renata4
27.04.05, 07:21
JEDWABNE
Pisząc o sprawcach tragedii w Jedwabnem, Jan Gross pomylił Czesława z Jerzym
Laudańskim. Tak zeznała na procesie Anna Bikont, dziennikarka "Gazety Wyborczej".
Bikont, autorka książki "My z Jedwabnego", zeznawała przed stołecznym sądem w
procesie wytoczonym przez Kazimierza Laudańskiego profesorowi Grossowi,
autorowi książki "Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka".
Laudański twierdzi, że jego ojciec Czesław nie brał udziału w zajściach w
Jedwabnem 10 lipca 1941 r. Leżał bowiem wtedy w łóżku chory, po wyjściu z
radzieckiego więzienia, do którego trafił po wkroczeniu Armii Czerwonej do
Polski 17 września 1939 r. Nigdy też po wojnie nie wypowiedział przypisanych
mu przez Grossa słów, z których wynikało, że czynnie uczestniczył w pogromie.
Wręcz przeciwnie. Zaprzeczył wtedy wszystkiemu. Twierdził, że pomagał Żydom,
woził im chleb. O prawdziwości jego słów świadczyć ma uniewinnienie przez Sąd
Okręgowy w Łomży w 1949 r. Gross napisał natomiast, że Laudański senior
"wyjątkowo tego dnia się zasłużył".
Bikont zeznała, że Gross rzeczywiście "niefortunnie" się pomylił. Przypisał
bowiem czyny Jana -jednego z trzech synów Laudańskiego, jego ojcu Czesławowi.
Błąd sprostował w artykule zamieszczonym w "Rzeczpospolitej".
To właśnie Jerzy wraz z bratem Zygmuntem - według Bikont, która sprawę badała
- krytycznego dnia poganiał i bił Żydów przy rozbijaniu pomnika Lenina.
Wyciągał ich też z domów i zachęcał innych, by ich maltretowali. (Jerzy potem
wstąpił do hitlerowskiej żandarmerii, Zygmunt zaś został agentem NKWD.) Ojciec
Czesław, przedwojenny endek i gorliwy antysemita, organizujący bojkoty sklepów
żydowskich i lekcji nauczycielki Żydówki - mówiła dalej Bikont - rzeczywiście
był wtedy chory. Z zeznań złożonych po wojnie przez świadków wynika jednak, że
stał przed domem, a potem na rynku i zachęcał do pogromu.
Bikont oświadczyła, że wszystkie osoby, z którymi rozmawiała w Jedwabnem,
autoryzowały swoje wypowiedzi. Zachowa jednak ich nazwiska w tajemnicy, bo w
miasteczku nadal panuje klimat zastraszenia.
Sąd zdecydował, że przesłucha Kazimierza Laudańskiego oraz prof. Andrzeja
Rzeplińskiego, autora pracy o procesie łomżyńskim w 1949 r. Sąd w Nowym Jorku
zaś przesłucha prof. Jana Grossa.
Jan Ordyński