wiktor_jerofiejew
03.04.16, 17:56
Tu agenci i tam agenci, tu kradną i tam kradną, a w Guantanamo biją po pysku gorzej niż nasza milicja. Zdezorientowany rosyjski widz ma siedzieć w domu, wypić kielicha i w nic się nie mieszać.
Wierzą czy nie wierzą, nie ma znaczenia
Z Peterem Pomerancewem rozmawia Igor T. Miecik
IGOR T. MIECIK: W filmie "Casablanca" major Strasser pyta Ricka: "Kim pan właściwie jest, panie Blaine? Amerykaninem, Anglikiem, Francuzem, Arabem, a może Żydem?". Panu też pewnie nieraz zadawano pytanie jak z "Casablanki"?
PETER POMERANCEW: Owszem.
Rodzice wyemigrowali z ZSRR do Wielkiej Brytanii, kiedy miałem dziesięć miesięcy, ale w naszym londyńskim domu mówiło się niemal wyłącznie po rosyjsku. Kiedy więc w 2000 r. przyjechałem do Moskwy, uważałem się za stuprocentowego Rosjanina.
Po angielsku mówi pan jak Anglik, po rosyjsku jak Rosjanin...
wyborcza.pl/magazyn/1,151484,19853957,peter-pomerancew-tak-dziala-kremlowska-propaganda.html#TRwknd