indeed-4
14.06.14, 12:32
"Mieszkańcy tego 450-tysięcznego miasta nie przyszli na pomoc buntownikom, nie próbowali, jak to zdarzało się wcześniej, niczym żywe tarcze zasłonić ich przed nacierającymi. Ludzie odwracają się od "pospolitego ruszenia" i przysłanych z Rosji "ochotników", znękani ich samowolą, grabieżami i anarchią.
- Nie było ani jednej osoby, która popierałaby działania terrorystów i broniła ich. Jeśli w przeszłości nie wpuszczano nas do miasta i obrażano naszych żołnierzy, to dziś Mariupol już wie, kim są terroryści i bandyci - tłumaczy Anton Heraszczenko, doradca ministra spraw wewnętrznych"
m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105404,16153165,Armia_odbija_wschodnia_Ukraine__A_Rosja_wysyla_separatystom.html