Dodaj do ulubionych

Znowu ten Michalkiewicz ,...

02.05.06, 17:22
Tak trzymac p. Stanislawie ,...

uklony

============================================================================

Teraz można to ujawnić?
===========================
Stanisław Michalkiewicz

Medialna nagonka, rozpętana przez świeckich i duchownych ormowców politycznej
poprawności z powodu mego "antysemityzmu", wzbudziła w szerokich kręgach
społecznych odruchy solidarności, płynące również z uświadomienia sobie
spustoszeń, do jakich w polskim społeczeństwie doszło w następstwie
bagatelizowania systematycznej tresury podjętej przez zorganizowaną
mniejszość, którą w pewnym, acz niezbyt dużym uproszczeniu, będę
nazywał "środowiskiem »Gazety Wyborczej«".

Tresura ta, nazywana "tolerancją", ma na celu doprowadzenie polskiego
społeczeństwa do stanu bezbronności w obliczu politycznych i ekonomicznych
operacji, podejmowanych przez państwa trzecie w ich własnym interesie,
kosztem polskich interesów państwowych. Tymczasem wskutek korupcji
prowadzonej wśród podatnych na nią polskich elit, część ich przedstawicieli
świadomie podjęła się roli obcych agentów, czyli przeszła na stronę wroga,
inna część, najwyraźniej licząc na zachowanie osobistej pozycji nawet w
zmienionych warunkach politycznych, nie tylko nie ośmiela przeciwstawić się
agentom, ale również "potępia" każdego, kto się na to waży, Część
społeczeństwa, zwłaszcza młodsza, myląc idealizm z naiwnością, uważa, że tak
właśnie trzeba, że lekceważenie, a nawet zaprzeczanie istnieniu polskich
interesów państwowych jest dowodem nowoczesności i "przynależności do
Europy", cokolwiek by to miało znaczyć. Wreszcie "milcząca większość", której
ormowcy politycznej poprawności zamierzają zaplombować wszelkie możliwości
swobodnego wyrażenia własnej opinii.

Moja sprawa jest znakomitą ilustracją i celu owej "tolerancji", i stanu
społeczeństwa, do jakiego doszło wskutek bagatelizowania tej tresury. Kiedy
przez Radio Maryja, rozgłośnię o wielomilionowym audytorium, przeciwstawiłem
się kierowanym wobec Polski bezpodstawnym roszczeniom majątkowym o wielkiej
wartości i poinformowałem o obietnicy złożonej przez premiera polskiego
rządu, iż sprawa tych roszczeń zostanie załatwiona "jeszcze w tym roku",
ormowcy politycznej poprawności podnieśli niebywały klangor z powodu
mego "antysemityzmu". Podniesienie tego zarzutu dostarczało wygodnego
pretekstu do ataku na Radio Maryja i stąd mobilizacja agentury zwerbowanej
wśród duchowieństwa. Charakterystyczne jednak jest to, że chociaż żaden z
moich oskarżycieli nie zarzucił mi kłamstwa, żaden też nie tylko nie odważył
się zapytać pana premiera, co właściwie w sprawie żydowskich roszczeń obiecał
załatwić "jeszcze w tym roku", ale nawet o nich wspomnieć. A przecież
spełnienie tych bezpodstawnych żądań oznaczałoby dla Polski ryzyko
ekonomicznej katastrofy! Oto rezultat spustoszeń, do jakich doprowadziło
bagatelizowanie tresury, oto stan bezbronności, do jakiego wskutek zdrady
jednych, a tchórzostwa i naiwnej głupoty innych, zostało doprowadzone polskie
społeczeństwo.


Tolerancja czy tresura?


Podczas nagrywania telewizyjnego programu poświęconego tolerancji
zaproponowałem zdefiniowanie tego pojęcia. Przypomniałem, że zgodnie z
łacińskim źródłosłowem (cuius est cognere eius est tolere - kto ma władzę
ustanawiania, ten może znosić), tolerancja oznacza cierpliwe znoszenie
czegoś, co mi się nie podoba, czym się brzydzę, co uważam za szkodliwe, a
nawet niebezpieczne - w imię jakiejś wyższej wartości, np. spokoju
społecznego. Z takiego rozumienia tego pojęcia wynika jednak, że moja
cierpliwość z definicji nie jest bezgraniczna. Mogę wykazywać cierpliwość
dopóty, dopóki sam nie jestem zmuszany do czynienia czegoś, co mi się nie
podoba, czym się brzydzę, co uważam za szkodliwe czy niebezpieczne, albo -
gdy dochodzę do wniosku, że zezwalanie na to coś zagraża istnieniu czegoś, co
mi się podoba, co uważam za ważne i pożyteczne. W takiej sytuacji
kontynuowanie tolerancji nie da się już uzasadnić pokojem społecznym, bo to
nie żaden pokój, tylko zwyczajna kapitulacja. Zatem w samej istocie tak
rozumianej tolerancji jest wpisane ryzyko wojny. Od pana red.Janusza
Majcherka dowiedziałem się wszelako, że "obecnie" tamten sposób rozumienia
tolerancji jest już "nieaktualny", ponieważ oznacza ona po prostu
akceptację. "Tak wylazła z archanioła stara świnia reakcyjna" - jak
powiedziałby poeta. Pan red.Majcherek może trochę lekkomyślnie, ale szczerze
ujawnił, że naszym treserom wcale nie chodzi o zachowanie społecznego pokoju
przy poszanowaniu wzajemnych odmienności. Tolerancja w ich rękach stała się,
a właściwie od początku była zwyczajną pałką do wyrabiania w naiwniakach
pożądanych odruchów Pawłowa, a właściwie jednego odruchu - odruchu uległości
wobec każdej, nawet najbezczelniejszej zachcianki. Akceptacja oznacza
przecież uprzednią rezygnację z własnych upodobań, z własnych kryteriów oceny
i wreszcie - z własnych interesów. I pomyśleć, że prawie 40-milionowy naród
prawie że dał się w ten sposób zoperować kilkudziesięciu hucpiarzom! Co
prawda towarzyszy im osioł obładowany złotem, ale warto zwrócić uwagę, że na
grzbiet tego osła włożono nasze złoto, a ściślej - to my sami lekkomyślnie je
tam włożyliśmy.


Precz z Policją Myśli!


Red.Daniel Passent, uczestnicząc w programie w TV 5 prowadzonym przez
red.Tomasza Wołka m.in. w celu potępienia mego "haniebnego postępku"
(Nawiasem mówiąc, TV 5 w ciągu dnia nadaje takie sobie różne programy, ale
wieczorem - już czystą pornografię. Z tego zapewne powodu pan red.Wołek
cieszy się opinią autorytetu moralnego, może jeszcze nie takiego, jak
red.Michnik przed klęską pod Rywingradem, ale zawsze.) - wyraził opinię,
że "niektóre" poglądy powinny być "niedopuszczalne". Trzeba przyznać, że
red.Passent zawsze tak myślał, z tą tylko różnicą, że zmieniały mu się
poglądy "niedopuszczalne", jako te "niektóre". Za pierwszej komuny
za "niektóre" uchodziły poglądy "antysocjalistyczne", w chwilach napięcia
nazywane nawet "kontrrewolucyjnymi" i z powodu owej "niektórości" oczywiście
były "niedopuszczalne". No, ale za komuny panował u nas totalitaryzm, któremu
zresztą pan red.Passent skwapliwie się wysługiwał. Czyżby i teraz ta
totalitarna zasada miała pozostać w mocy, a tylko przesunięty został punkt
ciężkości, a właściwie - "niektórości"? Czy w związku z tym np.
za "niedopuszczalne" miałyby zostać uznane poglądy "antysemickie"?

Jest rzeczą oczywistą, że tej totalitarnej zasady niepodobna pogodzić z
wolnością, zwłaszcza - z wolnością słowa. Po pierwsze bowiem - musielibyśmy
przyjąć do wiadomości konieczność ustanowienia Policji Myśli, która
decydowałaby, jakie poglądy są "niektóre", a jakie nie. Podkreślam, że i
red.Passentowi, i mnie chodzi o "poglądy", nie zaś - o czyny. Jeśli np. ktoś
uważa, że nawoływanie do waśni narodowościowych nie powinno być penalizowane,
to jest to pogląd, za który w państwie szanującym wolność słowa nikt nie
powinien być karany. Jeśli natomiast ktoś by zaczął do takich waśni
nawoływać - wtedy mamy do czynienia z czynem, który już może podlegać karze.
Są to rzeczy oczywiste i znane już prawnikom w starożytnym Rzymie, którzy,
swoim zwyczajem, wyrazili tę myśl w postaci sentencji cogitationes poenam
nemo patitur, co się wykłada, że "za myśli się nie karze". Po drugie - godząc
się na Policję Myśli, musimy pożegnać się z autentycznością, która jest
fundamentem i warunkiem rozwoju każdej kultury. Po trzecie wreszcie - godząc
się na Policję Myśli, musimy pożegnać się ze swobodą badań naukowych. Zatem
widać wyraźnie, że zgoda na propozycję red.Passenta oznaczałaby regres
zarówno w sferze wolności osobistej, jak i w sferze kultury, a także nauki. W
imię czego właściwie mielibyśmy poświęcić to wszystko? Obawiam się, że takiej
wartości nie ma.


Narody istnieją


Pani Magdalena Bajer podczas roz
Obserwuj wątek
    • explicit Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 17:24
      Narody istnieją


      Pani Magdalena Bajer podczas rozmowy na antenie Radia Vox dała mi do
      zrozumienia, że prof. Normanowi Finkelsteinowi wolno używać
      określenia "przemysł Holokaustu",

      a mnie - już nie. Jedynym wytłumaczeniem takiego stanowiska mogła być
      okoliczność, że profesor jest Żydem, a ja nie. Oznaczałoby to jednak, że Żydzi
      mają jakieś specjalne przywileje. Ja oczywiście takiego poglądu nie podzielam,
      bo nie widzę żadnej podstawy dla ustanowienia takiego przywileju. To, że kiedyś
      Niemcy pozabijali wielu Żydów, nie jest żadnym powodem obdarzenia przywilejem
      wszystkich innych Żydów, zwłaszcza takich, którzy nie doznali żadnych krzywd
      ani od Niemców, ani od nikogo innego. Krótko mówiąc:w odróżnieniu od pani Bajer
      uznaję Żydów za naród normalny, taki sam jak wszystkie inne. Taka postawa
      sprzyja uniknięciu zarówno żydofobii, jak i żydofilii.

      Tak się szczęśliwie składa, że nie jestem w tym odosobniony. Właśnie
      przeczytałem książkę pani dr Ewy Kurek "Poza granicą solidarności - stosunki
      polsko-żydowskie 1939 - 1945", w której pisze ona m.in.: "O ile poczynając od
      Kościuszki i Mickiewicza, a na intelektualistach galicyjskich i wczesnym
      Piłsudskim kończąc, wierzyli jeszcze, że wolność jest tym, co dla Polaków i
      Żydów może stanowić zwornik pojednania i braterstwa, o tyle w pierwszych latach
      XX wieku i w wolnej Polsce lat 1918 - 1939 wyzbyli się wszelkich złudzeń.
      Wiedzieli już, że żydowska wolność jest czymś innym, niż wolność polska.
      Wiedzieli, że nie ma między nimi punktu stycznego. Dlatego coraz bardziej
      popularną wśród Polaków stawała się idea postrzegania Żydów jako uciążliwych
      lokatorów, cudzoziemców w Państwie Polskim, których Polska musi się pozbyć
      m.in. przez emigrację do Palestyny, usunięcie z życia publicznego i odebranie
      silnej pozycji ekonomicznej. Ten polski bunt wobec wiecznych cudzoziemców Żydów
      polskich po wsze czasy polscy Żydzi nazwali polskim antysemityzmem, który ponoć
      wysysamy z mlekiem matki".

      Na czym polegała różnica między tym, co autorka nazywa "żydowską wolnością"
      a "wolnością polską"? Oto "w roku 1920 po raz pierwszy w dziejach sformułowano
      wobec Polski żądania terytorialne. Wyartykułowana w Komisji Konstytucyjnej
      przez Izaaka Grunbauma w imieniu Związku Posłów Narodowości Żydowskiej
      propozycja dotyczyła przekształcenia żydowskich dzielnic mieszkaniowych
      w »autonomiczne prowincje«, których stosunek do Państwa Polskiego określać
      miały osobne ustawy". Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na strukturę ludności
      żydowskiej w ówczesnej Polsce. 85 proc. stanowili ortodoksi, od wieków
      praktykujący izolację od świata chrześcijańskiego i dla których "autonomiczne
      prowincje" były znakomitym rozwiązaniem. Wśród pozostałych 15 proc.
      najliczniejsi byli syjoniści - propagujący emigrację do Palestyny, "folkiści" -
      będący zwolennikami "autonomii", podobnie jak socjaliści skupieni wokół Bundu.
      Chrześcijanie pochodzenia żydowskiego i Żydzi zasymilowani stanowili wśród
      społeczności żydowskiej zupełny margines.

      To wyjaśnia przyczynę, dla której większość mieszkających w Polsce Żydów
      uznawała wojenną klęskę Państwa Polskiego w 1939 roku wprawdzie za rodzaj
      nieszczęścia (w obrębie okupacji sowieckiej - już niekoniecznie), ale w żadnym
      razie za "żydowską sprawę". Jeśli cokolwiek w tych warunkach było "żydowską
      sprawą", to szansa tworzenia "autonomicznych prowincji" na bazie żydowskich
      gmin wyznaniowych, niechby w warunkach narzuconego przez Niemców getta,
      niemniej jednak. Te pomysły w osobliwy sposób wychodziły naprzeciw niemieckim
      planom utworzenia na terenie Lubelszczyzny swego rodzaju rezerwatu dla Żydów
      ("Lublinland"), pozostającego oczywiście pod całkowitym nadzorem niemieckim,
      ale obdarzonego autonomią. Szerzej pisze o tym dr Edward Gigilewicz w
      książce "Lublinland - państwo żydowskie w planach III Rzeszy". Krótko mówiąc,
      większość społeczności żydowskiej traktowała Polskę jako swego rodzaju epizod w
      dziejach własnego narodu i bynajmniej nie zamierzała się poświęcać dla jakichś
      polskich aspiracji politycznych. Na terenie okupacji sowieckiej energicznie
      aspiracje te zwalczała. Nie oceniam, tylko opowiadam, żeby pokazać, że wbrew
      opowiadanym w ramach tresury bajkom narody istnieją, potrafią artykułować swoje
      polityczne i ekonomiczne interesy i wreszcie - realizować je, również kosztem
      interesów innych narodów, jeśli przypadkiem zajdzie taka kolizja. I dopiero na
      tym tle możemy ocenić charakter pretensji pana Konstantego Geberta, który nie
      może Polakom wybaczyć, że zachowali się "obojętnie" w obliczu zagłady polskich
      Żydów. Wprawdzie red.Gebert nie ujawnia, co właściwie w tej sytuacji rozkazałby
      Polakom zrobić, ale najwyraźniej uważa za zrozumiałe samo przez się, iż powinni
      się poświęcić. Z obfitości serca usta mówią, więc takie mocne przekonanie musi
      wynikać z przeświadczenia o oczywistej wyższości żydowskiego interesu
      narodowego nad, dajmy na to, polskim.


      Kiedy odrzucimy tresurę


      Ludzie odpowiednio wytresowani być może zgodzą się z tym bez zastrzeżeń, jednak
      takie stosowanie wypracowanych współcześnie kryteriów politycznej poprawności
      do sytuacji z przeszłości bywa zabiegiem ryzykownym. Oto fragment opowieści
      pana doktora Marka Edelmana o swoich bohaterskich czynach w warszawskim
      getcie: "Żeby wystarać się o broń, urządzaliśmy »eksy«, czyli ekspropriacje.
      Chodziło się do bogatych Żydów czy też żydowskich policjantów, terroryzowało
      ich i zabierało forsę. Kasę Judenratu ograbiliśmy na setki tysięcy złotych,
      obrabowaliśmy też przedsiębiorstwo aprowizacyjne. Lichtenbaum, przewodniczący
      Judenratu, odmówił nam pieniędzy. Uwięziliśmy więc jego syna. Trzymaliśmy go
      przez dwanaście godzin. Do Lichtenbauma napisaliśmy, że trzymamy chłopca z
      nogami zanurzonymi w cebrzyku z lodowatą wodą tak, że na pewno nabawi się
      choroby. Przyszli z pieniędzmi. Innym razem żydowski policjant, zresztą
      sku..syn, nie chciał dać nam pieniędzy. Musieliśmy pokazać, że jesteśmy
      twardzi. Przyszliśmy do niego około czwartej, gdy termin ultimatum już
      upływał. »Nie chcesz dać?« - spytaliśmy i zastrzeliliśmy go. Po tym zdarzeniu
      wszyscy płacili. W sumie pieniędzy nam nie brakowało. To my byliśmy prawdziwą
      władzą w getcie. To my decydowaliśmy, jak mają żyć ludzie, którzy pozostali w
      getcie. Nazywali nas »partią«. Gdy partia coś kazała, było to wykonywane".

      Gdyby ktoś w ten sposób opowiadał o swojej dzisiejszej działalności, mógłby
      narazić się na krytykę, a może nawet zdecydowane potępienie. Tymczasem tak
      właśnie wygląda bohaterstwo, tyle że w okolicznościach zdecydowanie innych.
      Wydaje się, że jednak zawsze polega - po pierwsze - na umiejętności
      zdefiniowania własnego albo partyjnego interesu, uznaniu jego oczywistej
      wyższości i na pewnej bezwzględności w jego realizowaniu. Wymaga zatem zupełnie
      innych odruchów niż te, do których społeczeństwo nasze jest wdrażane poprzez
      tresurę. Nikt bowiem ani wtedy, ani teraz nie uznaje za bohaterów tych, którzy
      potulnie wykonywali to, co kazała partia. Bohaterami i wtedy, i teraz byli ci,
      którzy partię tworzyli. Którzy wiedzieli, skąd naprawdę wyrasta władza. Cóż
      więc w tej sytuacji przystoi nam czynić? Czy nie połamać bata i położyć kres
      tresurze? Bohaterowie pokazują drogę.

      • i-love-2-bike Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 18:42
        tak straszny ten Michalkiewicz,oczywiscie nie straszne jest to co cala fura
        zaklamancow od lat trzepie na temat Polski i Polakow,bo za nimi stoja wybrancy i
        forsa na sianie propagandy aby ponizyc wiadomo kogo. bronic sie nie mamy
        prawa,co widac po forum,gdzie kazdy kto to robi jest narazony na buldozer i walec:)
        • explicit Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 22:00
          A tobie co dzisiaj , wlasciwie od paru dni ???

          uklony

          ==============================================================================

          bronic sie nie mamy prawa, co widac po forum, gdzie kazdy kto to robi jest
          narazony na buldozer i walec:)
          • i-love-2-bike Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 22:02
            explicit napisał:

            > A tobie co dzisiaj , wlasciwie od paru dni ???
            >
            > uklony
            >
            >nie bardzo rozumiem,co ma mi byc dzisiaj? nic szczegolnego,wlasnie siadlam na
            pare minut do rozrywki miedzynarodowej.
            • explicit Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 22:09
              No , napewno nie ten placzliwy ton - Get a grip , girl ,...

              uklony

              bronic sie nie mamy prawa, co widac po forum, gdzie kazdy kto to robi jest
              narazony na buldozer i walec:)

              ==============================================================================

              nie bardzo rozumiem, co ma mi byc dzisiaj?

              • i-love-2-bike Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 22:11
                explicit napisał:

                > No , napewno nie ten placzliwy ton - Get a grip , girl ,...
                >
                > jaki placzliwy,czyzby junior cie zmeczyl,ze juz ojczystej mowy nie rozumiesz?
                • explicit Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 22:50
                  One more time - Dziekuj Bogu zes nie Palestynka ,...

                  uklony

                  ==============================================================================

                  bronic sie nie mamy prawa, co widac po forum, gdzie kazdy kto to robi jest
                  narazony na buldozer i walec:)
                  • i-love-2-bike Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 22:57
                    explicit napisał:

                    > One more time - Dziekuj Bogu zes nie Palestynka ,...
                    >
                    > uklony
                    >
                    > kazdy dziekuje komu ma dziekowac.
    • krystian71 Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 17:25
      jestes trzeci z tym tekstem, ale to dobrze, powinien zawsze wisiec u gory ,a w
      forumowiczach wyrobic nawyk kupowania Najwyzszego Czasu, bo nie wszystkie
      smakowitosci sa na necie :)
    • arap1 Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 17:29
      ze ten papier cierpi wypociny tego wyzla....antysymity
      • gspnstr Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 18:32
        > ze ten papier cierpi wypociny tego wyzla....antysymity

        Daj sobie siana, arap. Takie teksty juz na nikim nie robia wrazenia.
        Za duzo naduzywaliscie tego rzeczownika.
      • remekk Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 03.05.06, 09:17
        arap1 napisał:

        > ze ten papier cierpi wypociny tego wyzla....antysymity
        To forum "cierpi" produkty "intelektu" twoje i twoich rodaków ... .
      • explicit Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 04.05.06, 18:25
        I love ya too :)))

        uklony

        ==============================================================================

        ze ten papier cierpi wypociny tego wyzla....antysymity


    • explicit Re: Znowu ten Michalkiewicz ,... 02.05.06, 17:57
      Sorry , jesli powielilem , ale brak czasu na sledzenie - Junior przechodzi tzw.
      okres "what's that Daddy" i mam czasu sie podrapac ,...

      uklony

      ==============================================================================

      jestes trzeci z tym tekstem, ale to dobrze, powinien zawsze wisiec u gory ,a w
      forumowiczach wyrobic nawyk kupowania Najwyzszego Czasu, bo nie wszystkie
      smakowitosci sa na necie :)
    • remekk Chyba nie uda im się zastraszyć Michalkiewicza 02.05.06, 18:31
      ..."wybrańcy" ze Stanów będą zaniepokojeni ...
    • lortea Po takim tekście jestem pewien. Michalkiewicz 02.05.06, 22:43
      jada dzieci na śniadanie- żydowskie oczywiście, i pomaga Iranowi w zbudowaniu
      bomby atomowej. Ponadto Miachlkiewicz to tak naprawdę, ukrywająca się po dziś
      dzień Ewa Braun. Tak Gazeto- kiedy ogłosisz te prawdy oczywiste?
    • remekk Czy rebe Waiss nie jest aby zaniepokojony felieton 03.05.06, 08:53
      ...em Michalkiewicza ?
      Wszystkich "Polaków" -szechterków dręczy to pytanie ... .
    • babariba-babariba a kto to jest Michalkiewicz??? 03.05.06, 09:42
      ...bo w dupie mieli wszyscy jego felietony do czasu, kiedy się w durny sposób wydarł
      • snajper55 To chyba jakiś dziennikarzyna z 03.05.06, 10:30
        babariba-babariba napisała:

        > ...bo w dupie mieli wszyscy jego felietony do czasu, kiedy się w durny sposób
        > wydarł

        jakiegoś marginalnego pisemka.

        S.
      • explicit Re: a kto to jest Michalkiewicz??? 03.05.06, 14:35
        Mogl sciagnac spodnie i wypiac dupe , wszyscy by go znali i nie wiedzieli o co
        mu biega , dzis narod wie czym sie trudni holocaust industry i o to chodzi ,...

        Wasza wscieklosc mowi sama za siebie ,...

        przysiad

        ==============================================================================

        ...bo w dupie mieli wszyscy jego felietony do czasu, kiedy się w durny sposób
        wydarł
    • dr.szfajcner Jak to sie bidak pcha na te rozowe salony GW 03.05.06, 10:37

      Swego czasu widzilem go nawet wsrod "tlumu"
      na "Herbatka u Tadka".
      Garnitur to mial chyba z I Komunii. :-)
      • i-love-2-bike Re: Jak to sie bidak pcha na te rozowe salony GW 04.05.06, 18:48
        dr.szfajcner napisał:

        >
        > Swego czasu widzilem go nawet wsrod "tlumu"
        > na "Herbatka u Tadka".
        > Garnitur to mial chyba z I Komunii. :-)

        no wiesz,ale jedno zdjecie w rozowych salonach otwiera tak wiele,ze dla
        niektorych to jest bodzcem do odkurzenia starych lachow i przypomnienia sobie
        wspolnych milych lat czerwonych.ojej jakto kolory na starosc plowieja,ale serca
        i idee wiecznie zywe,jak lenin.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka