vladexpat
12.06.14, 22:28
Trochę się pogubiłem. Kiedy Rosjanie przejęli Krym na Ukrainie panował taki chaos, a morale w wojsku i służbach było na tak niskim poziomie, że z pomoca wcale niewielkich sił Rosja mogłaby zająć obwody Doniecki, Ługański a może nawej jeszcze więcej. Nie zrobiła tego, więc wyglądało, że co prawda z przejęcia kontroli nad Ukrainą nie rezygnuje, jednak chce zroić to pokojowymi środkami, na przykład symulując społeczne niezadowolenie na Ukrainie, które docelowo wylałoby się w kolejny "majdan". Ale tym razem promoskiewski. Zielone ludziki nie pojawiały się na wschodzie, "ochotnicy" z Rosji nie sprawiali wrażenie dobrze zorganizowanych oddziałów a jakimi mieliśmy do czynienia na Krymie, a Putin obiecał uszczelnienie granicy. I co? I nagle separatyści z okazji Dnia Rosji dostają od dziadzi Puci prezent w postaci 3 czołgów. Kreml zdanie zmienił? Dotychczas uważałem Puina za wyjątkowo konsekwentnego polityka, więc jestem lekko zaskoczony. Cierpliwości brakuje? Nerwy mu puszczają?