czlowiek_ksiazka
21.03.11, 12:05
Pragnę poruszyć następującą kwestię:
parę dni temu społeczność międzynarodowa skupiona w RB ONZ przyjęła rezolucję 1973 - bez głosu sprzeciwu nawet ze strony tak bardzo nie rozumiejących mechanizmów funkcjonowania współczesnej demokracji państw jak Rosja czy Chiny.
Ok, podjęto decyzję dot. sankcji, bardzo poważna sprawa.
Bardzo ważną.
Główną, jeśli nie najważniejszą przyczyną podjęcia wiekpomnej decyzji i takiego a nie innego rozumienia libijskiej rzeczywistości ze strony państw zgrupowanych w RB ONZ, były i są - jak rozumiem - zbrodnie reżimu Muamara.
Ohydne i przerażające - stąd jak rozumiem taka zdecydowana postawa państw głównie anglosaskich + Francja Sarkozy oraz BRIC + 1 (Niemcy).
Rodzi się pytanie - skąd społeczność międzynarodowa czerpie informację o zbrodniach pułkownika - to interesuje mnie NAJbardziej?!
Skąd o tym wiedzą - z ich min i kategorycznej tonacji wnioskuję, że są pewni - elytarni polscy eksperci w telewizorze? Którzy o mieście Benghazi niedawno usłyszeli prawdopodobnie - tak sądzę - pierwszy raz w życiu.
Troszkę mi to przypomina baśnie i legendy o BMR w Iraku. Też swego czasu wszyscy byli przekonani, że Husajn zamierza wykończyć ludzkość atomówkami, którymi dysponuje czy coś w tym rodzaju! A potem okazało się coś innego... Nie, żeby zaprzeczał zbrodniom Muamara czy Husajna! Chcę tylko wiedzieć jakie są KONKRETNE ŹRÓDŁA tych informacji?
Jeśli się nie mylę - nie jestem ekspertem i proszę śmiało mnie poprawiać - kryzys w Libii rozpoczął się (odejdźmy od kontekstu regionalnego i zapomnijmy na chwilę o arabskiej Wiośnie Ludów) od buntu antyreżimowych ugrupowań w różnych częściach kraju.
Ok, rozumiem.
Rozumiem, że wtedy do zbrodni ze strony płk. Muamara nie mogło jeszcze dojść - wręcz przeciwnie; jeśli dobrze pojmuję logikę rozwoju sytuacji rewolucyjnej, to właśnie powstańcy rozbroili (skoro rozpoczęła się insurekcja?!) pro-rządowe formacje, ewentualnie aresztowali?/zatrzymali?/wygnali? muamarowców.
Potem mamy do czynienia z reakcją wojsk pułkownika i dwoma zupełnie różniącymi się narracjami. Muamarowcy twierdzą, że nie zabijają ludzi, a powstańcy - że wojska pułkownika okrutnych czynów się dopuszczają.
Jakie mamy podstawy by wierzyć bądź nie wierzyć akurat jednej ze stron!???
Z tego co wiem doniesienia prasowe są skąpe, nawet bardzo. Doniesienia "wolnych" mediów trzeba zresztą sprawdzać ze 100 razy zanim im się uwierzy.
Unia Afrykańska chciał jakąś misję wysłać by ta na miejscu sprawdziła o co w tym wszystkim biega, ale nie zdążyła jak wieść niesie, bo zaczęły się bombardowania.
Nawet Muamar - jeśli dobrze pamiętam - zapraszał ONZ do wysłania misji do Libii i powęszenia w Cyrenajce!
No co tu się dzieje, kto kłamie, a kto mówi prawdę i z jakich powodów mamy wierzyć anonimoym jednym i nie ufać anonimowym drugim!??
Ktoś coś wie na ten temat może? Bardzo proszę o podpowiedź.
To nie jest sprawa błaha - zbrodniami Muamara wytłumaczona przecież przyjęcie takiej a nie innej rezolucji RB ONZ!
Może chodzi o więzienia libijskie? Obawiam się, że o istnieniu więzień libijskich (tureckich, arabio-saudyjskich, itp.) wiedziano w czasie, kiedy namiot pułkownika rozbijany był w Paryżu. A przecież ani wtedy, ani dzisiaj (siebie?) bombardować prezydent Sarkozy nie chciał.