wojciech.2345
03.10.11, 17:14
Wyrzekli się go rodzice za to, że... klaskał w dłonie
Za poglądy polityczne na Białorusi studentów z uczelni wyższych wyganiają nagminnie. Jednak żeby niepełnoletnią osobę wyrzucili z liceum – tego jeszcze nie było. 16-letni Roman Protasiewicz był uczniem jednego z najbardziej prestiżowych liceów w Mińsku, laureatem licznych olimpiad z fizyki i matematyki. Z tego powodu przyznano mu specjalne stypendium prezydenta Białorusi (potocznie „stypendium Łukaszenki”), którym obdarowuje się na Białorusi wybranych i zdolnych młodych ludzi.
Jednak niemal w mgnieniu oka wszystko to stracił. Powodem stało się zatrzymanie Romana podczas akcji „milczącego protestu”. (Jest to powstała latem inicjatywa, organizowana przez młodzież na białoruskich portalach społecznościowych. Co środę ludzie zbierają na głównym placu swojego miasta. Nie wykrzykują żadnych haseł, nie przynoszą ze sobą żadnych symboli. Po prostu milczą, a po trzydziestu minutach (o umówionej godzinie) zaczynają klaskać. Na początku władze nie reagowały na te akcje. Jednak kiedy w Mińsku i dziesiątkach innych miast zaczęło przychodzić po kilka tysięcy osób – zaczęły się brutalne zatrzymania. Przy czym formuła akcji uwypukliła absurdalność działań służb – człowieka na Białorusi aresztują teraz nawet za milczenie i klaskanie).
wiadomosci.wp.pl/kat,124874,title,Wyrzekli-sie-go-rodzice-za-to-ze-klaskal-w-dlonie,wid,13854061,komentarz.html