Dodaj do ulubionych

SKĄD WIESZ, CZY JESTEŚ CHRZEŚCIJANINEM?

05.03.03, 13:17
SKĄD WIESZ, CZY JESTEŚ CHRZEŚCIJANINEM?
Wbrew szeroko rozpowszechnionej opinii:
WIARA W BOGA NIE CZYNI CIĘ CHRZEŚCIJANINEM!
Istnieją tysiące ludzi, którzy wierzą w Boga, a nie są chrześcijanami. "Pan
tak wiele mówi o Bogu, dlaczego nie jest pan muzułmaninem?" zapytał pewien
arabski przywódca Jamesa Irwinga, znanego ze swej wyprawy na księżyc w
statku "Apollo 15".
Wiele osób wierzy w skuteczność ćwiczeń fizycznych, ale ich nie stosują,
pozostają otyli - samo tylko wierzenie niewiele znaczy.
CHODZENIE DO KOŚCIOŁA NIE CZYNI CIĘ CHRZEŚCIJANINEM!
Wiele osób chodzi do kościoła z najróżniejszych powodów, czasem z
przyzwyczajenia, ze względu na rodzinę, tradycję. Nie ma to jednak
zasadniczego wpływu na ich życie. Obłudnicy i złodzieje też chodzą do
kościoła.
PORZĄDNE ŻYCIE NIE CZYNI CIĘ CHRZEŚCIJANINEM
Wielu ateistów prowadzi tzw. porządne życie. Ale co to właściwie znaczy? W
porównaniu z jakimś przestępcą poczujesz się kandydatem na świętego. Porównaj
się jednak z Jezusem Chrystusem. No i jak? Słabo, co? Nie jest ważne to, co
Ty myślisz o sobie, ale jak wyglądasz w oczach Boga!
MODLITWA NIE CZYNI CIĘ CHRZEŚCIJANINEM!
Hindusi spędzają wiele czasu na modlitwach i medytacjach. Muzułmanie czynią
to 5 razy każdego dnia.
MÓWIENIE O JEZUSIE NIE CZYNI CIĘ CHRZEŚCIJANINEM!
Wielu ludzi mówi o Jezusie. Nawet dobrze. Przeważnie są to przywódcy
kościelni, filozofowie i historycy. Najczęściej jednak ich życie nie jest
odbiciem Jego nauk. Wątpią też w wiarygodność Biblii jako Słowa Bożego.
CZYTANIE BIBLII NIE CZYNI CIĘ CHRZEŚCIJANINEM!
Chrześcijanie kochają Biblię i czytają ją codziennie, ale to nie czyni ich
chrześcijanami. Karol Marks mając 15 lat napisał wspaniały komentarz do
fragmentu Ewangelii św. Jana, choć sam nigdy nie został chrześcijaninem.
NIE MOŻNA URODZIĆ SIĘ CHRZEŚCIJANINEM!
Ludzie mówią, że urodzili się w rodzinie chrześcijańskiej, że byli
ochrzczeni, przystąpili do komunii itp., ale i to nie czyni nikogo
chrześcijaninem. Józef Stalin ukończył nawet dwa lata Seminarium Duchownego,
ale czy był chrześcijaninem? Mógłbyś się urodzić w stajni ale czy przez to
stałbyś się koniem? Nikt nie może za Ciebie decydować kim chcesz być.
0000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
PRZYKAZANIA BOŻE ZOSTAŁY ZMIENIONE
Tego wielkiego przestępstwa dopuścili się ludzie, a sama rzecz stała się w IV
wieku po Chrystusie, za panowania cesarza rzymskiego Konstantyna, zwanego
Wielkim.
Konstantyn Wielki był jednak, wraz z tymi, którzy z nim w tej sprawie
współpracowali, tylko narzędziem w ręku kogoś o wiele silniejszego. W księdze
Objawienia św. Jana 12,17 czytamy, że wszelkie ataki na Prawo Boże
przypuszcza szatan Przez pierwsze trzy wieki istnienia chrześcijaństwa, ta
wroga Bogu i Jego ludowi istota, walczyła z chrześcijanami siłą. Był to czas
wielkich prześladowań wzniecanych ustawicznie w Imperium. Mężczyźni, kobiety
i dzieci, umierali na arenach, w ogrodach Nerona i innych miejscach kaźni.
Prześladowania te ustały, gdy na tron rzymski wstąpił Konstantyn Wielki. W
roku 318 w Mediolanie ogłosił on edykt tolerancyjny wobec chrześcijan.
Prześladowania ustały, a chrześcijaństwo za sprawą dalszych, konsekwentnych
działań tego władcy wkrótce otrzymało pełnię praw w państwie, by po niedługim
czasie w roku 380 stać się religią panującą w Imperium.
To jednak, co wygląda na wspaniały triumf Kościoła, w rzeczywistości stało
się jego dramatem i przyczyną upadku. Cesarz bowiem w zabiegach swych miał
przede wszystkim na względzie dobro przeżywającego swój głęboki kryzys
Państwa. Postanowił je wydźwignąć za pomocą siły chrześcijaństwa. Za
otrzymane przywileje chrześcijanie musieli zapłacić wysoką cenę. Realizacja
planów Konstantyna Wielkiego wymagała stworzenia w państwie jednej, silnej,
panującej religii, a że był realistą i wiedział, iż nie jest w stanie przyjąć
chrześcijaństwa i narzucić go obywatelom Imperium w jego czystej formie,
przeto działał w kierunku kompromisu między istniejącymi religiami. Pociągało
to za sobą konieczność rezygnacji przez chrześcijaństwo z wielu biblijnych
zasad. Między innymi poganie zachowywali pierwszy dzień tygodnia, niedzielę,
ku czci słońca (kult solarny).
Konstantyn Wielki wykorzystując nastawienie znacznej części hierarchii
kościelnej, skupionej wokół dworu cesarskiego (głównie rzymskich i
aleksandryjskich zborów), w roku 321 ogłosił edykt na mocy którego niedziela
stała się urzędowym dniem świętym. Sobory: w Nicei (325 r.) w Laodycei (343-
381 r.) zmianę tę uznały i zatwierdziły, dokonując jeszcze innych,
dodatkowych, poważnych naruszeń nauki Bożej w Kościele. Odtąd niedziela "Dies
solis" (łac.) "Sunday" (ang.) "Zonntag" (niem) stała się ustawowym dniem
świętym, mimo że Pismo Święte nigdzie nie nakazuje święcenia tego dnia!
Chrześcijaństwo, które weszło na niebezpieczną i zgubną drogę zmiany nauki
biblijnej, zmuszone było nią postępować - Kościół stał się 'katolicki' tj.
powszechny; lecz coraz dalej odchodził od Boga i Jego świętego Słowa, od
przykazań i nauk Jezusa Chrystusa i Apostołów.


www.kchds.tc.pl/teolo.htm


Obserwuj wątek
    • Gość: doku Brawo! Sam nie raz o tym pisałem. IP: *.mofnet.gov.pl 05.03.03, 14:11
      cichawoda napisała:

      > Odtąd niedziela "Dies
      > solis" (łac.) "Sunday" (ang.) "Zonntag" (niem) stała się ustawowym dniem
      > świętym

      Świętowanie w niedzielę jest zdradą Boga na rzecz Boga-Słońca. Prawdziwy
      chrześcijanin świętuje w sobotę razem z Żydami.

      Podobnie Konstantyn kazał zmienić ewangelie. Najważniejszym kłamstwem zawartym
      w ewangeliach jest to, że to nie Rzym skazał Chrystusa na ukrzyżowanie, ale że
      skazali go Żydzi. Najgłupsze w tym jest zachowanie samej formy kary, czyli
      ukrzyżowania, co demaskuje to kłamstwo, bo Żydzi nigdy nie używali tej formy.
      Gdyby to Żydzi skazali go na śmierć za herezję, to zostałby otruty. W
      rzeczywistości Chrystus został skazany przez Rzym, na typową rzymską karę
      przeznaczoną dla wrogów państwa. Skazano go za to że występował jako mesjasz -
      król żydowski, a więc był buntownikiem i groził rebelią. W rzeczywistości Żydzi
      masowo pokochali Jezusa i wspierali jego działalność.

      W ten sposób Konstantyn zaszczepił chrześcijanom antysemityzm. To była okrutna
      krzywda uczyniona Żydom, którzy stworzyli chrześcijan i zostali przez uczniów
      swoich zdradzeni - nic dziwnego, że Żydzi zaczęli gardzić chrześcijanami jako
      kłamcami i zdrajcami wyjątkowo nieszlachetnymi.
      • cichawoda Re: Brawo! Sam nie raz o tym pisałem. 06.03.03, 17:07
        Wedlug mnie, jest to obojetne czy z zydami-czy nie.
        Jezeli tak bylo podane w Biblii to dlaczego ktos smial to zmienic?
        Szkoda, nie zauwazylem nigdy twoich wypowiedzi na ten temat.
        pozdr.



        Gość portalu: doku napisał(a):

        > cichawoda napisała:
        >
        > > Odtąd niedziela "Dies
        > > solis" (łac.) "Sunday" (ang.) "Zonntag" (niem) stała się ustawowym dniem
        > > świętym
        >
        > Świętowanie w niedzielę jest zdradą Boga na rzecz Boga-Słońca. Prawdziwy
        > chrześcijanin świętuje w sobotę razem z Żydami.
        >
        > Podobnie Konstantyn kazał zmienić ewangelie. Najważniejszym kłamstwem
        zawartym
        > w ewangeliach jest to, że to nie Rzym skazał Chrystusa na ukrzyżowanie, ale
        że
        > skazali go Żydzi. Najgłupsze w tym jest zachowanie samej formy kary, czyli
        > ukrzyżowania, co demaskuje to kłamstwo, bo Żydzi nigdy nie używali tej formy.
        > Gdyby to Żydzi skazali go na śmierć za herezję, to zostałby otruty. W
        > rzeczywistości Chrystus został skazany przez Rzym, na typową rzymską karę
        > przeznaczoną dla wrogów państwa. Skazano go za to że występował jako mesjasz -

        > król żydowski, a więc był buntownikiem i groził rebelią. W rzeczywistości
        Żydzi
        >
        > masowo pokochali Jezusa i wspierali jego działalność.
        >
        > W ten sposób Konstantyn zaszczepił chrześcijanom antysemityzm. To była
        okrutna
        > krzywda uczyniona Żydom, którzy stworzyli chrześcijan i zostali przez uczniów
        > swoich zdradzeni - nic dziwnego, że Żydzi zaczęli gardzić chrześcijanami jako
        > kłamcami i zdrajcami wyjątkowo nieszlachetnymi.
    • cichawoda Do dwukropka 06.03.03, 17:33
      Musialem niespodziewanie wyjechac, juz wczesniej wrocilem ale ciagle cos mi
      wychodzilo.Juz jestem.Otworzylem nowy post o chrzescijanskim "kameleonie"-).
      Drazni mnie ta sprawa,tak wazna sprawe uzywa sie do wykorzystywania ludzi.(w
      tych nowych stronach tez uzywana jest forma:"wykorzystywania glupoty ludzkiej
      do zawladniecia ludzkoscia".Cale szczescie ze jest coraz mniej glupcow, chociaz
      jest ich i tak dosc..

      Gość portalu: .. napisał(a):
      > Mysle, ze brak koncepcji zywego Boga przyniosl tez Chinczykom rozklad
      > cywilizacyjny, tak jak przyniosl Rzymowi a teraz przynosi Europie.
      > To prawda ze ateisci wola cynizm i tumiwisizm jako praktyczna filozofie
      > ktora jest wszechobecna w Europie i (troche mniej) w USA. Z drugiej
      > strony ludzie wiary maja pewna intensywnosc pogladow ktora moze
      > spowodowac skakanie sobie do gardel jesli zapomna o piatym
      > przykazaniu i o milosci blizniego, i jesli bron boze maja wladze polityczna
      > nad innymi.

      Wiesz, a ktore z przykazan sa dotrzymywane , jezeli piszesz o zapominaniu o
      jednym z nich?

      > Europa nie kwitla by bez religii. Bez ciaglej intensywnej argumentacji nt.
      > Boga nie rozwinela by sie filozofia i jej mlodsza siostra nauka. Poczytaj
      > sobie jak bardzo przyczynili sie do rozwoju nauki unitarianisci (Newton byl
      > jednym z nich) a nawet jezuici nie mowiac o klechach typu Kopernika czy
      > katoliku Galileuszu ktory mial w sobie posmak herezji bo nabijal sie s
      > papieza (Simplicio=prostaczek) i kolegow uczonych "co ja mam zrobic ze
      > jestem lepszy niz ta banda durniow". Skromnoscia to on nie grzeszyl.

      Bez Boga nie ma nic, to jasne.
      Ale sam widzisz ze petla sie zaciska..
      Zaczynasz przyznawac mi racje.To ze mam racje , to ja sam wiem ale zaczyna mi
      coraz bardziej zalezec na tym by nikt nie myslal ze chrzescijanie sa ciagle
      jeszcze tacy glupi.
      No bo..mialby moze racje,nikt prawie nie probuje doszukiwac nawet prawdy.
      Juz przyzwyczailismy sie brac wszystko tak jak jest nam podane na tacy i nie
      przebierac..Czy poszukiwanie prawdy jest grzechem?
      Przejrzyj prosze leksykon religii:

      leksykony.pl/religia/index1.html

      A teraz wejdz do oddzialu:Bahaizm

      leksykony.pl/religia/bahaizm/bahazim.html
      Religia proponowana na przyszlosc?


      > Islam mial swoj rozkwit kiedy argumentowal z "niewiernymi" ktorzy
      > swietnie znali filozofie grecka i pozyczal idee od hinduizmu dla celow
      > praktycznych (np. liczby "arabskie"). Potem islam zamknal dyskusje bo
      > niewierni przeszli na islam i juz nie bylo z kim o czym argumentowac (poza
      > tym herezja w islamie grozi smiercia lub kalectwem bez zadnego sadu, bo
      > nie ma tam jasnej koncepcji milosierdzia).
      > Cena za zmiane, za kreatywnosc, za "herezje" sa napiecia spoleczne ktore
      > moga byc bardziej lub mniej krwawe. Po krwawej Reformacji (wbrew
      > pozorom nie tylko katolicy sie tam bili jakby "myslal"

      Z jednej strony niby tak,ale gdyby wiedza Biblii byla tak powaznie wzieta jak
      Koran to nie mielibysmy tego budyniu dzisiaj.
      Cierpienie-ten temat byl opisany w ksiedze urantii, zaraz tam zajrze...


      > Krzys52glupotki+uprzedzenia), Europa znalazla sposob zeby
      > argumentowac bez zabijania sie za poglady. Ciagle nie do konca bo
      > hitleryzm, bo komuna bo ciagle istnieja halasliwe sily usilujace zamykac
      > usta grozac sadami, strata pracy etc).

      Tu masz racje, wiele ludzi znalo prawde i ..wraz z nia umarlo bo zostali zabici
      po jej wyjawnieniu lub zyli w strach jej nie ujawniajac-i do kiedy tak bedzie?


      Do tego trzeba bylo raz na zawsze
      > oddzielic religie od wladzy politycznej, co doktrynalnie bylo latwiejsze w
      > chrzescijanstwie niz islamie (ale i tak nie bylo latwe). Teraz trzeba sposob
      > na oddzielenie ideologow od wladzy (czerwonych, zielonych). Trzeba tez
      > znalezc sposob zeby ateizm i tumiwisizm wraz z polityczna poprawnoscia
      > nie staly sie religiami panstwowymi co jasno widac w dokumentach Unii
      > Europejskiej. Ciagle uwazam ze zasada "lepiej byc zimnym albo goracym
      > ale nigdy letnim" jest sila napedowa cywilizacji.

      Unia stawia na ateizm, i to sie troche oddzielamy bo moim mottem jest:
      Nie badz za gorzkim bo cie wypluja, ani za slodkim bo cie pozra.
      Po srodku trzeba byc,zeby sie moc do srodowiska dostosowac i z kazdym
      porozumiec.


      Czlowiek nie moze byc
      > trybkiem maszyny jak w islamie czy chinskim komunizmie. Musi byc
      > kreatywnym czlowiekiem nawet jesli to pociaga konsekwencje. "Proscie a
      > bedzie wam dane, szukajcie a znajdziecie, kolaczcie a otworza wam."
      > Czyli, zrobcie cos do cholery ze swoim zyciem!!!!!!

      Moze to tylko kwestia tego :Oco sie prosi?
      Jezeli na prawde istnieje inny swiat poza tym to czy zycie ma taka wartosc jak
      myslimy?Moze to glupie,ale przegladajac te religie znajduje coraz bardziej
      podobienstwo wczesniejszych chrzescijan do dzisiejszych islamistow.
      No moze sie tylko nie chrzescijanie nie wysadzali w powietrze-(

      Islam, rzucajac
      > wyzwanie Europie moze ja obudzic z dekadencji. Ale mam nadzieje ze nie
      > podporzadkuje cywilizacyjne bo to oznaczaloby stagnacje i smierc
      > w stylu Polnocnej Afryki.



      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=50&w=4635558&a=4807696

    • cichawoda BAHAIZM -)) 06.03.03, 17:57

      http://leksykony.pl/religia/index1.html

      Najmłodsza religia światowa,powstał niespełna 150lat temu.Słynny angielski
      historyk Arnold Toynbee określił go mianem"światowej religii przyszłości".Na
      początku lat dziewięćdziesiątych XXwieku liczba wyznawców bahaizmu liczyła5,5
      miliona,czyli 350 razy mniej niż chrześcijaństwa.W porównaniu z
      chrześcijaństwem,religią najbardziej rozpowszechnioną,wskaźnik
      rozprzestrzenienia terytorialnego bahaizmu był zaledwie o dwadzieścia procent
      mniejszy. Bahaiści dysponują współcześnie ponad 60 tysiącami ośrodkami na kuli
      ziemskiej i publikują swoje wydawnictwa w 685 językach. Prawie jedna czwarta
      wyznawców bahaizmu mieszka w Indiach,a druga pod względem liczebności grupa
      znajduje się w Iranie.Naukowcy dopatrują się sukcesu bahaizmu w jego
      synkretyzmie,tzn.w umiejętnym łączeniu wierzeń i zwyczajów innych religii oraz
      świadomym dążeniu do uzyskania statusu religii powszechnej,czyli takiej,która
      skupia ludzi bez względu na rasę,pochodzenie społeczne,narodowość czy
      uprzedzenia religijne.Bahaizm został założony przez Persa mirzę Husajna Ali
      Nuriego(1817-1892).Sama nazwa pochodzi od jego honorowego tytułu-Bahaullah
      (Baha Allah),co w języku arabskim oznacza"blask Boga".W wieku 30 lat Husajn Ali
      Niri został wyznawcą babizmu.Babizm to ruch religijny założony w roku 1844
      przez Persa mirzę Alego Muhammada,który nadał sobie imię Bab,co po arabsku
      znaczy "wrota".Obecnie znaczenie tego ruchu jest znikome,lecz niegdyś odegrał
      on wielką rolę przy narodzinach religii bahaistów.W roku 1852 Husajn Ali Nuri
      został aresztowany i wydalony z Persji do Bagdadu.Tam ogłosił 21IV1863 roku,iż
      jest zapowiadanym przez założyciela babizmu Bahaullahem.Gromadząc swoich
      zwolenników,zmierzał do założenia religii światowej,mającej być ukoronowaniem
      wszystkich dotychczasowych wyznań. Jej cel to zaprowadzenie królestwa pokoju,
      sprawiedliwości,wolności i humanitaryzmu.Z Bagdadu Bahaullah został wydalony do
      Konstantynopola,a stamtąd do Adrianopola.Założyciel nowej religii dawał wyraz
      swemu posłannictwu w orędziach do znaczących osobistości ówczesnej epoki, na
      przykład do szacha Persji,cara Rosji,cesarza Francuzów,królowej brytyjskiej i
      cesarza Niemiec.Apelował też do papieża o urzeczywistnienie wspólnej wiary i
      trwałego pokoju na świecie.W roku 1868 Bahaullah został internowany przez
      Turków i po wieloletnim więzieniu zmarł w roku 1892.Po śmierci założyciela
      bahaizmu kierownictwo nad wspólnotą przejął jego najstarszy syn Abbas Effendi
      (1844-1921),który przybrał imię Abdul Baha(z arabskiego:-"sługa wspaniałości
      Boga");nazywany był też przez część wyznawców"ośrodkiem przymierza".Więziony
      wraz z ojcem, został uwolniony w 1908r.i przeniósł centrum bahaizmu do Hajfy.W
      latach 1911-1913 odbył podróże misyjny do Ameryki Północnej i Europy.Za jego
      przywództwa bahaizm osiągnął sukcesy misyjne w Indiach,St.Zjednoczonych i
      Europie.Założenie Ligi Narodów(1919),a wcześniej Stałego Trybunału Arbitrażowego
      (Rozjemczego)w Hadze(1899),przyjął Abdul Baha jako początek realizacji
      głoszonej także przez bahaistów idei utrzymania pokoju na świecie.Po śmierci
      Abdula Bahy przywódcą religii został najstarszy wnuk Bahaullaha - Szoghi Effendi
      (1897-1957),nazywany przez wyznawców"strażnikiem przymierza".Od jego śmierci
      bahaiści nie mają jednego przywódcy-religią kieruje dziewięcioosobowy
      Powszechny Dom Sprawiedliwości z siedzibą w Hajfie. Bahaiści uważani za
      odszczepieńców od szyizmu, są prześladowani na Bliskim Wschodzie.Bahaaizm jako
      religia w swoich założeniach synkretyczna chce połączyć w sobie wszystko, co
      najlepsze z powstałych wcześniej ośmiu religii.Jego wyznawcy uważają,iż religia
      Bahaullaha jest ostatnią,dziewiątą religią objawioną-po religii staroarabskiej,
      judaizmie,hinduizmie,zoroastryzmie,buddyzmie,chrześcijaństwie,islamie i
      babizmie.Doktryna bahaistów głosi,że wszystkie religie mają wspólną podstawę i
      w ten sposób Bahaullah jest jednocześnie Mesjaszem dla Żydów,nowo narodzonym
      Kryszną dla hindusów,Buddą Maitreją dla buddystów,paruzyjnym Chrystusem dla
      chrześcijan i imamem Mahdim dla szyickich muzułmanów.Bóg według wierzeń
      bahaizmu jest wszechpotężny,wszechmocny,nieograniczony,nieskończony i
      wszechwiedzący.Jest on jednak w istocie swojej nierozpoznawalny,a założyciele
      poprzednich religii są jego przejawami.Przekonanie to dotyczy przede wszystkim
      Baby,fundatora babizmu i samego Bahaullaha.W symbolice bahaizmu wielką rolę
      odgrywa dziewiątka.Suma poszczególnych wartości liczbowych liter w słowie baha
      (z arabskiego:"blask","wspaniałość")równa się właśnie 9.Bahaiści obchodzą 9 dni
      świętych,w których zalecane jest powstrzymanie się od pracy.Kierownictwo gmin i
      rady krajowe składają się z 9 osób.Także główne ciało zarządzające całą
      organizacją religijną bahaistów-Powszechny Dom Sprawiedliwości-składa się z 9
      osób.Bahaiści uważają,iż ich religia jest ostatnią,właśnie dziewiątą religią
      objawioną,a świątynię(domy modlitw)mają 9 boków i tyleż wejść.Źródłem wiary
      bahaistów są pisma Bahaullaha.Do najważniejszych spośród ponad 100 dzieł
      należą:·"Najświętsza Księga"-"Kitab al.-Akdas"-inna nazwa"Księga pewności"-
      zbiór podstawowych praw,zawierająca nauki o naturze Boga i religii."Ukryte
      słowa"-zbiór krótkich wypowiedzi mających ukształtować ludzką duszę."Siedem
      dolin"-wierszowany traktat mistyczny opisujący siedem stacji,które dusza
      poszukującego musi przekroczyć,aby osiągnąć cel swego istnienia."List do syna
      wilka"-ostatnie wielkie dzieło założyciela religii,jak również niezliczone
      modlitwy,medytacje i listy.Bahaiści wierzą,że pisma Bahaullaha powstały w
      wyniku boskiego objawienia.Synkretyzm bahaizmu można znaleźć również w tym,że
      jego wyznawcy podczas nabożeństw używają także świętych pism innych religii.Te
      święte księgi to:żydowski"Pięcioksiąg",chrześcijański"Nowy Testament","Koran"
      muzułmanów i "Bayan"babistów.Posługiwanie się nimi ma być świadectwem ciągłości
      objawienia boskiego o coraz to większej doskonałości.Główne prawdy wiary i
      normy życia społecznego bahaistów zostały zawarte w 12 zasadach.Mówią one
      m.in.,że ludzkość jest jednością,ludzie muszą samodzielnie badać prawdę,
      wszystkie religie mają jedną podstawę,religia musi prowadzić do zgody wśród
      ludzi,kobieta i mężczyzna mają równe prawa,a także postulują wprowadzenie
      języka o zasięgu światowym i jednolitego pisma.Dla bahaistów prawe życie polega
      na tym, aby nikogo nie krzywdzić, znosić niesprawiedliwość bez gniewu, kochać
      się nawzajem,mieć na uwadze jedynie dobro,być pokornym i troszczyć się o
      uzdrowienie chorych.Muzułmański dżihad-nakaz świętej wojny-rozumieją jako
      zadanie zapewnienia powszechnego pokoju i sprawiedliwości na Ziemi.Bahaiści
      używają kalendarza ustawionego przez Babę i zatwierdzonego przez Bahaullaha.
      Rachuba czasu zaczyna się 21marca1844 roku(jak w babizmie),rok liczy 19
      miesięcy po 19dni oraz 4dni przestępne.21marca-to wiosenna równonoc(początek
      każdego roku),a 1844rok to rok oświecenia założyciela Babizmu,z którego
      tradycji bahaizm wyrasta.Tydzień rozpoczyna się w sobotę,a dzień o zachodzie
      słońca.Największym świętem jest święto Ridwan,upamiętniające okres pomiędzy 21
      kwietnia a 3maja1863r.kiedy Bahaullah przebywał w jednym z ogrodów Ridwan w
      pobliżu Bagdadu i objawił wyznawcom swoje posłannictwo.Obchodzone jest ono21 i
      29kwietnia oraz 2maja.Inne święta to: 23maja-ogłoszenie misji Baby,29 maja-
      święto upamiętniające męczeństwo Bahaullaha,9lipca-upamiętnienie męczeństwa
      Baby,21listopada-święto upamiętniające narodziny Bahaullaha.W miejscowościach,
      gdzie wspólnota bahaistów liczy 9osób i więcej,wyznawcy tworzą Lokalne Rady
      Duchowe,które obecnie zostały przekształcone w Domy Sprawiedliwości.Mają
      wyłączny nadzór nad wszystkimi sprawami dotyczącymi życia bahaistów na danym
      terenie.Każdego roku bahaiści w poszczególnych krajach wybierają delegatów na
      krajowe zgromadzenia,które dokonują wyboru Krajowych Rad Duch
    • Gość: Vini he,he,he,he,he IP: *.vline.pl 06.03.03, 18:06
      Pastor mi to czesto mowil.....
    • cichawoda Problem cierpienia ( na podst. Księgi Urantii) 08.03.03, 11:48
      Droga,którą przemierza człowiek podczas swego,ziemskiego życia,najeżona jest
      cierpieniem zarówno fizycznym jak i psychicznym.Dla wielu,pytanie o sens
      cierpienia jest pytaniem retorycznym.Nie znajdują,nie spodziewają się znaleźć
      na nie odpowiedzi.Tracą wiarę w Boga,w cel i sens bytu,bo właśnie problem
      cierpienia jest ściśle związany z sensem ludzkiej egzystencji.Kiedyś zetknąłem
      się z pytaniem:"Jeśli Bóg kocha człowieka do dlaczego nie wszyscy mają dosyć
      pieniędzy,żeby sobie dobrze żyć?"I z innym jeszcze:"Jeśli Bóg jest taki dobry,
      dlaczego dopuścił do wojen i wszelkich form zła?"Bóg posiada możliwości
      przemiany,jednym tylko aktem swej woli,tej Ziemi w doskonały raj.Jeśli tego nie
      robi,to dlatego,że nas kocha.Cierpienie, niepewność życia,zmienne koleje losu
      nie stoją w konflikcie z Boską miłością dla nas.Bardzo ciekawy pogląd w tej
      materii podaje Księga Urantii na stronie 51:
      "Niepewności życia oraz zmienne koleje egzystencji w żaden sposób nie są
      sprzeczne z ideą wszechwładzy uniwersalnej Boga.Całe życie istoty ewolucyjnej
      jest najeżone określonymi koniecznościami.Rozważcie co następuje:
      1.Czy odwaga-siła charakteru-jest pożądana?W takim razie człowiek musi być
      wychowywany w środowisku konieczności,mocując się z trudnościami i reagując na
      niepowodzenia.
      2.Czy altruizm-służenie swojemu bliźniemu-jest pożądany?W takim razie
      doświadczenia życia muszą dostarczać możliwości napotkania sytuacji nierówności
      społecznych.
      3.Czy nadzieja-majestatyczne zaufanie-jest pożądana?W takim razie egzystencja
      ludzka musi wciąż napotykać niebezpieczeństwa i powtarzające się niepewności.
      4.Czy wiara-najwyższa pewność myśli ludzkiej-jest pożądana?W takim razie musi
      umysł człowieka znaleźć się w tak nieznośnym położeniu,w którym zawsze mniej
      wie,niż może uwierzyć.
      5.Czy miłość prawdy i gotowość pójścia dokądkolwiek ona prowadzi,jest pożądana?
      W takim razie człowiek musi rozwijać się w świecie,w którym błąd jest obecny a
      fałsz zawsze możliwy.
      6.Czy idealizm-pojmowanie zbliżające do boskości-jest pożądany?W takim razie
      musi człowiek prowadzić swoje zmagania w środowisku względnego dobra i piękna,
      otoczenia pobudzającego niepohamowane dążenie do lepszych rzeczy.
      7.Czy lojalność-oddanie najwyższemu obowiązkowi-jest pożądana?W takim razie
      musi człowiek posuwać się naprzód wśród możliwości zdrady i dezercji.Wartość
      oddania obowiązkowi polega na zakładanym niebezpieczeństwie odstępstwa.
      8.Czy bezinteresowność-duch samozaparcia się-jest pożądana?W takim razie musi
      człowiek śmiertelny żyć twarzą w twarz z nieustannym krzykiem nieuniknionego
      egocentryzmu,o uznanie i zaszczyt.Człowiek nie mógłby dynamicznie wybierać
      życia na sposób boży,jeśli nie byłoby można porzucić życia samolubnego.Człowiek
      nigdy nie mógłby postawić na zbawcze trzymanie się prawości,jeśli nie byłoby
      potencjalnego zła do wywyższania i dobra do wyróżniania na zasadzie kontrastu.
      9.Czy przyjemność-satysfakcja ze szczęścia-jest pożądana?W takim razie człowiek
      musi żyć w świecie gdzie alternatywa bólu i prawdopodobieństwo cierpienia są
      zawsze obecnymi,doświadczalnymi możliwościami.W całym wszechświecie,każdy
      element uważany jest za część całości.Przetrwanie części jest zależne od
      współpracy z planem i celem całości,od szczerego pragnienia i doskonałej chęci
      czynienie woli BOGA.Jedynym ewolucyjnym światem bez błędu(możliwości
      nieroztropnego osądu)mógłby być świat bez wolnego rozumu".Bóg mógł stworzyć
      świat w naszym rozumieniu"doskonały",mógł zaprogramować umysł człowieka tak,aby
      ten nie miał możliwości wyboru zła.On nie stwarza jednak robotów lecz swoje
      dzieci,które kocha.Istota,która nie jest zdolna do cierpienia,nie jest zdolna
      również do radości,miłości i myślenia twórczego.Nasz świat jest doskonały,gdyż
      jest efektem doskonałego planu Boga,który stopniowo kształtuje naszą
      doskonałość.Jest doskonały,ponieważ dąży do doskonałości.Jest jedną wielką
      szkołą z doskonałym programem nauczania.Cierpienia ludzkie mogą być redukowane
      stopniowo,w miarę doskonalenia się człowieka.Ważną sprawą,nad którą należałoby
      się zastanowić jest problem,czy zrozumienie roli cierpienia,w procesie
      duchowego i intelektualnego rozwoju cywilizacji,wpływa na zredukowanie jego
      intensywności w procesie doskonalenia człowieka?Inaczej mówiąc,czy rozumiejąc
      rolę cierpienia w Bożym mechanizmie kosmosu,można tak pokierować swoim życiem
      aby zredukować jego intensywność?Cierpienie jako pomoc naukowa w procesie
      szkolenia-zrozumienie tego faktu ułatwia szkolenie,wprowadza na jego wyższy,
      bardziej intelektualny,mniej bolesny etap.Być może na tym,wyższym etapie,
      zrozumiemy kiedyś,że miłość,prawo tak powszechne w kosmosie jak grawitacja,nie
      jest bezmyślnym dawaniem,lecz mądrym nauczaniem.Historia ludzkości zna okresy
      minimalnego i maksymalnego cierpienia.Jeżeli intensywność cierpienia osiąga
      maksimum,tzn.,że proces szkolenia wchodzi w fazę krytyczną,gdy cywilizacja
      odbiega daleko od zrozumienia celu swej egzystencji.Wojny nie są jedynym
      przykładem maksymalnego cierpienia,jeżeli weźmiemy pod uwagę masową
      eksterminację ludności za czasów Inków,w postaci ofiar składanych setkami
      tysięcy.Gdybyśmy pogrzebali w historii znalazłoby się jeszcze to i owo.W
      historii najnowszej też.Pomimo zaawansowania technicznego ludzkości,proces jej
      uduchowienia,a co za tym idzie wzrostu etyki jakby pozostawał w tyle.Bóg nie
      nałożył limitów na ludzkie okrucieństwo.Nie wynika to z zapomnienia czy braku
      miłosierdzia,lecz z podstawowych praw,które On nadał całemu stworzonemu przez
      Niego wszechświatowi.Nie nałożył ograniczeń użycia ludzkiej wolnej woli jak
      również nie ograniczył ludzkiej wyobraźni.
      CZY NIE PRZYCINA SIE DRZEW ABY RODZILY LEPSZE OWOCE?
      Ta bolesna operacja uszlachetnia.Czy człowiek nie musi cierpieć aby był
      szlachetniejszy?Czy jego umysł nie musi być wciąż przycinany przez porażki i
      cierpienia ręką bożego ogrodnika,aby się kształcił na drodze do doskonałości.
      Lecz jest jeszcze inna droga doskonalenia się.Bardziej świadoma,polegająca na
      dążeniu drogą zrozumienia sensu i celu ludzkiej egzystencji czyli sensu i celu
      Jego szkoły życia.Droga, na której po pokonaniu trudności,lub po pogodzeniu się
      z losem,nieodmiennie następuje pytanie:"Jaka stąd lekcja,co mi to dało w
      wiecznym procesie szkolenia?"Dla tych,którym ktoś odszedł,odejście owo staje
      się również powodem wielu nieporozumień.Największym z owych nieporozumień jest
      kojarzenie człowieka z jego ciałem.Ciało przestało funkcjonować,człowiek
      przestał istnieć.Urodził się po to aby ulec rozpadowi?Ten największy nonsens w
      ludzkim rozumowaniu towarzyszy człowiekowi przez tysiące lat.Gdyby było to
      prawdą istnienie człowieka i cywilizacji nie miałoby sensu.Wszystkie religie
      przeczą temu faktowi.Nawet te najbardziej prymitywne.Najlepszy przykład,jakim
      jest zmartwychwstanie Jezusa,praktyczna demonstracja nieśmiertelności,też idzie
      na marne i człowiek powraca do swoich nonsensów.Musimy pamiętać,że śmierć jest
      tylko zmianą adresu a z punktu widzenia duchowego jest zmianą etapu szkolenia.
      Nasz lęk przed śmiercią jest dla Boga tym,czym dla rodziców lęk dziecka przed
      wejściem do ciemnego pokoju.Dziecko krzyczy,opiera się a gdy wejdzie,czeka tam
      na niego tort urodzinowy i radosna uroczystość,bo oto skończył się jeden etap
      życia,zaczyna się inny,wznioślejszy ciekawszy.Rodzice rozumieją irracjonalny
      lęk dziecka przed nieznanym,rodzic najwyższy,Bóg,też rozumie nasze lęki-
      cywilizacji prężnej materialnie lecz ciągle w stadium duchowego dzieciństwa.
      Cierpienie,z naszego punktu widzenia,jest złem.W skali kosmicznej jest ono
      pojęciem względnym.Jest czynnikiem testująco-hartującym w gigantycznym procesie
      ewolucji ducha kosmosu i wszystkich jego istot.Jest narzędziem kreacji w ręku
      Boga,jak dłuto w ręku rzeźbiarza.Odłupuje on materiał zbyteczny nadając
      posągowi doskonały kształt.To,co z ludzkiego punktu widzenia wygląda na brak
      Bożej perfekcji,z punktu widze
      • cichawoda Re: Problem cierpienia ( na podst. Księgi Urantii 08.03.03, 11:58
        To,co z ludzkiego punktu widzenia wygląda na brak Bożej perfekcji,z punktu
        widzenia innej,wyższej realności jest właśnie perfekcją.Cierpienie jest
        doprowadzoną do perfekcji metodą szkoleniową.Bez niego nie byłoby u człowieka
        charakteru,idealizmu,współczucia,miłości i wszelkich innych pozytywnych
        cech.Nie byłoby człowieka w ogóle.Więc nie osądzajmy Boga przedwcześnie za
        niedoskonałość świata,bo to właśnie nam,nie Bogu,perfekcji brakuje.Czy w
        związku z tym mamy się cieszyć cierpieniem?Jest ono bowiem stymulacją naszego
        procesu myślenia,wyciągania wniosków,które,jeśli poprawne, podnoszą człowieka
        na wyższy etap szkolenia.Cierpienie nigdy nie sprawi człowiekowi bezpośredniej
        radości.Radość może przynieść zrozumienie lekcji z niego wynikającej.Im wyższy
        poziom duchowy posiada człowiek,im bardziej rozumie Boski plan szkolenia,tym
        mniej twarda staje się szkoła cierpienia.Statek cywilizacji nie może płynąć bez
        celu po szerokim oceanie błędów.Rafy i skały,na których mógłby się
        rozbić,zostały usunięte z jego drogi.Największym niebezpieczeństwem jest dlań
        brak zrozumienia celu a zatem i sensu egzystencji.Kosmos jako całość ma swoje
        prawa.Ludzkość ich nie stworzyła,lecz im podlega.Oprócz fizycznych praw budowy
        materii są też prawa ducha.Należy do nich prawo wolnej woli wszystkich istot
        zamieszkujących wszystkie kosmosy.Zgodnie z nim Bóg nie będzie nas zmuszał do
        wierzenia w niego,czyli nie będzie ingerował materialnie w powstanie naszej
        wiary,gdyż zniszczyłby ją,zmieniając ją w wiedzę.Tak samo nie będzie ograniczał
        naszej wolnej woli w kreacji cierpienia dla naszych współbraci i dla nas samych.
        Ludzkość nie może zlikwidować cierpienia wynikłego z jej materialnej
        egzystencji,jednak może przetransformować jego sens i ujrzeć je w skali
        kosmicznej,pomniejszone tym samym.Inaczej jej cierpienia,widziane bez
        szerokiej,kosmicznej perspektywy pozostaną nadal niezrozumiałe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka