zhureck
08.02.06, 03:19
Gdy tylko usłyszałem o medialnym rozgłosie wokół stosunkowo błahej sprawy
publikacji kilku karykatur (zaistniałej zresztą przed wieloma tygodniami)
wiedziałem, że musi w tym być jakieś drugie dno.
Jak to możliwe, że w tak trzęsącej się z tolerancji Jewropie nagle główne
media publikują karykatury wyśmiewające "mniejszość religijną" i to w dodatku
dość przeczuloną na swoim punkcie? Przecież nie od dziś wiadomo, że media w
dzisiejszym świecie nie służą informowaniu, ale mają arcyważną dla
rządzących "misję" kształtowania opinii publicznej. Szczególnie jasno widać
to przed planowanymi wojnami (kampania przeciw Serbom, o broni masowego
rażenia Saddama, o zniszczeniu posągów Buddy przez barbarzyńskich talibów
itp.)
Nie trudno i w tym przypadku zgadnąć o jaką wojnę chodzi. Prezydent Iranu już
od dłuższego czasu się stara (o czym pisałem już wcześniej "Agent
czy "pożyteczny idiota"?" knp.lublin.pl/knp.php3?dz=19&co=p&te=180).
Dlaczego jednak tak popierające dotychczas Arabów państwa Europy Zachodniej
wystawiły się na takie ryzyko konfliktu z muzułmanami? Odpowiedzi należy
szukać w zmianie polityki zagranicznej Niemiec - nowa Pani Kanclerz pojednała
się z Waszyngtonem i teraz przygotowuje odpowiedni grunt w świadomości
społecznej. Nic tak nie służy temu celowi, jak rozbudzanie uczuć. A więc
Arabowie będą podpalać, wymachiwać kałachami, bojkotować europejskie towary i
atakować placówki dyplomatyczne państw UE. Oczywiście nie pobudzi to
zniewieściałych i gnuśnych Białych mieszkańców Zachodu do działań odwetowych.
Wystarczy, że w ich małych rozumkach i serduszkach zagości myśl: "Paskudni
Arabowie, może by ktoś im dołożył". I tu pojawią się przedstawiciele jedynej
żywotnej cywilizacji Zachodu i dokonają słusznej pomsty. Oczywiście w imię
zaprowadzania pokoju, demokracji i innych szczęśliwości w udręczonym
dyktaturą Iranie... Widz europejskiego lewizora obejrzy to sobie spokojnie na
ekranie i uspokojony zajmie się konsumowaniem wypracowanego przez poprzednie
pokolenia dobrobytu.
Powyższe dywagacje nie miały dotychczas żadnej poszlaki w faktach. Ale jeden
z najwyższych urzędników naszego państwa uchylił rąbka tajemnicy
przyznając, "że rząd wiedział o planowanej publikacji karykatur Mahometa w
sobotniej "Rzeczpospolitej" (onet.pl)
Oczywiście Redaktor Gauden bredzi coś o "potrzebie ochrony wolnych mediów" i
rżnie przysłowiowego głupa komentując wypowiedź Ministra Sikorskiego: "to
jest dla mnie bardzo tajemnicze". Pan Radek jednak wystarczająco jasno
wypowiedział się o niezależności głównych mediów w Polsce (a śmiem
przypuszczać, że nie tylko). Niewiele zmieniło się od czasów PRL i CCCP...
Paweł Chojecki