polski_francuz
27.04.17, 09:32
Wczoraj kandydaci na prezydenta odwiedzili fabryka Whirlpool w Amiens. Fabryka zamyka wrota bo firma sie pzrenosi sie do Polski gdzie sa mniejsze zarobki. I 286 ludzi znajdzie sie na bruku. I strajkuja....
Macron przyjechal i gadal ze zwiazkowcami glownie tlumaczac im, ze malo mozna zrobic przeciwko Amerykancom, ktorze leca za groszem. Le Pen poszla miedzy strajkujacych i obiecala, ze panstwo ich wezmie pod opieke jak wlasciciel firmy zakonczy dzialalnosc. Innymi slowy firma zostanie znacjonalizowana dopoki nie znajdzie sie ktos, kto zaproponuje inna aktywnosc gospodarcza.
Nasz mlody kandydat na prezia poczul wreszcie na czym polega polityka: na zdobywaniu sympatii ludzi. I mimo, ze ta sympatia zdobywana jest w populistyczny sposob, to przeciez strajkujacy pojda do urn i zaglosuja. Takze wielu innych poczuje sie zbudowanymi zdecydowaniem i pewnoscia siebie kandydatki. Dzisiaj, poszla za ciosem i o 6 rano rano ruszyla na morze z rybakami by walczyc o przyszlosc francuskiego rybolowstwa.
Uscislijmy jeszcze, ze panstwo nie ma srodkow by znacjonalizowac upadajace firmy (150 dziennie) i nie ma srodkow by utrzymac galezie gospodarki, ktore upadaja. Mamy juz 2 500 mld € dlugu i zblizamy sie do bankructwa.
Idee kandydatki Le Pen sa nierealizowalne ekonomicznie i zakoncza sie szybka zmiana polityka albo bankructwem kraju. Ale brzmia dobrze i przekonuja ludzi, ktorym sie dzieje zle o wiele bardziej niz tlumaczenia Macrona, ktory im zasuwa glownie, ze wobec globalizacji Francja malo moze.
PF