Dodaj do ulubionych

Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie

19.05.04, 19:18
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040519/publicystyka/publicystyka_a_7.html
Obserwuj wątek
    • spacerowicz Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie 19.05.04, 19:52
      swiatlo napisał:

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040519/publicystyka/publicystyka_a_7.html


      Czy moglbys uzasadnic twoja opinie? Bo czytajac slogany Wildsteina typu:
      "Projekt stabilizacji i demokratyzacji Iraku jest ambitnym i właściwie jedynym
      projektem stabilizacji najbardziej dziś zapalnego regionu, jakim jest Bliski
      Wschód. Przeciwnicy wojny w Iraku nie przedstawiali żadnej alternatywnej
      propozycji."
      - moge sie tylko rozesmiac.
      Projektu "stabilizacji i demokratyzacji" nie bylo, nie ma i nie bedzie, region
      podpalili Amerykanie i do cholery, dlaczego mialby sie ktokolwiek troszczyc o
      okupantow i kolaborantow, katrupionych przez partyzantow irackich?

      Wildsteinowi placa wiec pisze pod publiczke. Ale dlaczego dawac sie na to
      nabierac?
      • maaac Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie 19.05.04, 19:58
        Wojna Irak-Iran, Irak-Kuwejt, rzezie Szyitów i Kurdów - to oczywiście też
        dzielo USA albo fakty, które nie mialy nigdy miejsca?
        Dobra, jeżeli amerykański projekt "stabilizacji i demokratyzacji" nie istnieje
        to przedstaw mi alternatywne projekty pacyfistów. Powiedz co proponują więcej
        poza "amerykanie mają wracać do domu".
        • Gość: sen Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.05.04, 08:28
          Jakby tak Amerykanie pozabierali swe zabawki i chcieli wyjechać to kto by się
          darł najbardziej??
          Różne maaaci. Oni zwyczajnie wiedzą swoje - WSZYSTKO CO ZROBIŁY,ZROBIĄ USA JEST
          Z GRUNTU ZŁE.
          Ty wiesz jak to ułatwia myslenie? A właściwie je zastępuje.
          Na lotnisku stoją dwa samoloty Boeing 767 i A300. Ile to by sie trzeba naumieć
          by je móc rzeczowo porównać. A tu masz prostą odpowiedź- gorszy (ba wręcz zły)
          jest ten amerykański.
          Nie potrzeba rozważać zawiłości polityki bliskowschodniej ,co wymaga pracy i
          predyspozycji umysłowych. A tu masz proste odpowiedzi. Każdy,nawet maturzysta,
          robić może mając taką ideową busolę, za Kisingera.
          Popatrz zresztą na to forum. Jest ten artykuł Wildsteina. Kto o nim chce
          dyskutować? A wogóle go przeczytać? Ale wątek poswięcony irackiemu weselu aż
          tonie w paplaninie.
      • Gość: ANka Jesli ´pisze pod publiczke´ to tym gorzej dla cie IP: *.ifn-magdeburg.de 19.05.04, 20:03
        bo wyjdzie na to ze taka opinie prezentuje polskie spoleczenstwo :).
        I toby sie zgadzalo :).
      • Gość: piotr spacerkiem to bierz , bez nerwów IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.05.04, 21:11
        Bo nerwy nie pozwalają ci zrozumieć tego co pisze Wildstein.
        Przeczytaj ten akapit o stabilizacji uważnie. Bez nerwów.
        Chodzi o cały region Bliskiego Wschodu. Pali się tam od dawna. I to nie
        Amerykanie go podpalili.
        I zajęcie Iraku było niewątpliwie zuchwałą próbą uporządkowania całego regionu.
        Jak masz jeszcze pytanie dotyczące zrozumienia tekstu,pisz smiało.Ale bez
        nerwów.
      • galaxy2099 Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie 20.05.04, 00:07
        Co ty nie powiesz, spacer.
        A Misztalowi nie placa co ???
        Jeszcze tytuly profesorskie daja byle tylko takie brednie pisal.
        Jak zwykle tacy jak ty nie odnosza sie konkretnie do zadnych argumentow.
        Wedlug tzw. inteligentow to Irak podpalili Amerykanie, Witnam tez, Koree tez
        tylko wy biedacy nigdy nie macie zadnych propozycji oprocz chorobliwej
        nienawisci do Ameryki.
        Tak jak napisal Wildstein ludzie pokazuja wam idiotom, kto mial racje. Bo to Z
        Korei Pln uciekaja do Pld a nie odwrotnie. I przez te 50 lat od czasow wojny
        Koreanskiej miliony padlo z glody na polnocy a nie amerykanskim poludniu. I tak
        wszedzie gdzie Amerykanom pozolono dokonczyc wlasne dzielo. Wy pacyfistyczni
        idioci zadnym sukcesem pochwalic sie nie mozecie.
        Uzyteczni idioci.




        spacerowicz napisał:

        > swiatlo napisał:
        >
        > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040519/publicystyka/publicystyka_a_7.html
        >
        >
        > Czy moglbys uzasadnic twoja opinie? Bo czytajac slogany Wildsteina typu:
        > "Projekt stabilizacji i demokratyzacji Iraku jest ambitnym i właściwie
        jedynym
        > projektem stabilizacji najbardziej dziś zapalnego regionu, jakim jest Bliski
        > Wschód. Przeciwnicy wojny w Iraku nie przedstawiali żadnej alternatywnej
        > propozycji."
        > - moge sie tylko rozesmiac.
        > Projektu "stabilizacji i demokratyzacji" nie bylo, nie ma i nie bedzie,
        region
        > podpalili Amerykanie i do cholery, dlaczego mialby sie ktokolwiek troszczyc o
        > okupantow i kolaborantow, katrupionych przez partyzantow irackich?
        >
        > Wildsteinowi placa wiec pisze pod publiczke. Ale dlaczego dawac sie na to
        > nabierac?
        >
        >
        >
    • old_surehand Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie 19.05.04, 20:48
      Hehehe, samo nazwisko: Widnstein.... hehehe...
      • eloi Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie 19.05.04, 22:55
        old_surehand napisał:

        > Hehehe, samo nazwisko: Widnstein.... hehehe...

        O boże, ręce opadają!
    • Gość: piotr Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.05.04, 20:58
      Zgadzam się z tobą.
      Ponieważ artykuły w Rz. są tylko 1 dniowe , pozwoliłem sobie go skopiować:

      19-05-2004 Rzeczpospolita
      Statek profesorów, czyli bieda naszego świata

      Wojna w Iraku jest do wygrania, tak jak była do wygrania wojna w Wietnamie.
      Wojna wietnamska przegrana została w Ameryce i w ten sam sposób może zostać
      przegrana obecna wojna na Bliskim Wschodzie. Nie jest natomiast możliwy powrót
      do amerykańskiego czy jakiegokolwiek innego izolacjonizmu.

      Artykuł Bronisława Misztala "Załoga Busha, czyli koniec naszego świata" ("Rz" z
      12 maja br.) jest reprezentatywny dla wielkiej liczby tekstów gromiących dziś
      politykę Busha. Jest to ogromna porcja zaprawionej moralizowaniem retoryki
      antywojennej, która nie jest ani analizą sytuacji, ani nie proponuje żadnej
      realnej alternatywy dla obecnej amerykańskiej polityki.

      Dlaczego izolacjonizm nie jest możliwy

      "Doktryna Wilsona przeżyła się już w okresie wojny wietnamskiej" - pisze
      Misztal, a ponieważ jedyną alternatywę, jaką dla niej przedstawia, jest
      izolacjonizm Monroego, wnosić można, że Stany Zjednoczone powinny do niego
      powrócić. Oczywiście, rozwiązanie takie nie jest możliwe, co dobitnie
      potwierdził terrorystyczny atak na USA 11 września 2001 roku. Przy obecnym
      rozwoju technologii i procesów globalizacji, które w dużym stopniu uzależniają
      od siebie wszystkie kraje, czekanie na atak jest wyborem samobójczym.
      Zrozumiała to dobrze Europa, która w swojej doktrynie obronnej przyjętej w
      Brukseli pod koniec minionego roku zagwarantowała sobie prawo do prewencyjnego
      uderzenia. Być może swoista dyskrecja, która towarzyszyła zatwierdzeniu owego
      dokumentu, jest efektem wcześniejszego oburzenia, z jakim państwa UE, głównie
      promotorzy owej strategii, przyjęły prewencyjne uderzenie Stanów Zjednoczonych
      w Iraku. Sytuacja ta dowodzi raz jeszcze, że owo wysoce moralne oburzenie
      obecnych koryfeuszy UE motywowane było wyłącznie politycznymi kalkulacjami,
      innymi słowy było jaskrawym wyrazem hipokryzji.

      Doktryna Monroego skompromitowała się już w momencie japońskiego ataku na Pearl
      Harbor. Zgodnie z nią USA nie powinny prowadzić ofensywy na Dalekim Wschodzie.
      Chyba nie ma sensu rozwodzić się nad tym, jakie konsekwencje wiązałyby się z
      przyjęciem tego typu strategii. Po lekcji II wojny światowej zimna wojna,
      której gorącym epizodem był konflikt w Wietnamie, pokazała raz jeszcze, jakim
      nieporozumieniem byłaby doktryna izolacjonizmu również dla wąsko pojętych
      interesów amerykańskich. Ostateczny sukces w konfrontacji z komunizmem
      wywalczony został dzięki prezydentowi Reaganowi, który wystąpił pod tradycyjnym
      sztandarem i w obronie tradycyjnie wyznawanych przez Amerykę wartości, a więc w
      imię doktryny Wilsona, tak jak pojmuje ją Misztal. Reagan był równie
      znienawidzony przez ówczesne elity zachodnie, co dziś prezydent Bush i, co
      ciekawe, atakowany pod tymi samymi hasłami, czym na szczęście nie specjalnie
      się przejmował.

      Lekcja Wietnamu

      W odniesieniu do Wietnamu Misztal powtarza tezy równie obiegowe, co fałszywe.
      Amerykanie wycofali się z tej wojny wyłącznie z powodu narastania nastrojów
      pacyfistycznych w kraju, wzmacnianych przez podobne postawy w krajach
      sojuszniczych. To wielka kampania antywojenna na Zachodzie podważyła
      determinację USA i zmieniła postawy w tym kraju. Równocześnie afera Watergate
      pogrążała coraz bardziej prezydenta Nixona i uniemożliwiała mu prowadzenie
      bardziej zdecydowanej polityki, na którą w kontekście wspomnianych nastrojów i
      tak nie miał szczególnej ochoty. Nawiasem mówiąc rzecznicy owej kampanii
      antywojennej, jak zwykle pacyfiści, nie interesowali się zupełnie losami ludzi,
      o których w wojnie chodziło, ani nie liczyli się z konsekwencjami swoich
      działań. Świadczy o tym ich zupełna obojętność wobec dalszych losów ludności
      Indochin po wycofaniu się Amerykanów. A pokój pod władzą komunistów, których
      twórcy kampanii antywojennej gloryfikowali i nobilitowali na przywódców narodu,
      był dużo bardziej krwawy niż "imperialistyczna" wojna.

      Na polu walki Amerykanie radzili sobie dobrze. Największa ofensywa komunistów
      wietnamskich Tet została pokonana. Największym problemem w prowadzeniu wojny
      były dla Amerykanów zasady, na których przestrzeganie naciskał i tak im wrogi
      świat, a których trzymali się oni ciągle, pomimo że druga strona, której opinia
      światowa nie patrzyła na ręce, nie przejmowała się nimi na jotę. Amerykanie nie
      zdecydowali się np. na zablokowanie portów Wietnamu Północnego, baz wypadowych
      dla armii tego kraju na południe, co byłoby dla nich optymalnym rozwiązaniem
      militarnym.

      Demokracja przemocą

      "Próba wciśnięcia demokracji przemocą w gardła ludzi, których kultura jest tak
      odmienna od purytańskiego protestantyzmu, okazała się w skutkach tragiczna i
      żałosna. Uczenie demokracji pod groźbą karabinu maszynowego wyzwoliło bowiem w
      ludziach niespotykane pokłady poczucia zagrożenia, upokorzenia, dążenia do
      godności za wszelką cenę, także i bez demokracji lub odkładając demokrację na
      kiedy indziej. Dla państw zachodnich, a zwłaszcza dla Francji, Wielkiej
      Brytanii i dla USA, koszty stosowania doktryny Wilsona były także
      niewyobrażalnie wysokie" - pisze Misztal i wydaje się, że trudno odnaleźć
      tekst, który miałby równie mały związek z rzeczywistością. Dlaczego demokracja
      miałaby być na trwałe uzależniona od purytańskiej kultury? Co w takim razie z
      demokracją w Hiszpanii, Korei, Japonii, Chile czy Polsce? Wyobrażenie o wojnie
      w Wietnamie prezentowane przez Misztala to komunistyczna propaganda, której
      wprawdzie uległa duża część lewicy, ale która z prawdą ma tyle wspólnego, co
      demokracja ludowa z demokracją.

      W rzeczywistości Amerykanie bronili Wietnamu Południowego podbijanego przez
      komunistów z północy, wspieranych przez cały blok sowiecki. Komunistom udawało
      się czasami wykorzystywać nacjonalistyczne nastroje przeciw Amerykanom, ale
      nigdy na taką skalę, aby można było przyjąć, że była to wojna Wietnamczyków z
      Amerykanami. Wizja terroru stosowanego przez armię amerykańską, jaka wyłania
      się z tekstu Misztala i jest pochodną ówczesnej propagandy, jest zupełnie
      fałszywa, co nie znaczy, że nie zdarzały się akty okrucieństwa i zdziczenia ze
      strony amerykańskich żołnierzy, akty zresztą ścigane i karane przez tę samą
      armię. Prawdziwy terror na dużą skalę w wojnie tej stosowali komuniści, czym
      potrafili zastraszyć ludność i zmusić ją do posłuszeństwa. Wbrew temu, co pisze
      Misztal, Amerykanie nie chcieli na siłę i natychmiastowo zaprowadzać w tamtym
      kraju demokracji i być może brak determinacji w tym względzie był ich błędem..

      Wojnę w Wietnamie porównać warto do wcześniejszego o 20 lat konfliktu
      koreańskiego. Również tam południowa część kraju związana sojuszem z
      Amerykanami zaatakowana została przez komunistyczny reżim wspierany przez
      swoich potężnych mocodawców. Korea Południowa dość prędko uległa przeważającym
      siłom i gdyby nastroje i postawy w USA były takie same jak 20 lat później, dziś
      Misztal (i legion innych) porównywałby wojnę w Iraku do wojny w Korei. Pisałby,
      jakim błędem było wyobrażenie, że Koreańczycy mogliby przyjąć tak odległy im,
      zachodni model cywilizacyjny, gdy tymczasem w imię "godności" wybrali oni
      przecież komunistyczną dynastię Kim Ir Sena.

      Demokratyczno-liberalny system w Japonii wprowadzany był rzeczywiście pod
      wojskowym nadzorem, ale chyba nawet Misztal nie kwestionuje jego sukcesu w tym
      tak odległym mu kulturowo kraju.

      Francja i Anglia żadnych kosztów wojny w Wietnamie nie poniosły i doprawdy
      trudno zrozumieć, co Misztal ma na myśli pisząc o tym, bo chyba nie imigrację,
      która w Anglii w konsekwencji tej wojny była śladowa, a w ogóle trudno zaliczać
      ją do kosztów.

      Doktryna Wilsona

      Wojna w Wietnamie miałaby być zdaniem Misztala realizacją doktryny Wilsona,
      który "chciał uczynić świat bezpiecznym dla demokracji" i, jak pisze ten
      autor, "proponował, byśmy my, nal
      • Gość: Piotr Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.05.04, 21:13
        artykuł jest długi i admin obciął część,więc skopiuję drugą część:

        Doktryna Wilsona

        Wojna w Wietnamie miałaby być zdaniem Misztala realizacją doktryny Wilsona,
        który "chciał uczynić świat bezpiecznym dla demokracji" i, jak pisze ten
        autor, "proponował, byśmy my, należącej do wybranej, postępowej części świata,
        narzucali nasze pomysły także tym, którzy akurat w nie nie wierzą". Jak
        wspomniałem, w rzeczywistości wojna w Wietnamie była elementem globalnej wojny
        między wolnym światem a komunizmem. Wpisana w nią była generalna i tradycyjna
        strategia amerykańska, strategia Wilsona. Założenia jej są proste, zgodne z
        empirią i zdrowym rozsądkiem. Demokratyczne, liberalne państwo prawa jest z
        zasady mniej agresywne niż despocja. W państwie takim energia obywateli
        użytkowana jest generalnie na podnoszenie ich poziomu życia, rozwój kultury i
        działanie na rzecz osobistego szczęścia. Podjęcie wojny jest w nich sprawą
        trudną, gdyż wymaga stosunkowo dużego konsensusu.

        Wszystko to sprawy dość oczywiste. Dlatego działanie w imię zasad okazuje się
        (i pokazuje to historia USA) na dłuższą metę również działaniem pragmatycznym.

        Misztal stosuje specyficzną sztuczkę typową dla części lewicy zachodniej.
        Przyjęcie uniwersalnych zasad, zgodnie z którymi w swoim fundamentalnym
        wymiarze ludzie są tożsami, a więc powinni cieszyć się tymi samymi
        fundamentalnymi prawami, przedstawia jako przejaw "zachodniego (w tym wypadku
        amerykańskiego) imperializmu". W rzeczywistości jest to samoobalająca się
        strategia argumentacyjna. Płynie z niej bowiem wniosek, że ludzie w różnych
        kulturach są tak odmienni (odmiennie formowani przez nie), że obrona
        jakichkolwiek uniwersaliów jest uzurpacją. Skąd jednak bierze się takie mocne
        stwierdzenie? Jego przyjęcie zakłada możliwość wyjścia poza zamknięty horyzont
        kulturowy, a więc samo sobie przeczy. Jeśli nie możemy wartościować kultur, to
        na jakiej podstawie potępiamy zachodni "imperializm" (uniwersalizm) itd. Tezy
        Misztala falsyfikuje nie tylko racjonalna argumentacja, ale i doświadczenie.
        Jak wyglądają kraje, którym zachodni imperializm narzucił "swoje pomyły", takie
        jak Japonia, Korea Południowa, Tajwan czy dłuższy czas Hongkong w
        przeciwieństwie do tych, które się przed nimi obroniły, jak Laos, Kambodża,
        Korea Północna itd. Gdzie ludziom żyje się lepiej, gdzie chcą mieszkać, a skąd
        chcą uciekać?

        Należy zgodzić się, że sprawa nie jest tak oczywista, kiedy zaczyna przychodzić
        do konkretu i w tej kwestii doskonałą ilustracją jest sprawa Iraku.

        Niedokończona lekcja Iraku

        Projekt stabilizacji i demokratyzacji Iraku jest ambitnym i właściwie jedynym
        projektem stabilizacji najbardziej dziś zapalnego regionu, jakim jest Bliski
        Wschód. Przeciwnicy wojny w Iraku nie przedstawiali żadnej alternatywnej
        propozycji. Ogromna większość krytyki europejskiej miała nastawienie
        antyamerykańskie, a jej motywem była chęć ograniczenia roli USA w świecie. Stąd
        różne zdumiewające i groźne projekty sojuszy francusko-niemiecko-rosyjsko-
        chińskich. Również taki charakter ma pomysł przekazania kontroli nad Irakiem
        ONZ, która to organizacja nie ma żadnych możliwości pacyfikowania regionów
        zapalnych. Dowodem była choćby wojna na Bałkanach, gdzie na oczach błękitnych
        hełmów dokonywane były masakry i eksterminacja ludności. I potrzebna była
        dopiero interwencja amerykańska, aby położyć kres dokonującemu się tam
        ludobójstwu, któremu Europa przyglądała się bezradnie. Przeciwko tym działaniom
        nie protestowała, choć również nie miały one za sobą sankcji ONZ.

        Jak wszystkie ambitne projekt amerykański jest również ryzykowny. Jest bardzo
        kosztowny i wymaga długotrwałego zaangażowania, co jest trudne w wypadku
        demokracji, gdzie stale trzeba przekonywać społeczeństwo o jego potrzebie. Być
        może błędem USA jest chęć utrzymania Iraku w jego dotychczasowych sztucznych
        granicach, a nie zgoda na jego podział zgodnie z etnicznymi, kulturowymi i
        religijnymi granicami. Jednak obecna krytyka zaangażowania amerykańskiego w
        Iraku sprowadza się do presji na jego wycofanie. To w ten nurt wpisuje się
        artykuł Misztala. Co potem, krytycy się nie zastanawiają.

        Ostatnio w sukurs przyszło im ujawnienie skandalicznych wyczynów strażników
        alianckich wobec uwięzionych Irakijczyków. Sprawa jest przykra i wymaga reakcji
        zwierzchników oraz osądzenia sprawców, z czym zresztą mamy obecnie do
        czynienia. Histeria, którą jednak wobec tych wydarzeń rozpętano, stanowi
        przykład bezmyślności, obłudy i konformizmu medialnego.

        Wojna jest zła (co nie znaczy, że można jej uniknąć) m.in. dlatego, że zawsze
        wyzwala złe instynkty. Fakt, iż to sami Amerykanie pokazali i natychmiast
        zaczęli się rozliczać z więziennych ekscesów, świadczy o nich dobrze, a nie
        źle. Określanie ich zresztą jako tortury jest przesadne. Jak w takim razie
        określić trzeba by tortury używane przez oprawców Husajna? W ogóle ten brak
        miary cechuje antyamerykańską krytykę i podążające za nią media. Artykuł
        Misztala jest tego również przykładem. Ujawnienie ekscesów ze strony strażników
        traktowane jest jako kolejny argument przeciwko obecności Amerykanów w Iraku.
        Jest to pomysł tego typu, jak potraktowanie przestępczości jako argumentu
        przeciw demokracji w Polsce. Ale jeśli argumentów brakuje...

        Misztal dorzuca jeszcze jeden. Braki edukacyjne polityków i żołnierzy
        amerykańskich. Czytając jego tekst można westchnąć z ulgą, że żołnierzami nie
        dowodzą profesorowie
        Bronisław Wildstein
    • swiatlo Pacyfie, daj mi jakiś konkretny program 20.05.04, 08:19
      Swoją drogą chciałbym aby ten cały ruch euro-pacyfistyczny przedstawił jakiś
      konstruktywny program pozytywny. Nie żadna krytyka i zadymy, nie żadne emocje,
      ale na chłodno, podajcie proszę jakąś konstruktywną propozycję.
      Jest tu jakiś gościu o nazwie pacyfista, który z uporem psychopaty reklamuje
      jakąś książkę "Państwo Zła". Nie czytałem i nie przeczytam, choćby z tego
      powodu że nie chcę nabijać kabzy jakimś psychopatom. Jednak z tytułu książki i
      postów tego maniaka nie widzę niczego konkretnego co on proponuje oprócz
      zwykłej kontesty.
      Wszystko OK, ale samą kontestą nic nie zbudujesz. Musisz dać jakąś wizję budowy
      czegokolwiek.
      • Gość: Ben Re: Pacyfie, daj mi jakiś konkretny program IP: 218.18.149.* 20.05.04, 09:33
        Problem w tym, ze administracja amerykanska przed atakiem na Irak zignorowala
        reszte swiata, oklamala itd itd. A tak naprawde mozna bylo to pokojowo
        rozwiazac. Teraz Wildstein z uparciem maniaka probuje usprawiedliwiac pozycje
        USA w Iraku, gdy wszyscy naokolo widza ze ten zwiazek nie gra i tylko pograza
        Irak i ludzi Iraku w coraz bardziej rozpaczliwy stan. Wiec o co chodzi?

        A tak na marginesie: tortura jest tortura... cielesne tortury nie sa wcale
        gorsze od psychicznych. W obydwu wypadkach urazy pozostaja na cale zycie...
        • Gość: piotr Re: Pacyfie, daj mi jakiś konkretny program IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.05.04, 10:06
          pytasz o co chodzi? to przeczytaj ten artykuł uważnie.Możesz się nie
          zgadzać,ale więcej zrozumiesz. Nie bedziesz pytał o co chodzi.
        • Gość: jarek-Zyd Nie wiem czy masz racje... IP: *.fastres.net 20.05.04, 10:57
          Ostatnich 5 terrorystow zatrzymanych przez polizje Wloska byla w latach
          1999-2001 wyszkolona i utrzymywana prze Saddama w polnocnym Iraku przy granicy z
          Persja.
          To wlasnie Saddam po porazce w roku 1991 zaczal glosic wielki Kalifat i wysylac
          swoich ludzi do Europy ( w pewnych przypadkach jako azylantow-uciekinierow) aby
          kraje Europy do wielkiego kalifatu przygotowac.
          Czesc tych azylantow , choc to jest w Danii zakazane, bedac uciekinierami
          politycznymi z Iraqu do Iraqu majac ich stary paszport jezdzila( Paszport
          odnawiany ,chcailbym wiedziec przez kogo) i jak Dania zabrala im prawo do azylu
          i chciala z Danii wydalic to oni bardzo latwo znalezli adwokatow, ktorzy
          zaskarzyli Danie za lamanie praw czlowieka- bo jak ktos che to ma prawo byc
          terrorysta.
          Ten Irakienczyk, ktorego Amerykanie zatrzymali kolo Bagdadu, lezdzil w
          mercedesie i mial przy sobie tyle dolarrow ( chyba okolo 80 tys), tyle ,ze nawet
          urzad skarbowy szwedzki byl zdziwiony jak on byl zawsze na socjale.
    • Gość: jarek-Zyd Tak zwani lewicowcy, pacyfisci i inni romantycy IP: *.fastres.net 20.05.04, 08:56
      nigdy nie zdaja sobie sprawy co bedzie potem, wystarczy zobaczyc komunistyczny
      zamach stanu na Czechach w roku 1948, a jeszcze lepiej przeczytac europejskie
      gazety co pisaly w roku 1978 w czasie przejecia wladzy przez Mullatow w Iranie,
      dla nich to wygladalo jak pojedynek bokserski miedzy USA-Cartnerem( Gothiatem) a
      a biednym Khomeni ( Davidem) i nikt cos nie potrafil dojrzc co bedzie potem...bo
      potem ich nie interesuje, czekaja na nastepny pojedynek.
    • indris USA-latria 20.05.04, 09:49
      Cały artykuł oparty jest na założeniu, ze USA mają prawo "urządzać świat" wg
      swoich koncepcji. Ale tego założenia świat nie przyjmie.
      • zorianx problem w tym, że na półwyspie arabskim jest... 20.05.04, 10:40
        ... parę operetkowych mentalnie i faktycznie średniowiecznych królestw, stowrzonych przy udziale Impeium Brytyjskiego, które prosperują dzięki ropie, taki układ korzytny jest dla zachodu, masy arabskie a przynajmniej najaktywniejsza ich część chciałaby wspólnego państwa Kalifatu...
        Amerykanie i Brytyjsczycy chcą zachować korzytny dla nich stan obecny, bo alternatywą jest ropa po 50 dolców i silne państwo z kalifem Bin Ladenem którego pierwszym zadaniem było by zniszczenie Izraeala a drugim islamizacja europy... ;-))))) ale będzie wesoło... a demokracja, prawa człowieka to zwykłe frazesy ideologiczne.
        • Gość: jarek-Zyd Tak pozatym , przy czyim udziale stworzono IP: *.fastres.net 20.05.04, 10:49
          partie Bath a potem wielka islamska demokracje w Iranie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka