haen2010
13.06.22, 10:41
Ukraińska była prosta w pierwszej fazie wojny. Zająć obronę okrężną wokół wielkich miast i niszczyć ruskich bronią ręczną - kałachy, ppance, moździerze i tp. Bardzo to było efektywne, bo nawet doborowe dywizje zwiały pokiereszowane za bezpieczną dla nich granicę. Sprzyjał tej strategii zalesiony teren i nędzna logistyka, a właściwie burdel u putinowców.
Wygrali bitwy o Kijów i Charków. Przegrali Mariupol i Chersoń. Druga faza wojny to zmiana strategii Rosjan. Zwłaszcza w Donbasie. Łomot artylerii i rakiet na pozycje ukraińskie i zajmowanie ruin piechotą. Koncentracja na wybranym kierunku. Straty po obu stronach wyrównały się. Ukraińcy nadal tylko bronią się przed i w kluczowych miastach. Zrąbanych do fundamentu jak te niemieckie w latach czterdziestych. Jakby czekali na full natowskich dostaw lepszej broni ofensywnej i wyposażenia. Uważam tę taktykę za poważny błąd.
Najlepszym sposobem na wygranie tej wojny jest zabijanie Rosjan w dużych ilościach. Tego tak walcząc jak obecnie nie osiągną. Powinni swoich bojców przesunąć pod sam nos atakujących, by zredukować straty od ich artylerii każdego rodzaju na długim dystansie. I samemu atakować ich bronią ręczną, zabijać i jeszcze raz zabijać.
Tam jest ponad 1000 km aktywnego frontu, nie ma mowy o wojnie pozycyjnej. Można lokalizować cele ataku i dobierać stosowną siłę do ich niszczenia. Jak nad rzeką Doniec.
Ps. Jest to słynna taktyka generałów Panfiłowa na podejściach Moskwy i Czujkowa w Stalingradzie. Obie zakończyły się sukcesem.