polski_francuz
27.09.13, 21:30
Zawalczyl o pozycje kanclerza, przegral, odszedl z polityki: das wars.
Latwo sie mowi, ale o wiele trudniej robi. Niewielu jest takich kandydatow i niewielu takich politykow jak Peer Steinbrück. Byl ministrem finansow Niemiec w pamietnym roku 2008, kiedy swiat mogl sie zapasc finansowo jak w 1929. Dzieki niemu i jemu podobnym kryzys utrzymal sie w ryzach.
Po koncu wielkiej koalicji, nie zajmowal sie bardzo polityka i zaistnial znow dzieki papiezowi niemieckiej polityki Helmutowi Schmidtowi, ktory zaswiadczyl, ze Steinbrück ma "Zeug" (po polsku powiedzmy dryg czy material) na kanclerza zaistnial jako kandydat SPD i nim sie w koncu stal.
Jego kampania wyborcza uslana byla gafami "slonia w skladzie porecelany" a to obrazil kobiety, a to za duzo zazadal pieniedzy za jakies wyklady...ale tych gaf byl tyle, ze mozna bylo wysnuc dwa wnioski. Po pierwsze Steinbrück mowi, zgrubsza, co mysli. Po drugie ludzie nie sa przyzwyczajeni do takiej szczerosci.
No i SPD przegralo. I Steinbrück nie chce wrocic na pozycje wicekanclerza i woli odejsc. Tak jak to juz kiedys powiedzial.
A mnie jest szkoda, ze odchodzi jeden z niewielu szczerych politykow europejskich.
PF