Dodaj do ulubionych

Czerwoni i Syjoniści

25.05.05, 23:39
Syjonizm i komunizm niejednokrotnie łączyły swe siły w walce o wspólne cele.
Przypadków takiej współpracy historia zna setki. O jednym z nich napisała
swego czasu w miesięczniku kulturalnym "Odra" Bożena Szaynok w
artykule "Żydowscy żołnierze z Bolkowa". Autorka poruszyła w nim temat
istnienia w pierwszych latach po wojnie na terytorium Polski syjonistycznych
obozów wojskowych, z których jeden znajdował się w Bolkowie na Śląsku.
Przypuszczać można, że obiektów takich było w Polsce po 1945 r. co najmniej
kilka, co przy ich średniej "wydajności" równej wyszkoleniu ok. 7 tys.
żołnierzy obrazuje stopień zaangażowania bloku komunistycznego w pomoc dla
syjonistów. Uczestnicy opisywanego obozu po dostaniu się do Palestyny
automatycznie zostawali członkami Hagany - syjonistycznej formacji wojskowej
z której stworzono armię Izraela.

Historia, o której pisze Bożena Szaynok rozpoczęła się w 1945 r., wraz z
końcem II wojny światowej. Wówczas to przywódcy zwycięskich mocarstw - USA i
ZSRR - uznali, że najlepszym sposobem na "ostateczne rozwiązanie kwestii
żydowskiej" w Europie jest ten proponowany przez syjonistów, czyli masowa
emigracja Żydów do Palestyny i utworzenie tam państwa żydowskiego. Był to
pomysł o tyle mało oryginalny, że - jak twierdzi wielu historyków - dokładnie
tego samego chciał Hitler, zawiązując tajne porozumienie z Agencją Żydowską i
niemieckim Żydami - syjonistami. Na przeszkodzie realizacji tychże koncepcji,
tym razem w wydaniu Trumana i Stalina, stała w 1945 r. "Wielka Brytania,
niechętna podziałowi Palestyny", jednak "musiała ustąpić w 1947 r. z powodu
sytuacji, jaka zaistniała na tym terenie. Walki arabsko-żydowskie i brytyjsko-
żydowskie przybierały na sile, sytuacja coraz bardziej wymykała się spod
kontroli. Elementem nacisku była także odmawiająca powrotu do przedwojennych
ojczyzn grupa Żydów w obozach Displaced Person na terenie Austrii, Włoch oraz
stref okupacyjnych w Niemczech". W owym 1947 r. Anglia przekazała ONZ
kompetencje do rozstrzygnięcia kwestii żydowsko-palestyńskiej. "W listopadzie
1947 r. w Flushing Meadows odbyło się głosowanie w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ
nad podziałem Palestyny(...). Głosowanie zakończyło się sukcesem koncepcji
żydowskiej. Trzydzieści trzy państwa opowiedziały się za podziałem Palestyny,
co oznaczało utworzenie na tym terenie państwa arabskiego i żydowskiego." -
pisze dalej Szaynok

Kiedy w maju 1948 r. powstał Izrael, został on niemal natychmiast - zaraz po
USA - uznany także przez ZSRR, który z miejsca rozpoczął też grę na rzecz
umocnienia swych więzi z państwem żydowskim. Pionkami w tej grze zostały
oczywiście europejskie satelity Kremla - Czechosłowacja i Polska. Z polecenia
Moskwy rząd czeski podjął decyzję o sprzedaży broni państwu żydowskiemu, w
obu państwach powstały obozy ochotników do Hagany. Zaraz po oficjalnym
uznaniu Izraela przez państwa bloku komunistycznego, także w Polsce
przystąpiono do organizowania dlań pomocy. "W Polsce w tym czasie przebywali
już wysłannicy Hagany z Palestyny. Jedną z osób koordynujących akcję pomocy
był Wacław Komar". Grzegorz Smolar - żydowski komunista z PPR, odbył w tym
czasie rozmowę z kierownikiem wydziału spraw zagranicznych KC PPR - Ostapem
Dłuskim, który poinformował go o "konieczności zorganizowania pomocy dla
państwa Izrael". Następnie Smolar spotkał się z wspomnianym Wacławem Komarem.
Ten, jak wspomina Smolar "powiedział, że do Polski przyjechał wysłannik (...)
człowiek specjalnej misji". Człowiekiem tym był Icchak Palgin (Polakiewicz)
oraz druga osoba - przedstawiciel strony żydowskiej - instruktor wojskowy o
pseudonimie "Jakub". To z nim Smolar jako "przedstawiciel PPR w rozmowach ze
stroną izraelską" miał omawiać sprawę stworzenia w okupowanej przez
bolszewików Polsce obozów wojskowych dla Żydów. Dalej autorka artykułu
pisze: "Niewiele możemy powiedzieć o zasadach współpracy między wysłannikami
Hagany a stroną polską. Nie wiemy, kto był odpowiedzialny za fundusze, broń,
koncepcje szkolenia. W Czechosłowacji, gdzie powołany został podobny [do tego
w Polsce - przyp. red] obóz, rząd czeski zapewniał ośrodek szkoleniowy,
instruktorów i uzbrojenie, strona izraelska gwarantowała fundusze na
funkcjonowanie obozu, broń oraz transport do Izraela". Można się domyśleć, że
w Polsce wyglądało to podobnie. Jednak, jak się okazuje, pertraktacje
komunistów z syjonistami w sprawie obozu(ów) w Kraju nad Wisłą rozpoczęły się
jeszcze przed powstaniem Izraela, co dowodzi dużego stopnia zainteresowania
Kremla we wzmocnieniu militarnego potencjału syjonistów. Rozmowy trwały,
bowiem już w okresie koniec 1947 - początki 1948 r. Trudno jednak ustalić
dokładną datę powstania samego obozu. Wiadomo, że na miejsce jego lokalizacji
wybrano Bolków - śląskie miasteczko położone ok. 100 km od Wrocławia. Ze
względu na położenie i otaczające je gęste lasy było ono idealne do
organizacji tego typu placówki.

Jak dowiadujemy się z tekstu B. Szaynok, w krótkim czasie przedsięwzięcie
ruszyło pełną parą: "Wiosną 1948 r. do Bolkowa zaczęli przyjeżdżać pierwsi
ochotnicy. Kierowani byli przez duże, utworzone w większych miastach Polski,
biura werbunkowe. Tam przechodzili też wymagane badania lekarskie.
Przyjeżdżający do Bolkowa posiadali rekomendacje partii syjonistycznych,
podpisywali także deklaracje o przystąpieniu do Hagana po wyjeździe do
Palestyny.(...) W obozie pojawili się nie tylko syjoniści, aczkolwiek
stanowili oni większość. Do Bolkowa przyjechali też członkowie Bundu i
frakcji PPR". Jednym słowem, obóz na dobre rozpoczął swą działalność. O jego
wyglądzie i przebiegu szkolenia czytamy dalej, co następuje: "W dwóch
budynkach przy ulicy Wysokogórskiej zostało utworzone centrum szkolenia.
Ćwiczenia prowadzone były na pobliskiej górze Ryszarda, gdzie znajdowała się
poniemiecka strzelnica. (...) Szkoleniem zajmowali się wysłannicy Hagany [z
Monachium - przyp. red], pojawili się też instruktorzy wojskowi, którzy
służyli w Armii Czerwonej i Wojsku Polskim. Zdaniem Smolara: «Byli to wysocy
oficerowie (...)»". Jeśli chodzi o przebieg szkolenia, to trwało 10 dni, obok
całościowych ćwiczeń wojskowych odbywały się zajęcia poświęcone syjonizmowi,
historii Palestyny i Haganie". Nie obyło się jednak bez kłopotów, zwłaszcza
tych natury technicznej. Szaynok pisze na ten temat: "Jednym z istotnych
problemów było uzbrojenie ochotników. Początkowo broń pochodziła z kibuców.
Nielegalne dostawy broni powodowały rewizje w kibucach i aresztowania. Z
czasem, dzięki pomocy Dłuskiego załatwiona została sprawa uzbrojenia.
Z «Jointu» otrzymano uzbrojenia wojskowe. Jeden z mieszkańców Bolkowa
wspomina zielone mundury szkolonych ochotników: «wyglądali jak wojsko»".
Całemu przedsięwzięciu nie udało się jednak zachować dyskrecji! "Istnienie
obozu nie było tajemnicą. Mimo postulowanych przez przedstawiciela PPR
[Smolara - przyp. red.] zmian, mających na celu zwiększenie dyskrecji wokół
obozu, do końca istnienia placówki niewiele się zmieniło. Mieszkańcy Bolkowa
wspominają, że nikt nie krył charakteru obozu. Przed budynkiem, w którym
mieściło się centrum szkolenia, stał wartownik z bronią. «Myśmy wiedzieli, że
oni pójdą do Izraela, bo tak ludzie mówili, że tam jest wojna, że oni się
szkolą, a potem wyjadą». Relacje bolkowian potwierdzają informacje Smolara o
obozie. W czerwcu 1948 r. pisał: «Ludność miasteczka, jak żydowska, tak i
polska dokładnie wie o charakterze tego obozu. Nie ma żadnej konspiracji.
Koło bramy stoi dyżurny. Ćwiczenia odbywają się koło samego obozu, w otwartym
polu. W tym samym dniu, kiedy byłem w obozie, wróciła z dwudniowego pochodu
grupa (około 50 osób). Do obozu, przez ulice miasteczka grupa podeszła
śpiewając piosenkę sowiecką w języku rosyjskim.»". Nie był to bynajmniej
przypadek odosobniony - syjoniści lubili demonstrować s
Obserwuj wątek
    • stranger.pl Czerwoni i Syjoniści (cd.) 25.05.05, 23:41
      syjoniści lubili demonstrować swą obecność w miasteczku i przywiązania do
      komunistycznych sojuszników. W "Odrze" czytamy np. o tym, że "grupa szkolonych
      ochotników wzięła udział w pochodzie pierwszomajowym w 1948 r., wywołując, jak
      przyznał Smolar w swoich wspomnieniach: «wielkie wrażenie»". A oto, co dalej
      działo się z "absolwentami" obozu: "Po odbyciu szkolenia grupy ochotników
      otrzymywały, załatwione przez organizatorów, dokumenty podróży. Z Bolkowa
      wyjeżdżano pociągiem do Katowic, a następnie przez Pragę, Paryż docierano do
      Marsylii, skąd wypływały statki do Palestyny. Uczestnicy obozu wyjeżdżali na
      podstawie list imiennych sporządzanych przez Ministerstwo Bezpieczeństwa
      Publicznego. W stosunku do członków PPR, MBW uzależniało wydanie zgody na
      wyjazd od podjęcia współpracy z bezpieką «jako informatorzy o nastrojach w
      obozie i nawet po przyjeździe do Izraela». Zdarzało się, że na stacjach
      urządzano uroczyste pożegnanie ochotnikom do Hagany. «Były kwiaty,
      transparenty - nawet Polacy mieli dużo sympatii dla ich walki wyzwoleńczej» -
      wspomina Smolar".

      Istnienie obozu było ściśle uzależnione od jakości stosunków między ZSRR a
      Izraelem, a te już na jesieni 1948 roku zaczęły się psuć w związku ze
      zbliżeniem Izraela do USA. Komuniści zaczęli mieć coraz więcej zastrzeżeń w
      stosunku do obozu i jego uczestników. Franciszek Kuchta - Inspektor Ochrony
      Skarbowej donosił zaniepokojony do swych zwierzchników: "Nie wszyscy zgłaszają
      się do obozu z zamiarem wyjazdu do Palestyny. Znaczna część to członkowie
      organizacji Ichud (Zjednoczenie Syjonistów Demokratów - partia syjonistyczna
      działająca w Polsce po wojnie do stycznia 1950 roku - przyp.B.S.), przeważnie
      bogaci kupcy i ich synowie, oraz Mizrachiści (Mizrahii - jedyna, istniejąca po
      wojnie w Polsce żydowska partia religijna, swą działalność zakończyła w 1949
      r. - przyp. B.S.), Agudowcy (Aguda - partia religijna, mimo niezarejestrowania
      po wojnie w Polsce, prowadziła swą działalność do końca lat czterdziestych -
      przyp. B.S.) i faszyści, a więc z ugrupowań skrajnie reakcyjnych, którzy
      wyjeżdżali z Polski w celach skrajnie spekulacyjnych i już w Pradze Czeskiej
      wyłączają się z grupy ochotników jadących do służby wojskowej." Martwiły go
      też "ułatwienia czynione przez władze centralne po wyjeździe" dla żydowskich
      ochotników, gdyż "były przyczyną wywozu z Polski dużych ilości pieniędzy i
      złota". Konsekwencją wspomnianego stopniowego zbliżenia państwa żydowskiego do
      USA - zimnowojennego wroga Sowietów - było zamknięcie obozu jeszcze w 1948 r.!
      B. Szaynok podaje, że "pod koniec 1948 r. obóz zostaje zlikwidowany". Wszystko
      to stało się nagle, "z dnia na dzień zniknęli żydowscy żołnierze. Nie było
      wartowników przed budynkiem, gdzie mieściło się centrum obozowe. Pozostawione w
      lesie drewniane elementy obozu zostały rozebrane". W ten sposób zakończyła się
      historia syjonistycznego obozu szkoleniowego w Bolkowie, w którym wg Grzegorza
      Smolara "zostało wyszkolonych około 7 tysięcy wojskowych". W znakomitej
      większości zasilili oni potem szeregi armii izraelskiej, stając się awangardą
      sił zbrojnych najagresywniejszego i najbardziej zagrażającego pokojowi państwa
      w tej części świata.

      Za:"Odra" nr 9/1999

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka