamy w 2
            pokojowym mieszkaniu, oni zajmują jeden pokój, mama, tatuś, ja i
            młodszy brat mieszkamy w drugim. Wszystkie opłaty pokrywają moi
            rodzice, oni nie dokładają się do niczego. Jeszcze przed wypłatą
            przychodzą do mojej mamy i pożyczają pieniądze, bo im zabrakło.
            Oczywiści na wieczne nieoddanie.
            Widzę, jak bratowa odnosi się do mojej mamy.
            Moja mama robi bardzo ładne swetry na drutach i na gwiazdkę zrobiła
            ich dzieciom, a swoim wnuczkom bardzo ładne sweterki. Niestety,
            bratowa kręciła nosem, bo to nie prezent, powinna coś kupić, albo
            dać pieniądze. Mama ją uprzedzała, ze to są sweterki z naturalnej
            wełny, więc gdy się ubrudzą trzeba je uprać ręcznie. Byłam świadkiem
            gdy włożyła je do automatu i po wypraniu nadawały się dla lalki.
            Starsze dziecko do 3 lat karmiła jedynie kaszką manna, na uwagę że
            powinna od 4 miesiąca dawać stopniowo inne jedzenie odpowiedziała,
            ze lekarz jej tak kazał i nikt nie będzie jej tłumaczył jak ma
            karmić dziecko. Teraz biega po lekarzach, bo w miejscu stawów budują
            mu się jakieś guzy i dziecko jest leczone sterydami.
            Młodszy mój bratanek ma teraz roczek, ale w czasie ciąży bez przerwy
            łykała Rennie, bo twierdziła, że lekarz jej to kazał brać na zgagę i
            tak samo dziecko jest do tej pory karmione tylko kaszką.
            Nie wiem jakie będzie jego zdrowie.
            Jest na urlopie wychowawczym, ale ciągle gdzieś wychodzi
            pozostawiając tą dwójkę dzieci mojej schorowanej mamie - rencistce
            po zawale, ale nigdy ich nie weźmie z soba.
            Gdy ja, albo mama robimy pranie, to ciągle nam dodaje do prania ich
            rzeczy, a potem ma wymówkę, ze ona przecież nie pierze, więc nie
            zużywa wody i energii.
            Tak więc nie róbcie z siebie takich aniołków, bo ja niestety widzę
            jakie potrafia być synowe i nigdy w życiu, postanowiłam sobie,
            jeżeli będę zmuszona mieszkać z teściami nie pozwolę sobie na takie
            zachowanie jak moja bratowa.
        • gdzie-idziesz Re: gdzie-idziesz 02.07.08, 14:04
          Widzisz, nie zawsze jest tak łatwo wynająć mieszkanie. Pieniądze
          które zarabiam idą na spłatę kredytu na budowę domu. Po pracy
          zajmuję się córką, mąż jedzie budować. Wraca do domu koło 21,
          śmiertelnie zmęczony. Cały dom buduje sam, bo nie stać jest nas na
          fachowców. Ja staram się tak gospodarzyć, żeby jak najmniej
          pieniędzy szło na bierzące wydatki. Każdą nadwyżkę natychmiast
          ładujemy w budowę, żeby jak najszybciej pójść na swoje. W Weekendy
          zabieram małą na budowę. Jak śpi pracuję na równi z mężem, jak nie
          śpi to zajmuję się córką, czasami jak sytuacja jest pilna
          przywiązuję ją do siebie chustą i pomagam mężowi, albo koszę trawę.
          Na mieście nie byliśmy chyba z pół roku, obiadu w weekend nie jadłam
          od poczaku sezonu budowlanego., z koleżankami się nie widziałam ANI
          RAZU odkiedy mam dziecko.
          Masz może jakieś jeszcze rady?
          • boz-ka Re: gdzie-idziesz 02.07.08, 14:41
            No, jak się nie ma kasy, to się nie rozpoczyna budowy.
            Córkę możesz oddać do żłobka, a nie obarczać swojej teściowej jej
            wychowywaniem, ona już swoje dzieci wychowała, należy jej się
            odpoczynek. Dziękuj Bogu, że masz taką teściową, która zaopiekuje
            się wnuczką i nie narzekaj, że jest niedobra, bo ona chyba dobrze
            wychowała swego syna i tak samo chciałaby pomóc Ci wychować dziecko.
            Mojej koleżanki teściowa powiedziała, że to jest wielka
            odpowiedzialność opiekować się wnukami. Ty masz w domu ideał, tylko
            go teraz nie doceniasz. Kiedyś to docenisz, gdy sama zostaniesz
            teściową.
            • pergolcia Re: gdzie-idziesz 02.07.08, 15:28
              dżyzyssmileboz-ka, szalejesz widzesmile) ja też budowałam bez kasy własnymi ręcamismile) Dopiero jak kredyt uruchomiliśmy to szło lepiej. Ale Ty to widze jakis szarlatan jestessmile
            • demi_d Re: gdzie-idziesz 02.07.08, 15:44
              Większość ludzi, żeby coś mieć poświęca się i zaciska pasa, za to za
              dwa lata ona będzie się cieszyć własnym domem, a nie mieszkaniem,
              może Ciebie stać na dom bez oszczędzania ale większości ludzi nie, a
              może wolisz nie oszczędzać i mieć mieszkanie, twoja sprawa ale wtedy
              twoje dzieci nie będą cieszyć się ogródkiem, ja podziwiam ludzi,
              którzy potrafią oszczędzać i pracować w imie lepszego dobra,
              oczywiście nie przez cale życie bo coś od niego się każdemu należy,
              my też oszczędzamy i budujemy więc doskonale rozumiem Cie gdzie-
              idziesz (quo vadis?)
              btw forum to swietne miejsce do ponarzekania, lepiej tutaj niż
              wygarnąć teściowej prosto w oczy
              • boz-ka Re: gdzie-idziesz 07.07.08, 21:16
                demi_d napisała:

                > Większość ludzi, żeby coś mieć poświęca się i zaciska pasa, za to
                za
                > dwa lata ona będzie się cieszyć własnym domem, a nie mieszkaniem,
                > może Ciebie stać na dom bez oszczędzania ale większości ludzi nie,
                a
                > może wolisz nie oszczędzać i mieć mieszkanie, twoja sprawa ale
                wtedy
                > twoje dzieci nie będą cieszyć się ogródkiem, ja podziwiam ludzi,
                > którzy potrafią oszczędzać i pracować w imie lepszego dobra,
                > oczywiście nie przez cale życie bo coś od niego się każdemu
                należy,
                > my też oszczędzamy i budujemy więc doskonale rozumiem Cie gdzie-
                > idziesz (quo vadis?)
                > btw forum to swietne miejsce do ponarzekania, lepiej tutaj niż
                > wygarnąć teściowej prosto w oczy

                Tak, najlepiej teściowej obrabiać doopę za jej plecami.
                A co do mieszkania, to już mamy działkę, na której będziemy z moim
                partnerem budować dom (fundamenty już są).
                Tak, że u nas najpierw stworzymy warunki, a dopiero potem będą
                dzieci, a nie odwrotnie.
    • pati291 Re: chciałam się tylko wyżalić 09.07.08, 09:08
      A ja trzymam kciuki abyście własnymi siłami jak najszybciej
      zamieszkali we własnym domu. Nie zgadzam się, że jak nie ma się
      wystarczających środków to na nie czekać aż z nieba spadną lub
      najpierw się wybudować a później dzieci rodzić. Tak to wiekszość
      małżeństw po 40 miałaby pierwsze dzieci. Powoli do celu. Za kilka
      lat zapomnicie ile trudu i wysiłku was to kosztowało jak będziecie
      wieczorem siedzieć na ogródku i się relaksować.
      Moi rodzice tak właśnie wybudowali swój dom, własnymi siłami
      fizycznymi i finansowymi jak miałam 4 a siostra roczek w tym czasie
      mieszkaliśmy w wynajmowanej kawalerce. I za to ich podziwiam, że
      chcieli coś osiągnąć a tak do dzisiaj mieszkaliby nie na swoim. Tata
      kierowca, mama pielęgniarka a dali radę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka