basilisque
23.02.12, 19:37
To pytanie z gatunku literacko-retorycznych, znane ze sztuk Czechowa, nagle wydał z siebie rolnik spod Sandomierza i przygwoździł kandydujacego premiera. I mało co nie obalił. Premier coś tam dukał, zbity z tropu, zaplątał się, a przeciwnicy, konkurenci dawaj bić w ten bęben. "No właśnie - jak żyć, panie premierze? Aaaaa - nie wie pan! Co z pana za premier!" Na koniec kampanii pan premier wziął się ostro do agitacji, ruszył tuskobusem i odrobił straty.
No i co tu odpowiedzieć na takie pytanie? Moim zdaniem ono nie ma w ogóle sensu. Właściwie to takie - ot sobie westchnienie żalu i bezradności. Ale też premier wtedy nie mógł tak odpowiedzieć, bo słupki - od razu w dół.