stranger.pl
23.03.05, 23:02
1. W demokracji trwa ustawiczna walka o dostęp do koryta pomiędzy różnymi
koteriami jednego "towarzystwa wzajemnej adoracji" alias "grupy trzymającej
władzę".
Walka o dostęp do koryta a nie o likwidację koryta. Stąd osoby/siły spoza
układu, stanowiące zagrożenie dla status quo, są "etykietkowane" jako:
oszołomy, faszyści, ciemnota etc.
W dobie potęgi mediów urobienie komuś "etykietki" to połowa sukcesu. Resztę
załatwiaja pieniądze, słuyżby specjalne i "pożyteczni idioci".
2. Gdyby wybory w demokracji cokolwiek zmieniały w doli szaraczków już dawno
byłyby zakazane.