indeed-4
18.06.14, 18:22
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zapowiada, że w tym tygodniu zaproponuje zawieszenie broni na wschodzie kraju. Czy to zwycięstwo Putina? Ależ skąd, wbrew pozorom prezydent Rosji znalazł się w ślepym zaułku.
Na razie pozornie wszystko jest w porządku. Hasło "Krymnasz" (pisane obowiązkowo razem) działa jak narkotyk. Patriotyczny entuzjazm narodu sięga zenitu. Ponad 80 proc. Rosjan stoi murem za prezydentem, czeka na kolejny jego ruch, wierząc, że będzie równie z ich punktu widzenia udany, jak ten, który sprawił, że "Krymnasz". A takiego posunięcia nie ma. Statystycznemu Rosjaninowi, któremu telewizor co wieczór doładowuje akumulator nienawiści, trudno zrozumieć, czemu jego armia nie spieszy się oswobodzić rosyjskojęzycznych w Doniecku i Ługańsku z łap "ukrów", "banderowców", "faszystów".
Ale interwencja zbrojna, co zrozumieli już na Kremlu, w grę raczej nie wchodzi. Władcy Rosji boją się sankcji, izolacji kraju i w konsekwencji - krachu gospodarczego.
wyborcza.pl/1,75968,16167650,Putin_w_ukrainskim_klinczu__Krym_nasz__ale_co_dalej_.html