polski_francuz
25.07.15, 10:43
Poranna kawa jest dzis po turecku. Dlaczego? Ano na ogol jak sie sasiaduje z dwoma walczacym stronami to sie sympatyzuje z jedna z nich. I tak Polacy, w konflikcie Ukrainy z Rosja, biora strone Ukrainy. Mimo, ze nikt w Polsce nie zapomnial wolynskich rzezi i ze mamy szereg sporow historycznych z Ukraincami.
I tak Turcja popierala czy tez byla obojetna wobec panstwa islamskiego Daech z roznych powodow. Jej oficjalnym priorytetem wciąż jest obalenie Baszara Asada, a nie walka z dżihadystami z PI. Ci ostatni stali się niejako cichym sojusznikiem Ankary w walce z damasceńskim reżimem i kurdyjskimi bojówkami.
Dlaczego taka niechec do Asada moze niemile wspomnienia z wizyty u dentysty?
Ta fiksacja Ankary na Asadzie, czyli pierwszy błąd, ma wcale niemałe podłoże personalne. Jeszcze przed wybuchem wojny w Syrii Asad był najbliższym przyjacielem Erdoğana, któremu marzyła się odbudowa tureckich wpływów na terenach post-osmańskich. Tyle było tego publicznego poklepywania po plecach, że prezydent Turcji do dziś nie może darować Asadowi, że go nie posłuchał i zaczął strzelać do własnych ludzi.
Ale po ataku terrorystycznym w miescie przygranicznym Suruç, Turcja zdecydowala, sie na
zbombardowanie pozycji Daechu i przy okazji obozow Kurdow, ktorzy z Daechem walcza.
Zamiast komentarza mozna spobowac poszukac logiki. Ano Turcja nie lubi PKK (Kurdow) i przestala lubic Daech po ataku terrorystycznym. Wystarczylo zatem patrzec, sie zacierajac rece, jak sie Kurdowie z Daechem bija.
Zamiast tego i jedni i drudzy zostali zbombardowani.
PF