przechrztaimason
19.05.16, 11:21
Wczorajszy dzień upłynął w Wenezueli pod znakiem zamieszek, protestów i strajków. Właściwie w każdym większym mieście doszło do wystąpień, strajkują wyższe uczelnie, które od dłuższego czasu nie otrzymują żadnych środków z budżetu i obecnie nie są w stanie nawet wypłacać swoim pracownikom i tak nędznych pensji, że o regulowaniu innych należności nie ma co wspominać. Doszło do wielokrotnego plądrowania sklepów, choć w większości atakujący nie znaleźli niczego poza pustymi półkami. W Caracas jak i w innych miastach woda jest puszczana trzy razy w ciągu dnia na 45 minut w każdej turze. Godzinami nie ma prądu. Zbliża się pora deszczowa i braki wody powinny w szybko zniknąć (pierwsze ulewy już były), ale jest inny problem. Pora deszczowa to pora komarów, a brakuje repelentów, szczepionek, środków antymalarycznych, brakuje nawet zwykłej chininy. Brakuje tez środków dezynfekcyjnych dla wodociągów, grozi więc masowy wybuch epidemii, jakich od dziesiątek lat w Wenezueli nie notowano (cholery, czerwonki, duru brzusznego) O takich drobiazgach jak denga czy zika szkoda wspominać.