Gość: Darek
IP: *.chello.pl
18.09.01, 09:40
Ponieważ w ciągu ostatnich kilku dni z wiadomych przyczyn wysłuchałem wiele
relacji i przeczytałem mnóstwo opinii o zdarzeniach w Nowym Jorku a także o
możliwych konsekwencjach poczułem nieodpartą ochotę wypowiedzenia się na forum.
Internet jako medium do tego celu jest idealne jeśli nie jedyne dla szarego
obywatela. To zadziwiające w jak szybkim tempie poznałem zarys współczesnego
terroryzmu a także nazwiska najbardziej poszukiwanych przez cały niemal
zachodni świat terrorystów. Kiedy się dowiedziałem się o uderzeniu samolotu w
budynek WTC pomyślałem że to żarty a w najgorszym razie koszmarna katastrofa.
Jednak patrząc jak na ekranie samoloty jeden po drugim „celują” w dwie wierze
poczułem jak zdejmuje mnie groza i dostaję gęsiej skórki. Moim pierwszym
odczuciem jako zupełnego laika w sprawach międzynarodowych po pierwszych
minutach szoku był strach. Strach o swoich najbliższych, natychmiast pomyślałem
o swoim synu i reszcie rodziny. Odczucie na pozór irracjonalne i
nieuzasadnione. Myślałem, i do dzisiaj nie wiem czy tak nie będzie, że oto
jestem świadkiem początku wojny. Najpierw emocje były ogromne, międzynarodowe
poparcie dla amerykanów i serdeczne współczucie zdawało się łączyć wszystkie
kraje tego globu może z małymi wyjątkami. Nadszedł czas kiedy zacząłem się
zastanawiać, i nie ukrywam że moja opinia po części może opierać się na
komentarzach polityków czy specjalistów od terroryzmu ale niestety taka jest
cena ignorancji. Zacząłem się zastanawiać czy ten zamach był reakcją na
politykę zagraniczną USA względem Izraela i Palestyny czy może wypowiedzeniem
wojny dla świata cywilizowanego a może zwykłym aktem barbarzyństwa mającym na
celu nic poza wzbudzeniem strachu i zamieszania. Ze względu na rozmach,
precyzję i liczne powiązania międzynarodowe odpada ostatnia ewentualność.
Wówczas zacząłem zastanawiać się nad pierwszymi dwiema możliwościami, kiedy
doznałem swoistego olśnienia. Jakie znaczenie dla mnie obywatela bądź co bądź
demokratycznego kraju może to mieć znaczenie. Rozpatrzyłem tą kwestię pod innym
kątem, po pierwsze przede wszystkim jest to tragedia i dramat dla osób które
tam zginęły i dla ich rodzin. W tym aspekcie jest to niezaprzeczalna zbrodnia
przeciwko ludzkości bo jak inaczej można nazwać zamach na taką skalę. I w tej
kwestii moje poparcie dla USA jest niezaprzeczalne. Drugą możliwością jest
zamach na demokrację. Przecież nikt inny jak nasi przodkowie z europy stworzyli
kiedyś Amerykę, sen o wolności i niezależności. W świadomości mojej USA jest w
jakimś sensie kolebką demokracji i nieograniczonych możliwości. Zatem pod tym
względem moje poparcie również jest dla USA stu procentowe.
Dziś już słyszy się tu i ówdzie głosy że amerykanie prosili się o to od dawna,
że nie powinni popierać Izraela itd. Jednak nawet jeśli nie powinni toczy można
to demonstrować w taki sposób ? nie sądzę. Uderzając w te wierze uderzono moim
zdaniem w cały zachodni świat niezaprzeczalnie, wydaje mi się że Ci którzy
planowali ten zamach zdawali sobie sprawę jak ogromne jest ryzyko osłabienia
światowej gospodarki. Typowy zamach terrorystyczny z reguły ma coś do
przekazania i są jakieś żądania, ponieważ tutaj ich nie było uważam że to było
wypowiedzenie wojny. Może ktoś chciał żeby zachód pogrążył się w recesji, jakby
chciał powiedzieć – spójrzcie jak to jest żyć w biedzie, kiedy państwo nie
zapewnia podstawowych środków dogodnego życia a potem nas osądzajcie. A może
moje dywagacje są zbyt pompatyczne. Nie wiem, ale wiem jedno, jeśli członkowie
NATO nie wesprą militarnie poza Anglią działań podjętych przez USA wtedy
poddaję w wątpliwość istnienie paktu północnoatlantyckiego. Gdyby to się
przydarzyło gdzie indziej już dawno pojawiły by się ręce wyciągnięte w stronę
Amerykanów z prośbą o pomoc. A teraz zaczynają pojawiać się głosy już stonowane
i wyważone. Oczywiście że nie jest łatwa decyzja tak po prostu uderzyć na ślepo
gdzie popadnie tylko po to żeby zachować elektorat na przyszłe wybory. Ale czy
ktoś próbował się wczuć w sytuację obywatela USA. Czy my będąc największym
mocarstwem na świecie wiedzielibyśmy gdzie leży np. Borneo ? podejrzewam że
nawet dziś choć nie jesteśmy mocarstwem nie każdy to wie. Zatem nie można mieć
pretensji o to że Amerykanie ci niektórzy nie wiedzą gdzie leży Polska. Kraj
takiego kalibru zawsze będzie po części kochany i wielbiony a po części
znienawidzony. Dlatego chciałem wyrazić wszystkim którzy w ogóle przeczytają w
całości ten tekst, co nie będzie łatwe bo chyba kiepski ze mnie felietonista,
pełne oburzenie dla coraz liczniejszych żartów które pojawiają się w Internecie
czy za pomocą SMS-ów są przesyłane z komórki na komórkę. Myślę także że wbrew
cenie jaką być może przyjdzie nam zapłacić należy wesprzeć USA w ich
działaniach i nie można pozwolić się zastraszyć że ktoś wypowie nam świętą
wojnę bo w takim razie „oni” już jakby wygrali.