lubat
27.10.14, 22:16
...przed polit-technologami Zachodu. Trzeba przyznać, że są skuteczni a przede wszystkim uczą się na błędach.
Na Ukrainie utopili wprawdzie kupę kasy, pomarańcze im dosyć szybko skisły, więc wypracowali nową metodę przejęcia władzy. Taki skok na kasę bez zostawienia śladów.
Właściwie to prosta metoda - po co się męczyć w wyborach z silnym przeciwnikiem, skoro można "legalnie", metodą "gniewu narodu" tego przeciwnika wyeliminować jeszcze przed wyborami. Wszyscy zachodni obserwatorzy wyborów cmokają z zachwytu, że wybory przebiegły bez większych zakłóceń. I to chyba prawda. Ale nie było potrzeby zakłócania, bo one zostały wygrane przez tych, którzy mieli wygrać, jeszcze przed wyborami.
W necie jest masę wrzutek ze scenkami rozprawy z kandydatami Partii Regionów czy komunistów. Najłagodniejszy sposób to było wrzucenie do kontenera na śmieci, przysypanie go śmieciami, zamknięcie pokrywy i bębnienie w nią pałkami. Pobicia kandydatów, demolka lokali partyjnych czy rozpędzanie wieców przez osiłków w kominiarkach były codziennością przedwyborczą. Gazety opozycyjne były zastraszane lub zamykane. Kampania przeciwników junty mogła być w zasadzie prowadzona tylko w internecie, a to na Ukrainie jeszcze nie działa.