Gość: Tomek44
IP: proxy / 213.8.97.*
27.01.03, 13:22
Do zabalsamowanego i innych:
Odpowiadam na pytanie kilku osob, ktorzy na roznych watkach pytali mnie o
prawie to samo, czyli konkretnie o Szarona. Staralem sie jak moglem
najkrocej wyjasnic moje oblicze Szarona. Moze po tym wyjasnieniu latwiej
bedzie zrozumiec dlaczego tak wielu Izraelczykow na niego glosuje.
Ariel Szaron wslawil sie w czasie wojny Jom Kipur (1973) przeciw armiom
Egiptu i Syrii, ktore zaskoczyly calkowicie wojsko Israelskie (Cahal) w dniu
najwazniejszego swieta zydowskiego.
W sytuacji b. krytycznej dla Israela, gdy wielu generalow spieralo sie
miedzy soba co robic i nie potrafilo dokonac przelomu, gen. Szaron
zmobilizowal odpryski rozbitych dywizji na froncie egipskim, sforsowal
kanal sueski i ruszyl w kierunku Kairu. Walki byly b. ciezkie i ofiarne, ale
obraz wojny calkiem sie zmienil – nagle dwie stolice arbskie (Cahal stal juz
tez 30 km. od Damaszku) znalazly sie w bezposrednim zagrozeniu. Mocarstwa
swiatowe zaczely dzialac… Szaron chcial isc dalej, ale rzad go zatrzymal i
walki sie skonczyly. Tu, pierwszy raz, rozbiegaja sie opinie o gen.
Szaronie: jedni uwazaja go za wielkiego bohatera, ktory uratowal Izrael,
inni widza w nim szalonego generala, ktory dla osiagniec wojskowych nie
liczy sie z ofiarami (przeciez chcial dalej sie bic). Zawisc generalow,
ktorzy sie mniej popisali w tej wojnie nie mala odegrala role w tworzeniu
sie tej negatywnej opinii.
W latach osiemdziesiatych, Szaron, tym razem jako minister bezpieczenstwa,
przekonal rzad o koniecznosci drastycznych krokow przeciw palestynskiemu El
Fatah, ktory podbil poludniowy Liban i stamtad dokonywal stalych i ciezkich
napasci na ludnosc izraelska. W tym rowniez czasie toczyla sie ostra wojna
domowa w Libanie miedzy falangami chrzescijanskimi (cos okolo 30% arabow
libanskich) a roznymi ugrupowniami muzulmanskimi i druzyjskimi. Rzad
izraelski, pod duzym wplywem Szarona, postanowil pomoc chrzescijanom. Wojsko
Izraela weszlo do Libanu (1982) i rozpoczela sie tzw. akcja “Pokoj dla
Galilei”. Zadeklarowanym celem tej akcji bylo zlikwidowanie terroru Fatah,
lecz, po drodze, Cahal opanowal pol Libanu ze stolica Bejrut i zapewnil
wladze falangom chrzescijanskim. El Fatah razem z panem Arafatem, ktory sie
tam wowczas panoszyl, “pozwolono” przeniesc sie do Tunezji. Arabskie falangi
chrzescijanskie, ktore poczuly sie b. pewnie pod skrzydlami izraelskimi
pozwololy sobie na rozrachunek ze znienawidzonymi Palestynczykami. I tak
doszlo do rzezi w Sabra i Szatila – Arabowie potraktowali innych Arabow tak
jak to miedzy nimi przyjete. Ariel Szaron, ktory wprowadzil wojsko do Libanu
i zaprowadzil tam wladze chrzescijan, zostal mianowany morderca.
Poniewaz ingerencja Izraela (Szarona) w Libanie zakonczyla sie w sumie
fiaskiem i pociagnela za soba wiele setek ofiar wsrod naszych zolnierzy,
Szaron, w oczach pewnej czesci narodu, jest rowniez i ich morderca.
Oczywiscie, lewica, przeciwna politycznie bezkompromisowemu (tez stigma)
Szaronowi, chetnie kultywuje takie oblicze Szarona.
Nie rzadko mozna u nas uslyszec - “ Ty glosujesz na Szarona? Na tego
morderce???”
Na pytanie - “A kogo to on zamordowal?”- zwykle nie ma zadnej odpowiedzi...