koszalekopalek2
23.02.04, 14:58
Co ja tu cały czas słyszę o suchej w Paryżu? Właśnie wróciłem z Paryża i tam
wcale nie sucho! Cały czas albo śnieg albo deszcz. Mokro zupełnie jak w
Londynie! Ja lubię kiedy jest sucho. Wtedy można wyjść sobie spokojnie na
spacer i patrzeć na śpieszących się tu i ów muzułmanów. A jak pada deszcz,
to na spacer niedobrze iść. Ludzi na ulicach mniej. Niema komu nogi
podstawić.
A do tego często słyszę że sucha Arafat w Paryżu. Po pierwsze, to
nieprawidłowo gramatycznie. Powinno być “suchy Arafat” a nie “sucha” Bo
Arafat narazie jest mężczyzną. Jak mu żp obetną jaja, to wtedy
porozmawiamy. Narazie on jest suchy. Po drugie, chociaż w Paryżu widziałem
wielu ludzi podobnych do Arafata, to nie był on. On siedzi sobie właśnie
suchy w Ramali, bo żp nie chcą go stamtąd wypuścić.
A wczoraj czytałem cały artykuł we francuskiej gazecie że, tutaj
cytuję, “sucha Arafat mieszka w Paryżu jak królowa i ma miliardy dolarów w
bankach szwajcarskich” W głowie się nie mieści że można załączyć tyle
nieścisłości w jednym zdaniu. Że nie sucha i nie w Paryżu, to już
wytłumaczyłem wyżej. Ale królowa? Przecież królowe nie mają miliardów
dolarów. Nawet królowa angielska musiała sprzedać sporą część swoich “Crown
jewels” żeby podatki opłacić. No i znowu porównują Arafata do kobiety.
Przedwczesne, powtarzam, przedwczesne. Krasnoludki mi donoszą iż wciąż mu
wisi kalafiorkiem. A na koniec, skąd u niego miliardy dolarów. Chodzi facet
zawsze w tym samym zapoconym mundurze, nieogolony. Jego biednego przecież na
mydło niestać!
Więc upszejmie proszę przestać niegramatycznie i fałszywie mówić,
że “sucha Arafat w mieszka Paryżu jak królowa z miliardami dolarów”. No
chyba że Sucha… :-P