jeepwdyzlu
03.12.13, 12:53
Po pierwsze - Ukraina po Niemczech byłaby największym krajem unii. Czyli - z najsilniejszym prawem głosu. Po drugie - dokąd płynełyby SETKI miliardów euro na fudnusze, innowacyjną gospodarkę, inwestycje w drogi czy kolej. Po trzecie - miliony wykształconych Ukraińców zgodzą się pracować za jeszcze mniej niż Polacy.
Pytam zatem - czy w horyzoncie 20, 30 lat NAPRAWDĘ w naszym interesie jest, aby Ukraina związała się z Unią? Tylko po to, żeby na złość zrobić Rosji. Za 30 lat Rosja może być - i pewnie będzie - w świetle rozwoju technologii łupkowej - trzęsącą się bidą i cieniem samej siebie...
Czy jesteśmy gotowi JUŻ DZIŚ płacić miliardy na rekompensowanie Ukrainie głopotów gospodarczych? Chcemy otwierać nasz rynek? Likwidować wizy? Tworzyć strefę handlu? Mieć jeszcze tańszy węgiel ukraiński?
Jesteśmy do tego przygotowani?
Nasi politycy wszyscy mówią jednym głosem bo NIE WIERZĄ, że Rosja odpuści a Ukraińcy przeforsują jakiś rodzaj proeuropejskiej silniejszej relacji.
Zresztą sami Ukraińcy o unii nie wiedzą nic. Są gotowi na tak cięzkie reformy jak nasze? Są gotowi na - powiedzmy to szczerze - budowę swojego przemysłu od podstaw? I sa gotowi na utratę kontroli nad nim? Nad bankami? Na koniec łapówkarskich relacji?
Śmiem wątpić. Chocholi taniec tańczymy mrugając do siebie jacy jesteśmy zajebiści i jak kochamy naszych braci Ukraińców...
jeep