swiatlo 19.05.04, 19:18 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040519/publicystyka/publicystyka_a_7.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
spacerowicz Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie 19.05.04, 19:52 swiatlo napisał: www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040519/publicystyka/publicystyka_a_7.html Czy moglbys uzasadnic twoja opinie? Bo czytajac slogany Wildsteina typu: "Projekt stabilizacji i demokratyzacji Iraku jest ambitnym i właściwie jedynym projektem stabilizacji najbardziej dziś zapalnego regionu, jakim jest Bliski Wschód. Przeciwnicy wojny w Iraku nie przedstawiali żadnej alternatywnej propozycji." - moge sie tylko rozesmiac. Projektu "stabilizacji i demokratyzacji" nie bylo, nie ma i nie bedzie, region podpalili Amerykanie i do cholery, dlaczego mialby sie ktokolwiek troszczyc o okupantow i kolaborantow, katrupionych przez partyzantow irackich? Wildsteinowi placa wiec pisze pod publiczke. Ale dlaczego dawac sie na to nabierac? Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie 19.05.04, 19:58 Wojna Irak-Iran, Irak-Kuwejt, rzezie Szyitów i Kurdów - to oczywiście też dzielo USA albo fakty, które nie mialy nigdy miejsca? Dobra, jeżeli amerykański projekt "stabilizacji i demokratyzacji" nie istnieje to przedstaw mi alternatywne projekty pacyfistów. Powiedz co proponują więcej poza "amerykanie mają wracać do domu". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sen Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.05.04, 08:28 Jakby tak Amerykanie pozabierali swe zabawki i chcieli wyjechać to kto by się darł najbardziej?? Różne maaaci. Oni zwyczajnie wiedzą swoje - WSZYSTKO CO ZROBIŁY,ZROBIĄ USA JEST Z GRUNTU ZŁE. Ty wiesz jak to ułatwia myslenie? A właściwie je zastępuje. Na lotnisku stoją dwa samoloty Boeing 767 i A300. Ile to by sie trzeba naumieć by je móc rzeczowo porównać. A tu masz prostą odpowiedź- gorszy (ba wręcz zły) jest ten amerykański. Nie potrzeba rozważać zawiłości polityki bliskowschodniej ,co wymaga pracy i predyspozycji umysłowych. A tu masz proste odpowiedzi. Każdy,nawet maturzysta, robić może mając taką ideową busolę, za Kisingera. Popatrz zresztą na to forum. Jest ten artykuł Wildsteina. Kto o nim chce dyskutować? A wogóle go przeczytać? Ale wątek poswięcony irackiemu weselu aż tonie w paplaninie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Jesli ´pisze pod publiczke´ to tym gorzej dla cie IP: *.ifn-magdeburg.de 19.05.04, 20:03 bo wyjdzie na to ze taka opinie prezentuje polskie spoleczenstwo :). I toby sie zgadzalo :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr spacerkiem to bierz , bez nerwów IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.05.04, 21:11 Bo nerwy nie pozwalają ci zrozumieć tego co pisze Wildstein. Przeczytaj ten akapit o stabilizacji uważnie. Bez nerwów. Chodzi o cały region Bliskiego Wschodu. Pali się tam od dawna. I to nie Amerykanie go podpalili. I zajęcie Iraku było niewątpliwie zuchwałą próbą uporządkowania całego regionu. Jak masz jeszcze pytanie dotyczące zrozumienia tekstu,pisz smiało.Ale bez nerwów. Odpowiedz Link Zgłoś
galaxy2099 Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie 20.05.04, 00:07 Co ty nie powiesz, spacer. A Misztalowi nie placa co ??? Jeszcze tytuly profesorskie daja byle tylko takie brednie pisal. Jak zwykle tacy jak ty nie odnosza sie konkretnie do zadnych argumentow. Wedlug tzw. inteligentow to Irak podpalili Amerykanie, Witnam tez, Koree tez tylko wy biedacy nigdy nie macie zadnych propozycji oprocz chorobliwej nienawisci do Ameryki. Tak jak napisal Wildstein ludzie pokazuja wam idiotom, kto mial racje. Bo to Z Korei Pln uciekaja do Pld a nie odwrotnie. I przez te 50 lat od czasow wojny Koreanskiej miliony padlo z glody na polnocy a nie amerykanskim poludniu. I tak wszedzie gdzie Amerykanom pozolono dokonczyc wlasne dzielo. Wy pacyfistyczni idioci zadnym sukcesem pochwalic sie nie mozecie. Uzyteczni idioci. spacerowicz napisał: > swiatlo napisał: > > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040519/publicystyka/publicystyka_a_7.html > > > Czy moglbys uzasadnic twoja opinie? Bo czytajac slogany Wildsteina typu: > "Projekt stabilizacji i demokratyzacji Iraku jest ambitnym i właściwie jedynym > projektem stabilizacji najbardziej dziś zapalnego regionu, jakim jest Bliski > Wschód. Przeciwnicy wojny w Iraku nie przedstawiali żadnej alternatywnej > propozycji." > - moge sie tylko rozesmiac. > Projektu "stabilizacji i demokratyzacji" nie bylo, nie ma i nie bedzie, region > podpalili Amerykanie i do cholery, dlaczego mialby sie ktokolwiek troszczyc o > okupantow i kolaborantow, katrupionych przez partyzantow irackich? > > Wildsteinowi placa wiec pisze pod publiczke. Ale dlaczego dawac sie na to > nabierac? > > > Odpowiedz Link Zgłoś
old_surehand Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie 19.05.04, 20:48 Hehehe, samo nazwisko: Widnstein.... hehehe... Odpowiedz Link Zgłoś
eloi Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie 19.05.04, 22:55 old_surehand napisał: > Hehehe, samo nazwisko: Widnstein.... hehehe... O boże, ręce opadają! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.05.04, 20:58 Zgadzam się z tobą. Ponieważ artykuły w Rz. są tylko 1 dniowe , pozwoliłem sobie go skopiować: 19-05-2004 Rzeczpospolita Statek profesorów, czyli bieda naszego świata Wojna w Iraku jest do wygrania, tak jak była do wygrania wojna w Wietnamie. Wojna wietnamska przegrana została w Ameryce i w ten sam sposób może zostać przegrana obecna wojna na Bliskim Wschodzie. Nie jest natomiast możliwy powrót do amerykańskiego czy jakiegokolwiek innego izolacjonizmu. Artykuł Bronisława Misztala "Załoga Busha, czyli koniec naszego świata" ("Rz" z 12 maja br.) jest reprezentatywny dla wielkiej liczby tekstów gromiących dziś politykę Busha. Jest to ogromna porcja zaprawionej moralizowaniem retoryki antywojennej, która nie jest ani analizą sytuacji, ani nie proponuje żadnej realnej alternatywy dla obecnej amerykańskiej polityki. Dlaczego izolacjonizm nie jest możliwy "Doktryna Wilsona przeżyła się już w okresie wojny wietnamskiej" - pisze Misztal, a ponieważ jedyną alternatywę, jaką dla niej przedstawia, jest izolacjonizm Monroego, wnosić można, że Stany Zjednoczone powinny do niego powrócić. Oczywiście, rozwiązanie takie nie jest możliwe, co dobitnie potwierdził terrorystyczny atak na USA 11 września 2001 roku. Przy obecnym rozwoju technologii i procesów globalizacji, które w dużym stopniu uzależniają od siebie wszystkie kraje, czekanie na atak jest wyborem samobójczym. Zrozumiała to dobrze Europa, która w swojej doktrynie obronnej przyjętej w Brukseli pod koniec minionego roku zagwarantowała sobie prawo do prewencyjnego uderzenia. Być może swoista dyskrecja, która towarzyszyła zatwierdzeniu owego dokumentu, jest efektem wcześniejszego oburzenia, z jakim państwa UE, głównie promotorzy owej strategii, przyjęły prewencyjne uderzenie Stanów Zjednoczonych w Iraku. Sytuacja ta dowodzi raz jeszcze, że owo wysoce moralne oburzenie obecnych koryfeuszy UE motywowane było wyłącznie politycznymi kalkulacjami, innymi słowy było jaskrawym wyrazem hipokryzji. Doktryna Monroego skompromitowała się już w momencie japońskiego ataku na Pearl Harbor. Zgodnie z nią USA nie powinny prowadzić ofensywy na Dalekim Wschodzie. Chyba nie ma sensu rozwodzić się nad tym, jakie konsekwencje wiązałyby się z przyjęciem tego typu strategii. Po lekcji II wojny światowej zimna wojna, której gorącym epizodem był konflikt w Wietnamie, pokazała raz jeszcze, jakim nieporozumieniem byłaby doktryna izolacjonizmu również dla wąsko pojętych interesów amerykańskich. Ostateczny sukces w konfrontacji z komunizmem wywalczony został dzięki prezydentowi Reaganowi, który wystąpił pod tradycyjnym sztandarem i w obronie tradycyjnie wyznawanych przez Amerykę wartości, a więc w imię doktryny Wilsona, tak jak pojmuje ją Misztal. Reagan był równie znienawidzony przez ówczesne elity zachodnie, co dziś prezydent Bush i, co ciekawe, atakowany pod tymi samymi hasłami, czym na szczęście nie specjalnie się przejmował. Lekcja Wietnamu W odniesieniu do Wietnamu Misztal powtarza tezy równie obiegowe, co fałszywe. Amerykanie wycofali się z tej wojny wyłącznie z powodu narastania nastrojów pacyfistycznych w kraju, wzmacnianych przez podobne postawy w krajach sojuszniczych. To wielka kampania antywojenna na Zachodzie podważyła determinację USA i zmieniła postawy w tym kraju. Równocześnie afera Watergate pogrążała coraz bardziej prezydenta Nixona i uniemożliwiała mu prowadzenie bardziej zdecydowanej polityki, na którą w kontekście wspomnianych nastrojów i tak nie miał szczególnej ochoty. Nawiasem mówiąc rzecznicy owej kampanii antywojennej, jak zwykle pacyfiści, nie interesowali się zupełnie losami ludzi, o których w wojnie chodziło, ani nie liczyli się z konsekwencjami swoich działań. Świadczy o tym ich zupełna obojętność wobec dalszych losów ludności Indochin po wycofaniu się Amerykanów. A pokój pod władzą komunistów, których twórcy kampanii antywojennej gloryfikowali i nobilitowali na przywódców narodu, był dużo bardziej krwawy niż "imperialistyczna" wojna. Na polu walki Amerykanie radzili sobie dobrze. Największa ofensywa komunistów wietnamskich Tet została pokonana. Największym problemem w prowadzeniu wojny były dla Amerykanów zasady, na których przestrzeganie naciskał i tak im wrogi świat, a których trzymali się oni ciągle, pomimo że druga strona, której opinia światowa nie patrzyła na ręce, nie przejmowała się nimi na jotę. Amerykanie nie zdecydowali się np. na zablokowanie portów Wietnamu Północnego, baz wypadowych dla armii tego kraju na południe, co byłoby dla nich optymalnym rozwiązaniem militarnym. Demokracja przemocą "Próba wciśnięcia demokracji przemocą w gardła ludzi, których kultura jest tak odmienna od purytańskiego protestantyzmu, okazała się w skutkach tragiczna i żałosna. Uczenie demokracji pod groźbą karabinu maszynowego wyzwoliło bowiem w ludziach niespotykane pokłady poczucia zagrożenia, upokorzenia, dążenia do godności za wszelką cenę, także i bez demokracji lub odkładając demokrację na kiedy indziej. Dla państw zachodnich, a zwłaszcza dla Francji, Wielkiej Brytanii i dla USA, koszty stosowania doktryny Wilsona były także niewyobrażalnie wysokie" - pisze Misztal i wydaje się, że trudno odnaleźć tekst, który miałby równie mały związek z rzeczywistością. Dlaczego demokracja miałaby być na trwałe uzależniona od purytańskiej kultury? Co w takim razie z demokracją w Hiszpanii, Korei, Japonii, Chile czy Polsce? Wyobrażenie o wojnie w Wietnamie prezentowane przez Misztala to komunistyczna propaganda, której wprawdzie uległa duża część lewicy, ale która z prawdą ma tyle wspólnego, co demokracja ludowa z demokracją. W rzeczywistości Amerykanie bronili Wietnamu Południowego podbijanego przez komunistów z północy, wspieranych przez cały blok sowiecki. Komunistom udawało się czasami wykorzystywać nacjonalistyczne nastroje przeciw Amerykanom, ale nigdy na taką skalę, aby można było przyjąć, że była to wojna Wietnamczyków z Amerykanami. Wizja terroru stosowanego przez armię amerykańską, jaka wyłania się z tekstu Misztala i jest pochodną ówczesnej propagandy, jest zupełnie fałszywa, co nie znaczy, że nie zdarzały się akty okrucieństwa i zdziczenia ze strony amerykańskich żołnierzy, akty zresztą ścigane i karane przez tę samą armię. Prawdziwy terror na dużą skalę w wojnie tej stosowali komuniści, czym potrafili zastraszyć ludność i zmusić ją do posłuszeństwa. Wbrew temu, co pisze Misztal, Amerykanie nie chcieli na siłę i natychmiastowo zaprowadzać w tamtym kraju demokracji i być może brak determinacji w tym względzie był ich błędem.. Wojnę w Wietnamie porównać warto do wcześniejszego o 20 lat konfliktu koreańskiego. Również tam południowa część kraju związana sojuszem z Amerykanami zaatakowana została przez komunistyczny reżim wspierany przez swoich potężnych mocodawców. Korea Południowa dość prędko uległa przeważającym siłom i gdyby nastroje i postawy w USA były takie same jak 20 lat później, dziś Misztal (i legion innych) porównywałby wojnę w Iraku do wojny w Korei. Pisałby, jakim błędem było wyobrażenie, że Koreańczycy mogliby przyjąć tak odległy im, zachodni model cywilizacyjny, gdy tymczasem w imię "godności" wybrali oni przecież komunistyczną dynastię Kim Ir Sena. Demokratyczno-liberalny system w Japonii wprowadzany był rzeczywiście pod wojskowym nadzorem, ale chyba nawet Misztal nie kwestionuje jego sukcesu w tym tak odległym mu kulturowo kraju. Francja i Anglia żadnych kosztów wojny w Wietnamie nie poniosły i doprawdy trudno zrozumieć, co Misztal ma na myśli pisząc o tym, bo chyba nie imigrację, która w Anglii w konsekwencji tej wojny była śladowa, a w ogóle trudno zaliczać ją do kosztów. Doktryna Wilsona Wojna w Wietnamie miałaby być zdaniem Misztala realizacją doktryny Wilsona, który "chciał uczynić świat bezpiecznym dla demokracji" i, jak pisze ten autor, "proponował, byśmy my, nal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Bardzo celny artykuł o euro-pacyfizmie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.05.04, 21:13 artykuł jest długi i admin obciął część,więc skopiuję drugą część: Doktryna Wilsona Wojna w Wietnamie miałaby być zdaniem Misztala realizacją doktryny Wilsona, który "chciał uczynić świat bezpiecznym dla demokracji" i, jak pisze ten autor, "proponował, byśmy my, należącej do wybranej, postępowej części świata, narzucali nasze pomysły także tym, którzy akurat w nie nie wierzą". Jak wspomniałem, w rzeczywistości wojna w Wietnamie była elementem globalnej wojny między wolnym światem a komunizmem. Wpisana w nią była generalna i tradycyjna strategia amerykańska, strategia Wilsona. Założenia jej są proste, zgodne z empirią i zdrowym rozsądkiem. Demokratyczne, liberalne państwo prawa jest z zasady mniej agresywne niż despocja. W państwie takim energia obywateli użytkowana jest generalnie na podnoszenie ich poziomu życia, rozwój kultury i działanie na rzecz osobistego szczęścia. Podjęcie wojny jest w nich sprawą trudną, gdyż wymaga stosunkowo dużego konsensusu. Wszystko to sprawy dość oczywiste. Dlatego działanie w imię zasad okazuje się (i pokazuje to historia USA) na dłuższą metę również działaniem pragmatycznym. Misztal stosuje specyficzną sztuczkę typową dla części lewicy zachodniej. Przyjęcie uniwersalnych zasad, zgodnie z którymi w swoim fundamentalnym wymiarze ludzie są tożsami, a więc powinni cieszyć się tymi samymi fundamentalnymi prawami, przedstawia jako przejaw "zachodniego (w tym wypadku amerykańskiego) imperializmu". W rzeczywistości jest to samoobalająca się strategia argumentacyjna. Płynie z niej bowiem wniosek, że ludzie w różnych kulturach są tak odmienni (odmiennie formowani przez nie), że obrona jakichkolwiek uniwersaliów jest uzurpacją. Skąd jednak bierze się takie mocne stwierdzenie? Jego przyjęcie zakłada możliwość wyjścia poza zamknięty horyzont kulturowy, a więc samo sobie przeczy. Jeśli nie możemy wartościować kultur, to na jakiej podstawie potępiamy zachodni "imperializm" (uniwersalizm) itd. Tezy Misztala falsyfikuje nie tylko racjonalna argumentacja, ale i doświadczenie. Jak wyglądają kraje, którym zachodni imperializm narzucił "swoje pomyły", takie jak Japonia, Korea Południowa, Tajwan czy dłuższy czas Hongkong w przeciwieństwie do tych, które się przed nimi obroniły, jak Laos, Kambodża, Korea Północna itd. Gdzie ludziom żyje się lepiej, gdzie chcą mieszkać, a skąd chcą uciekać? Należy zgodzić się, że sprawa nie jest tak oczywista, kiedy zaczyna przychodzić do konkretu i w tej kwestii doskonałą ilustracją jest sprawa Iraku. Niedokończona lekcja Iraku Projekt stabilizacji i demokratyzacji Iraku jest ambitnym i właściwie jedynym projektem stabilizacji najbardziej dziś zapalnego regionu, jakim jest Bliski Wschód. Przeciwnicy wojny w Iraku nie przedstawiali żadnej alternatywnej propozycji. Ogromna większość krytyki europejskiej miała nastawienie antyamerykańskie, a jej motywem była chęć ograniczenia roli USA w świecie. Stąd różne zdumiewające i groźne projekty sojuszy francusko-niemiecko-rosyjsko- chińskich. Również taki charakter ma pomysł przekazania kontroli nad Irakiem ONZ, która to organizacja nie ma żadnych możliwości pacyfikowania regionów zapalnych. Dowodem była choćby wojna na Bałkanach, gdzie na oczach błękitnych hełmów dokonywane były masakry i eksterminacja ludności. I potrzebna była dopiero interwencja amerykańska, aby położyć kres dokonującemu się tam ludobójstwu, któremu Europa przyglądała się bezradnie. Przeciwko tym działaniom nie protestowała, choć również nie miały one za sobą sankcji ONZ. Jak wszystkie ambitne projekt amerykański jest również ryzykowny. Jest bardzo kosztowny i wymaga długotrwałego zaangażowania, co jest trudne w wypadku demokracji, gdzie stale trzeba przekonywać społeczeństwo o jego potrzebie. Być może błędem USA jest chęć utrzymania Iraku w jego dotychczasowych sztucznych granicach, a nie zgoda na jego podział zgodnie z etnicznymi, kulturowymi i religijnymi granicami. Jednak obecna krytyka zaangażowania amerykańskiego w Iraku sprowadza się do presji na jego wycofanie. To w ten nurt wpisuje się artykuł Misztala. Co potem, krytycy się nie zastanawiają. Ostatnio w sukurs przyszło im ujawnienie skandalicznych wyczynów strażników alianckich wobec uwięzionych Irakijczyków. Sprawa jest przykra i wymaga reakcji zwierzchników oraz osądzenia sprawców, z czym zresztą mamy obecnie do czynienia. Histeria, którą jednak wobec tych wydarzeń rozpętano, stanowi przykład bezmyślności, obłudy i konformizmu medialnego. Wojna jest zła (co nie znaczy, że można jej uniknąć) m.in. dlatego, że zawsze wyzwala złe instynkty. Fakt, iż to sami Amerykanie pokazali i natychmiast zaczęli się rozliczać z więziennych ekscesów, świadczy o nich dobrze, a nie źle. Określanie ich zresztą jako tortury jest przesadne. Jak w takim razie określić trzeba by tortury używane przez oprawców Husajna? W ogóle ten brak miary cechuje antyamerykańską krytykę i podążające za nią media. Artykuł Misztala jest tego również przykładem. Ujawnienie ekscesów ze strony strażników traktowane jest jako kolejny argument przeciwko obecności Amerykanów w Iraku. Jest to pomysł tego typu, jak potraktowanie przestępczości jako argumentu przeciw demokracji w Polsce. Ale jeśli argumentów brakuje... Misztal dorzuca jeszcze jeden. Braki edukacyjne polityków i żołnierzy amerykańskich. Czytając jego tekst można westchnąć z ulgą, że żołnierzami nie dowodzą profesorowie Bronisław Wildstein Odpowiedz Link Zgłoś
swiatlo Pacyfie, daj mi jakiś konkretny program 20.05.04, 08:19 Swoją drogą chciałbym aby ten cały ruch euro-pacyfistyczny przedstawił jakiś konstruktywny program pozytywny. Nie żadna krytyka i zadymy, nie żadne emocje, ale na chłodno, podajcie proszę jakąś konstruktywną propozycję. Jest tu jakiś gościu o nazwie pacyfista, który z uporem psychopaty reklamuje jakąś książkę "Państwo Zła". Nie czytałem i nie przeczytam, choćby z tego powodu że nie chcę nabijać kabzy jakimś psychopatom. Jednak z tytułu książki i postów tego maniaka nie widzę niczego konkretnego co on proponuje oprócz zwykłej kontesty. Wszystko OK, ale samą kontestą nic nie zbudujesz. Musisz dać jakąś wizję budowy czegokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ben Re: Pacyfie, daj mi jakiś konkretny program IP: 218.18.149.* 20.05.04, 09:33 Problem w tym, ze administracja amerykanska przed atakiem na Irak zignorowala reszte swiata, oklamala itd itd. A tak naprawde mozna bylo to pokojowo rozwiazac. Teraz Wildstein z uparciem maniaka probuje usprawiedliwiac pozycje USA w Iraku, gdy wszyscy naokolo widza ze ten zwiazek nie gra i tylko pograza Irak i ludzi Iraku w coraz bardziej rozpaczliwy stan. Wiec o co chodzi? A tak na marginesie: tortura jest tortura... cielesne tortury nie sa wcale gorsze od psychicznych. W obydwu wypadkach urazy pozostaja na cale zycie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Re: Pacyfie, daj mi jakiś konkretny program IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.05.04, 10:06 pytasz o co chodzi? to przeczytaj ten artykuł uważnie.Możesz się nie zgadzać,ale więcej zrozumiesz. Nie bedziesz pytał o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek-Zyd Nie wiem czy masz racje... IP: *.fastres.net 20.05.04, 10:57 Ostatnich 5 terrorystow zatrzymanych przez polizje Wloska byla w latach 1999-2001 wyszkolona i utrzymywana prze Saddama w polnocnym Iraku przy granicy z Persja. To wlasnie Saddam po porazce w roku 1991 zaczal glosic wielki Kalifat i wysylac swoich ludzi do Europy ( w pewnych przypadkach jako azylantow-uciekinierow) aby kraje Europy do wielkiego kalifatu przygotowac. Czesc tych azylantow , choc to jest w Danii zakazane, bedac uciekinierami politycznymi z Iraqu do Iraqu majac ich stary paszport jezdzila( Paszport odnawiany ,chcailbym wiedziec przez kogo) i jak Dania zabrala im prawo do azylu i chciala z Danii wydalic to oni bardzo latwo znalezli adwokatow, ktorzy zaskarzyli Danie za lamanie praw czlowieka- bo jak ktos che to ma prawo byc terrorysta. Ten Irakienczyk, ktorego Amerykanie zatrzymali kolo Bagdadu, lezdzil w mercedesie i mial przy sobie tyle dolarrow ( chyba okolo 80 tys), tyle ,ze nawet urzad skarbowy szwedzki byl zdziwiony jak on byl zawsze na socjale. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek-Zyd Tak zwani lewicowcy, pacyfisci i inni romantycy IP: *.fastres.net 20.05.04, 08:56 nigdy nie zdaja sobie sprawy co bedzie potem, wystarczy zobaczyc komunistyczny zamach stanu na Czechach w roku 1948, a jeszcze lepiej przeczytac europejskie gazety co pisaly w roku 1978 w czasie przejecia wladzy przez Mullatow w Iranie, dla nich to wygladalo jak pojedynek bokserski miedzy USA-Cartnerem( Gothiatem) a a biednym Khomeni ( Davidem) i nikt cos nie potrafil dojrzc co bedzie potem...bo potem ich nie interesuje, czekaja na nastepny pojedynek. Odpowiedz Link Zgłoś
indris USA-latria 20.05.04, 09:49 Cały artykuł oparty jest na założeniu, ze USA mają prawo "urządzać świat" wg swoich koncepcji. Ale tego założenia świat nie przyjmie. Odpowiedz Link Zgłoś
zorianx problem w tym, że na półwyspie arabskim jest... 20.05.04, 10:40 ... parę operetkowych mentalnie i faktycznie średniowiecznych królestw, stowrzonych przy udziale Impeium Brytyjskiego, które prosperują dzięki ropie, taki układ korzytny jest dla zachodu, masy arabskie a przynajmniej najaktywniejsza ich część chciałaby wspólnego państwa Kalifatu... Amerykanie i Brytyjsczycy chcą zachować korzytny dla nich stan obecny, bo alternatywą jest ropa po 50 dolców i silne państwo z kalifem Bin Ladenem którego pierwszym zadaniem było by zniszczenie Izraeala a drugim islamizacja europy... ;-))))) ale będzie wesoło... a demokracja, prawa człowieka to zwykłe frazesy ideologiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek-Zyd Tak pozatym , przy czyim udziale stworzono IP: *.fastres.net 20.05.04, 10:49 partie Bath a potem wielka islamska demokracje w Iranie. Odpowiedz Link Zgłoś