polski_francuz
16.04.20, 09:04
Prowadzilem wczoraj wieczorem dyskusje z kolezanka forumowa i jak ja skonczylem bylem dosc sfrustrowany. Mialem wrazenie, ze moje argumenty nie sa wysluchiwane a jedyne co rozmowczynie interesuje to sa jakies nowe osobiste informacje.
Po dyskusji przemyslalem spokojnie sprawy i doszedlem do wniosku, ze bylem troche niesprawiedliwy i ze wiem co trzeba. Tyle ze w ogniu dyskusji nie przychodzi to na mysl. Przyszla mi tez do glowy inna analogia. Miedzy dyskusja a zwilzaniem.
Krople cieczy wchodzace w kontakt z powierzchniami ciala stalego albo je zwilzaja albo nie. Jak zwilzaja to kat zwilzania jest maly, od 0° do powiedzmy 45° a jak nie zwilzaja to kat jest duzy az do 180°, kiedy kropla zostaje jaka byla poczatkowo.
Jesli porownac rozmowcow do kropli i do powierzchni to dyskusja ma sens jak kropla choc troche powierzchnie zwilza:)
Czego i sobie i kolezankom i kolegom forumowym zycze
PF