borrka
26.10.19, 17:19
Od dwustu lat język amerykański przejmuje w skali światowej rolę lingua franca.
Od ww2 kosztem eliminowanych niemieckiego i francuskiego.
Radziecki zachował się na terenach postsowieckich i nieźle się (dzięki Bogu prawosławnemu) ma.
Równolegle spada "moralne" uzasadnienie dominującej roli angielskiego, bo Imperium w którym słonce nie zachodzi, dawno niet, a USA przechodzi na meksykański :)
Co więcej, o ile 20 lat temu było przekonanie o szybkim wprowadzeniu jakichś elektronicznych, sprawnych i dostępnych tłumaczy, dziś wszyscy stawiają na wielojęzyczność, co jest super.
W Luksemburgu czterojęzyczność jest już normą.
Esperanto, nieźle pomyślane, nie przyjęło się, niestety.
Co bedzie językiem przyszłości ?