polski_francuz
24.11.09, 19:36
Zyjacy we Francji i w Niemczech dochodza dosc czesto do przekonania, ze integracja spoleczna populacji pochodzacej z Afryki polnocnej i religii muzulmanskiej jest slaba czy wrecz niemozliwa.
Partia Front Narodowy - Front National z charyzmatycznym, choc starzejacym sie, liderem Le Penem zbudowala caly program polityczny na tym braku integracji, lansujaca hasla rasistowskie. Ten program pozwolil na zdobycie az do 20 % poparcia spolecznego (w 2002 roku).
Obecny prezydent rowniez lansuje uparcie temat identyfikacji narodowe. Podobnie, w Niemczech byla dyskusja na zblizony temat leitender Kultur.
I w koncu temat przyciagnal obiektywnie pracujacych: pania socjolog Attias-Donfut i pana ekonomiste Wolffa, ktorzy podsumowali swoje badania w ksiazce "Los dzieci emigrantow" - "Le destin des enfants d'immigrés" o ktorej pisze Alain Duhamel w "Le Point" z 19 listopada 2009,str. 50.
Okazuje sie, ze statystycznie rzecz biorac, dzieci emigrantow sie integruja: czuja sie Francuzami, nie czuja sie ofiarami rasiszmu i, co jest chyba najwazniejsze, czuja ze poprawiaja swoj los w porownaniu z losem ich rodzicow.
Dlaczego to takie wazne? Ano, bo populacja mlodych autochtonow jest ogarnieta pesymizmem i pewnoscia tego, ze ich zycie bedzie gorsze niz zycie ich rodzicow. I to poczucie udziela sie ogolnie jako marazm spoleczny, ktorego rezultatem jest pasywne podejscie do zycie. Zgubne dla ekonomii, nawiasem mowiac.
Mysle, ze te interesujace dane powinny byc bardziej rozpowszechnione by zaczac zmienic negatywny obraz dzieci emigrantow z polnocnej Afryki i wiary muzulmanskiej.
PF