cepimierz
04.03.06, 08:35
W dzisiejszej Rzeczpospolitej felieton Macieja Rybińskiego ("Między prawdą a prawdą") o uchwale parlamentu włoskiego w kwestii odpowiedzialności Moskwy za zamach na JPII.
Fragment:
<<Parlament włoski ogłosił na podstawie wieloletniego śledztwa, że zlecenie dokonania zamachu na Jana Pawła II wyszło z Moskwy. Jest to dokładnie to samo, co usłyszałem w dniu zamachu od pewnego Turka. Historia jest dość niezwykła. Tego 13 maja byłem z kolegą we Frankfurcie nad Menem, gdzie dorabialiśmy do PRL, pracując u ogrodnika. Wstrząśnięci informacjami o zamachu wpadliśmy na szalony pomysł: wyjdziemy na miasto i pobijemy pierwszego napotkanego Turka. Pewien problem stanowiło jednak to, że nie potrafiliśmy odróżnić Turka od nie-Turka. Poprosiliśmy o pomoc właściciela zaprzyjaźnionego lokalu, który natychmiast wskazał nam potężnego, dwumetrowego faceta. Miny nam trochę zrzedły, a Turek, widząc, że go sobie pokazujemy, podszedł spytać, o co chodzi. Restaurator powiedział mu uczciwie, że mamy go zamiar bić za papieża.
A wtedy Turek zrobił rzecz nieoczekiwaną. Zaprosił nas na kolację, postawił butelkę anyżówki i rzekł: - Wy, głupi Polacy, czego chcecie od Turka. Poszukajcie sobie Rosjanina. Czy wy nie znacie własnej historii i nie wiecie, dla kogo ten papież jest zagrożeniem? Szukajcie tego, kto miał interes. A potem opowiedział nam jeszcze interesujące rzeczy o infiltracji prawicowych Szarych Wilków przez komunistyczne służby. Cel to destabilizacja państwa tureckiego, wschodniej flanki NATO.>>