ghotir
13.06.05, 03:04
sprowokowalem na e-mailu zapytanie o thai przepis. poniewaz podejrzewam ze
wiecej osob moze sie tym zainteresowac, umieszczam swoj przepis tutaj. to nie
konkurencja dla forum kulinaria lub cos w tym rodzaju. ot, dziele sie
przepisem na potrawe ktora lubie i ktora pochodzi ze swiata.
wstep, wazny szczegolnie dla polakow w polsce ale nie tylko.
moje przepisy zasadzaja sie na curry. rozumiem brak apetytu na pewne
przyprawy, sam mam z tym problemy. zatem, ponizszy przepis jest dla tych
ktorzy lubia thai i/lub madras. curry to mieszanki przypraw i roznia sie nie
tylko w regionach ale takze w pojedynczych domostwach. jezeli lubicie thai
i/lub sambar i dosa to to co ponizej jest dla Was. czas przygotowania potrawy:
najwyzej pol godziny.
1. kilka kropli oleju w duzej patelni i ? paczki red curry paste.
ta curry nalezy do rodziny >a taste of thai< (charakterystyczne opakowanie) i
jest dostepna w niektorych supermarketach (zarcie meksykanskie) i w wielu
oriental food stores w usa. ja czasami robie wlasna ale dla polakow (takich
jak ja) wymaga to lat uczenia sie o azjatyckich przyprawach.
2. kiedy mieszanka zaczyna sie troche przypalac (konieczny jest wyciag nad
kuchenka, inaczej bedziesz plakac i kaszlec) wrzucam na nia (a) pol kilo
sredniej wielkosci krewetek. ogony dodaja elegancji ale nie sa potrzebne dla
smaku. jezeli przygotowujesz to dla naszych to usun ogony bo wielu polakow,
trzymajac sie noza i widelca, ma z nimi klopoty.
krewetki potrzebuja najwyzej okolo trzy minuty smazenia po jednej stronie;
razem szesc minut ale lepiej trzymac sie 4 minut w calosci ze wzgledu na texture.
(b) moje dzieci wola kurczaka. tne pol kilo piersi kurczaka wzdluz wlokien;
dlugosc: 4 ? 8 centymetrow, szerokosc: ok. pol centymetra. lekko spryskuje te
paski granulowanym czosnkiem; lepszy jest swiezy ale nie mam do niego
cierpliwosci. wrzucam mieso na przypalajaca sie curry. czas smazenia: najwyzej
10 minut, lepiej troche mniej jezeli masz zaufanie do kurczaka.
3. zdejmuje usmazone mieso lub krewetki z patelni. wlewam puszke coconut cream
(mleko kokosowe tez ujdzie) na patelnie. zagotowuje.
4. wlewam make ziemniaczana rozrobiona z woda. znowu zagotowuje. proporcje
zaleza od gustu. ja wlewam make stopniowo i patrze jak zageszcza sie sos.
5. wrzucam na patelnie paski warzyw: 6 ? 8 centymetrow dlugosci, 2-4 milimetry
szerokosci. skladniki: koniecznie lagodne papryki (nie uzywam green pepper bo
wylacza moj zmysl smaku), w/g uznania szczypiorek, marchewka i cokolwiek
wpadnie mi w reke ale nie pomidory, za mocne. ilosc: ok. polowa ilosci miesa.
znowu zagotowuje.
Jezeli ktos lubi dobrze ugotowane warzywa to wystarczy zmienic kolejnosc 4 i 5
i dac warzywom 2 ? 3 minuty na dojscie.
6. wrzucam na patelnie usmazone mieso lub krewetki. zagotowuje calosc i gasze
plomien pod patelnia.
7. mieszam przez chwile (cytryna gorzknieje w wysokiej temperaturze) i dodaje
sok z przynajmniej jednej cytryny, sprawa gustu.
8. posypuje calosc grubo posiekana swieza bazylia
9. stawiam na stole potrawe w patelni, obok ryzu, najlepiej sypki basmati. dla
siebie przygotowuje kasze gryczana, takie zboczenie.
wystarcza na cztery osoby jezeli podajesz salate/zupe i deser. jak wiekszosc
thai potraw, ta jest najlepsza zaraz po przygotowaniu. odgrzewanie to problem
bo zagotowanie niszczy potrawe, troche jak nasza zupe kalafiorowa.
jezeli lubisz ostre dania to przed wrzuceniem curry paste przypal na oleju
dwie ? trzy malutkie czerwone suszone papryczki. wyrzuc przypalone (czarne i
smierdzace) papryczki przed dodaniem curry.
to danie mozna znalezc w thai restauracjach w stanach i kanadzie, ale dla mnie
jest ono tam zbyt slodkie i wodniste. rozpuscilem sie jak dziadowski bicz.
potrawa wychodzi po drugiej, trzeciej probie. zycze smacznego.
podbije ten watek kilka razy aby forumowicze z roznych stron swiata mieli
okazje go zobaczyc, ale nie oczekuje odpowiedzi. w koncu, gotowanie to raczej
a-polityczny temat, na szczescie.