bartos29
19.10.13, 19:02
Wg. mnie zmarnotrawił on swój autorytet, który miał jako człowiek o zdecydowanych, racjonalnych poglądach na temat ekonomii i społeczeństwa. Co nie znaczy, że nie ma pewnych racji atakując politykę Rostowskiego. Najbardziej denerwuje mnie gdy wzywa do reformy (ogólnie - słusznie), a w szczególności ograniczenia wydatków budżetu, a jeszcze bardziej konkretnie - ograniczenia rozmaitych przywilejów. Z tym, że już tak otwarcie nie mówi jakich. Można się domyślać, że chodzi o sferę budżetową: służbę zdrowia, szkolnictwo, przywileje górników, służb mundurowych itp. Na pewno racja. Trzeba eliminować i ograniczać przywileje. Bo niby dlaczego jedni mają mieć przywileje - a inni wręcz przeciwnie: nie tylko nie mieć przywilejów, ale jeszcze płacić na przywileje innych (wiadomo - z podatków!).
Tylko że prof. Balcerowicz parę lat był wicepremierem, ministrem finansów, człowiekiem, który formował politykę gospodarczą państwa - i dlaczego tych przywilejów nie zlikwidował? Mógł to zrobić tak samo jak Rostowski. A jeszcze miał łatwiej: bo wtedy społeczeństwo było w naprawdę w szoku po upadku systemu socjalistycznego i pewnie mogło zaakceptować radykalniejsze zmiany systemowe niż teraz.
Przyznaję, że bardzo się do Balcerowicza ostatnio rozczarowałem.