wasyl_szuja
03.02.17, 15:20
"Wprowadzenie przez Rosję strefy granicznej na rosyjsko – białoruskiej granicy było kwestią czasu, i jest ostatnim uderzeniem przed nieuniknionym już rozpadem Państwa Związkowego, – uważa rosyjski politolog Dmitrij Areszkin. W wywiadzie dla „Radia Svaboda” przekonuje, że istnienie tego tworu, mającego wartość symboliczną – wisi na włosku. Dlaczego?
– Ponieważ Putin jest zmuszony do budowania państwa opartego o sowiecki model wartości, a ten może istnieć tylko w warunkach „żelaznej kurtyny”. Wynika to z trzech powodów. Po pierwsze, Rosja otoczona jest przez wrogów, więc trzeba się konsolidować. Po drugie, trzeba bronić reżimu i trzymać społeczeństwo, żeby nie wyjeżdżało. Dlatego wprowadzenie kontroli na granicy w takiej czy innej formie – było tylko kwestią czasu. Po trzecie, takie reżimy oznaczają impas gospodarczy i brak wpływu międzynarodowego, dlatego naturalne jest, że z takiego systemu, jak putinowski, jej satelity odchodzą”."
kresy24.pl/panstwo-zwiazkowego-rosji-i-bialorusi-sypie-sie-na-naszych-oczach/