ab_extra
24.07.06, 21:34
Myślę, że świat by wybaczył Izraelowi niemal wszystko, gdyby był skuteczny.
Gdyby potrafił zakończyć tę wojnę tak czy owak, byle raz, a dobrze. Wszystkie
groby predzej czy później zarastają. Ale najnowsza wojna pokazuje, że i ta
jest jedna z wielu bezsenswnych demonstracji, i to bardziej na uzytek polityki
wewnętrznej nowego rządu, niz operacją służącą rozwiązaniu jakichkolwiek
problemów. Olmert chce pokazać rodakom, że ma jaja jak Szaron, a może i
większe. Szkoda, ze takim kosztem, głównie Libanu.
Przecież z wojskowego punktu widzenia ta operacja jest absolutnie bez sensu.
Izrael wziął jako zakładników setki tysięcy cywilów, odcinając im drogę
ucieczki na pólnoc i strzela na oślep do wszystkiego i wszystkich, bo wiele
wskazuje na to, że artyleria i lotnictwo nie trudzą się nawet celowaniem.
Najbezpieczniejsze w tej sytuacji są oddziały bojówek, bo jak wszystkie siły
armii nieregularnych są rozproszone, swietnie zorganizowane i ukryte. W
przeciwieństwie do cywili. Oficjalnie deklaruje, że chce tym sposobem zmusić
armię libańską do rozprawienia się z Hesbollahem, atakuje jednak jej oddziały.
Dwudziestoletnia okupacja południa Libanu też zresztą okazała się
nieskuteczna, podobnie jak wszystkie przedsiębrane dotąd akcje pacyfikacyjne
wobec Gazy i Zachodniego Brzegu. Mineło chyba dostatecznie wiele
dziesięcioleci tej jatki, by się zorientować, że to wszystko jest bez sensu.
Bo nawet akcje militarne mają sens, byle były SKUTECZNE. A nie są. I ta
również nie będzie.