Dodaj do ulubionych

Wolność słowa i religii w Szwecji -

IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 09:24
Sweden's shame

Wolność słowa i religii w Szwecji -
Polecam ciekawy artykuł na temat wolności słowa i religii w Szwecji.
Szwecja jest krajem rzekomo bardzo tolerancyjnym, nie toleruje jednak tych,
którzy pielęgnują tradycyjne spojrzenie na homoseksualizm jako zboczenie i
grzech.
Według poprawek wprowadzonych do konstytucji, a które mają zacząć obowiązywać
od stycznia 2003, mówienie o homoseksualizmie jako o grzechu może spotkać się
z karą do czterech lat więzienia. Fragmenty Katechizmu Katolickiego, które
traktują homoseksualizm jako grzech, staną się sprzeczne z prawem. Pastorzy,
którzy będą mówić o tym zboczeniu jako o grzechu, mogą spotkać się
Szwecja daje wielką wolność dzieciom – jakiekolwiek karanie ich przez
rodziców jest niedozwolone. Nawet zwykły klaps na pupę może spowodować, że
rodzice zostaną pozbawieni prawa do wychowywania dziecka pod zarzutem
niewłaściwego traktowania. Polecam ten artykuł,

Jerzy

Sweden's shame

www.worldmag.com/world/issue/08-10-02/opening_4.asp
Liberal Sweden, supposedly a land of tolerance, is about to make criticism of
homosexuality a crime
By Gene Edward Veith
Sweden is the liberal utopia. Confiscatory taxes fund a cradle-to-grave
welfare state, with "free" health care, job security, and government
regulation for all. Sexual freedom is taken for granted, to the point that
the majority of Swedish couples live together without being married, and the
majority of children are born out of wedlock.
Sweden has become so tolerant that it is taking the next step: prosecuting
those whom it considers intolerant, even if this means throwing out freedom
of speech and freedom of religion. The Swedish parliament has passed a
constitutional amendment that would make it a crime to teach that homosexual
behavior is immoral.
The Swedish constitution affirms freedom of expression but makes
exceptions. "Freedom of expression and freedom of information may be
restricted," says the constitution, under certain circumstances, including
speech that would "imply the unfavorable treatment of a citizen because he
belongs to a minority group by reason of race, color, or ethnic origin"
(Chapter 2, Articles 13 & 15). The amendment, which must be approved by one
more vote after the new parliament convenes in September, adds "sexual
orientation" to that list of groups that must not be subject to "unfavorable"
speech.
Sweden's Criminal Code already has laws against "insulting" or "agitating
against" minorities. The constitutional amendment, if approved, would go into
effect in January, effectively outlawing the teaching that homosexuality is
morally wrong. A pastor, for example, who teaches what the Bible says about
homosexual sin could go to prison for up to four years.
Despite, or perhaps because of, the Swedish culture's hostility to
Christianity, that country has a vibrant Christian community. Remnants of the
hopelessly liberal state church, abolished in 2000, remain, but as many as
one-third of the pastors in the Lutheran Church of Sweden are conservative.
There are also many independent churches, Lutheran, Pietist, Baptist,
Pentecostal, as well as Roman Catholics and Orthodox. Swedish evangelicals
are known throughout Europe for their evangelistic zeal, particularly in
sending missionaries to the former Communist states.
The new law would presumably outlaw the use of the Roman Catholic catechism,
which teaches that homosexuality is a sin, as well as the teachings of Islam.
(Sweden's ultra-tolerant immigration policies have brought in some 300,000
Muslims.) As Swedish Christians understand the law, they would be allowed to
quote the Scriptures, but they would not be allowed to say that what the
Scriptures teach on the matter is applicable today. If they do, they could go
to prison.
The new law is only one front in the Swedish establishment's war against
Christianity and other conservative religions. Conservative pastors and
Christian schools report constant harassment by government officials.
Indeed, parental rights-like other "family values"-have gone the way of the
Viking ships. Spanking one's child is a criminal offense. The government
tells children to turn in their parents if they attempt to punish them. The
government has taken away children from Christian parents on trumped-up child-
abuse charges, because of even mild exercises of physical discipline.
Organizations ranging from Amnesty International to the United Nations oppose
human-rights abuses, and the United States regularly slaps sanctions on
nations that violate human rights.
Persecution of Christians around the world has gained new attention. China,
Sudan, Iran, Indonesia, and other Muslim and African nations have been the
most noted offenders, and have received widespread condemnation for their
anti-Christian oppression. But will white, European, progressive Sweden face
the same kind of sanctions and international condemnation if they start
imprisoning people for disapproving of homosexuality? Sweden is a member of
the European Union, whose founding documents commit member nations to human
rights and to policies of religious tolerance. Will the EU discipline Sweden
if it amends its constitution to allow religious persecution?
Will the United States lodge a statement of concern or of protest, through
the State Department or the American Consulate or a resolution from Congress,
to discourage the new parliament from ratifying the new law? We do that sort
of thing to Israel, when it mistreats Palestinians, and to Serbia, when it
mistreats its religious minorities. When the offenses are particularly
flagrant, we cut off trade against the oppressive nation. Should we not give
Sweden the same treatment?
More importantly, is Sweden just slightly ahead of where the United States
will be in a few years? Will anti-discrimination laws, which punish external
actions, develop into laws that punish inner convictions and beliefs? Will
the desire to be tolerant mutate into an oppressive intolerance against
intolerance?

Obserwuj wątek
    • Gość: grabarz Re: IP: 217.98.54.* 17.01.03, 12:28
      Jedno pozostaje Chrzescijanom w Szwecji......to samo co w ZSRR i Starozytnym
      Rzymie : robic swoje i glosic Prawde i cierpiec za
      nia.
      W dodatku "cztery latka " to nie to samo co zjedzenie przez lwa w Koloseum...
      Kto wie moze te szykany spowoduja sytuacje,ze Chrzescijanstwo ( moze nawet
      rzymsko-katolickie ) rozkwitnie w Szwedzkim spoleczenstwie na nowo.....wszak
      przymus wywoluje zazwyczaj odwrotne reakcje od zamierzonych.....
      Skandynawowie maja temperament chlodny ,ale stanowczy.
      • Gość: Jerzy 4 lata to nie to samo co lew w koloseum czy łagry IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 16:44
        albo łagry na Syberii. Ale zgadzam się z tobą, że może w końcu te ustawy
        wstrząsną nimi.
        Bo teraz, gdyby dać dziecku na tyłek za niegrzeczne zachowanie, to pozbawią cię
        prawa do jego wychowania. To jest wolność!
        Jerzy

        Gość portalu: grabarz napisał(a):

        > Jedno pozostaje Chrzescijanom w Szwecji......to samo co w ZSRR i Starozytnym
        > Rzymie : robic swoje i glosic Prawde i cierpiec za
        >
        nia.
        > W dodatku "cztery latka " to nie to samo co zjedzenie przez lwa w
        Koloseum...
        > Kto wie moze te szykany spowoduja sytuacje,ze Chrzescijanstwo ( moze nawet
        > rzymsko-katolickie ) rozkwitnie w Szwedzkim spoleczenstwie na nowo.....wszak
        > przymus wywoluje zazwyczaj odwrotne reakcje od zamierzonych.....
        > Skandynawowie maja temperament chlodny ,ale stanowczy.
        • Gość: grabarz Re: IP: 217.98.54.* 17.01.03, 19:21
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):


          > Bo teraz, gdyby dać dziecku na tyłek za niegrzeczne zachowanie, to pozbawią
          cię prawa do jego wychowania. To jest
          wolność!

          G : to samowola agresywnego-ateistycznego Panstwa socjaldemokratycznego.
          Ale Szwecja predzej padnie jako Panstwo niz Chrzescijanstwo jako religia.
          Nawet ZSRR z religia przegralo to co dopiero soc-demo-liberalizm....

    • Gość: Bartek Kozłowski Homoseksualiści, zastanówcie się! IP: *.acn.pl 19.01.03, 21:17
      Uchwalenie przez szwedzki parlament prawa, według którego homoseksualiści –
      podobnie, jak mniejszości narodowe, etniczne, rasowe i religijne mieliby być
      chronieni – jako cała grupa – przed tzw. „mową nienawiści” (hate speech) może z
      polskiego punktu widzenia wydawać się ciekawostką, lecz jest to mimo wszystko
      ciekawostka godna pewnej uwagi. Choć bowiem nie ma obecnie w Polsce praw, które
      zabraniałyby wygłaszania i publikowania jakichś pejoratywnych opinii na temat
      homoseksualistów, to istnieją jednak w polskim kodeksie karnym (podobnie
      zresztą, jak w kodeksie karnym Szwecji) przepisy, które mogą stanowić co
      najmniej pośrednią zachętę do wprowadzenia takiego właśnie, jak uchwalone w
      Szwecji ustawodawstwa, i stanowiące pod tym względem precedens podkopujący
      wolność słowa. Polski kodeks karny zabrania, jak wiadomo, „mowy nienawiści”
      skierowanej przeciwko określonym osobom, lub całym grupom społecznym z powodu
      ich przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej lub z powodu ich
      bezwyznaniowości. Według art. 256 obowiązującego k.k., za „publiczne
      nawoływanie do nienawiści” na tle różnic narodowych, etnicznych itd. można
      dostać karę do 2 lat więzienia, zaś za „publiczne znieważenie grupy ludności
      lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej,
      rasowej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości” można, zgodnie z art.
      257 k.k. spędzić nawet 3 lata w kryminale.

      Jak dotąd, nie pojawiły się w Polsce – przynajmniej ze strony jakichś poważnych
      sił politycznych czy liczących się autorytetów propozycje, by rozszerzyć
      wspomniane tu art. 256 i 257 k.k. tak, by zabraniały one „nawoływania do
      nienawiści” i „znieważania grupy ludności albo poszczególnej osoby” nie tylko z
      takich powodów, jak przynależność rasowa, narodowa, czy wyznaniowa, lecz także
      z powodu orientacji seksualnej (wprawdzie przeglądając kiedyś – z czystej
      ciekawości – jakieś pisemko dla „kochających inaczej” natrafiłem na taką
      właśnie propozycję, lecz wydaje mi się, że trudno byłoby znaleźć w Polsce jakąś
      poważną siłę polityczną, która chciałaby się wdać w forsowanie takiego właśnie,
      jak uchwalone w Szwecji, prawa).

      Lecz co będzie w przyszłości – za lat kilka, czy kilkanaście? Czy propozycje
      uchwalenia takiego, jak w Szwecji prawa nie zostaną u nas zgłoszone w sposób
      zupełnie poważny i oficjalny? Jest to, jak sądzę, całkiem prawdopodobne – tym
      bardziej, że prawa chroniące homoseksualistów przed obraźliwymi i nienawistnymi
      wypowiedziami istnieją w niektórych co najmniej krajach Unii Europejskiej (np.
      w Danii i w Holandii (odnośnie Holandii zob. David Pred „Two Countries, Two
      Victimless Crimes „http://www.law.uu.nl/rsoc/DavidPred.pdf ), (nawiasem mówiąc,
      choć nie ma to w tym przypadku nic do rzeczy, jestem za wejściem Polski do UE)
      i należy obawiać się tego, że tendencja do kryminalizowania coraz to nowszych
      rodzajów „hate speech” może się rozszerzać. Lecz jest to, niestety,
      nieunikniony rezultat istnienia w prawie karnym przepisów uznających za
      przestępstwo wyrażanie lub publikowanie pewnych opinii, a w szczególności –
      jest to bardzo prawdopodobną konsekwencją istnienia w kodeksie karnym takich
      przepisów, jak wspomniane tu art. 256 i 257.

      Żądanie, by prawo chroniło przed „mową nienawiści” nie tylko te grupy
      społeczne, które są (mniejsza o to, czy w sposób skuteczny) przed taką „mową”
      już obecnie chronione, lecz także inne grupy – jak choćby homoseksualistów –
      stawia oczywiście ludzi, dla których prawa obywatelskie – równość (w sensie
      równego traktowania przez państwo), niedyskryminacja, tolerancja – lecz, z
      drugiej strony, także swoboda wypowiedzi – która nie może się przecież
      ograniczać do wypowiadania i publikowania takich jedynie stwierdzeń, którymi
      nikt nie czuje się dotknięty czy obrażony, w bardzo niezręcznej sytuacji.
      Odmowa, czy zlekceważenie takiego żądania wydaje się być ewidentnym przejawem
      dyskryminacji wobec pewnej grupy ludzi. Jeśli bowiem prawo zabrania znieważania
      ludzi (i to nie tylko jako konkretnych jednostek, lecz jako całych grup
      społecznych) z powodu takich ich cech, jak narodowość, rasa, czy wyznanie –
      dlaczego miałoby tolerować obrażanie ludzi z powodu ich orientacji seksualnej?
      Warto zauważyć, że argumenty przedstawiane przez zwolenników istnienia w prawie
      karnym przepisów, zakazujących w sposób szczególny znieważania ludzi
      (lub „nawoływania do nienawiści”) z takich powodów, jak przynależność narodowa,
      rasowa, etniczna, czy wyznaniowa jak najbardziej można odnieść do wypowiedzi,
      które można uznać za „znieważenie grupy ludności” czy „nawoływanie do
      nienawiści” z takiego również powodu. Orientacja seksualna – tak samo, jak np.
      przynależność rasowa, jest czymś, na co dany człowiek nie ma wpływu. Podobnie
      też, jak przynależność rasowa, narodowa, etniczna, czy religijna, homoseksualna
      orientacja przez całe wieki była powodem, dla którego ludzie byli
      dyskryminowani i prześladowani. Czy wobec tego odmowa zapewnienia
      homoseksualistom takiej samej ochrony przed „hate speech”, jaką prawo już
      obecnie zapewnia np. Żydom, nie byłaby przejawem dyskryminacyjnego stosunku
      wobec tej właśnie grupy społecznej? Czy – w sytuacji, gdy prawo chroni
      przed „nawoływaniem do nienawiści” i „publicznym znieważaniem” z powodu
      przynależności rasowej, narodowej, etnicznej, czy wyznaniowej brak ochrony
      przed „nawoływaniem do nienawiści” i „znieważaniem” z powodu orientacji
      seksualnej jest czymś, co da się w sposób przekonujący usprawiedliwić? Problemu
      takiego nie byłoby, oczywiście, wówczas, gdyby przepisy tego rodzaju, co choćby
      wspomniane tu artykuły 256 i 257 polskiego kodeksu karnego (czy analogiczne
      przepisy w prawie szwedzkim) po prostu nie istniały. Niestety jednak, nic nie
      wskazuje na to, by kraje europejskie chciały w kwestii „mowy nienawistnej”
      przyjąć takie stanowisko, jakie ukształtowało się w prawie Stanów Zjednoczonych
      (gdzie „hate speech”, zgodnie z orzecznictwem amerykańskiego Sądu Najwyższego
      może być ścigana przez prawo w bardzo wąskich i szczególnych okolicznościach –
      np. wówczas, gdy konkretne wypowiedzi są wezwaniem do natychmiastowego
      dokonania przestępczych czynów i w danej sytuacji stwarzają one rzeczywiste
      niebezpieczeństwo ich wzniecenia, lub stanowią groźby użycia przemocy wobec
      jakichś konkretnych osób lub ich niewielkich, ściśle określonych grup),
      przeciwnie – w Europie dąży się obecnie raczej do rozszerzenia i zaostrzenia
      przepisów karzących za rasistowskie, czy skierowane przeciwko określonym grupom
      narodowym, etnicznym czy religijnym wypowiedzi. W Polsce np. – jeśli
      proponowane przez prezydenta Kwaśniewskiego (jak również, w tym przypadku,
      przez PiS) zmiany kodeksu karnego wejdą w życie, to przestępstwem stałoby się
      nie tylko, jak dotąd „publiczne propagowanie faszystowskiego lub innego
      totalitarnego ustroju państwa lub nawoływanie do nienawiści na tle różnic
      narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na
      bezwyznaniowość” (art. 256 k.k.) lecz – zgodnie z projektowanym & 2 tego
      przepisu, karalne byłoby samo już jedynie przechowywanie czy gromadzenie
      materiałów zawierających określone w & 1 tego przepisu treści – jeśli takie
      przechowywanie czy gromadzenie miałoby na celu ich późniejsze
      rozpowszechnienie. Europejski Komisarz Sprawiedliwości, Antonio Vitorino,
      złożył jakiś czas temu propozycję, by za wszelkie wypowiedzi i zachowania o
      charakterze rasistowskim w całej Unii Europejskiej groziła kara minimum 2 lat
      więzienia.

      Lecz
      • Gość: Bartek Kozłowski Re: Homoseksualiści, zastanówcie się! - c.d IP: *.acn.pl 19.01.03, 21:24
        Lecz z drugiej strony – sam fakt, że podnoszone są postulaty rozszerzenia
        zakresu, w jakim tzw. „mowa nienawistna” uznawana jest za przestępstwo pokazuje
        wyraźnie, jak samo istnienie w prawie karnym takich przepisów, jak art. 256 i
        257 k.k. jest potencjalnie groźne dla wolności słowa. Jeśli nie wolno – jak
        mówi obowiązujące obecnie w Polsce prawo, znieważać ludzi (czy „nawoływać do
        nienawiści”) z takich powodów, jak przynależność narodowa, rasowa, etniczna,
        wyznaniowa czy bezwyznaniowość – to dlaczego tolerowane miałoby być obrażanie
        ludzi z powodu ich orientacji seksualnej? A jeśli przestępstwem stałyby się –
        tak jak w Szwecji – wypowiedzi obrażające homoseksualistów – to dlaczego czymś
        bezkarnym miałyby pozostać wypowiedzi, które mogą być obraźliwe dla pewnych
        ludzi z takich powodów, jak np. płeć, wiek, określone cechy fizyczne – np.
        nadmierna tusza, odstające uszy, kolor włosów (vide kawały o blondynkach),
        wykonywany zawód (czy np. stan braku pracy), sytuacja materialna,
        wykształcenie, pochodzenie społeczne, przekonania polityczne, czy światopogląd –
        żeby wymienić tylko niektóre? Ewentualne postulaty kryminalizacji takich
        wypowiedzi można by zapewne uzasadnić równie dobrze, jak postulat
        kryminalizacji wypowiedzi obrażających homoseksualistów – i istniejącej już
        kryminalizacji wypowiedzi obrażających określone grupy narodowe, rasowe,
        etniczne czy wyznaniowe. Wspomniane tu cechy – takie, jak płeć, wiek, sprawność
        fizyczna i umysłowa, wykształcenie, itd. są – podobnie, jak rasa, narodowość
        czy orientacja seksualna czymś niezależnym od woli posiadających takie cechy
        osób. Niektóre z tych cech – jak np. płeć, bywały – a nawet bywają nadal,
        przyczyną niczym nie usprawiedliwionej dyskryminacji. Nienawiść na tle różnic
        światopoglądowych, majątkowych i politycznych prowadziła do równie krwawych
        rzezi, jak nienawiść na tle różnic narodowych, rasowych, czy religijnych. Czy
        jest zatem jakaś granica, poza którą zwolennicy naprawiania świata za pomocą
        cenzury nie mogliby się posunąć? Oczywiście – granicą taką byłoby zapewne
        uznanie za przestępstwo wszelkich wypowiedzi, które mogą obrażać kogokolwiek i
        z jakiegokolwiek powodu. Tyle, że dojście do takiej granicy byłoby równoznaczne
        z całkowitą likwidacją wolności słowa.

        Krótko mówiąc, istnienie w prawie karnym takich przepisów, jak choćby art. 256
        i 257 obowiązującego w Polsce k.k. stawia wolność słowa na równi pochyłej. I
        tak, jak przedmiot staczający się po równi pochyłej nabiera prędkości, tak samo
        rozszerzenie zakresu wypowiedzi karalnych jako "hate speech" stanowi bodziec do
        wprowadzenia kolejnych ograniczeń wolności słowa. Jeśli bowiem dajemy jakiejś
        grupie społecznej przywilej bycia nieobrażaną, to możemy mieć wówczas wielki
        problem z odmówieniem takiego przywileju innym grupom. Akceptacja takich
        przepisów, jak choćby art. 256 i 257 polskiego k.k. jest po prostu niejako
        podcinaniem gałęzi, na której wolność słowa, można by rzec, siedzi. Uchwalenie
        takiego prawa, jakie przyjął ostatnio szwedzki parlament jest kolejnym etapem
        jej piłowania.

        Czy jednak za uchwaleniem prawa zabraniającego wypowiedzi obrażających
        homoseksualistów nie stoją jednak jakieś rzeczywiste racje? Homoseksualiści
        zapewne nawet w takim społeczeństwie, jak szwedzkie, są grupą, której
        członkowie spotykają się z niechęcią, wyśmiewaniem, dyskryminacją - a niekiedy
        może nawet fizyczną przemocą z tego powodu, że są różni od „normalnej”
        większości społeczeństwa. Szwedzki parlament uchwalając zakaz wypowiedzi
        znieważających homoseksualistów miał niewątpliwie na celu spowodowanie
        eliminacji wrogich wobec tej grupy postaw społecznych, i sam cel uchwalenia
        takiego prawa może - sam w sobie - być bardzo słuszny czy wręcz chwalebny.

        Lecz jak wiadomo, dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane. Prawo karne
        jest - „stety” czy niestety, bardzo kiepskim narzędziem
        kształtowania "właściwych" postaw czy przekonań. Czy szwedzcy prawodawcy
        rzeczywiście wierzą w to, iż uchwalenie, że za wypowiedzi wrogie czy obraźliwe
        wobec homoseksualistów można trafić do więzienia spowoduje zmianę społecznych
        postaw wobec tej grupy na bardziej dla niej przychylne? Sądzić raczej należy,
        że skutki uchwalenia takiego prawa mogą być wręcz odwrotne od zamierzonych.
        Jest rzeczą nieprawdopodobną, by ci, którzy nienawidzą homoseksualistów
        zmienili swoje poglądy z tego powodu, że ich wyrażanie zostało uznane za
        przestępstwo. Bardzo prawdopodobne natomiast jest to, iż przyjęcie - a tym
        bardziej próby praktycznego egzekwowania prawa zakazującego obrażania
        homoseksualistów może powiększać i podsycać i tak istniejące już fobie i
        resentymenty wobec członków tej grupy społecznej. W skrajnych przypadkach może
        to prowadzić do tego, że ludzie, którzy nie będą mogli w sposób swobodny i
        bezpieczny wyrażać swoich przekonań na temat homoseksualistów za pomocą
        wypowiedzi mogą posunąć się do fizycznej przemocy - skoro do więzienia można
        trafić i za jedno i za drugie - to w czym jest właściwie różnica? I, choć
        zwolennicy represji wobec „hate speech” twierdzą często, iż celem takich
        ograniczeń wolności słowa, jak choćby wspomniane tu art. 256 i 257 polskiego
        kodeksu karnego jest m.in. zapobieganie takim zjawiskom społecznym, jak
        dyskryminacja i akty przemocy wobec mniejszości narodowych, rasowych (czy
        ewentualnie również seksualnych), to istnieją poważne przesłanki pozwalające
        sądzić, że tego rodzaju zakazy nie tylko zjawiskom takim nie zapobiegają, ale
        mogą się do nich jakimś stopniu przyczyniać. Jak np. kanadyjski autor Stefan
        Braun – odnosząc się do rezultatów egzekwowania praw przeciwko „mowie
        nienawiści” w Kanadzie pisał swego czasu w artykule „Can Hate Laws Stop Hate
        Speech?” (Moment, August 1993) „wolność słowa delegitymizuje stosowanie siły.
        Kiedy mamy prawo mówić, przekonywać i skutkiem tego obrażać, mamy mniejszą
        żądzę uciekania się do siły jako środka do osiągnięcia naszego celu. W Kanadzie
        akty przemocy w sposób stopniowy zajmują miejsce niedopuszczalnych, raniących
        wypowiedzi. Dla bojaźliwych, jest to dowód tego, że potrzebne są jeszcze
        większe represje przeciwko wypowiedziom i jeszcze większa cenzura. Dla tych,
        których ci pierwsi się obawiają większe represje wobec wypowiedzi są
        usprawiedliwieniem dla większej przemocy...Kanadyjskie prawa przeciwko
        nienawistnym wypowiedziom udowadniają działanie przeciwko swoim celom. Liczba
        incydentów nietolerancji w Kanadzie wzrasta w sposób alarmujący od czasu
        procesów przeciwko autorom nienawistnych wypowiedzi” (cytat za Alexander
        Brooks „What is wrong with hate crime?” http://www.scp-
        inc.org/publications/newsletters/N2202/btnews.html ). W Wielkiej Brytanii
        przemoc na tle rasowym pochłaniała więcej ofiar od czasu, gdy w 1965 roku
        wprowadzono tam „Ustawę o relacjach rasowych”, zabraniającą m.in. „podżegania
        do nienawiści rasowej”, niż wcześniej (zob. Nicolas Walter „Right to be wrong”
        http://www.libertarian.co.uk/lapubs/polin/polin043.pdf ). W kraju tym jak w
        swoim artykule „Laws against incitement to racial hatred”
        (http://www.austli.edu.au/other/ahric/ajhr/V1N1/ajhr1115.html ) pisała Anne
        Twomey (australijski prawnik i urzędnik służby badawczej Parlamentu
        Australii „podczas każdego przeglądu legislacji skierowanej przeciwko
        nienawiści rasowej twierdzi się, że legislacja ta spełzła na niczym, i musi
        zostać poprawiona, gdyż ilość rasistowskich materiałów i rasistowska przemoc
        zwiększają się raczej, niż zmniejszają”. Mało który z zachodnich krajów
        egzekwuje prawa przeciwko „nienawistnej mowie” w sposób tak zaciekły, jak
        Niemcy – ale czy egzekwowanie tych akurat pra
        • Gość: Bartek Kozłowski Homoseksualiści, zastanówcie się! - c.d IP: *.acn.pl 19.01.03, 21:27
          praw powstrzymało to bandyckie napady na cudzoziemców, z jakich kraj ten
          zasłynął w ostatniej dekadzie XX wieku? I jeśli nawet o przemocy wobec
          imigrantów i obcokrajowców w Niemczech słyszy się obecnie niewiele, to jest to,
          jak w listopadowym (z 2001 r. numerze tygodnika „Wprost” pisał Piotr
          Cywiński „raczej wynik postępującej znieczulicy, niż mniejszej aktywności
          organizacji neofaszystowskich”. Według raportu Europejskiego Centrum
          Monitorowania Rasizmu i Ksenofobii (zob.
          http://www.coe.int/T/E/human_rights/Ecri/1-Ecri/ w samym tylko roku 2000 liczba
          przestępstw na tle nienawiści rasowej wzrosła w Niemczech o 59 % w stosunku do
          liczby odnotowanej w roku wcześniejszym, dochodząc do niemal 16 000 - co
          stanowiło największą do tego czasu odnotowaną liczbę takich przestępstw po
          wojnie.

          Nieefektywność represjonowania "wypowiedzi nienawistnych" jako narzędzia
          zwalczania rasizmu i nietolerancji religijnej stwierdzona też została w
          badaniach, jakie na początku lat 90 przeprowadziły międzynarodowe organizacje
          ochrony praw człowieka Humane Rights Watch (http:www.hrw.org) i (zajmująca się
          ochroną wolności słowa) Article 19 - International Center Against Censorship
          (http://www.article19.org). W wydanym w 1992 r. raporcie pt. "Hate speech and
          freedom of expression" Humane Rights Watch - opierając się na doświadczeniach
          całego szeregu krajów świata opowiedziała się przeciwko wszelkim prawom
          zakazującym "mowy nienawistnej" - z wyjątkiem tych, które amerykańskie
          orzecznictwo sądowe tradycyjnie wyjmuje spod ochrony wolności słowa - a więc
          prawom przewidującym odpowiedzialność karną za bezpośrednie wzniecanie
          przemocy, czy zastraszanie lub werbalne prześladowania określonych osób. Jak
          HRW stwierdziła w uzasadnieniu wspomnianego raportu: "Humane Rights Watch
          usiłuje w swojej polityce zastosować zasady wolności słowa w kontekście walki z
          dyskryminacją w sposób wykazujący szacunek dla obu tych pryncypiów, uważając,
          że są one wzajemnie uzupełniające się, a nie przeciwstawne. Choć zdajemy sobie
          sprawę z tego, że polityka ta jest bardziej zbliżona do podejścia prawnego
          przyjętego w Ameryce, niż do podejścia przyjętego w jakimkolwiek innym
          państwie, to została ona jednak osiągnięta po starannej analizie doświadczeń
          wielu innych krajów. Na podstawie tej analizy stało się jasne, że w praktyce
          mały jest związek między drakońskimi prawami przeciwko "szerzeniu nienawiści" a
          redukcją rasowej i etnicznej przemocy lub napięć. (...). Prawa karzące za
          wypowiedzi i członkostwo w organizacjach są ponadto przedmiotem nadużyć ze
          strony dominujących grup etnicznych czy religijnych. Jedne z najsurowszych praw
          przeciwko "hate speech" istniały np. w RPA, gdzie stosowane były niemal
          wyłącznie przeciwko czarnej większości". (cytat za: Nadine Strossen "Incitement
          to hatred: should there be a limit?"
          http://www.law.siu.edu/lawjour/25_2/strossen.pdf). Analogiczne konkluzje
          przyniosła zorganizowana w 1991 r. przez zajmującą się ochroną wolności słowa
          organizację Article 19 międzynarodowa konferencja na temat doświadczeń ze
          stosowaniem, i kwestią efektywności praw skierowanych przeciwko "mowie
          nienawiści" w całym szeregu krajów świata - USA, Kanadzie, Niemczech, Francji,
          Wielkiej Brytanii, Danii, krajów byłego ZSRR, Australii, Ameryce Łacińskiej i
          Izraelu. Owocem owej konferencji była wydana przez Article 19 książka, której
          nadany został znamienny tytuł "Striking a balance: hate speech, freedom of
          expression and non discrimination" (Mowa nienawistna, swoboda ekspresji i nie -
          dyskryminacja - w poszukiwaniu równowagi). Jak odnosząc się do zebranych w
          książce tej dokumentów pisze wspomniana Nadine Strossen (profesor prawa na
          Uniwersytecie Nowojorskim i przewodnicząca Amerykańskiej Unii Wolności
          Obywatelskich (American Civil Liberties Union) (http://www.aclu.org) (zob. też
          stare strony ACLU http://archive.aclu.org) wynikająca z nich konkluzja była
          jasna: nie sposób było wykazać, by istniała jakakolwiek korelacja - a co
          dopiero związek przyczynowo - skutkowy między egzekwowaniem praw
          przeciwko "mowie nienawiści" przez władze poszczególnych krajów, a
          zmniejszeniem rozmiarów dyskryminacji dotykającej członków pewnych grup
          narodowościowych, etnicznych, religijnych, itp., lub budowaniem wzajemnej
          tolerancji i poprawą stosunków między różnymi rasowymi, etnicznymi czy
          wyznaniowymi grupami społecznymi w tych krajach. Relacja, między jednym a
          drugim, jak pisze Nadine Strossen, była często wzajemnie odwrotna. Dyrektor
          prawny Article 19, p. Sandra Coliver podsumowała wynikające z zebranych we
          wspomnianej książce dokumentów wnioski w sposób następujący: "Prawa skierowane
          przeciwko nienawistnym wypowiedziom są w sposób jaskrawy nadużywane przez
          władze. Np. w Sri Lance (Cejlon) i w Południowej Afryce prawa te są używane
          niemal wyłącznie przeciwko prześladowanym i najsłabszym politycznie odłamom
          społeczeństwa. W Europie Wschodniej i dawnym Związku Sowieckim prawa te były
          narzędziem prześladowania krytyków władzy, będących często również ofiarami
          tolerowanego, czy sponsorowanego przez państwo antysemityzmu. Przypadkowe lub
          wybiórcze stosowanie praw przeciwko "mowie nienawiści" w takich krajach, jak
          Wielka Brytania, Izrael i dawny Związek Sowiecki pozwala rządom ograniczać
          prawa dysydentów i w sposób nieunikniony prowadzi do uczuć alienacji wśród
          mniejszości.

          Prawa skierowane przeciwko "hate speech" mogą też odwodzić od potrzeby
          wprowadzenia efektywnych regulacji prawnych przeciwko dyskryminacji rasowej.
          Nasilanie się zjawisk rasizmu i ksenofobii w Europie - pomimo praw
          ograniczających rasistowskie wypowiedzi stawia pod znakiem zapytania
          skuteczność tych praw, jeśli chodzi o promowanie tolerancji i zwalczanie
          dyskryminacji. Jednym z niepokojących fenomenów jest obecnie wygładzony język,
          jakim w celu uniknięcia oskarżeń posługują się prominentni rasiści w Wielkiej
          Brytanii, Francji, Izraelu i innych krajach, czego skutkiem może być uczynienie
          wyrażanych przez nich nienawistnych poglądów czymś możliwym do zaakceptowania
          przez szersze kręgi odbiorców". (cytat za Nadine Strossen, 'Incitement to
          hatred..." http://www.law.siu.edu/lawjour/25_2/strossen.pdf, zob. też tej samej
          autorki "Hate Speech and Pornography: Do We Have To Choose Between Freedom of
          Speech and Equality?" http://www.mtsu.edu/~lburriss/obscene.html, zob. ponadto
          mój artykuł "Faszyści do pierdla?" http://strony.wp.pl/wp/b.kozlov1/bartlomiej%
          20kozlowski.htm ).
          Choć cytowane powyżej stwierdzenia tyczą się w pierwszym rzędzie przepisów
          przewidujących kary za wypowiedzi o charakterze rasistowskim, to oczywiste jest
          jednak, że w równym stopniu tyczą się one praw zabraniających znieważania
          lub "podżegania do nienawiści" z powodu orientacji seksualnej. I tym, którzy
          sądzą, że uchwalenie prawa pozwalającego władzom wtrącać ludzi do więzienia za
          obraźliwe wypowiedzi pod adresem homoseksualistów jest dobrą metodą walki z
          problemami, z jakimi członkowie tej akurat grupy spotykają się zapewne w swoim
          życiu warto przypomnieć zdanie, jakie ponad pół wieku temu napisał ówczesny
          sędzia Sądu Najwyższego USA Hugo Black. Odnosząc się, w votum separatum, do
          podtrzymanego wówczas przez amerykański Sąd Najwyższy większością 5 do 4
          przepisu stanowego przypominającego nieco art. 257 polskiego kodeksu karnego
          stwierdził on wówczas: "Jeśli będą jakieś grupy mniejszościowe, które będą
          chwaliły to orzeczenie jako swoje zwycięstwo, to mogą one zastanowić się nad
          dawnym stwierdzeniem:

          jeszcze jedno takie zwycięstwo i po mnie". (zob. decyzję Sądu Najwyższego USA w
          sprawie Beauharnais v. Illinois
          http://caselaw.lp.findlaw.com/scripts/getcase.pl?court=us&vol=343&invol=250
          (Black, dissenting)

          Na koniec tego tekstu chciałbym się jeszcze odnieść do problemu rzekomej
          szwedzkiej tolerancji. Czy kraj, w którym wsadza się ludzi do więzienia za to
          tylko, że
          • Gość: Bartek Kozłowski Homoseksualiści, zastanówcie się! - zak. IP: *.acn.pl 19.01.03, 21:31
            wyrażają oni niemiłe dla pewnych osób poglądy można nazwać krajem
            tolerancyjnym? To pewne, że Szwedzi, uchwalając zakaz antyhomoseksualnych
            wypowiedzi chcą zbudować tolerancyjne społeczeństwo – takie społeczeństwo, w
            którym nikt nie jest odrzucany, czy pogardzany z przyczyn niezawinionych przez
            siebie. Lecz stojąca za działaniami szwedzkiego parlamentu wizja społeczeństwa,
            w którym wszyscy wzajemnie się szanują i lubią, jest wizją potencjalnie bardzo
            niebezpieczną – z tego przede wszystkim powodu, że jest ona utopią. Przed
            wszystkim zaś – paradoks polega na tym, że Szwedzi chcą budować tolerancję za
            pomocą nietolerancji – bo podjętych przez szwedzki parlament działań inaczej
            określić się nie da. I, jak wspomniałem już wcześniej – jest bardzo wątpliwe,
            czy tego rodzaju, jak podejmowane w Szwecji działania mogą osiągnąć deklarowane
            przez ich zwolenników zamiary, zaś bardzo prawdopodobne jest, że mogą one
            przynieść skutki odwrotne wręcz od zamierzonych. I trzeba tu powiedzieć, że to,
            co w tym przypadku robią Szwedzi jest w istocie rzeczy małym, wprawdzie – ale
            jednak, krokiem w kierunku budowy systemu totalitarnego. I krok taki jest czymś
            niebezpiecznym z tego właśnie powodu, że wydawać się może czymś drobnym i –
            punktu widzenia ograniczania swobód obywatelskich – czymś mało istotnym. Takimi
            właśnie krokami najłatwiej jest dojść tam, gdzie większość ludzi – mam
            nadzieję, dojść by ciągle nie chciała. W dzisiejszej Europie nie da się
            zbudować systemu totalitarnego z dnia na dzień. Lecz kroki tego rodzaju, jak
            podejmowane w Szwecji, z tego m.in. powodu, że są one logiczną w gruncie rzeczy
            konkluzją istniejących już wcześniej ograniczeń wolności słowa, oraz że
            stanowią one zachętę do ustanawiania kolejnych, mogą się przyczynić do tego, że
            system taki zostanie – w łagodny i nie postrzeżony sposób, de facto
            ustanowiony. Zaś co do rzekomej szwedzkiej tolerancji ,to powiedzieć można
            chyba o niej tyle, że – no cóż, są ludzie tak „tolerancyjni”, że najchętniej
            wymordowaliby wszystkich nietolerancyjnych. Szwedzi są chyba tego właśnie
            przykładem.
            • Gość: pawel prawo przeciw "Hate speech" jest martwym prawem IP: *.ae.krakow.pl 20.01.03, 00:11
              Prznajmniej w Polsce. Przykladem jest proces R.Bendera sadzonym za tzw.klamstwo
              oswiecimskie. Jakos umknal mi wyrok w tej sprawie. Gosc duzo dostal? Pewnie w
              zawieszeniu ze smiesznie niska grzywna lub nawet bez?

              Zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze zbytnia cenzura prowadzi do radykalizacji
              pogladow tzn. ma przeciwny efekt do zamierzonego. Dlatego jestem za legalizacja
              np. narkotykow. Narkotyki zabijaja to prawda, ale alkohol tez, a jest legalny.
              Moze powodem restrykcji jest trudnosc w zebraniu podatkow - skoro krzaczki
              mozna sobie wychodowac w doniczce to jak panstwo ma sczesac kaske do budzetu. Z
              alkoholem i papierosami jest lepiej. Hipokryzja panstwa?
              Oczywiscie nie mozna na wszystko pozwalac. Np. pedofilia jest juz granica
              ktorej przekroczyc nie mozna!
              Mam nadzieje, ze Szwedzi przejrza na oczy i w inny sposob beda budowac panstwo
              tolerancyjne.
              • Gość: Bartek Kozłowski Re: prawo przeciw 'Hate speech' jest martwym praw IP: *.acn.waw.pl 21.01.03, 01:02
                Gość portalu: pawel napisał(a):

                > Prznajmniej w Polsce. Przykladem jest proces R.Bendera sadzonym za
                tzw.klamstwo
                >
                > oswiecimskie. Jakos umknal mi wyrok w tej sprawie. Gosc duzo dostal? Pewnie
                w
                > zawieszeniu ze smiesznie niska grzywna lub nawet bez?
                >
                > Zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze zbytnia cenzura prowadzi do radykalizacji
                > pogladow tzn. ma przeciwny efekt do zamierzonego. Dlatego jestem za
                legalizacja
                >
                > np. narkotykow. Narkotyki zabijaja to prawda, ale alkohol tez, a jest
                legalny.
                > Moze powodem restrykcji jest trudnosc w zebraniu podatkow - skoro krzaczki
                > mozna sobie wychodowac w doniczce to jak panstwo ma sczesac kaske do
                budzetu. Z
                >
                > alkoholem i papierosami jest lepiej. Hipokryzja panstwa?
                > Oczywiscie nie mozna na wszystko pozwalac. Np. pedofilia jest juz granica
                > ktorej przekroczyc nie mozna!
                > Mam nadzieje, ze Szwedzi przejrza na oczy i w inny sposob beda budowac
                panstwo
                > tolerancyjne.

                Nie wiem, czy prawo przeciwko "hate speech" jest w Polsce prawem po prostu
                martwym. Parę procesów o np. wypowiedzi antysemickie jednak było - np. głośny
                w pierwszej połowie lat 90 proces przywódcy Polskiej Wspólnoty Narodowej
                Bolesława Tejkowskiego, sprawa przeciwko Świtoniowi o antyniemieckie i
                antysemickie ulotki w Oświecimiu, i zdaje się, parę inych - w tym, oczywiście,
                głośna sprawa przeciwko Dariuszowi Ratajczakowi o tzw. "kłamstwo
                oświęcimskie". Zgodzić się jednak można, że przepisy wymierzone
                przeciwko "mowie nienawiści" egzekwowane są u nas w sposób niewspółmiernie
                rzadki w stosunku do ilości takich przestępstw, i w związku z tym można
                zapewne powiedzieć, że takie przepisy są prawie - aczkolwiek nie całkiem -
                martwe. Sytuacja w tej dziedzinie przypomina nieco sytuację dotyczącą kwestii
                pornografii pod rządami poprzedniego kodeksu karnego (obowiązującego do 1998
                r.) Jakkolwiek do czasu wejścia w życie obecnego kodeksu - który w zasadzie
                zalegalizował (i słusznie) pornografię - poza przypadkami, gdy jest ona
                prezentowana w sposób mogący narzucić jej odbiór osobom które sobie tego nie
                życzą, albo związana jest ze stosowaniem przemocy lub wykorzystywaniem dzieci
                w wieku do 15 lat (zob. art. 202 k.k.) wszelka pornografia była z prawnego
                punktu widzenia całkowicie w Polsce zakazana, wszysce doskonale wiemy, jak
                zakaz ten wyglądał w praktyce. I choć sprawy o rozpowszechnianie pornografii
                miały pod rządami kodeksu z 1969 r. sporadycznie miejsce, ściganie pornografii
                miało charakter wybitnie wybiórczy i przypadkowy. Z tego m.in. powodu powodu -
                tzn. niemożności konsekwentnego ścigania za produkcję i rozpowszechnianie
                pornografii bezwzględny jej zakaz został zniesiony, a przywróceniu takiego
                zakazu sprzeciwił się prezydent, wetując w 2000 roku uchwaloną z inicjatywy
                AWS ustawę, przywracającą całkowity zakaz pornografii na wzór kodeksu z 1969
                r. Lecz jeśli jednym z powodów zniesienia zakazu produkcji i rozpowszechninia
                pornografii było to, że nie da się jej ścigać w sposób konsekwentny - i że
                prawo nie jest w stanie - nie gwałcąc praw i wolności obywatelskich, zjawiska
                tego wyeliminować - to czy podobna sytuacja nie występuje w przypadku "hate
                speech" - a także innych przepisów, ograniczajacych wolność słowa - takich,
                jak przepisy zabraniająca "publicznego znieważania prezydenta" (art. 135 & 2
                k.k.), czy "publicznego znieważania lub poniżania konstytucyjnego organu
                państwa" (art. 226 & 3 k.k.). Ściganie tego rodzaju "przestępstw" z natury
                rzeczy musi mieć charakter wybiórczy. Wyobraźmy sobie np. próbę konsekwentnego
                ścigania takich "przestępstw", jakie popełniane są na tym forum. Trzeba by
                wówczas oczywiście zatrudnić całą sforę policjantów i prokuratorów, którzy
                zamiast zajmować się morderstwami, gwałtami, oszustwami i przestępstwami
                gospodarczymi śledziliby, czy ktoś przypadkiem nie napisał tu czegoś, co można
                podciągnąć pod taki czy inny paragraf. Byłoby to, oczywiście, absurdem. I, tym
                którym się marzy ściganie takich przestępstw, jakie niewątpliwie popełniane są
                choćby na tym forum należy przypomnieć, że każdy policjant, czy prokurator
                zajmujący się tego rodzaju przestępczością, to o jeden mniej policjant czy
                prokurator, zajmujący się morderstwami, rabunkami, gwałtami, aferami
                gospodarczymi - i innymi przestępstwami naprawdę wyrządzającymi krzywdę innym
                ludziom i groźnymi dla społeczeństwa. Tak więc,w przypadku istniejących w
                obecnym k.k. przestępstw określanych niekiedy mianem "mowy nienawistnej" (a,
                także, rzecz jasna, innych przestępstw polegających na wypowiedziach - jak np.
                obraza prezydenta) możliwe są, generalnie rzecz biorąc, cztery zasadnicze
                podejścia

                1. Konsekwentne ściganie takich przestępstw

                2. Ściganie ich w sposób przypadkowy i wybiórczy (jak ma to miejsce obecnie)

                3. Pozostawienie takich przestępstw w kodeksie karnym, lecz konsekwentne ich
                nieściganie (detsuetudo)

                4. Wykreślenie takich przestępstw z kodeksu

                Pierwsza z tych opcji, jest - jak wspomniałem, praktycznie nierealna. Druga
                jest z pewnością najbardziej prawdopodobna - lecz jest najgorsza z puntu
                widzenia praworządności. Ściganie za jakieś przestępstwo w sposób przypadkowy
                i wybiórczy jest bowiem przed wszystkim niesprawiedliwe. Ponadto, podejście
                takie w oczywisty sposób niszczy szacunek ludzi do systemu prawnego - prawo
                przestaje być widziane jako pewna autonomiczna wartość,a zaczyna być
                postrzegane jako narzędzie politycznych porachunków. Trzecia ewentualność jest
                moim zdaniem lepsza - ale jest mało prawdopodobna, zaś czwarta - choć byłaby
                moim zdaniem najbardziej właściwa - nie wchozdi prawdopodobnie w bliskiej
                przyszłości w rachubą.

                Co do narkotyków - zgadzam się (polecam na ten temat znakomite teksty - w tym
                zwłaszcza artkuł Christiana Michela "Czy narkotyki powinny być zakazane na
                www.libertarianizm.pl (zob. wolnościowe czytanki, i dalej narkotyki). Co do
                pedofilii - zgadzam się - ale polecam przeczytać następujący artykuł

                sierp.tc.pl/pedo2.htm

                Odnośnie "hate speech" sam napisałem artykuł, który można znaleźć pod adresem
                strony.wp.pl/wp/b.kozlov1/bartlomiej%20kozlowski.htm

                Na jego końcu (po przypisach są linki do trzech innych moich tekstów -
                dtyczących pornografii, projektu ustawy o zwalczaniu przemocy w mediach i
                przestępstwa "obrazy uczuć religijnych"
    • Gość: abc Ochrona praw slabszych grup. masz problem? IP: *.rdu.bellsouth.net 21.01.03, 01:12
      moze faszystow chronic, ktorzy niszcza? Kogo niszczy homoseksualista? Twoja
      religia, twoja sprawa, nie narzucaj innym jej.
      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

      > Sweden's shame
      >
      > Wolność słowa i religii w Szwecji -
      > Polecam ciekawy artykuł na temat wolności słowa i religii w Szwecji.
      > Szwecja jest krajem rzekomo bardzo tolerancyjnym, nie toleruje jednak tych,
      > którzy pielęgnują tradycyjne spojrzenie na homoseksualizm jako zboczenie i
      > grzech.
      > Według poprawek wprowadzonych do konstytucji, a które mają zacząć
      obowiązywać
      > od stycznia 2003, mówienie o homoseksualizmie jako o grzechu może spotkać
      się
      > z karą do czterech lat więzienia. Fragmenty Katechizmu Katolickiego, które
      > traktują homoseksualizm jako grzech, staną się sprzeczne z prawem. Pastorzy,
      > którzy będą mówić o tym zboczeniu jako o grzechu, mogą spotkać się
      > Szwecja daje wielką wolność dzieciom – jakiekolwiek karanie ich przez
      > rodziców jest niedozwolone. Nawet zwykły klaps na pupę może spowodować, że
      > rodzice zostaną pozbawieni prawa do wychowywania dziecka pod zarzutem
      > niewłaściwego traktowania. Polecam ten artykuł,
      >
      > Jerzy
      >
      > Sweden's shame
      >
      > <a href="www.worldmag.com/world/issue/08-10-
      02/opening_4.asp"target="_bl
      > ank">www.worldmag.com/world/issue/08-10-02/opening_4.asp</a>
      > Liberal Sweden, supposedly a land of tolerance, is about to make criticism
      of
      > homosexuality a crime
      > By Gene Edward Veith
      > Sweden is the liberal utopia. Confiscatory taxes fund a cradle-to-grave
      > welfare state, with "free" health care, job security, and government
      > regulation for all. Sexual freedom is taken for granted, to the point that
      > the majority of Swedish couples live together without being married, and the
      > majority of children are born out of wedlock.
      > Sweden has become so tolerant that it is taking the next step: prosecuting
      > those whom it considers intolerant, even if this means throwing out freedom
      > of speech and freedom of religion. The Swedish parliament has passed a
      > constitutional amendment that would make it a crime to teach that homosexual
      > behavior is immoral.
      > The Swedish constitution affirms freedom of expression but makes
      > exceptions. "Freedom of expression and freedom of information may be
      > restricted," says the constitution, under certain circumstances, including
      > speech that would "imply the unfavorable treatment of a citizen because he
      > belongs to a minority group by reason of race, color, or ethnic origin"
      > (Chapter 2, Articles 13 & 15). The amendment, which must be approved by one
      > more vote after the new parliament convenes in September, adds "sexual
      > orientation" to that list of groups that must not be subject
      to "unfavorable"
      > speech.
      > Sweden's Criminal Code already has laws against "insulting" or "agitating
      > against" minorities. The constitutional amendment, if approved, would go
      into
      > effect in January, effectively outlawing the teaching that homosexuality is
      > morally wrong. A pastor, for example, who teaches what the Bible says about
      > homosexual sin could go to prison for up to four years.
      > Despite, or perhaps because of, the Swedish culture's hostility to
      > Christianity, that country has a vibrant Christian community. Remnants of
      the
      > hopelessly liberal state church, abolished in 2000, remain, but as many as
      > one-third of the pastors in the Lutheran Church of Sweden are conservative.
      > There are also many independent churches, Lutheran, Pietist, Baptist,
      > Pentecostal, as well as Roman Catholics and Orthodox. Swedish evangelicals
      > are known throughout Europe for their evangelistic zeal, particularly in
      > sending missionaries to the former Communist states.
      > The new law would presumably outlaw the use of the Roman Catholic catechism,
      > which teaches that homosexuality is a sin, as well as the teachings of
      Islam.
      > (Sweden's ultra-tolerant immigration policies have brought in some 300,000
      > Muslims.) As Swedish Christians understand the law, they would be allowed to
      > quote the Scriptures, but they would not be allowed to say that what the
      > Scriptures teach on the matter is applicable today. If they do, they could
      go
      > to prison.
      > The new law is only one front in the Swedish establishment's war against
      > Christianity and other conservative religions. Conservative pastors and
      > Christian schools report constant harassment by government officials.
      > Indeed, parental rights-like other "family values"-have gone the way of the
      > Viking ships. Spanking one's child is a criminal offense. The government
      > tells children to turn in their parents if they attempt to punish them. The
      > government has taken away children from Christian parents on trumped-up
      child-
      > abuse charges, because of even mild exercises of physical discipline.
      > Organizations ranging from Amnesty International to the United Nations
      oppose
      > human-rights abuses, and the United States regularly slaps sanctions on
      > nations that violate human rights.
      > Persecution of Christians around the world has gained new attention. China,
      > Sudan, Iran, Indonesia, and other Muslim and African nations have been the
      > most noted offenders, and have received widespread condemnation for their
      > anti-Christian oppression. But will white, European, progressive Sweden face
      > the same kind of sanctions and international condemnation if they start
      > imprisoning people for disapproving of homosexuality? Sweden is a member of
      > the European Union, whose founding documents commit member nations to human
      > rights and to policies of religious tolerance. Will the EU discipline Sweden
      > if it amends its constitution to allow religious persecution?
      > Will the United States lodge a statement of concern or of protest, through
      > the State Department or the American Consulate or a resolution from
      Congress,
      > to discourage the new parliament from ratifying the new law? We do that sort
      > of thing to Israel, when it mistreats Palestinians, and to Serbia, when it
      > mistreats its religious minorities. When the offenses are particularly
      > flagrant, we cut off trade against the oppressive nation. Should we not give
      > Sweden the same treatment?
      > More importantly, is Sweden just slightly ahead of where the United States
      > will be in a few years? Will anti-discrimination laws, which punish external
      > actions, develop into laws that punish inner convictions and beliefs? Will
      > the desire to be tolerant mutate into an oppressive intolerance against
      > intolerance?
      >
    • zupagrzybowa Wolność słowa i religii w Szwecji -NIEistnieje!!! 21.01.03, 02:01
      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

      > Sweden's shame
      >
      > Wolność słowa i religii w Szwecji -
      > Polecam ciekawy artykuł na temat wolności słowa i religii w Szwecji.
      > Szwecja jest krajem rzekomo bardzo tolerancyjnym, nie toleruje jednak tych,
      > którzy pielęgnują tradycyjne spojrzenie na homoseksualizm jako zboczenie i
      > grzech.
      > Według poprawek wprowadzonych do konstytucji, a które mają zacząć
      obowiązywać
      > od stycznia 2003, mówienie o homoseksualizmie jako o grzechu może spotkać
      się
      > z karą do czterech lat więzienia. Fragmenty Katechizmu Katolickiego, które
      > traktują homoseksualizm jako grzech, staną się sprzeczne z prawem. Pastorzy,
      > którzy będą mówić o tym zboczeniu jako o grzechu, mogą spotkać się
      > Szwecja daje wielką wolność dzieciom – jakiekolwiek karanie ich przez
      > rodziców jest niedozwolone. Nawet zwykły klaps na pupę może spowodować, że
      > rodzice zostaną pozbawieni prawa do wychowywania dziecka pod zarzutem
      > niewłaściwego traktowania. Polecam ten artykuł,
      >
      > Jerzy
      >
      > Sweden's shame
      >
      > <a href="www.worldmag.com/world/issue/08-10-
      02/opening_4.asp"target="_bl
      > ank">www.worldmag.com/world/issue/08-10-02/opening_4.asp</a>
      > Liberal Sweden, supposedly a land of tolerance, is about to make criticism
      of
      > homosexuality a crime
      > By Gene Edward Veith
      > Sweden is the liberal utopia. Confiscatory taxes fund a cradle-to-grave
      > welfare state, with "free" health care, job security, and government
      > regulation for all. Sexual freedom is taken for granted, to the point that
      > the majority of Swedish couples live together without being married, and the
      > majority of children are born out of wedlock.
      > Sweden has become so tolerant that it is taking the next step: prosecuting
      > those whom it considers intolerant, even if this means throwing out freedom
      > of speech and freedom of religion. The Swedish parliament has passed a
      > constitutional amendment that would make it a crime to teach that homosexual
      > behavior is immoral.
      > The Swedish constitution affirms freedom of expression but makes
      > exceptions. "Freedom of expression and freedom of information may be
      > restricted," says the constitution, under certain circumstances, including
      > speech that would "imply the unfavorable treatment of a citizen because he
      > belongs to a minority group by reason of race, color, or ethnic origin"
      > (Chapter 2, Articles 13 & 15). The amendment, which must be approved by one
      > more vote after the new parliament convenes in September, adds "sexual
      > orientation" to that list of groups that must not be subject
      to "unfavorable"
      > speech.
      > Sweden's Criminal Code already has laws against "insulting" or "agitating
      > against" minorities. The constitutional amendment, if approved, would go
      into
      > effect in January, effectively outlawing the teaching that homosexuality is
      > morally wrong. A pastor, for example, who teaches what the Bible says about
      > homosexual sin could go to prison for up to four years.
      > Despite, or perhaps because of, the Swedish culture's hostility to
      > Christianity, that country has a vibrant Christian community. Remnants of
      the
      > hopelessly liberal state church, abolished in 2000, remain, but as many as
      > one-third of the pastors in the Lutheran Church of Sweden are conservative.
      > There are also many independent churches, Lutheran, Pietist, Baptist,
      > Pentecostal, as well as Roman Catholics and Orthodox. Swedish evangelicals
      > are known throughout Europe for their evangelistic zeal, particularly in
      > sending missionaries to the former Communist states.
      > The new law would presumably outlaw the use of the Roman Catholic catechism,
      > which teaches that homosexuality is a sin, as well as the teachings of
      Islam.
      > (Sweden's ultra-tolerant immigration policies have brought in some 300,000
      > Muslims.) As Swedish Christians understand the law, they would be allowed to
      > quote the Scriptures, but they would not be allowed to say that what the
      > Scriptures teach on the matter is applicable today. If they do, they could
      go
      > to prison.
      > The new law is only one front in the Swedish establishment's war against
      > Christianity and other conservative religions. Conservative pastors and
      > Christian schools report constant harassment by government officials.
      > Indeed, parental rights-like other "family values"-have gone the way of the
      > Viking ships. Spanking one's child is a criminal offense. The government
      > tells children to turn in their parents if they attempt to punish them. The
      > government has taken away children from Christian parents on trumped-up
      child-
      > abuse charges, because of even mild exercises of physical discipline.
      > Organizations ranging from Amnesty International to the United Nations
      oppose
      > human-rights abuses, and the United States regularly slaps sanctions on
      > nations that violate human rights.
      > Persecution of Christians around the world has gained new attention. China,
      > Sudan, Iran, Indonesia, and other Muslim and African nations have been the
      > most noted offenders, and have received widespread condemnation for their
      > anti-Christian oppression. But will white, European, progressive Sweden face
      > the same kind of sanctions and international condemnation if they start
      > imprisoning people for disapproving of homosexuality? Sweden is a member of
      > the European Union, whose founding documents commit member nations to human
      > rights and to policies of religious tolerance. Will the EU discipline Sweden
      > if it amends its constitution to allow religious persecution?
      > Will the United States lodge a statement of concern or of protest, through
      > the State Department or the American Consulate or a resolution from
      Congress,
      > to discourage the new parliament from ratifying the new law? We do that sort
      > of thing to Israel, when it mistreats Palestinians, and to Serbia, when it
      > mistreats its religious minorities. When the offenses are particularly
      > flagrant, we cut off trade against the oppressive nation. Should we not give
      > Sweden the same treatment?
      > More importantly, is Sweden just slightly ahead of where the United States
      > will be in a few years? Will anti-discrimination laws, which punish external
      > actions, develop into laws that punish inner convictions and beliefs? Will
      > the desire to be tolerant mutate into an oppressive intolerance against
      > intolerance?
      to liberalna NEOTOTALITARNAutopia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka