polski_francuz
23.05.20, 12:30
Daniel Passent ocenil propozycje pani ambasador USA jako o jeden most za daleko.
Dlaczego?
Kolejna wypowiedź, a właściwie wpis pani ambasador jest – dla odmiany – niepokojący: „Jeśli Niemcy chcą zmniejszać potencjał nuklearny i osłabić NATO, to być może Polska – która rzetelnie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, rozumie ryzyka i leży na wschodniej flance NATO – mogłaby przyjąć ten potencjał u siebie”. Do komentarza (czytamy w „DGP”) załączono wypowiedź ambasadora Stanów w Berlinie Richarda Grenella, który krytykował niemieckich polityków (głównie z SPD) podważających sens zaangażowania Niemiec w program nuclear sharing.
Dla czytelnika polskiego (polecam artykuł Miłosza i Parafianowicza w „DGP”) wypowiedź pani ambasador jest cokolwiek zaskakująca. Tylko pandemia, wybory i rozpad radiowej Trójki tłumaczą małe echo tej wypowiedzi. Czyżby w dającej się przewidzieć przyszłości i w ramach coraz bliższej współpracy wojskowej z USA i w NATO rozpatrywane było umieszczenie na terenie naszego kraju bomb atomowych? Czy pod tym kątem np. wybrano samoloty F 35, które mogłyby być wyposażone w rakiety z bronią jądrową?
Mysle, ze cos w opinii Passenta jest. Ze i ambasador USA w Niemczech Grenelle jak i pani Mossbacher (ambasador USA w Polsce) walcza o amerykanskie interesy. Ktore polegaja na tym by Rosjan, jak rusza na zachod zatrzymac w Europie: w Niemczech czy w Polsce. Jak trzeba to atomowkami. A kto chce atomowki u siebie? Polska nie Rosja. I po wybuchu bomby jadrowej, Polska zniknie z mapy swiata na dluzej niz na 123 lat.
W Polsce brakuje polityka, ktory rozumie szachownice miedzynarodowa. I to troche niepokoi.
PF