stranger.pl
10.12.06, 23:39
jego czerwoną bandę.
"Renesans ducha wolnego rynku nastąpił na wschodnim obrzeżu Pacyfiku.
Najciekawszym przypadkiem było Chile. W połowie lat sześćdziesiątych Allianza
per Progresso Kennedy'ego wiązał największe nadzieje z Chile pod rządami
chrześcijańskiego demokraty, prezydenta Eduardo Freia, a także z Wenezuelą
Romulo Betancourta. Chile trapiła jednak chroniczna inflacja: około 20
procent rocznie pod koniec lat pięćdziesiątych, 26,6 procenta w 1968 roku,
32,5 procenta w 1970. Jedynym właściwie jej źródłem były nadmierne wydatki
rządowe i drukowanie banknotów. W wyborach prezydenckich w 1970 roku odniósł
wreszcie zwycięstwo (ubiegał się o nie po raz czwarty) socjalista-reformista
Salvador Allende, a to dzięki rozłamowi wśród głosujących przeciwko niemu,
których i tak było łącznie 62 procent wobec 36,1 procenta głosów oddanych na
Allendego. Nowy prezydent otrzymał więc mandat "za darmo", toteż pomny na
zasadę Tomasza Jeffersona, iżby nie opierać istotnych innowacji na
niewielkich większościach, powinien był się skupić na uporządkowaniu
gospodarstwa.
Allende był jednak człowiekiem słabym, a jego podzieleni, po części
rewolucyjnie nastawieni, zwolennicy szybko wymknęli mu się spod kontroli.
Zabrał się on do realizacji programu całościowej nacjonalizacji gospodarki,
wskutek czego odciął Chile od światowej społeczności handlowej. Natomiast
zwolennicy z popierającej go lewicy nie byli gotowi udzielić aprobaty
jakimkolwiek ograniczeniom wynikającym z zasad ustroju konstytucyjnego.
Rozpoczęli kampanię pod hasłem "władzy ludowej", powołując "rady chłopskie"
przejmujące gospodarstwa na prowincji oraz "zgromadzenia robotnicze", które
zajmowały fabryki. Była to strategia leninowska: "Zadaniem ruchu -
deklarowała Partia Socjalistyczna - jest obalenie parlamentu", w
rzeczywistości jednak analogią była Hiszpania z 1936 roku, w której podziały
na lewicy oraz grawitowanie ku przemocy doprowadziły do wybuchu wojny
domowej. Allende znalazł się w kleszczach, których jedno ramię stanowili
rewolucjoniści, drugie zaś tworzyła coraz bardziej wzburzona warstwa średnia.
Armia, początkowo nie zdradzająca ochoty do interwencji, uległa stopniowo
upolitycznieniu wskutek załamania się ładu społecznego.
W momencie objęcia władzy przez Allendego, w styczniu 1971 roku, wystąpił
spadek inflacji do poziomu ok. 23 procent. W przeciągu zaledwie kilku
miesięcy zamieniła się ona w hiperinflację. W 1972 roku wynosiła 163 procent.
Latem 1973 roku osiągnęła 190 procent, co było rekordem światowym. Wszystko
to działo się jeszcze przed czterokrotną podwyżką cen ropy naftowej -
galopująca inflacja była wyłącznie dziełem Allendego. W listopadzie 1971 roku
Chile ogłosiło jednostronne moratorium na swoje zagraniczne zadłużenie, czyli
zbankrutowało. Banki wstrzymały kredyty; kapitał uciekł; gospodarstwa rolne
znajdujące się w stanie chaosu produkowały mało, zmniejszyła się produkcja w
okupowanych fabrykach, wobec czego zamarł eksport, zawrotnie wzrósł import,
który też zamarł, gdy skończyły się pieniądze. Opustoszały sklepy. Klasa
średnia zaczęła strajkować.
Do natarcia przystąpili także robotnicy, przekonawszy się, iż ich płace
realne zmalały. Urzędowa struktura cen straciła charakter racjonalny,
następnie zaś przestała mieć znaczenie, gdyż władzę objął czarny rynek. W
lipcu 1971 roku lewica zaczęła przemycać broń, w maju zaś następnego roku
przystąpiła do aktów terroru politycznego na wielką skalę. W istocie
posiadała ona 30 tysięcy sztuk broni, czyli więcej niż armia licząca jedynie
26 tysięcy ludzi plus 25 tysięcy uzbrojonych policjantów. Allende lawirował
pomiędzy wydaniem policji rozkazu walki ze skrajną lewicą a oskarżeniem armii
o przygotowanie zamachu stanu. Zaaprobował on jednak także plan uzbrojenia
lewicowych partyzantów i zezwolił na urządzenie w dniu 4 września 1973 roku
potężnej demonstracji w rocznicę wyborów, w której uczestniczyło 750 tysięcy
ludzi. W tydzień później generał Augusto Pinochet, mianowany przez samego
Allende szefem sił zbrojnych, poprowadził wszystkie ich rodzaje do zamachu
stanu. Jak na kraje Ameryki Łacińskiej, Chile szczyciło się dotąd sporymi
osiągnięciami w zakresie rządów konstytucyjnych i stabilizacji. Przewrót
Pinocheta nie był bynajmniej bezkrwawy. Allende został zabity bądź popełnił
samobójstwo. Podana oficjalnie w Santiago liczba ofiar śmiertelnych wyniosła
2796. Najzaciętszy opór stawiali uchodźcy polityczni spoza Chile, których w
momencie przewrotu przebywało w Santiago 13 tysięcy. Robotników okupujących
fabryki, chłopów na zajętych farmach, a nawet zbrojnych "batalionów
rewolucyjnych" nie udało się wciągnąć na większą skalę do walk, co świadczy,
iż skrajna lewica nie wzbudziła wielkiego entuzjazmu.
Głosy sprzeciwu wobec Pinocheta, choć hałaśliwe; podniosły się głównie za
granicą. Chórem opozycjonistów dyrygowano z Moskwy, mimo że Rosja Sowiecka
nie kwapiła się bynajmniej ż udzieleniem Allendemu pomocy w postaci kredytów.
Jego śmierć mogła jej przynieść większą korzyść. Przedmiotem potępienia stały
się na świecie represje junty Pinocheta, tymczasem większe znaczenie miała
decyzja zmierzająca do ograniczenia wzrostu sektora państwowego, który za
rządów Allendego uległ znacznemu przyspieszeniu, oraz do uruchomienia w
gospodarce mechanizmów rynkowych, na wzór innych krajów rejonu Pacyfiku.
Nietrudno spostrzec, że wszystkie właściwie państwa tego obszaru,
dopuszczające zasadę wolnej przedsiębiorczości, oskarżono o to, że rządzone
są w oparciu o represje.(...) A jednak zakres rządów przedstawicielskich,
wyłonionych w wolnych wyborach, to tylko jeden problem; innym, nie mniej
istotnym zagadnieniem jest stopień kontroli sprawowanej przez państwo nad
życiem społecznym. Mechanizmy gospodarki rynkowej z definicji wiążą się z
wycofaniem się państwa z rozległej sfery procesów decyzyjnych, gdzie
inicjatywa należy do jednostki. Wolność polityczna i ekonomiczna wiążą się ze
sobą nierozerwalnie. Wolność rynkowa prowadzi nieuchronnie do wykruszenia się
ograniczeń politycznych...
Katastrofa 1973 roku spowodowała całkowity chaos polityczny i gospodarczy.
Odbudowa gospodarki musiała odbywać się w warunkach recesji ogólnoświatowej.
Zasługą nowych władz było to, że udało im się powstrzymać napędzaną przez
rząd inflację, która doskwierała krajowi od wielu dziesięcioleci i stała się
integralną, częścią gospodarki chilijskiej. Posunięcia wojskowych były
bolesne i niepopularne; początkowo też wywołały spadek dochodu narodowego i
wielkie bezrobocie. Umożliwiły one jednak przestawienie się gospodarki na
mechanizmy rynkowe, w czym dopomogły kredyty udzielone przez Międzynarodowy
Fundusz Walutowy. Pod koniec lat siedemdziesiątych udało się wreszcie
opanować inflację, wystąpił ponowny wzrost dochodu narodowego, u progu zaś
lat osiemdziesiątych Bank Światowy mógł poinformować, iż "działające w
nadzwyczaj niekorzystnych okolicznościach władze chilijskie przeprowadził
udany manewr ekonomiczny, nie mający precedensu w historii kraju".
PAUL JOHNSON - "Historia Świata po roku 1917"