ds_sasza
16.08.10, 13:54
Za IDG (www.idg.pl/news/361045/Korea.Polnocna.na.YouTubie.i.Twitterze.html)
Po lokalnych sukcesach propaganda Kim Dzong Ila wychodzi z cienia. Od końca lipca filmy z Korei Północnej można oglądać w serwisie YouTube. Teraz przyszedł czas na Twitter, w którym od ubiegłego tygodnia działa już oficjalne konto północnokoreańskiego rządu.
Uriminzokkiri, bo tak nazywa się użytkownik lub armia użytkowników pracujących dla Korei Północnej w serwisie YouTube, umieścił w sieci już 71 filmów. Każdy z nich przedstawia państwo jako supernowoczesne i bardzo silne. Dużą rolę w każdej produkcji odgrywa też ukochany Przywódca.
Forma wykonania filmów nie jest już tak idealna. Pomijając niską jakość nagrań wideo, uwagę zwraca brak tłumaczenia choćby na język angielski. Niektórzy analitycy twierdzą, że zabieg ten jest celowy, a jedynym adresatem filmów są południowi Koreańczycy. Problem w tym, że rząd w Seulu zablokował kanały, które informowały np. o tym, że atak na południowokoreański okręt wojenny w marcu wcale nie miał miejsca.
Rząd Korei Płn. nie zrezygnował z dalszych działań. Przeciwnie, w poprzednim tygodniu, @uriminzok zaczął też mikroblogowanie w portalu Twitter. Oba konta mają prowadzić na prowadzony przez rząd portal Uriminzokkiri.com.
Obraz życia w Korei Płn. jest w publikacji Uriminzokkiri sielankowy, choć nieraz bliżej mu do groteski. Filmy i wiadomości to nowość w działaniach reżimu Kim Dzong Ila w sieci. Niewielki kraj skupiał się dotąd na atakach hakerskich, których ofiarą padło już wiele stron w Stanach Zjednoczonych i Korei Południowej. Pytanie tylko, kto i po co oglądać będzie propagandowe filmy, skoro w Korei Północnej dostęp do całego Internetu ma tylko odpowiednie ministerstwo i kilku partyjnych dygnitarzy.