borrrka
07.02.26, 11:57
Nieobrażanie kogoś, rzekomo sojusznika, jest dobrem danym za friko.
Polacks ucieszą się.
Nie jestem ambasadorem, ale obserwuję bacznie i nie ma zmiłuj - Ameryka straciła cały swoj image w postsowieckiej Europie, co to sprawiał, że polewanie napalmem Wietnamczyków uważaliśmy za dobry uczynek.
Nie dadzą kasy, nie pomogą w sposób zdecydowany - to przykre, ale realiści brali pod uwagę taki deal.
Ale czy któryś z "amerykańskich" patriotów wytłumaczy w jakim celu USA ewidentnie obraża Bolandczyków?
Po jaki ch..?
Przecież wiadomo, jak reagujemy.
PS. Ewolucji naszego stosunku do tzw. Polonii USA nie komentuję, ale lepiej mówić, żeście z Australii:)