de_oakville
03.02.17, 12:24
Paryz nie zmienial chyba przez wieki swoich miejskich granic administracyjnych. To co obecnie nazywamy Paryzem jest w zasadzie tylko centrum miasta (105 km kw, 2,2 mln mieszkancow). W takim rozumieniu Paryz konczy sie juz 3 przystanki metra za Lukiem Triumfalnym, jadac na zachod (mniej wiecej kilometr). Bo metro paryskie to raczej taki "podziemny tramwaj" z malymi odleglosciami pomiedzy przystankami. Bardziej prawdziwy obraz Paryza to tzw. "aglomeracja scisla" o powierzchni 814 km kw i 7 milionach mieszkancow.
Istnieje jeszcze "aglomeracja rozszerzona" - ok. 12 000 km kw i 12 mln mieszkancow oraz tzw. "strefa przyciagania". W wielu innych miastach na swiecie, w tym w Warszawie, systematycznie poszerzano granice. Nawet poza "aglomeracje scisla", czyli tereny
zwartej zabudowy. Przylaczano rozne miasta i miasteczka w okolicy, a przy okazji pola i lasy pomiedzy nimi. Warszawa Falenica, Warszawa Radosc, Warszawa Rembertow itd. W ten sposob Warszawa byla juz w czasach Gierka ponad "4 razy wieksza od Paryza", choc liczyla znacznie mniej mieszkancow nawet od tego w najscislejszych starych granicach.
W "Trybunie Ludu" mozna bylo wtedy przeczytac, ze Moskwa jest pod wzgledem powierzchni 8 razy wieksza od Paryza. Bylo to imponujace tylko dla ludzi nie wnikajacych w szczegoly takiego porownania, choc Moskwa jest dostatecznie imponujaca nawet bez takich porownan.
Rowniez "imponujacy" jest projekt PiS-u przylaczenia do Warszawy dalszych pol, lasow i miasteczek. Warszawa stanie sie przez to "wieksza od Berlina i Nowego Jorku". Otwock, Pruszkow itd. stana sie przez to Warszawa. Ale dlaczego powierzchnia ma wzrosnac tylko
3 razy. Przeciez "obraza sie" takie miasta jak Siedlce lub Garwolin. Ich mieszkancy chcieliby rowniez zostac "Warszawiakami" bez ruszania sie ze swojego gospodarstwa. Ale po co tak skromnie? Mozna cala Polske przylaczyc do Warszawy. Wowczas wyprzedzilaby ona pod wzgledem liczny mieszkancow Tokio - najwieksze obecnie miasto swiata. Jeszcze niedawno Polska przypominala chronicznie chorego "czlowieka Europy". Fizycznie chorego. Po wyleczeniu chorob fizycznych Polska jest juz tak zdrowa, ze moze wspinac sie na Mount Everest. Ustapily dolegliwosci fizyczne. Zaczely sie jednak dolegliwosci "duchowe".